Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśnie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 kwietnia 2022

Magiczna harfa. Legendy irlandzkie – Jakub Krajewski, Alicja Kocurek

 

Tytuł: Magiczna harfa. Legendy irlandzkie

Autor: Jakub Krajewski

Ilustratorka: Alicja Kocurek

Kategoria: Baśnie i legendy

Wydawnictwo: OVO

Liczba stron: 88

Ocena: 7/10







Pamiętacie czasy, gdy jako dzieci byliśmy uczeni legend o Smoku wawelskim, Syrence, królu Popiele? W moich wspomnieniach są to niezwykłe opowieści, a ze względu na połączenie z naszą kulturą czułam, że są bardziej podniosłe, bardziej istotne niż inne baśnie. Posąg Smoka wawelskiego w Krakowie czy Syrenki w Warszawie odgrywały ważną rolę w moim dziecięcym życiu. Nie wiem, czy to kwestia szkoły, która podkreślała właśnie te opowieści, czy przypadek, że miałam okazję tak dobrze zapoznać się z tymi legendami. To nie ma znaczenia – wspominam je dobrze i nadal czuję do nich szacunek. Jednak nie tylko Polska ma swoje własne opowieści. Każdy kraj tworzy własne historie. Dzisiaj o opowieściach pochodzących prosto z Irlandii. 

Lubię poznawać inne państwa i wydaje mi się, że jednym z najlepszych sposób poza zwiedzeniem jest zapoznanie się z ich obyczajami, codziennością i właśnie legendami. Dlatego gdy zyskałam możliwość przeczytania "Magicznej harfy. Legendy irlandzkie" to nawet przez moment nie zawahałam się i nie zadałam pytania, czy w ogóle warto. Książka wydawała mi się fantastycznym pomysłem, bo tak naprawdę prawie w ogóle nie znam tych opowieści. W Polsce są znane charakterystyczne symbole Irlandii i ogólnie irlandzkie motywy, lecz mam wrażenie, że są to rzucane symbole bez głębszego kontekstu, z założeniem "bo w Irlandii już tak jest". Czemu nie poznać tego dokładniej? Czemu nie wyruszyć w świat koniczyny i tytułowej magicznej harfy? 

Od pierwszych stron zachwycił mnie język. Założyłam, że to w dużym stopniu pozycja dla dzieci, dlatego byłam zadowolona, że styl pisarski okazał się prosty, spójny i bardzo przejrzysty. Jednak zazwyczaj to dorośli czytają małym dzieciom, więc doceniłam również fakt, że nie było czuć w treści infantylizmu. Dzięki temu sama doskonale się bawiłam i mogę szczerze powiedzieć, że pod względem wieku to uniwersalna pozycja. Legendy są przedstawione jako krótkie, konkretne historyjki. Tylko niekiedy miałam wrażenie, że niektóre słowa mogą być za trudne dla młodych czytelników i może warto byłoby wytłumaczyć je. Ale to mały mankament – wyzwanie dla już trochę starszych czytelników. 

Legendy wydają mi się bardzo równomierne jakościowo. Nie było żadnej, która wyróżniałaby się jako ta lepsza lub gorsza. Wszystkie wciągały w świat i poprzez barwne opisy pozwalały na wyobrażenie sobie kultury trochę innej od naszej. Poza tym legendy są bardzo spójne ze sobą, bohaterowie powiązani. Sama ich kolejność w książce bez wątpienia nie jest przypadkowa. Przyznam się, że zdziwiło mnie to, gdyż mocno oczekiwałam czegoś podobnego do naszych polskich legend, które są w moim odczuciu dość odmienne od siebie. Tymczasem tutaj prawie każda legenda ma jakieś wspólne motywy lub wątki. W pewnym sensie tworzy to jedną długotrwałą czasowo historię. 

Dzięki tym opowieściom niektóre motywy czy symbole używane u nas i pochodzące właśnie z Irlandii nabrały większego sensu. Nie jest już to wyrwane z kontekstu, ale ma swoje głębsze znaczenie. Zresztą wystarczy sobie wyobrazić Irlandczyków, którzy siedzą zimnym wieczorem i przy ogniu opowiadają sobie właśnie te opowieści ku pokrzepieniu serca. Dla mnie to obraz wyjątkowo nostalgiczny i godny mojego szacunku. 

Wielką zaletą "Magicznej harfy" jest samo wydanie. Przyznam się, że gdy wzięłam książkę po raz pierwszy do ręki, byłam oczarowana. Wydawcy zadbali, by każde wykończenie było przepiękne i idealnie dopasowane do całości. A praca ilustratorki zachwyca i daje kolejną możliwość przeniesienia się w głąb legend. Kreska ilustratorki skupia się na szczegółach i jest bardzo dynamiczna. Poza tym dobór kolorów niesie za sobą wyrazisty i radosny obraz. Razem to perfekcyjne połączenie. 

"Magiczna harfa. Legendy irlandzkie" to doskonała pozycja dla dorosłych i dzieci, która pozwala lepiej poznać dawne irlandzkie opowieści. Dzięki dopracowanemu stylowi pisarza i przepięknej pracy ilustratorki świat dawnych historii stoi przed nami otworem. 

Książka została otrzymana z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl

sobota, 11 kwietnia 2015

Czarne jak heban


Tytuł: "Czarne jak heban"

Autor: Salla Simukka

Seria: Lumikki Andersson

Tom: III

Kategoria: Kryminał

Wydawnictwo: YA!

Liczba stron: 256

Ocena: 8/10








Minęło już dużo czasu odkąd Lumikki była w Pradze. Przyrzekła sobie, że gdy tylko wróci do swojej miejscowości, spyta rodziców o swoją siostrę. Jednak wszystkie wydarzenia, które odegrały się w Pradze, cała sława, sprawiły, że Lumikki nie miała odwagi zapytać rodziców o prawdę, gdyż byli dla niej milsi niż zawsze. Strach przed stratą córki sprawił, że nareszcie okazali jej miłość. Lumikki nie chciała rozbić tej bańki szczęścia. Jednak czas sprawił, że wszystko wróciło do normy. Szansa na prawdę zginęła bezpowrotnie. Ale czy na pewno? Dziwne listy od prześladowcy, wspomnienia zakotwiczone w umyśle... Co naprawdę zdarzyło się, gdy dziewczyna była dzieckiem? Kto wie o niej więcej niż ona sama o sobie? 

Z serią o Lumikki Andersson spotkałam się całkowicie przypadkowo. Nie wiedziałam, o czym będzie ta seria, ani nie połączyłam tytułów ze sobą ("Czerwone jak krew", "Białe jak śnieg" i "Czarne jak heban" – mówi Wam to coś?). Porwałam się na nieznaną wodę. Jednak starczyły dwie pierwsze strony, żebym wiedziała, że ta seria jest wyjątkowa. Moja intuicja czytelnicza nie zawiodła mnie. "Czarne jak heban" okazało się tak samo dobre, jak dwie poprzednie części.

Największym plusem jest to, że książka niesamowicie wciąga. Wciągnęłam się w fabułę, czytając pierwszy akapit, co według mnie jest niesamowitym osiągnięciem. Nie mogłam się od niej oderwać. Gdyby nie obowiązki, które bezlitośnie wzywały, przeczytałabym ją jednym tchem. Miałam wrażenie, że każde słowo jest tajemnicą, którą trzeba rozwiązać w tej chwili. I nareszcie dowiedziałam się więcej o przeszłości Lumikki. Zakończenie naprawdę mnie zaskoczyło. Nie chodzi o to, że było nieprzewidywalne. Wręcz odwrotnie – było realne. Podobna historia mogłaby się zdarzyć każdemu z nas. W kryminałach najczęściej zakończenie jest rzadko spotykane, nierealne lub bardzo pogmatwane. Tutaj było oczywiste i prawdziwe.

Bardzo mi się też podoba język, jakim pisze Simukka. Jest on prosty, ale nietrywialny. Pozwala gładko przejść przez powieść, nie pozbawiając nas przy tym przyjemności z czytania wartościowego dzieła. Autorka wiedziała, kiedy używać opisów, a kiedy krótkich, urywanych zdań, które wprowadzały dreszczyk emocji.

Nie mogę też zapomnieć o głównej bohaterce – Lumikki. Jej psychika jest bardzo złożona, co sprawiło, że mogłam dokładniej ją poznać oraz zrozumieć. Lumikki jest wyjątkowa, lecz nie w sposób wyidealizowany. Ma ona swoje plusy i minusy. Są sytuacje, w których sprawdza się idealnie, a są i takie, w których nie umie się odnaleźć. Przeszłości oraz ukrywana prawda bardzo na nią wpłynęły i od pierwszej części można było obserwować, jak zwykłe sytuacje zmieniają człowieka.

Powieść tak jak poprzednie tomy jest utrzymana w charakterze baśniowym. Nie jest to tak silny motyw jak w "Czerwone jak krew", jednak nadal występuje i ubarwia całą opowieść. Sam fakt, że imię Lumikki w tłumaczeniu znaczy Śnieżka, jest fascynujący i nadaje historii niepowtarzalnej atmosfery.

Mam za sobą całą trylogię o Lumikki Andersson i teraz tego żałuję. Poznałam tajemnice, poznałam bohaterkę, a teraz muszę się z nią pożegnać. Z chęcią przeczytałabym kolejny tom, gdyby tylko istniał. Na tę chwilę mogę tylko Wam polecić tę serię. Książki są naprawdę krótkie. Jeśli macie wolny dzień, bez problemu przeczytacie je jednego dnia. A jeśli nawet nie, to bardzo szybko. Moim zdaniem za szybko...

Książka przeczytana w ramach wyzwania: 

niedziela, 5 kwietnia 2015

Akademia Dobra i Zła

''Akademia Dobra i Zła''
Soman Chainani
Jaguar

''Tego roku, najlepsze przyjaciółki Sophie i Agatha dowiedzą się dokąd trafiają po skończeniu trzynastu lat wszystkie zaginione dzieci. Do legendarnej Akademi Dobra i Zła, w której zwyczajni chłopcy i zwykłe dziewczynki są szkolone by zostać albo bajkowymi bohaterami, albo wielkimi złoczyńcami. Sophie, najładniejsza dziewczyna w całym Gavaldonie całe dotychczasowe życie marzyła żeby zostać już porwaną i trafić do zaczarowanego świata. Ze swoimi różowymi sukienkami, dobrymi stopniami i skłonnością do dobrych uczynków, wie, że ma szansę dostać się do szkoły Dobra i w efekcie zostać księżniczką z bajek. Z kolei Agatha gustująca w mrocznych strojach i czarnych kotach, pełna niechęci do wszystkich napotkanych na jej drodze istot, myśli, że trafi do szkoły Zła. Tymczasem staje się zupełnie inaczej...''

Baśnie sprawiają, że nasz umysł zaczyna dostrzegać pozytywne piękno w otaczającym nas świecie, a jednocześnie racjonalizuje dzienny posiłek składający się z dobra oraz zła. Sprawiają, iż wszystkie fantastyczne rzeczy dziejące się w naszej dziecięcej wyobraźni, odnajdują ujście w życiu rzeczywistym, bawiąc, czy zaskakując nas swą oczywistością. Baśnie to najbezpieczniejszy, a zarazem najpopularniejszy środek transportu między fikcją, a prawdą, które na co dzień zmieniają swą skalę występowania. Mogłoby się zdawać, że dzięki temu baśnie są zaledwie niegroźnymi historyjkami, które zakleszczają się w umysłach niewinnych dzieci. Kto wie - może właśnie takie miały mieć zastosowanie, ale pewien człowiek zwany Somanem Chainani stworzył nowy diabelski podział dwóch najpotężniejszych przeciwników w powieściach, tym samym zmieniając strukturę spoglądania na rozwijanie się ich niesamowitych planów. A są nimi Dobro i Zło.


Sofia i Agata to ponad dwunastoletnie dziewczynki o przeciwnych sobie charakterach. Sofia zdaje się być niewdzięczną, wredną wiedźmą uwięzioną w ciele płytkiej księżniczki, tymczasem Agata to dziewczyna o dobrym, czułym, wartościowym wnętrzu skrytym w pozie szarego buca. Każda z nich postrzegana jest na wiele różnorodnych sposobów, które nie są w stanie rozgryźć ich osobowości. Nawet one same posiadają zmienne, nietrafne zdanie na swój temat. Kryjąc się za zasłonami strachu oraz normalności dziewczynki zostają zauważone, a następnie porwane przez dyrektora Zamku do Akademii Dobra i Zła, gdzie jak twierdzi los, wśród pułapek, magii, złoczyńców i bohaterów mają odnaleźć swoje prawdziwe ja. Jednak czy baśń im w tym pomoże? Czy przeznaczenie nie szykuje dla dziewczynek wielu niespodzianek?

'' 1. Zło atakuje. Dobro się broni
2. Zło karze. Dobro wybacza.
3. Zło rani. Dobro pomaga. 
4. Zło bierze. Dobro daje.
5. Zło nienawidzi. Dobro kocha.''

Akademia Dobra i Zła to fantastyczne połączenie Harrego Pottera z baśniami. Zaklęcia niewidzialności, zmiany postaci, ochrony, lotu, eliksiry miłosne, klątwy, pielęgnacja piękna i brzydoty, nauka kodeksu rycerskiego, czy etykiety, rozwijanie talentów, rozmowa ze zwierzętami, przepisy potraw z dzieci, magiczne zwierzęta to zaledwie kawałek naszej baśniowej układanki. Każdy skrawek powieści zanurzony jest w eliksirze tajemniczości, zabawy, potęgi oraz fascynacji, którą pan Soman stworzył własną wyobraźnią. Akademia Dobra i Zła to plątanina najcudowniejszych czynników na świecie, które wręcz spijam z utęsknieniem. To oszukańcza gratka dla umysłu, która sprawia, iż powracamy do czasów dzieciństwa wspominając szaleństwo, jakie w naszym życiu wywoływało zetknięcie się świata baśniowego z szarą rzeczywistością.

Pan Soman stworzył niesamowite dzieło przeznaczone dla czytelników w każdym wieku. Nie brak tu zwrotów akcji, fabuła rozgrywa się w odpowiednim tempie, a bohaterowie rozśmieszają i przerażają nas do łez. Akademia Dobra i Zła nie ma minusów. A przynajmniej małe drobnostki dla mnie zostają niezauważone. Ta powieść sama w sobie jest wręcz fantastyczna, a lekkie pióro autora tylko pomaga nam w rozkoszowaniu się lekturą.

''Tylko jeśli zniszczymy to, kim się nam wydaje, że jesteśmy, będziemy mogli docenić to, kim jesteśmy naprawdę.''

Podsumowując - powieść polecam każdemu czytelnikowi pragnącemu zanurzyć się w świat dzieciństwa, brutalności, czy doskonałości. Akademia Dobra i Zła to cudowna interpretacja baśni w sposób fantastyczny, która niesfornie rozbudza naszą wyobraźnię. A jeśli nadal mi nie wierzycie, przekonajcie się sami i sięgnijcie po powieść przełamującą wszelkie znane nam zasady fikcyjności. Polecam!

Moja ocena:
8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

sobota, 17 stycznia 2015

Ostatnie życzenie


Tytuł: "Ostatnie życzenie"

Autor: Andrzej Sapkowski

Seria: Saga o Wiedźminie

Tom: 0.1

Kategoria: Fantastyka

Ilość stron: 332

Film: "Wiedźmin"

Premiera: 9 listopada 2001 (Polska)

Ocena: 9/10







Geralt jest wiedźminem. Zajmuje się zabijaniem potworów za pieniądze. Nie jest to zwykły człowiek. Nawet nie jest zwykłym wiedźminem. Ma swój kodeks, swoje prawa, których przestrzega. Nigdy nie zabija, jeśli nie musi. Gdy tylko to możliwe odczynia urok. Wędruje po dolinach i górach w poszukiwaniu pracy. W swojej profesji trafia na różnych ludzi. Niektórzy pragną uczciwie mu zapłacić i dać pracę godną wiedźmina, inni pragną go wykorzystać do swoich niecnych czynów. Aż w pewnym momencie przyszedł czas, gdy Geralt wybrał się do świątyni Maltate. Tam znajduje swoje wspomnienia i być może przyszłość.

"Saga o Wiedźminie" to była dla mnie jedna z największych zagadek literackich, z jaką się spotkałam. Nie miałam żadnej wiedzy o tej sławnej serii Sapkowskiego poza świadomością, że jest to fantastyka. Dużo osób polecało mi ją. Wiele też twierdziło, że to seria nie dla dziewczyny. Nie ma prawa spodobać się niewinnej istotce o różowych skarpetkach. Jednak ja nigdy nie byłam zbyt dziewczęca (w stereotypowym mniemaniu), dlatego właśnie postanowiłam sięgnąć po początek historii. Uważałam, że to wstyd nie przeczytać, a co dopiero w ogóle nie wiedzieć, o czym jest Wiedźmin. W końcu to klasyka naszej polskiej fantastyki. Czy żałuję, że przeczytałam ten 0.1(?) tom? Odpowiedź jest prosta i brzmi nie. Każdy aspekt książki bardzo mi się spodobał i uważam, że to również książka dla dziewczyn. 

Pierwsze co od razu na wstępie zwróciło moją uwagę to język autora. Jest bardzo dobry. Nie jest to język prosty i banalny. Zawiera dużo słów trudnych i rzadko używanych, niektóre to archaizmy. Jednak jest on typowo literacki - płynny i barwny. Każde słowo idealnie pasuje do siebie, nie tworząc przy tym doskonałego tekstu, który odstrasza. Mimo wielu nowych słów i dość dużej potrzeby skupienia nie mogłam się oderwać od książki. Wszystko, co czytałam, sprawiało, że przenosiłam się do tego świata i przeżywałam wszystkie te przygody razem z bohaterami.

Książka ma nietypowy podział rozdziałów. Między rozdziałami znajdują się jakby podrozdziały nazwane "Głos rozsądku". To właśnie te podrozdziały ukazują nam czas teraźniejszy, a te tradycyjne rozdziały to takie retrospekcje, gdzie Geralt opowiada nam o sobie i przede wszystkim swoich przygodach, choć lepiej zabrzmiałoby pracy. Mnie osobiście taka mieszanka bardzo się podobała i nie ukrywam, że z chęcią dalej czytałabym wspomnienia tego niezwykłego wiedźmina. Choć już posiadam wiedzę, że kolejne tomy są napisane już w tradycyjny sposób.  

W powieści było bardzo dużo odwołań do naszej dawnej kultury. Wszystkie te dziwne stworzenia, potwory miały swoje pochodzenia z różnych kultur, lecz przede wszystkim z naszej słowiańskiej. Nie raz słyszałam o strzygach, czy innych dziwnych chochlikach. Autor bardzo rozbudował tę wiedzę i jak mniemam dodał własne pomysły, co razem stworzyło wielki bestiariusz. Cieszę się, że ktoś zwrócił uwagę na nasze dawne wierzenia i w tak naturalny sposób wplótł je do opowieści o wiedźminie. Samo stworzenia wiedźmina jest dla mnie wyjątkowo oryginalnym pomysłem, nie wiem, czy jest on wymyślony od podstaw, czy ma swoje korzenie w jakiś wierzeniach. Jednak nie ma wątpliwości, że jestem zafascynowana pomysłowością Sapkowskiego.

Największym plusem tej opowieści bez wątpienia jest główny bohater - białowłosy wiedźmin. Geralt jest postacią nie do rozszyfrowania. Zachowuje się inaczej niż zwykli ludzie, ale też inaczej niż czarodzieje, czy inne stworzenia magiczne. Jednak nie zmienia to faktu, że ma typowo ludzkie odczucia. Jak każdy popełnia błędy i cierpi. Jak każdy kocha i darzy ludzi przyjaźnią. A przy tym pozostaje wiedźminem, walczącym na śmierć i życie z potworami, by dawać bezpieczeństwo. Gdy czytałam o jego losach, byłam zafascynowana. Obserwowanie tych wszystkich wydarzeń było trochę jak zakazany owoc. Wchodziliśmy w tajemne kręgi wcześniej znane tylko Geraltowi. To jakby pozwolił nam zobaczyć swoją duszę. Bardzo się do niego przywiązałam. Między nami potoczyła się cienka nić porozumienia. Jestem pewna, że po którymś tomie Geralt zajmie wysokie miejsce wśród moich ulubionych bohaterów. 

Nie wiedziałam czego spodziewać się po lekturze tej książki. Naprawdę miałam wiele obaw, co do tej opowieści. Boimy się nieznanego i tak właśnie było w moim przypadku. Moja wiedza po jednym tomie nadal jest znikoma, co pewnie znawcy i fani od razu zauważą w mojej recenzji, która zapewne ma wiele błędów (wybaczcie, poprawię się). Jednak swoją wiedzę na pewno w najbliższym czasie pogłębię i postaram się lepiej poznać świat wykreowany przez Sapkowskiego. Dla mnie to nowe doświadczenie i dające dużo wiedzy. Nie ma wątpliwości, że w najbliższym czasie sięgnę po kolejne tomy. A książkę polecam każdemu miłośnikowi fantastyki. Dla osób ubóstwiających ten gatunek to pozycja obowiązkowa.    

Książka przeczytana w ramach wyzwania:
~ Czytam polecane książki (przez przyjaciela)

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Chłopcy

''Chłopcy'' 
Jakub Ćwiek

'' Rykiem silników, hukiem wystrzałów i głośnym: BANGARANG! – tak zwiastują swoje przybycie Zagubieni Chłopcy, najbardziej niezwykły gang motocyklowy na świecie. Niegdyś wierni towarzysze Piotrusia Pana, dziś odziane w skórzane kurtki zakapiory pod wodzą zabójczo seksownej Dzwoneczek. Zrobią wszystko, by przetrwać… i dobrze się przy tym bawić. Bez względu na cenę.
Jakub Ćwiek powraca z nową wystrzałową historią! Przekonajcie się, co wyjdzie z połączenia ciężkiego klimatu rodem z popularnego serialu Sons of Anarchy z bajkowymi postaciami klasycznej powieści Jamesa M. Barriego Piotruś Pan. Ilustracje do książki wykonał Robert Adler. ''




Któż nie zna bajki o Piotrusiu Panie ? Od wielu, wielu lat napotykamy ją w telewizji, jak i w wszelkich bibliotekach. W takim w razie, czy to możliwe by istniała taka osoba ? W to wręcz wątpię, ale dla upewnienia opowiem Wam o niej w wielkim skrócie.
W odległej krainie położonej głęboko w naszej wyobraźni żyją chłopcy, których niestety nieustannie ściga zły kapitan Hak. Jednak dzieci nie zważając na niego doznają wielu fantastycznych przygód. Wraz z wróżkami, syrenami i innymi istotami z każdym dniem odkrywają nowe zakątki swej krainy.

Zaraz, zaraz ... Czy aby to jest prawdziwe ? Czy to możliwe, by istniała tak wesoła kraina ? Czy jednak świata nie spowijał mrok i smutek ? Czy dowódcą może być mały, latający chłopiec ? A może jest to Dzwoneczek w wersji dorosłej, seksownej ''mamuśki'' ? Może zamiast latać, chłopcy gnali na swych wspaniałych motorach ? W życiu współczesnym zapewne wspaniały świat przybrał właśnie taką budowę.

Stali bywalcy bloga z pewnością wiedzą, iż miałam zaszczyt spotkać się z twórczością pana Jakuba właśnie w ubiegłe wakacje. Kłamca oczarował mnie niebywale - cudowne postacie, ciekawa fabuła i ten supersupersuper styl. Jednak czy i takie odczucia mam co do Chłopców ? 

Dzwoneczek, Pierwszy, Drugi, Kruszyna, Milczek, Stalówka i Kędzior to główni bohaterowie naszej powieści. Każdy z nich posiada odmienny charakterek, choć i łączy ich wiele, wiele niestety negatywnych cech. Są impulsywni, bezwzględni, złośliwi, a nawet i mogę powiedzieć, iż bezduszni. Zapewne ich charaktery nie należą do najłatwiejszych, ale mimo wszystko w głębi serc możemy odnaleźć współczucie, miłość i ... tęsknotę. Lecz za czym ? Co może sprawić, iż najodważniejszy osiłek miewa chwile słabości  i popłakuje na ramieniu swej matki ? Czy to brat, siostra, wuj, ciotka, dziadek, babcia, żona, mąż ? Czy to ktoś z rodziny ? Ah, właśnie, nie zapominajmy o dziecku! Takie osiłki, jak nasi bohaterzy zostają, właśnie przez dzieci spętane sidłami dobroci.

Jak można przypuszczać akcja wręcz kipi od zabójstw, wybuchów, motorów i typowych ''lasek''.Wszystko dzieje się tak szybko, iż człowiek nie jest w stanie się zorientować kiedy przekroczył granicę tego wielkiego, wielkiego szaleństwa. A jest to naprawdę ogromne szaleństwo. Na każdej stronie znajdujemy się w innej rzeczywistości. Skaczemy po stronach, równocześnie podróżując po coraz to innych światach. Raz jedziemy motorem, raz podróżujemy w powietrzu, raz w podziemiach, raz pieszo, kiedy indziej jedziemy autobusem, lub samochodem. Szaleństwo, czyste szaleństwo!

Wręcz ubóstwiam styl pisania pana Jakuba, choć muszę przyznać nie przepadam za tak wielką brutalnością. Takie pismo naprawdę trzeba polubić. Wszystko zależy wyłącznie od zamiłowania człowieka. Naprawdę wątpię, by ktoś przekonał się właśnie do stylu tego autora właśnie dzięki moim słowom. Co innego - historia. Do tego można przekonać się o niebo szybciej. A właśnie historia jest godna naszej uwagi. Piotruś Pan ? Śmiertelne portale ? Genialny, niesamowity pomysł, choć niestety niezbyt dobrze wykorzystany. Zbyt mało intrygujących chwil, szczegółów, zbyt mało skomplikowanych sytuacji. Dzięki temu nad książką nie można ahać i ohać, co to, to nie. Absolutnie. Powieść straciła wiele na powyższych aspektach. Ale nie martwcie się - dzięki temu dostaliśmy coś lekkiego i pogrążającego w zadumie.

Książkę jak najbardziej polecam. Kto jeszcze nie zapoznał się z Chłopcami niech jak najszybciej leci po swój własny egzemplarz idealny na nudne i dłużące się wieczory. Zawłaszcza te najchłodniejsze.

Moja ocena:
7/10.

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję wydawnictwu SQN. 




niedziela, 16 listopada 2014

Baśniobór

'' Baśniobór '' 
Brandon Mull

'' Kendra i Seth zostają wysłani na dwa tygodnie do dziadka. I wcale nie są zadowoleni. Na przywitanie dostają mnóstwo przestróg. Dzieci nie mają pojęcia, że ten dziwny staruszek jest strażnikiem tajemniczego Baśnioboru. W pilnowanym przez niego lesie żyją ze sobą w zgodzie zachłanne trolle, figlarne satyry, zgryźliwe czarownice, psotne chochliki i zazdrosne wróżki. Rodzeństwo, zlekceważywszy zakazy dziadka, uwalnia groźne siły zła, którym teraz trzeba stawić czoło. By uratować rodzinę, Baśniobór, a może nawet cały świat, Kendra będzie musiała zdobyć się na to, czego obawia się najbardziej...''

Przenieś się w niesamowity świat baśni. 
Gdzie Ziemii grozi wielkie niebezpieczeństwo, które
pokonać mogą wyłącznie 12-latkowie i istoty magiczne.
Gdzie sny stają się rzeczywistością, a
baśnie przybierają dosłownego znaczenia.
Świat, w którym nie zna się ludzi złych, ani dobrych, 
gdzie nie grasuje pospolity podział.
Świat, w którym każdy staje się drapieżcą. 

Do przeczytania książki nie zachęcił mnie nikt inny niż bibliotekarka, lecz trzeba przyznać, ze w podjęciu decyzji również pomogła mi sama okładka powieści, a nawet tytuł. Bo baśnie to ja uwielbiam. I jak zawsze spodziewałam się po nich czegoś czarującego, magicznego i wciągającego. A co otrzymałam ? Sami się przekonajcie.

Kendra - czternastoletnia dziewczynka o dość nieciekawym uosobieniu. Spokojność, inteligencja, przewidywalność i opanowanie to cechy, które posiadają jedni z najmniej interesujących bohaterów.
Seth - chłopczyk, którego każdy kawałek ciała wypełniony energią, aż się rwie do wykonywania niebezpiecznych czynności oraz poznawania mrocznych sekretów.
Razem rodzeństwo stanowi mieszankę wybuchową. Nigdy nie wiadomo, kiedy napięcie między dziećmi stanie się niemal namacalne, gotowe do eksplozji. Ich sprzeczki, spory sprawiają, iż książka staje się naprawdę zabawna. Już po kilku stronach można złapać się na głośnym, piskliwym śmiechu, który nie opuści nas jeszcze przez długi czas. Ich uosobienie jest nielada zagadką. Niby takie czytelne i proste do zrozumienia, a jednak dzieci przez cały czas przechodzą przez pewną metamorfozę, czego skutkiem jest nieprzewidywalność. Niejeden czytelnik nie jest w stanie stwierdzić czym tym razem zadziwi nas przede wszystkim inteligentna Kendra.

Fabuła jest dość mozolna, przynajmniej na początku. Później akcja toczy się, aż za szybko, co niestety skutkuje dość wadliwie. Lecz nie przejmujcie się. Jest to jedyny minus w tej przecudownej powieści, który i tak zostaje zatuszowany przez niespotykane wybuchy magicznych istot.
A przecież. Nie możemy zapomnieć o największym plusie Baśnioboru - postacie ze świata baśni! Ich spis ciągnie się nieskończenie. Dosłownie. Nie jestem nawet w stanie wymienić wszystkich nazw spotkanych tam istot, ale mogę zagwarantować, że nie są one ani trochę nudne. Jak dotąd nie spotkałam się z takim wielkim zbiorem magii. A każda z postaci posiada jej niemało.

Czytanie ubarwi nam przede wszystkim sama kreacja świata opisana w książce - wielobarwny ogród, w którym roi się od wróżek i skrzatów, niebezpieczny las skrywający mnóstwo niesamowitych tajemnic i zaklęć. Miejsca hipnotyzujące swą urodą. Myślę, że każdy z wielką chęcią odwiedziłby podobne miejsca. Ach, gdyby tylko to wszystko mogłoby się stać rzeczywiste.

Nie mam pojęcia, co mogłabym napisać jeszcze o Baśnioborze. Na myśl przychodzi mi jedno słowo: eksplozja - uczuć, miejsc, istot, zdarzeń, miejsc, pomysłów, magii, kolorów. W powieści roi się od strachu, zabawy, miłości, niebezpieczeństwa, magii, sekretów, wróżek, satyrów, wielkich krów, kur, skrzatów, chochlików, najad, egzotycznych roślin, czarownic, trollów, gnomów, duchów, wilków. Definiując to krócej, w książce możemy przeczytać o wszystkim, co ma związek z magią.

Powieść jak najbardziej polecam. Przeznaczona dla młodszych czytelników w swój świat wciąga również i osoby starsze. Jeśli chcesz zapoznać się bliżej z światem baśni proponuję przeczytać Baśniobór. Wiedz, że to napewno książka w sam raz dla Ciebie. :)

PS. Przed rozpoczęciem czytania koniecznie wypijcie mleko!

Moja ocena:
9/10

środa, 5 listopada 2014

Elita


Tytuł: "Elita"

Autor: Kiera Cass

Seria: Selekcja

Tom: II

Kategoria: Literatura piękna

Ilość stron: 328

Ocena: 4/10










America po wielu trudnych i wyczerpujących chwilach trafiła do Elity, czyli najlepszej szóstki kandydatek do korony i przede wszystkim do serca księcia Maxona. Jest z tego powodu dumna, lecz nie może pozbyć się obaw. Maxon wyraźnie jest nią zainteresowany i wszystko jest na dobrej drodze do szczęśliwego zakończenia. Jednak Ami nie może zapomnieć o swoim dawnych chłopaku - Aspenie. Mimo cierpienia, które jej sprawił, nadal żywi do niego gorące uczucia. Nie może zapomnieć wspólnie spędzonych chwil, pocałunków, pieszczot. Jest to dla niej zbyt bolesne. Poza tym nie jest pewna, czy da sobie radę w roli królowej. Niesie to ze sobą wiele obowiązków i wyrzeczeń. Lecz wszystkie obawy zejdą na drugi plan, gdy okaże się, że America ma prawdziwą rywalkę, a w dodatku jedną z jej przyjaciółek. Jej świat runie, a ona będzie musiała walczyć o względy księcia. W tym samym czasie na pałac będę coraz częściej napadać rebelianci, co niesie ze sobą tragiczne skutki.

"Rywalki" nie zachwyciły mnie swoją fabułą ani stylem, ale pozostawiły po sobie bardzo miłe odczucia. Nie wiedziałam, czego spodziewać się po "Elicie". Mogło być albo gorzej, albo lepiej. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że ta książka będzie taka sama jak jej poprzedniczka. Nie myliłam się. Druga część jest o wiele gorsza od "Rywalek". Zawiodłam się, ponieważ miałam cichą nadzieję, że "Elita" okaże się lepsza, co sprawi, że będzie naprawdę dobrą powieścią. Jednak tak się nie stało...

Zacznijmy od tego, że powieść utraciła w sobie całą magię Eliminacji. Zachwyciły mnie piękne suknie, pałac, niezwykłe przyjęcia. Oczywiście w tej części też były, ale zabrakło im tej atmosfery baśni, która tak bardzo dominowała w poprzedniej części. Z wielkim żalem to przyjęłam, bo przede wszystkim na to liczyłam. Mimo to mogłabym wybaczyć ten błąd autorce, jednakże sprawiła, że główna bohaterka zaczęła mnie irytować. I to nie była ta przyjemna irytacja, która sprawia, że bez pamięci zakochujemy się w bohaterach. Uważałam Americę za wyjątkowo bystrą i dobrą dziewczynę, która może zmienić ten kraj na dobre i dać ludziom nadzieję na lepsze życie. Tutaj są do tego nawiązania, ale spłycają one prawdziwy, jak sądzę zamiar. Ami zaczęła popełniać błędy - jak każdy z nas. Lecz większość z nas uczy się na swoich błędach. Nie mogę powiedzieć, że nadal ich nie popełniamy, ale nie w taki sposób jak nasza Lady. Łatwo ulega emocjom, co osobiście w tym przypadku uważam za jej zaletę, jednak to sprawia, że popełnia te same błędy na przekór innym. To wyjątkowo irytujące. W dodatku osobiście nie lubię kobiet, które bawią się mężczyznami dla własnych kaprysów. A właśnie tak robiła America. Rozumiem, że mogła nie być pewna swoich uczuć, mieć obawy, czuć zazdrość, sfrustrowanie. Jednakże nie usprawiedliwia to ranienie innych osób w wyjątkowo okrutny sposób.

Poza tym autorka nie wykorzystała wyjątkowo ciekawego i ważnego wątku. A chodzi mi o rebeliantów. Pojawiają się o nich wzmianki, są sceny, opisujące ich poczynania, jednak brak jakichkolwiek opisów. Jest to wątek o wielkich możliwościach, który można by rozwinąć w oryginalny sposób. Nie wymagam kolejnych "Igrzysk Śmierci", bo byłby to plagiat. Lecz chcę zrozumieć ludzi, którzy tak żyją i ich trudną sytuację. Niezwykle mnie to ciekawi i mam nadzieję, że Kiera rozbuduje ten motyw w kolejnej części. Poprawiłoby to bardzo moje nastawienie do tej serii.

Wypisałam cały wachlarz różnych wad. Jednak nie sądźcie, że są tylko one. Mimo mojego złego nastawienia są też zalety. Powieść jest wyjątkowo wciągająca. Dawno mi nie zdarzyło, że z takim zaangażowaniem czytałam książkę. Nie mogłam się oderwać. Koniecznie chciałam wiedzieć, co dalej się wydarzy i jak to się skończy. Mimo wszystko America nie może być mi obojętna. Przywiązałam się do niej i mam nadzieję na jej zmienię. Chcę jej przy tym towarzyszyć, być uczestnikiem tej zmiany, a raczej odnalezienia samej siebie. Dlatego właśnie obecnie czytam "Jedyną".

Trudno mi powiedzieć, czy ta seria jest warta przeczytania, czy też nie. Nie będę jej polecać, bo jak sami przeczytaliście ma niezwykle dużo wad. Nie będę również jej odradzać, bo posiada magię, która nie jednej młodej dziewczynie spodoba się. Nie jest to powieść wyjątkowo refleksyjna, ale posiada morał. Jeśli ktoś z Was ma dość ciężki i trudnych lektur, może się przy niej zrelaksować i przenieść w świat dawnych marzenie. Jest krótka, więc spokojnie można ją przeczytać przez jeden albo dwa wieczory. Nie zachwyci, ale sprawi przyjemność.                 

Książka przeczytana w ramach wyzwania:

     

środa, 15 października 2014

Rywalki


Tytuł: "Rywalki"

Autor: Kiera Cass

Seria: Selekcja

Tom: I

Kategoria: Literatura piękna

Ilość stron: 336

Serial: The Selection 

Premiera: 2013 r. (świat)  

Ocena: 7/10







America nigdy nie pragnęła pieniędzy, luksusów, pięknych sukni, biżuterii. Ona marzyła o prawdziwej miłości. Miała wyjątkowe szczęście... Spotkała ją. Zakochała się w chłopaku o imieniu Aspen. Jej marzenia o kochającym mężu, wielu dzieciach mogły spełnić się w każdej chwili. Jednak zawsze jest jakieś ale. Aspen należy do Szóstek, a ona do Piątek. Nie jest to wielka przepaść, jednak dość kłopotliwa. Tym czasem zaczynają się zgłoszenia do Eliminacji. Trzydzieści pięć młodych dziewczyn rozpocznie rywalizację o księcia Maxona. America zajęta swoimi sprawami uczuciowymi, nawet nie spodziewała się, że również otrzyma taką szansę - szansę, o której marzą tysiące dziewczyn, a którą ona otrzyma, mimo że jej nie chce. Jedynym pozytywnym aspektem są pieniądze. A dla głodnej rodziny człowiek jest w stanie dużo zrobić. Jednak czy dobry charakter pozwoli jej na to? Czy zbyt pochopne wnioski nie sprawią, że pojawią się kłopoty? Czy miłość można tak po prostu wybrać? 

Ostatnio bardzo głośno jest o tej książce, szczególnie po wyjściu drugiej części. Co prawda pojawiła się już i trzecia, jednak na razie nie jest aż tak popularna jak jej poprzedniczki. Wszystkie opinie na początku były zgodne - książka jest fantastyczna. Lecz z czasem pojawiły się też mniej pozytywne opinie. Muszę przyznać, że raczej słuchałam tych drugich. Jednak po raz pierwszy w swoim życiu złamałam swoją ścisłą zasadę. "Nie kupować dla okładki". Każda z pań przyzna, że jest olśniewająca. Bo przecież, która z nas nie marzyłby o tak pięknej sukni? Od razu po kupnie poczułam wyrzuty sumienia. Jednak przyszedł moment, gdy zaczęłam czytać tę powieść. Czy jestem zadowolona z niej? Jestem zszokowana. To jest najbardziej paradoksalna książka, jaką spotkałam.

Na początku może zacznę od wad, które były liczne. Przede wszystkim styl. Był niezwykle prosty. Zdaję sobie sprawę, że to książka dla nastolatek, ale też nią jestem i muszę przyznać, że takie uproszczenie niezwykle mnie irytowało. Często zdarzały się też błędy gramatyczne. Powiecie, że sama często je robię. Zgodzę się z Wami, ale to jest książka, która była przed wydaniem czytana, poprawiana i ilość takich błędów powinna być ograniczona do minimum. Czasami naprawdę musiałam wracać do poprzedniego zdania, by go zrozumieć. I teraz pora na najgorszą wadę całej książki. Niezwykła naiwność. Niektóre rzeczy, zachowania były tak nielogiczne, nie odnoszące się do rzeczywistości, że kompletnie nie grały z fabułą.

I tu pojawia się ten paradoks... Książka mnie niesamowicie wciągnęła. Dawno nie czytałam z takim zaangażowaniem, pasją. To było coś fascynującego. Zostałam wciągnięta w świat, którego w ogóle nie rozumiałam, ale czułam się tam jak w domu. Każdy pokój, ściana była moją przyjaciółką. A te wszystkie niezwykłe dziewczyny sprawiały, że czułam się wartościowa, niepowtarzalna i zaczęłam mieć pewność, że wszystkie - te nawet najdziwniejsze marzenia - spełnią się. Może to sprawiło dawne marzenie zostania księżniczką. Może piękne suknie, które od zawsze uwielbiałam.  A może po prostu chciałam się oderwać od rzeczywistości, która nie zawsze jest tak barwna i baśniowa, jakbyśmy chcieli. Byłam oczarowana. 

Poza tym nie mogę zapomnieć, że jest to świetna komedia. Naprawdę bawiłam się wybitnie, przyglądając się potyczkom słownym Ameriki i Maxona. Były banalne zresztą jak cała powieść, ale sprawiały mi przyjemność. Miło było patrzeć, jak niezdarny książę walczy z narwaną dziewczyną. I o dziwo czasami udawało mu się wygrać, co przypisuję tylko jego szczęściu. Sama się czasami dziwiłam, co mnie śmieszy, co sprawia, że się śmieje się na cały głos.

Ta powieść jest dla mnie wielką tajemnicą. Na pewno sięgnę po kolejne części z czystej ciekawości. Jednak czy Wam polecam? Tutaj decyzję chyba pozostawię Wam. To jest ryzyko. Książka nie jest dobra, ale ma coś w sobie, co przyciąga i przede wszystkim poprawia humor. Jeśli teraz macie niezbyt dobre dni, to na pewno po przeczytaniu "Rywalek" spojrzycie na świat trochę inaczej. Jak pisałam wcześniej, decyzja należy do Was.    

Książka przeczytana w ramach wzywania:

czwartek, 2 października 2014

Czerwony Kapturek w Wersji Współczesnej

''Dziewczyna w Czerwonej Pelerynie''
Sarah Blakley-Cartwright

'' Siostra Valerie była piękna, dobra i urocza. A teraz nie żyje. Henry, przystojny syn kowala, próbuje pocieszyć Valerie, lecz jej zbuntowane serce bije mocniej dla kogoś innego – drwala uważanego za wyrzutka, Petera, który proponuje dziewczynie inne życie z dala od domu. Po brutalnym zabójstwie siostry świat Valerie zaczyna w szaleńczym tempie wymykać się spod kontroli. Od pokoleń gniew Wilka łagodzono comiesięczną ofi arą, jednak teraz nikt nie jest bezpieczny. Kiedy do wsi przybywa doświadczony pogromca wilkołaków, mieszkańcy dowiadują się, że bestia żyje pośród nich – może nią być każdy… Wkrótce okazuje się, że Valerie jako jedyna posiada zdolność rozumienia głosu potwora. Wilk mówi, że dziewczyna musi poddać się jego woli, zanim przeminie krwawy księżyc. W przeciwnym wypadku zginą wszyscy. '' 

Myślę, że niewiele muszę dopisywać do powyższego opisu, gdyż zdradza on niemal całą fabułę. Także nie będę Was zadręczać powtórzeniem powyższego tekstu. 

Któż nie zna Czerwonego Kapturka ?  Mała dziewczynka w czerwonej pelerynie towarzyszyła pewnie niejednemu dziecku, które po wysłuchaniu bajki z przerażeniem wymalowanym na twarzy uciekało przed podłym wilkiem. Jednak, czy musi on być szkodliwy ?

'' Dziewczyna w Czerwonej Pelerynie '' opowiada o '' współczesnym '' Czerwonym Kapturku - Valerie. Dziewczyna, jak na czasy, w których żyje jest dość roztargniona i tajemnicza, co jest niełatwym zadaniem w jej świecie. Dla jednych może wydawać się dziwaczką, dla drugich Boginią. Lecz kim tak naprawdę jest Valerie ? Niekompetentną nastolatką, myślami krążącą wyłącznie w okół wyrzutka, Petera. Czyż to bohaterka współgrająca z atmosferą powieści ? No cóż, absolutnie nie. Postać ta wydaje się być świeżo zabrana z innej epoki. Jej charakter ratuje jedynie i wyłącznie spryt, którego trzeba przyznać ma aż zbyt wiele.

Narracja prowadzona jest w 3-osobie, co tylko komplikuje prawidłowe zrozumienie bohatera. Ah, jak ja nie lubię czytać takich powieści. To właśnie dzięki narracji książka nie zawiera głębszych uczuć, przesłania, choć od opisów aż się w niej roi, lecz one tylko potęgują naszą odrazę, a powieść staje się cięższa do przeczytania.

'' Noc to pora, kiedy mroczne myśli szarpią duszą jak sznurki marionetką. ''

'' Dziewczyna w Czerwonej Pelerynie '' jest napisana dość chaotycznie. Fabuła w ogóle ze sobą nie współgra, przez co wszystko staje się takie niezrozumiałe. Po za tym akcja rozgrywająca się w Średniowieczu niemal do niego nie nawiązuje. Możemy w nim znaleźć elementy z dzisiejszych czasów, które absolutnie psują klimat powieści.

Wyjątkowy świat baśni, który wprost uwielbiam został zatruty przez nietuzinkowy romans, pełniący niestety główną rolę w książce.

Powieść godna polecenia zapewne nie jest, lecz historia Kapturka przyciąga tak bardzo, że naprawdę każdy powinien spróbować ją przeczytać. A zwłaszcza oglądnąć film, który został wykreowany o wiele lepiej niż drastyczna książka. :)

Moja ocena:
5/10

Książka bierze udział w wyzwaniu : 
Czytam Paranormal Romance 


wtorek, 22 lipca 2014

Saga Księżycowa ~ Część 1. Cinder

'' Księga 1. Cinder '' 
Marissa Meyer 

'' Orientalny Pekin przyszłości przynosi barwny, hałaśliwy krajobraz miasta, który ciekawi niejednego Europejczyka. „Sagi księżycowe. Cinder” Marissy Meyer wywraca do góry nogami wizerunek Państwa Środka.
Wraz z Cinder główną bohaterką znajdujemy się w zdziesiątkowanym przez śmiertelną plagę mieście. Dziewczyna jest cyborgiem o tajemniczej przeszłości, jednocześnie obywatelem drugiej kategorii. Sprawę komplikuje piętno nałożone na nią przez macochę, jakoby była winna śmierci swojej przyrodniej siostry. W jej życiu niespodziewanie pojawia się książę, który nalega by wybrała się z nim na bal. To jednak jest niemożliwe, gdy okazuje się też, że ona sama jest zaginioną księżniczką śmiertelnych wrogów mieszkańców Ziemi. ''


'' Cinder '' to książka opowiadająca o nastoletniej Cinder, która w wyniku groźnego wypadku została przeobrażona w cyborga. Nie pamięta rodziców - wie tylko, że zginęli w pewnym wypadku, dlatego mieszka z macochą i jej 2 córkami, której mąż zaadoptował nastolatkę. Cinder przez całe życie jest samotna. Nikt nie potrafi pałać do niej miłością, przez metalowe kończyny, dlatego jej jedynym towarzyszem życia jest skonstruowany przez nią robot. Jednak po jakimś czasie to się zmienia. Pewnego dnia na targu Cinder poznaje księcia, który silnie walczy o jej względy, przez co wielokrotnie zaprasza ją na bal. Jednak ta odmawia, bo gdy książę dowie się, że jest cyborgiem jej rozpacz nie będzie znała granic. Czy książę dowie się jaką tajemnicę skrywa Cinder ? I dlaczego tak naprawdę została cyborgiem ? 

Książkę poleciły mi znajome, które wręcz wymusiły na mnie jej przeczytanie. I muszę powiedzieć, że gdyby nie one raczej nie sięgnęłabym po książkę. Okładka, niby ładna, ale mnie nie oczarowała, a opis jakoś nie dotarł do mego serca. Ale jednak przeczytałam całą książkę. I bardzo dziękuję dziewczyną, że zmusiły mnie do sięgnięcia po Sagę Księżycową. 

Co najważniejsze powieść została stworzona na podstawie baśni pt. '' Kopciuszek '', z czego chyba najbardziej jestem ucieszona. Uwielbiam takie książki. W każdej z nich można znaleźć wyniosły, uwielbiany przeze mnie język. Jednak tutaj go nie odnajdziemy, co jest wielkim minusem. Popularna historia o miłości została wykreowana na współczesną odmianę typu paranormal i już całkowicie nie skupia się na nieszczęśliwej miłości. Co jest następnym plusem.
Główna bohaterka jest na swój sposób irytująca. Ale nosi w sobie pewien urok, który chyba każdy jest w stanie dostrzec. Cinder posiada nadzwyczaj osobliwy charakter, a jej zachowanie stawia w naszych myślach wielki znak zapytania. Dlaczego tak postępuje ? Bo w przeciwieństwie do oryginalnego Kopciuszka, ta bohaterka od samego porządku jest nieznośna, ale odważna.

Muszę przyznać, że książka jest nadzwyczaj oryginalna, a powieść reprezentuje bardzo ważne wartości. Odnajdziemy tam miłość, strach, cierpienie. Ujrzymy jak to jest próbować przez całe życie utrzymać się w pozytywnym wcieleniu i po paru latach ciężkiej pracy poczuć, jak własny umysł rozsypuje się na tysiące żałosnych kawałeczków. A wtedy wszystko traci swe prawdziwe znaczenie. 

Jednak czegoś mi tam zabrakło. Ale nie mam pojęcia jak to nazwać. Po prostu pierwsza część zbytnio mnie nie zadowoliła. Zobaczymy jak to będzie z 2.

Książkę jak najbardziej polecam. Zostałam pozytywnie zaskoczona, choć prosty język autorki pozostawia wiele gorzkiego posmaku. Ale myślę, że inne ważne czynniki to zatuszują. Po 1 części mam wielką chęć na następne tomy i mam nadzieję, że wy także doznacie takiego czucia. Miłego czytania ! :)

Moja ocena : 
7,5 / 10 

Książka bierze udział w wyzwaniu : 


  

wtorek, 13 maja 2014

Opowieści tajemnicze i szalone

'' Opowieści tajemnicze i szalone '' 
Edgar Allan Poe

''Uroczy kotek doprowadza swego pana do szaleństwa...
Ponura śmierć zwana zarazą zjawia się na balu maskowym w szkarłatnym kostiumie...
Karzeł mści się okrutnie na swoich prześladowcach...
Siostra wzywa brata-bliźniaka zza grobu....

Przygotuj się na mocne przeżycia! Wkraczasz w świat, który cię zaszokuje, przerazi, ale także - chociaż może ze strachu nie od razu zechcesz się do tego przyznać - przyprawi o dreszczyk emocji. Przed tobą cztery opowieści - CZARNY KOT, MASKA CZERWONEJ ŚMIERCI, ŻABOSKOCZEK i UPADEK DOMU USHERÓW - autorstwa mistrza makabry, Edgara Allana Poego. Ich oryginalne wersje zostały tu nieznacznie nastrojone. Poe, znawca wszelkiej deformacji, na pewno by nam to wybaczył. I z szatańską uciechą obejrzałby zdobiące każdą stronę upiornie wspaniałe ilustracje Grisa Grimly’ego. A więc przygotuj się. I nie gaś światła.



Znajdziemy tutaj kilka fantastycznych i przerażających historii. :) Krótkie, ale wciągające. Bardzo ciekawe i tajemnicze postacie oraz intrygujący nastrój, wszystko to sprawi, że nie można się od niej odciągnąć. Mnie najbardziej w '' Opowieściach tajemniczych i szalonych '' spodobał się język jakim posługuje się autor. Jest on poetycki. Taki wyrafinowany. A to wieeeelki plus. Dlatego zaraz wyszukuję więcej książek Edgara i zabieram się do czytania. :)

Książkę polecam. Nadaje się na te melancholijne dni, kiedy po prostu nie możemy przeczytać czegoś wręcz wciągającego. Mimo wspaniałych obrazków książka nie jest przeznaczona dla dzieci. Myślę, że takie historie są dla nich jeszcze za straszne. No to chyba na tyle. Jeszcze raz polecam mimo jako takiego wrażenia. :)