Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galeria Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galeria Książki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 listopada 2017

Szepty dzieci mgły i inne opowiadania – Trudi Canavan


Tytuł: "Szepty dzieci mgły i inne opowiadania"

Autor: Trudi Canavan

Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Galeria Książki

Liczba stron: 205

Ocena: 7.5/10









Każdy człowiek jest inny. To jest prawda, która nie podlega żadnej dyskusji. Możemy spotykać podobne osoby z wyglądu i charakteru, jednak nadal nie będzie to ten sam człowiek tylko ktoś całkowicie odmienny. Dlatego też każdy z nas ma różnorodne pragnienia, inne cele, ambicje i moralność. Powinniśmy być wierni swoim przekonaniom, ale też bacznie obserwować świat i wyciągać wnioski z różnych wydarzeń i sytuacji. Lecz czy zawsze się da? 

O "Szeptach dzieci mgły" słyszałam już wielokrotnie. Spotykałam się z pozytywnymi opiniami, ale również i negatywnymi. Uważam Trudi Canavan za bardzo dobrą pisarkę, która stara się uchwycić inaczej świat, pokazać to drugie, a czasami nawet trzecie oblicze. Nie boi się podejmować żadnych tematów, więc jej dzieła ukazują różnorodne zdarzenia. Właśnie dlatego nie wiedziałam, czego powinnam się spodziewać po tej książce. Bardzo rzadko czytam opowiadania, więc jest to dla mnie coś nowego. Ich popularność nie jest tak wielka jak pełnowymiarowych, grubych powieści. Sama jestem zdania, że mało które jest w stanie przekazać coś głębszego, zaciekawić. Choć nie przeczę, że za pomocą kilkunastu stron można poruszyć dogłębnie. I w wielu opowiadaniach pisarka właśnie tego dokonała. 

Podoba mi się, że nie ograniczyła się. Wyszła poza swój własny schemat. Wykorzystała stare motywy znane nam z "Trylogii Czarnego Maga", ale również umieściła swoje historie w realnym świecie czy w science fiction. Każdy może w tym zbiorze znaleźć przynajmniej jedno wydarzenie, które będzie się działo w lubianym przez daną osobę klimacie. Podziwiam ją za to i bardzo doceniam. W końcu trudno wyrwać się z raz stworzonego uniwersum. W dodatku każde opowiadania poza miejscem akcji porusza inny temat i nie ma nic wspólnego z pozostałymi. Nie ma przewodniego toposu. Jest taki przyjemny i ciekawy miszmasz, dający poczucie rozmaitości. 

O samym stylu nie mam zbytnio, co mówić, bo jeśli znacie twórczość autorki, to dobrze wiecie czego się spodziewać. Jest on tak charakterystyczny i niepowtarzalny, że chyba każdy, kto czytał jej jakieś książki, jest w stanie go rozpoznać i przede wszystkim przywiązać się do niego. Język jest wyrafinowany, aczkolwiek nie jest przy tym zbyt skomplikowany. Canavan znalazła idealną granicę pomiędzy prostotą a złożonością. Dzięki temu przenoszę się do całkowicie innego świata, gdzie nie wiem, czego się spodziewać, ale rozumiem też jego struktury. Tracę przy tym poczucie czasu.

Nietypowość opowiadań sprawia, że są bardzo wciągające. Nie wyobrażam sobie, by ktoś mógł przerwać dany rozdział, nie doczytując go wcześniej. Jednakże chyba najbardziej zaskoczyło mnie tytułowe opowiadanie, czyli "Szepty dzieci mgły". Spodziewałam się czegoś całkowicie innego po nim. Nawet mi nie przyszło do głowy, że może zostać poprowadzone w ten sposób i odnosić się do takich tematów. Oczekiwałam olbrzymiej ilości magii i dziwnych magicznych istot, tymczasem dostałam dość naturalną opowieść. Lecz to nie ono najbardziej mi się podobało tylko opowiadanie "Szalony uczeń". Ta historia zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Nie mogłam się od niej oderwać. Potrafiła mnie zaskoczyć, ale również dać dużo do myślenia na tematy, na które raczej nie zwracam zbytniej uwagi. 

Bohaterów przewinęło się naprawdę dużo i prawie z każdym zżyłam się, a z niektórymi nawet utożsamiłam. Ich życiowe losy zadziwiały mnie oraz intrygowały. Byli bardzo dobrze wykreowani, a przy tym niezwykle tajemniczy, co ogromnie mnie pociągało. Takie postacie są dobre – pełne pasji, ale zarazem nieodkrytych sekretów. Moją największą uwagę przykuła Kali z "Markietanki". Dopiero na sam koniec dowiadujemy się, kim jest i tak naprawdę poznajemy tylko zalążek jej prawdziwej historii. 

Na końcu każdego rozdziału znajdowała się notka z wypowiedzią Canavan. Autorka opowiadała, skąd wzięła pomysł, motywację oraz dlaczego poprowadziła w dany sposób fabułę. Był to niezwykły dodatek, ponieważ miałam wrażenie, że mówi nam o sobie, więc jest to coś więcej niż zwykła książka. 

"Szepty dzieci mgły i inne opowiadania" okazały się genialną odskocznią od dnia codziennego i długich powieści, które zwykle czytam. Mam nadzieję, że kiedyś ukaże się więcej opowiadań tej pisarki. A ja odtąd zwrócę większą uwagę na tę niedocenianą formę.

piątek, 19 maja 2017

Dawca


Tytuł: "Dawca"

Autor: Lois Lowry

Cykl: Dawca

Tom: I

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Galeria Książki

Liczba stron: 296

Ocena: 8/10






Czy kiedykolwiek zdarzyło się wam myśleć, co by było, gdyby nasz świat wyglądał trochę inaczej? Gdyby rządziły nim inne prawa? Lepsze prawa – takie, które pozwoliłyby nam na bezpieczeństwo i harmonijne życie? Na pewno przynajmniej raz przyszło wam to do głowy. To byłby piękny świat. Nie musielibyśmy się niczego obawiać. Żadnych zagrożeń, brak bólu i cierpienia, dobrze podejmowane decyzje. Wtedy bylibyśmy szczęśliwsi i pewniejsi swojego życia. Jednak czy na pewno? 

Jonasz mieszka wraz z siostrą i rodzicami. Niedługo czeka go najważniejsze wydarzenie w całym jego życiu – zostanie przydzielony mu zawód. Chłopiec obawia się. Nigdy nie wyróżniał się jakimiś wyjątkowymi umiejętnościami i zainteresowaniami. Wpada w panikę, gdy podczas wyczytywania zostaje pominięty. Kim ma zostać Jonasz? Co przyniesie mu nowy zawód? Czy w ogóle go dostanie? I przede wszystkim kim naprawdę są ludzie wokół niego? 

O "Dawcy" słyszałam wiele pozytywnych opinii. Pamiętam, jak wydanie książki zostało wznowione z okładką filmową. Wszyscy fascynowali się wtedy całą opowieścią. Ja również, tym bardziej że bardzo chciałam przeczytać powieść oraz obejrzeć film. W końcu nie jest to sztampowa historia. Lecz ostatecznie nie zapoznałam się z nią przez wiele kolejnych lat. Dopiero gdy dostałam ją od przyjaciółki, zaczęłam czytać. I bardzo żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej.

Sam pomysł zaskoczył mnie. Świat, gdzie wszystko powinno być idealne, ale tak naprawdę jest tylko jednym wielkim pozorem, kłamstwem stworzonym by manipulować ludźmi. Daje bezpieczeństwo i brak cierpienia, a zabiera prawdziwe uczucia i nasze codzienne przyjemności. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim czymś, więc byłam bardzo zaintrygowana. I uważam, że potencjał tego pomysłu został wykorzystany w najlepszy z możliwych sposobów. 

Dystopie w ostatnich czasach są bardzo popularne. Można nawet powiedzieć, że co druga książka to antyutopia. Wiele osób jest tym znudzone i zniechęciło się do fantastyki. Niestety ja należę do tych osób, jednakże "Dawca" sprawił, że przypomniałam sobie, dlaczego tak bardzo doceniałam ten gatunek.  Tym bardziej że w powieści jest to całkowicie odwrócony wizerunek. Ma przedstawiać utopię, która okazuje się czymś pozornym. Lecz nie jest to od razu dostrzegalne. Należy się skupić, by zrozumieć ogólny przekaz. Mam wątpliwości, czy każdy jest w stanie tak głęboko sięgnąć w tę opowieść. 

Historia jest przedstawiona z perspektywy dwunastolatka. Niektórych może to razić, jednak dla mnie jest to ukazanie kontrastu między światem dorosłych a dzieci, co nadaje jeszcze większego znaczenia problematyce książki. Od pierwszych stron wciągnęłam się i musiałam poznać dalsze losy bohaterów i przedstawionej społeczności. Zostałam zaskoczona. "Dawca" jest nieprzewidywalny. Odbiega swoją treścią od znanych mi pozycji w literaturze i kinematografii. Wydaje się pozornie banalny, a naprawdę ma wyjątkowo głębokie przesłanie.

Takie uniwersa nie spotyka się zbyt często, choć w ostatnim czasie robią się coraz bardziej popularne, lecz nie na tyle by się już znudziły. Niestety nie jest ono do końca dopracowane. Brakuje mu fundamentalnych podstaw. Na szczęście nie przeszkadza to w zrozumieniu historii.

Główny bohater bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Okazał się barwną i tajemniczą postacią. Podczas czytania pragnęłam zobaczyć świat jego oczami i poczuć to wszystko, co nim kierowało. Dawno już nie spotkałam tak dobrze wykreowanej postaci dziecięcej. Był poważny i umiał obserwować świat, ale zachował w sobie cząstkę dziecka. Natomiast sam Dawca okazał się dla mnie osobą nieosiągalną. Nie jestem w stanie wydać jakiejkolwiek oceny ani nawet zrozumieć jego postępowania. Jednak w tym przypadku nie jest to wada. Taki właśnie powinien być. Poza tym zbyt wielu innych bohaterów nie było przedstawionych, przez co brakowało mi panoramiczności społeczeństwa.

Tematyka jest niezwykle istotna. Pojawia się tu wiele wątków, które przedstawiają najróżniejsze problemy i każdy z nich jest równie przerażający. W końcu nie codziennie przebywamy w świecie, gdzie brakuje jakichkolwiek uczuć. Gdy przeczytałam "Dawcę", byłam zszokowana. Samo zakończenie okazało się tak bardzo wstrząsające, że nigdy nie spodziewałabym się tego po tej cieniutkiej książeczce. Przez następne kilka godzin byłam zamknięta w swoim świecie, ponieważ moja głowa nie mogła pojąć tego wszystkiego, co się wydarzyło. Takie książki zapamiętuje się na długo jak nie na całe życie.

"Dawcę" powinien bez wyjątków przeczytać każdy. To odbicie naszego życia, które doprowadza do przerażających wniosków, ale zarazem pozwala docenić nasze własne życie i niepowodzenia z nim związane. Lektura obowiązkowa. 

sobota, 8 sierpnia 2015

Kapłanka w bieli


Tytuł: "Kapłanka w bieli"

Autor: Trudi Canavan

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa

Cykl: Era Pięciorga

Tom: I 

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Galeria Książki

Liczba stron: 688

Ocena: 5/10






Wyobraźcie sobie, że jesteście młodzi i dopiero zaczynacie poznawać życie takim, jakie jest naprawdę. Na pewno macie wiele marzeń i pragniecie zmienić świat na lepsze. To takie naturalne i szlachetne. Taka właśnie jest Auraya – ma marzenie, żeby zostać kapłanką. Jest gotowa uczyć się pilnie i poświęcać każdą swoją chwilę na pomoc innym. Ma cel, chęci i umiejętności, ale... Czy nie denerwuje was, że zawsze musi być jakieś "ale"? Że nic nie może tak po prostu być? Że zawsze coś musi przeszkodzić? Mnie i Aurayę bardzo. Bo problem polega na tym, że Auraya mieszka w małej wiosce oddalonej setki kilometrów od kapłańskiej szkoły, a jedyny kapłan przebywający w wiosce już dawno zapomniał, kim jest. Jednak... pewnego dnia wioska zostaje zaatakowała przez wrogie wojska. Do małej ojczyzny Aurayi przybywa jedna z czwórki najbardziej wybitnych kapłanów – Biała, Wybrana przez bogów. Inteligencja młodej dziewczyny sprawia, że Biała Kapłanka zauważa ją i daje jej szansę na spełnienie marzeń. Czy Auraya wybierze dom, gdzie śmiertelnie choruje jej matka, czy może wykorzysta szansę na lepsze życie? Jakie będą konsekwencje jej wyborów? 

Zawsze mam problem z wybraniem książki, którą będę czytać następnie. Dlatego już jakiś czas temu zrobiłam listę tych, które posiadam i losuję je. Właśnie w taki sposób zaczęłam czytać "Kapłankę w bieli". Bardzo się ucieszyłam, kiedy to właśnie na nią padł los. Trudi Canavan jest jedną z moich ulubionych autorek. Zakochałam się w "Trylogii Czarnego Maga". Czytałam ją już kilka lat temu, ale do dzisiaj pamiętam, z jakim zainteresowaniem studiowałam każdą część i przenosiłam się w nowy, nieznany mi świat. To wspomnienie zagościło w moim umyśle na stałe. Właśnie dlatego od pierwszego tomu "Ery Pięciorga" oczekiwałam naprawdę wiele. I chyba okazało się, że zbyt pochopnie oceniłam autorkę, ponieważ ta powieść całkowicie nie przypadła mi do gustu. 

Spodziewałam się, że od pierwszej strony pojawi się iskierka ciekawości, która nie pozwoli mi, ani na chwilę odłożyć książki. Niestety tak się nie stało. Nie zniechęciło mnie to. W końcu wiele dzieł literackich na początku wieje nudą, a z czasem ta nuda okazuje się idealnym rozpoczęciem, które pozwoliło poznać nam świat wykreowany przez autora. Czekałam. Naprawdę cierpliwie czekałam... I nic. Mijała pierwsza setka, później następna, a ja nadal niemiłosiernie nudziłam się. W tej chwili mogę sobie przypomnieć może ze trzy sceny, które naprawdę mnie wciągnęły, a jest to mało na prawie siedemset stron. W dodatku cały czas irytowały mnie niepłynne przejścia. Canavan kończyła rozdziały/podrozdziały w kulminacyjnych momentach. Nie jestem przeciwniczką takiego stylu, bo to on sprawia, że czytelnik chce poznać dalszą część opowieści. Lecz kiedy jest on stosowany bez przerwy, staje się nużący i denerwujący. Przypominało mi to trochę "Pieśń Lodu i Ognia". Martin pod tym względem pisze bardzo podobnie, tylko u niego zazwyczaj przynosi to pożądany efekt. 

Plusem, ale zarazem minusem, są bohaterowie. Jest ich naprawdę wiele, co zazwyczaj jest dobrze odbierane. Jednakże miałam cały czas wrażenie, że zostało im poświęcone za mało czasu. "Kapłanka w bieli" jest bardzo grubą książką, która powinna w zupełności wystarczyć, żeby lepiej rozbudować niektóre wątki, które pojawiały się często, ale bezcelowo. Tak bardzo żałuję, że Canavan nie poświeciła więcej czasu postaciom. W powieści obserwowałam najróżniejsze osobowości, które same prosiły się o lepsze poznanie. Auraya miała wiele cech, ale po przeczytaniu jej historii nie jestem w stanie ich wskazać. Wiem, że są, ale "nie widzę" ich. Za to Leiard – jeden z głównych bohaterów – według mnie został idealnie dopracowany. Widać, że autorka właśnie jemu poświęciła najwięcej czasu. Polubiłam go od pierwszych słów, które opisywały go. 

Mimo wszystko książka nie miała wyłącznie wad. Zachwyciła mnie swoją pomysłowością. Świat, który jest opisany w "Kapłance w bieli", bardzo mi się spodobał. Mam skojarzenie z innymi powieściami, jednak nie mogę sobie przypomnieć z jakimi konkretnie. I mimo to mam odczucie, że jest to coś nowego. W mojej głowie walczą sprzeczne uczucia. Tylko... Canavan nie wykorzystała potencjału swojego pomysłu. Podstawy świata wykreowanego przez nią są dobre. Wystarczy je dopracować, na co liczę w kolejnej części. 

"Kapłanka w bieli" bardzo mnie zawiodła. Spodziewałam się czegoś fantastycznego, co zawładnie moimi myślami, a tymczasem miałam olbrzymi problem z przeczytaniem tych siedmiuset stron. Jednak nie pozwolę, żeby ta jedna powieść zniechęciła mnie do autorki. Może zbyt pochopnie ją oceniłam. Potrzebowałam do tego jednej trylogii, a to więcej niż jedna książka. Dlatego właśnie mam zamiar przeczytać do końca "Erę Pięciorga". 

Książka przeczytana w ramach wyzwania:

sobota, 29 listopada 2014

Krew Olimpu

Tytuł: "Krew Olimpu"

Autor: Rick Riordan

Seria: Olimpijscy herosi

Tom: V

Kategoria: Fantastyka

Ilość stron: 496

Ocena: 9/10












Czas leci nieubłaganie. 1 sierpnia zbliża się z każdą chwilą, a wraz z nim nieunikniona wojna. Siódemka herosów z przepowiedni musi dotrzeć na czas do Aten, pokonując przy tym wiele trudnych przeszkód. Jednak wierzą, że uda się im powstrzymać przebudzenie Gai. Lecz życie jest okrutne i nie pozwala im tak łatwo dotrzeć do celu. Największym problemem nie są potwory, bogowie ani pogoda. Są nim wspomnienia, które ciążą na każdym z herosów, znajdującym się na Argo II. W tym samym czasie Nico, Reyna i trener transportują Atenę Partenos do Obozu Herosów, gdzie Oktawian szykuje Rzymian na walkę z Grekami. By uniknąć krwawej wojny i dać siódemce herosów przynajmniej szansę na wygranie, muszą dotrzeć na czas. Czy im się uda? Czy Gaja się przebudzi? I czy wszyscy przeżyją?

I tak oto przeczytałam ostatnią część Olimpijskich Herosów. Długo na nią czekałam i muszę przyznać, że to było wyjątkowo niecierpliwe oczekiwanie. Koniecznie chciałam się dowiedzieć, co będzie dalej i jak zakończy się historia. Gdy wreszcie zdobyłam powieść, od razu wzięłam się za jej czytanie. W tamtej chwili nie było dla mnie nic ważniejszego. Nie mogłam się od niej oderwać. Wszystkie moje myśli były poświęcone herosom. Sprawiło to, że przeczytałam książkę w zadziwiająco szybkim tempie. Teraz tego żałuję, ponieważ tylko przyśpieszyłam ostateczne rozstanie się z jedną z moich ulubionych serii.

Książka ma tak dużo zalet, że nie wiem od czego zacząć... Jak z poprzedniego akapitu pewnie już wywnioskowaliście, jest niezwykle ciekawa. Stwierdzenie, że nie mogłam się od niej oderwać, nie do końca ukazuje stan rzeczy. Ja po prostu nią żyłam. Byłam tam, przeżywałam wszystko z bohaterami i pomagałam im pokonać trudności. To niesamowite uczucie towarzyszyć im w tej ciężkiej i pełnej emocji walce. 

Jednak najbardziej rzuciła mi się w oczy realność tej powieści. Prawdopodobnie bardzo dziwnie to brzmi. Opowieść pełna bogów, herosów, magii i nieziemskich istot jest jak najbardziej rzeczywista. Paradoksalne... Jednak pod całą tą magią, nierealnymi wydarzeniami jest ukryta nasza rzeczywistość. Historia różnych herosów i innych dziwnych istot pokazuje nam nasze życie, nasze problemy. Może codziennie nie ratujemy świata przed zagładą, ale jesteśmy jego częścią i powinniśmy to pamiętać. Każdy z bohaterów był całkowicie inny. Żadne cechy charakteru się nie powtarzały, talenty nie były takie same, a problemy ukazywały całą swoją różnorodność. Każdy musiał się zmierzyć ze swoją rzeczywistością i albo się poddać, albo zwyciężyć.

Jedno słowo przeraża w całej książce, a dokładniej twórczości Riordana -  śmierć. Wojna zawsze niesie ją ze sobą, więc żadną tajemnicą nie jest, że i tu się pojawi. Już dawno śmierć bohaterów nie poruszyła mnie tak bardzo. Przywiązałam się do nich całym sercem i nie mogłam wyobrazić sobie świata bez ich istnienia. Teraz muszę. Nie będę opowiadać, co mną tak bardzo wstrząsnęło, ponieważ zepsułabym Wam całą przyjemność z czytania, jednak ostrzegam, żebyście się przygotowali psychicznie. 

Powinnam też coś napisać o wadach, ale jest to bardzo trudne zadanie. Nie ma wątpliwości, że jakieś są, ale przecież każda powieść je posiada. Dużo osób zwraca uwagę na brak logiki w niektórych zdarzeniach. Niestety jest to prawdą. Lecz jeśli ktoś naprawdę się wczuje w akcję, nie ma szans ich zauważyć. Ja sama ich nie zauważyłam. Dopiero mój przyjaciel powiedział mi o nich. Na początku nie zgadzałam się z nim, ale po przemyśleniu okazało się, że miał rację. Jednakże to nie zmienia faktu, że błędy są prawie niewidoczne.

Żałuję, że to jest ostatnia książka serii i przede wszystkim całej tej historii. Z Bogami Olimpijskimi i Olimpijskimi Herosami przeżyłam wiele dobrych chwil i naprawdę przykro mi się z nimi rozstawać, a raczej nie wygląda, żeby Rick miał napisać kolejną serię, która przedłuży losy bohaterów. Im też należy się szczęście. Pociesza mnie fakt, że jest jeszcze seria o bogach egipskich i prawdopodobnie niedługo ukaże się cykl o bogach nordyckich. Kolejna przygoda czeka... Natomiast wszystkim, którzy lubią fantastykę polecam zapoznać się twórczością Ricka Riordana. Ci, którzy ją już znają, koniecznie muszą przeczytać "Krew Olimpu".

Książka przeczytana w ramach wyzwania: 

czwartek, 2 października 2014

Czerwony Kapturek w Wersji Współczesnej

''Dziewczyna w Czerwonej Pelerynie''
Sarah Blakley-Cartwright

'' Siostra Valerie była piękna, dobra i urocza. A teraz nie żyje. Henry, przystojny syn kowala, próbuje pocieszyć Valerie, lecz jej zbuntowane serce bije mocniej dla kogoś innego – drwala uważanego za wyrzutka, Petera, który proponuje dziewczynie inne życie z dala od domu. Po brutalnym zabójstwie siostry świat Valerie zaczyna w szaleńczym tempie wymykać się spod kontroli. Od pokoleń gniew Wilka łagodzono comiesięczną ofi arą, jednak teraz nikt nie jest bezpieczny. Kiedy do wsi przybywa doświadczony pogromca wilkołaków, mieszkańcy dowiadują się, że bestia żyje pośród nich – może nią być każdy… Wkrótce okazuje się, że Valerie jako jedyna posiada zdolność rozumienia głosu potwora. Wilk mówi, że dziewczyna musi poddać się jego woli, zanim przeminie krwawy księżyc. W przeciwnym wypadku zginą wszyscy. '' 

Myślę, że niewiele muszę dopisywać do powyższego opisu, gdyż zdradza on niemal całą fabułę. Także nie będę Was zadręczać powtórzeniem powyższego tekstu. 

Któż nie zna Czerwonego Kapturka ?  Mała dziewczynka w czerwonej pelerynie towarzyszyła pewnie niejednemu dziecku, które po wysłuchaniu bajki z przerażeniem wymalowanym na twarzy uciekało przed podłym wilkiem. Jednak, czy musi on być szkodliwy ?

'' Dziewczyna w Czerwonej Pelerynie '' opowiada o '' współczesnym '' Czerwonym Kapturku - Valerie. Dziewczyna, jak na czasy, w których żyje jest dość roztargniona i tajemnicza, co jest niełatwym zadaniem w jej świecie. Dla jednych może wydawać się dziwaczką, dla drugich Boginią. Lecz kim tak naprawdę jest Valerie ? Niekompetentną nastolatką, myślami krążącą wyłącznie w okół wyrzutka, Petera. Czyż to bohaterka współgrająca z atmosferą powieści ? No cóż, absolutnie nie. Postać ta wydaje się być świeżo zabrana z innej epoki. Jej charakter ratuje jedynie i wyłącznie spryt, którego trzeba przyznać ma aż zbyt wiele.

Narracja prowadzona jest w 3-osobie, co tylko komplikuje prawidłowe zrozumienie bohatera. Ah, jak ja nie lubię czytać takich powieści. To właśnie dzięki narracji książka nie zawiera głębszych uczuć, przesłania, choć od opisów aż się w niej roi, lecz one tylko potęgują naszą odrazę, a powieść staje się cięższa do przeczytania.

'' Noc to pora, kiedy mroczne myśli szarpią duszą jak sznurki marionetką. ''

'' Dziewczyna w Czerwonej Pelerynie '' jest napisana dość chaotycznie. Fabuła w ogóle ze sobą nie współgra, przez co wszystko staje się takie niezrozumiałe. Po za tym akcja rozgrywająca się w Średniowieczu niemal do niego nie nawiązuje. Możemy w nim znaleźć elementy z dzisiejszych czasów, które absolutnie psują klimat powieści.

Wyjątkowy świat baśni, który wprost uwielbiam został zatruty przez nietuzinkowy romans, pełniący niestety główną rolę w książce.

Powieść godna polecenia zapewne nie jest, lecz historia Kapturka przyciąga tak bardzo, że naprawdę każdy powinien spróbować ją przeczytać. A zwłaszcza oglądnąć film, który został wykreowany o wiele lepiej niż drastyczna książka. :)

Moja ocena:
5/10

Książka bierze udział w wyzwaniu : 
Czytam Paranormal Romance 


sobota, 3 maja 2014

Dom Hadesa


 Tytuł: "Dom Hadesa"

 Autor: Rick Riordan

 Seria: Olimpijscy Herosi

 Tom: IV

 Ocena: 8/10















Każdy kto przeczytał choć jedną książkę Ricka Riordana, zna jego niepowtarzalny styl. Tym razem autor zabiera nas w otchłań Tartaru. Percy i Annabeth muszą pokonać wiele przeszkód, by dotrzeć do Wrót Śmierci. Jest to bardzo trudne wyzwanie, tym bardziej że wszystko wygląda, jakby żyło.

W tym samym czasie pozostała piątka herosów próbuje dotrzeć do Wrót Śmierci drogą powietrzną. Zadanie na początku wydaje się bardzo łatwe, lecz Gaja pilnuje, by jej wrogowie mieli utrudniony lot. 
Każdy z półbogów musi pokonać własne słabości i poznać samych siebie.

"Dom Hades" jest tak samo dobry jak pozostałe części "Olimpijskich Herosów". Daje nam dużą dawkę humoru oraz uczy prawd o życiu. Gdy czytałam tę książkę, zauważyłam, że notorycznie uosabiam bohaterów z osobami, które mnie otaczają w rzeczywistości. Pod osłoną magii i fantastyki jest zawarte realne życie. 

Książkę czyta się szybko, gdyż jest napisana lekkim piórem. Jednak nie oznacza to, że jest pozbawiona opisów. Wręcz przeciwnie. Każde miejsce jest dokładnie i barwnie opisane, aż ma się wrażenie, że przebywa się w tym miejscu. Natomiast opisy przeżyć wewnętrznych sprawiają, że zaczynamy rozumieć bohaterów, co z czasem owocuje przyjaźnią. 

Czy Percy i Annabeth przeżyją w otchłani Tartaru? Co ukrywa Nico di Angelo? I czy wreszcie cała załoga Argo II dotrze do celu?



wtorek, 8 kwietnia 2014

Coś dla miłośników Percy Jacksona

'' Archiwum Herosów '' 

Młodzi Herosi, macie wyjątkową okazję zajrzeć do ściśle tajnego Archiwum Herosów! Zebrane przez starszego skrybę Obozu Herosów, Ricka Riordana, te ściśle tajne akta zawierają relację z trzech najbardziej niebezpiecznych przygód Percy’ego Jacksona, wywiady z waszymi ulubionymi bohaterami, mapę Obozu Herosów i wiele więcej. Zostań znawcą świata Percy’ego dzięki przewodnikowi po książkach z serii „Percy Jackson i bogowie olimpijscy”. 


Jest to książka uzupełniająca powieść o Percym Jacksonie. Opowiedziano nam w niej 3 krótkie, porywające przygody, jakie spotkały naszego Perciego. Dowiemy się jak bardzo ważna jest współpraca, bo niemal zawsze potrzebna nam jest pomoc w trudnych sytuacjach.  Nasz bohater da nam w tym przykład współgrając z swym wrogiem. Zobaczymy kto i po co ukradł rydwan Aresa. Poznamy jakże denerwujących braci Clarisse. Czy Percy zginie dzięki piżmowemu smokowi ?  A może dzięki wielkiemu tytanowi ? Dowiedz się czytając ta ksiązkę ! 


Jest to opowiadanie dla miłośników Percego Jacksona. Niespodzianką w niej jest dokładnie wyrysowana mapa Obozu Herosów oraz wywiady z wieloma fantastycznymi postaciami.  A jeżeli chcesz zrobić sobie przerwę na ostatnich stronach została umieszczona krzyżówka i łamigłówka na temat twojej wiedzy o Percym Jacksonie.  Lekka, wesoła książka nie zajmująca wiele czasu. Myślę, że dla fanek naszego bohatera spodoba się ona bardziej. Niestety dla mnie jest obojętna, ale miło się ją czytało. Polecam. ;)