Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elfy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elfy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 czerwca 2015

Ogar Boga. Popiół i Piach ~ by Elfik


Tytuł: "Ogar Boga. Popiół i Piach"

Autor: Anna Gręda

Seria: Ogar Boga

Tom: I

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Novae Res

Liczba stron: 430

Ocena: 8/10









Świat jest tajemnicą, która kryje w sobie wiele złych rzeczy, mrocznych opowiadań, ale również niesamowitych zjawisk. A gdyby tak nagle zobaczyć nasze królestwo w jej prawdziwych barwach? Zacząć widzieć wszystko takim, jakie jest? Czy jest to możliwe? Kira żyje wśród ludzi, jednak nie jest jedną z nich. Jest stworzeniem nadnaturalnym, a żeby było jeszcze ciekawiej hybrydą – połączaniem dwóch niebezpiecznych, magicznych istot, dzięki którym zyskała geny, nadające jej cechy niespotykane u nikogo. Od trzech lat żyje spokojnie w małym mieście i zabija innych nadnaturalnych, którzy nie przestrzegają praw moralnych. Jej życie nadal biegłoby spokojnie i monotonnie, gdyby nie nagłe pojawienie się młodych wampirów, które nie panują nad swoim instynktem i zabijają każdą żywą istotę. Kto tworzy nowe wampiry i jaki ma w tym cel? Kim jest tajemniczy Flesh? Czy Kira zapanuje nad swoją prawdziwą naturą?

O tej książce słyszałam wiele dobrego. Gdy pierwszy raz zauważyłam ją, nie była jeszcze tak bardzo popularna jak obecnie. Była jedną z wielu powieści fantasty, które przewijają się w internecie. Trafiałam na nią wielokrotnie na Facebook'u, aż wreszcie zapragnąłem ją przeczytać. Bardzo lubię tego typu książki. Pozwalają mi oderwać się od rzeczywistości i zobaczyć świat, o którym jako dziecko marzyłam. Jednak nie mogę zaprzeczyć, że miałam co do niej pewne obawy. Opowieści o podobnej tematyce jest naprawdę wiele i często powtarzają one schemat, który początkowo był naprawdę ciekawy, ale z czasem stał się nudny i irytujący. Na szczęście okazało się, że "Ogar Boga" jest czymś nowym i jak na razie niepowtarzalnym.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to świat wykreowany przez Annę Grędę. Od pierwszych stron zafascynował mnie. W początkowych rozdziałach można powiedzieć, że nie różnił się niczym od naszej rzeczywistości. Tylko główna bohaterka miała szczyptę magii i gdzieniegdzie pojawiały się jakieś wampiry, czy wilkołaki. Nic nowego... na pozór. Odczuwałam dziwna aurę magii, która zapowiadała niesamowity świat, gdzie wszystko może się zdarzyć. Z czasem pojawiało się coraz więcej nadnaturalnych istot – demony, wróżki, elfy, szamani, czarodzieje... Cała gama bytów nadprzyrodzonych. Zrobiło to na mnie olbrzymie wrażenie. Mało który autor odważa się połączyć tyle legend, opowieści, wierzeń. Pomyślicie pewnie, że to wszystko spowodowało ogromny chaos. Właśnie nie... Te wszystkie stworzenia nadały wyjątkowy klimat historii. Razem stworzyły opowieść, która na długo zapada w pamięć.

Kolejnym plusem jest główna bohaterka – Kira. Jest ona wielką zagadką, której nie da się tak po prostu rozwiązać. Powoli dostajemy małe elementy, które z czasem mają utworzyć całość. Jednak te elementy nie są nam dawane prosto do ręki. Musimy sami je znaleźć, by ułożyć puzzle, tworzące Kirę. Jej osobowość jest nieszablonowa, przez co cały czas intrygowała mnie i zmuszała do myślenie i rozumienia jej, a to nie było łatwe. Wiele w życiu przeszła, co ukształtowało ją, ale sprawiło też, że jej ludzka część zanikła. Jednak nie myślcie, że była maszyną do rozwiązywania tajemnic i zabijania. To nie tak. Miała własne zdanie na wiele spraw, które często odbiegało od normy. Powodem były jej uczucia, które motywowały ją do dalszego działania, ale były też przyczyną konfliktów i problemów.

W powieści pojawił się wątek kryminalny. Przyjęłam go bardzo pozytywnie, ponieważ był zapowiedzią wielu przygód i niebezpiecznych chwil. Niestety ten wątek ginął w ogromie historii bohaterów i ich spraw, które zazwyczaj odbiegały od głównego śledztwa. Żałuję, że główny motyw kryminalny nie był lepiej poprowadzony. Od razu domyśliłam się, kto jest sprawdzą tych mrocznych zdarzeń. To było tak bardzo oczywiste. Prawdą jest, że autorka nie kryła przebiegu śledztwa i domysłów Kiry na ten temat. Jednak liczyłam na bardziej zawiłą sieć intryg. Mam nadzieję, że w drugiej części pojawi się ona, ponieważ zakończenie no to właśnie wskazuje. 

Książka zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Okazała się lepsza niż przypuszczałam, co miło mnie zaskoczyło i pozytywnie nastawiło na kolejne tomy, które na pewno przeczytam. Zbyt jestem ciekawa dalszego przebiegu zdarzeń, by tego nie zrobić. Nie jest to opowieść, która każdemu przypadnie do gustu. Dla fanów fantastyki to zapowiedź niesamowitej historii. Natomiast dla miłośników kryminałów jest to miła odskocznia od typowych książek kryminalnych. 

Za możliwość przeniesienia się do świata magii i tajemnic dziękuję bardzo Autorce – Annie Grędzie – oraz Wydawnictwu Novae Res


PS: W najbliższym czasie konkurs, gdzie do wygrania będzie właśnie ta o to książka! :) 

Książka przeczytana w ramach wyzwania:

wtorek, 31 marca 2015

Posłańcy Przemian

''Posłańcy Przemian'' 
Ewa Kenig

''Wszystkie byty obecne we Wszechświecie podlegają cyklom Istnienia. Przejście z jednej epoki do drugiej oznacza nowe możliwości, ale stanowi też trudne wyzwanie.
Marvin, Marie, Sams i Hugh żyją niczym zwyczajni ludzie, zmagając się z codziennymi kłopotami. Nie zdają sobie sprawy, że w rzeczywistości są wcielonymi Wyższymi Istotami, które mają za zadanie ułatwić naszemu światu wkroczenie na wyższy poziom energii.
Biedny uzdrowiciel, neurotyczna malarka, szamanka z plemienia Hopi i ekscentryczny biznesmen muszą stawić czoła niezwykłym próbom, aby ocalić świat przed osunięciem się w chaos. Czy zdołają odnaleźć swą prawdziwą tożsamość i wypełnić swoją misję?''


Marvin, Marie, Sams i Hugh mają nieść z sobą ciekawą, oryginalną historię z dzieciństwa, jak i życia dorosłego, którą przyprószają elementy fantastyczne. Mogłoby się zdawać, iż ich własna opowieść będzie wyjątkowa, dostarczając nam wiele niesamowitych wrażeń. Niestety. Nie można pomylić się jeszcze bardziej ...

Bez bicia przyznaję już na samym początku, że dobrnęłam zaledwie do 70 strony książki, więc moje odczucia mogą być niezbyt zgrabnie oraz właściwie ulokowane. Co prawda nie wypada pisać recenzji po przeczytaniu zaledwie jednej-czwartej powieści ( i trzeba przyznać, recenzją to nie jest ), ale nie mogłam pozwolić sobie na skrycie dość mieszanych, burzliwych odczuć po marnotrawstwie dwóch tygodni. Tak, dwóch tygodni! Przełknięcie 70 stron zajęło mi aż 14 dni z drobnymi przerwami. I to właśnie dzięki nim złapałam tego sławnego książkowego kaca - pierwszego w moim życiu.

Pani Ewa pisze bardzo drażliwym piórem, który wręcz mącił mi w umyśle. Po przeczytaniu każdego wyrafinowanego, wyszukanego słowa dopadała mnie irytacja, przez co pośpiesznie musiałam przerwać czytanie. Co prawda przemyślane stosowanie wyrazów powinno być pochwałą dla autora, lecz w tym przypadku stało się jego ''potępieniem''. Przez takowy zabieg w zdaniach wyczuwało się niewyobrażalną oporność, tak jakby pani Ewa na siłę starała ukazać swoją inteligentną stronę. Styl autorki oraz chaotyczny wstęp do fabuły odstraszył mnie wystarczająco mocno, abym po ''Posłańców Przemian'' nie sięgnęła w najbliższym czasie, a może i nawet w ogóle.

Podsumowując - ''Posłańców Przemian'' pozostawiam bez oceny. Wielkim nietaktem byłoby dodatkowe zniechęcenie was ogólnym podsumowaniem, bo książki i nie polecam, ale również nie zniechęcam czytelników do zmierzenia się ze stylem autorki. Kto wie, może to właśnie ktoś z was doczyta ją do końca? :)

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res. 

sobota, 17 stycznia 2015

Ostatnie życzenie


Tytuł: "Ostatnie życzenie"

Autor: Andrzej Sapkowski

Seria: Saga o Wiedźminie

Tom: 0.1

Kategoria: Fantastyka

Ilość stron: 332

Film: "Wiedźmin"

Premiera: 9 listopada 2001 (Polska)

Ocena: 9/10







Geralt jest wiedźminem. Zajmuje się zabijaniem potworów za pieniądze. Nie jest to zwykły człowiek. Nawet nie jest zwykłym wiedźminem. Ma swój kodeks, swoje prawa, których przestrzega. Nigdy nie zabija, jeśli nie musi. Gdy tylko to możliwe odczynia urok. Wędruje po dolinach i górach w poszukiwaniu pracy. W swojej profesji trafia na różnych ludzi. Niektórzy pragną uczciwie mu zapłacić i dać pracę godną wiedźmina, inni pragną go wykorzystać do swoich niecnych czynów. Aż w pewnym momencie przyszedł czas, gdy Geralt wybrał się do świątyni Maltate. Tam znajduje swoje wspomnienia i być może przyszłość.

"Saga o Wiedźminie" to była dla mnie jedna z największych zagadek literackich, z jaką się spotkałam. Nie miałam żadnej wiedzy o tej sławnej serii Sapkowskiego poza świadomością, że jest to fantastyka. Dużo osób polecało mi ją. Wiele też twierdziło, że to seria nie dla dziewczyny. Nie ma prawa spodobać się niewinnej istotce o różowych skarpetkach. Jednak ja nigdy nie byłam zbyt dziewczęca (w stereotypowym mniemaniu), dlatego właśnie postanowiłam sięgnąć po początek historii. Uważałam, że to wstyd nie przeczytać, a co dopiero w ogóle nie wiedzieć, o czym jest Wiedźmin. W końcu to klasyka naszej polskiej fantastyki. Czy żałuję, że przeczytałam ten 0.1(?) tom? Odpowiedź jest prosta i brzmi nie. Każdy aspekt książki bardzo mi się spodobał i uważam, że to również książka dla dziewczyn. 

Pierwsze co od razu na wstępie zwróciło moją uwagę to język autora. Jest bardzo dobry. Nie jest to język prosty i banalny. Zawiera dużo słów trudnych i rzadko używanych, niektóre to archaizmy. Jednak jest on typowo literacki - płynny i barwny. Każde słowo idealnie pasuje do siebie, nie tworząc przy tym doskonałego tekstu, który odstrasza. Mimo wielu nowych słów i dość dużej potrzeby skupienia nie mogłam się oderwać od książki. Wszystko, co czytałam, sprawiało, że przenosiłam się do tego świata i przeżywałam wszystkie te przygody razem z bohaterami.

Książka ma nietypowy podział rozdziałów. Między rozdziałami znajdują się jakby podrozdziały nazwane "Głos rozsądku". To właśnie te podrozdziały ukazują nam czas teraźniejszy, a te tradycyjne rozdziały to takie retrospekcje, gdzie Geralt opowiada nam o sobie i przede wszystkim swoich przygodach, choć lepiej zabrzmiałoby pracy. Mnie osobiście taka mieszanka bardzo się podobała i nie ukrywam, że z chęcią dalej czytałabym wspomnienia tego niezwykłego wiedźmina. Choć już posiadam wiedzę, że kolejne tomy są napisane już w tradycyjny sposób.  

W powieści było bardzo dużo odwołań do naszej dawnej kultury. Wszystkie te dziwne stworzenia, potwory miały swoje pochodzenia z różnych kultur, lecz przede wszystkim z naszej słowiańskiej. Nie raz słyszałam o strzygach, czy innych dziwnych chochlikach. Autor bardzo rozbudował tę wiedzę i jak mniemam dodał własne pomysły, co razem stworzyło wielki bestiariusz. Cieszę się, że ktoś zwrócił uwagę na nasze dawne wierzenia i w tak naturalny sposób wplótł je do opowieści o wiedźminie. Samo stworzenia wiedźmina jest dla mnie wyjątkowo oryginalnym pomysłem, nie wiem, czy jest on wymyślony od podstaw, czy ma swoje korzenie w jakiś wierzeniach. Jednak nie ma wątpliwości, że jestem zafascynowana pomysłowością Sapkowskiego.

Największym plusem tej opowieści bez wątpienia jest główny bohater - białowłosy wiedźmin. Geralt jest postacią nie do rozszyfrowania. Zachowuje się inaczej niż zwykli ludzie, ale też inaczej niż czarodzieje, czy inne stworzenia magiczne. Jednak nie zmienia to faktu, że ma typowo ludzkie odczucia. Jak każdy popełnia błędy i cierpi. Jak każdy kocha i darzy ludzi przyjaźnią. A przy tym pozostaje wiedźminem, walczącym na śmierć i życie z potworami, by dawać bezpieczeństwo. Gdy czytałam o jego losach, byłam zafascynowana. Obserwowanie tych wszystkich wydarzeń było trochę jak zakazany owoc. Wchodziliśmy w tajemne kręgi wcześniej znane tylko Geraltowi. To jakby pozwolił nam zobaczyć swoją duszę. Bardzo się do niego przywiązałam. Między nami potoczyła się cienka nić porozumienia. Jestem pewna, że po którymś tomie Geralt zajmie wysokie miejsce wśród moich ulubionych bohaterów. 

Nie wiedziałam czego spodziewać się po lekturze tej książki. Naprawdę miałam wiele obaw, co do tej opowieści. Boimy się nieznanego i tak właśnie było w moim przypadku. Moja wiedza po jednym tomie nadal jest znikoma, co pewnie znawcy i fani od razu zauważą w mojej recenzji, która zapewne ma wiele błędów (wybaczcie, poprawię się). Jednak swoją wiedzę na pewno w najbliższym czasie pogłębię i postaram się lepiej poznać świat wykreowany przez Sapkowskiego. Dla mnie to nowe doświadczenie i dające dużo wiedzy. Nie ma wątpliwości, że w najbliższym czasie sięgnę po kolejne tomy. A książkę polecam każdemu miłośnikowi fantastyki. Dla osób ubóstwiających ten gatunek to pozycja obowiązkowa.    

Książka przeczytana w ramach wyzwania:
~ Czytam polecane książki (przez przyjaciela)

piątek, 12 grudnia 2014

Mroczna Bohaterka. Jesienna Róża

''Mroczna Bohaterka. Jesienna Róża'' 
Abigail Gibbs

''Dziewięć równoległych światów. 
Dziewięć rodzajów mrocznych istot. 
Dziewięć Bohaterek, które mają ocalić świat. 
Prowincjonalna szkoła średnia w hrabstwie Devon i piętnastolatka, która nie jest zwykłą uczennicą. To Jesienna Róża z władającej magią rasy Mędrców - dziedziczka tytułu książęcego. W szkole pełni funkcję strażniczki. Ma chronić uczniów przed złymi mocami i groźną czarną magią. Gdy w miasteczku zaczynają się ataki zabójczych Extermino, na pomoc Jesiennej Róży przybywa osobiście syn króla Mędrców. Razem będą musieli stawić im czoła. Po porwaniu Violet Lee wybuch wojny pomiędzy ludźmi, a mrocznymi istotami wciąż stanowi realne zagrożenie. Czy Róża odkryje, co tak naprawdę łączy ją z Violet - Pierwszą Mroczną Bohaterką ? 
 Świat magii i czarów, 
mądrości i bezwzględności. 
Wymiar, w którym potężne istoty 
zagrażają życiu ludzkiemu. 
Ich magia z dnia na dzień 
staje się coraz bardziej niebezpieczna. 
Czy sekret ich mocy nie wyjdzie na jaw ? 

''Jesienna Róża'' to druga część Mrocznej Bohaterki, która podbiła serca tysięcy nastolatków. Fantastyczna podróż, w którą zabrała nas Abigail wciąż trwa przyzywając coraz większą grupę czytelników. Ludzie wydają się być zachwyceni. Jedni bardziej, drudzy mniej, lecz mimo wszystko ilość osób posiadające o niej pozytywne zdanie wciąż wzrasta. Tylko czy powieść zasługuje na ten zachwyt ?

Jesienna Róża Al-Summers to piętnastoletnia 'czarownica' działająca w szlachetnych celach. Również jak urocza Violet posiada niebywałą urodę, lecz spokojny styl życia, bycia. Jest skromna, opanowana, niezawodna, tajemnicza, zdesperowana, gniewna, potulna, stanowcza, ekscentryczna i piękna. Posiada mnóstwo przeciwstawnych cech, ale mimo tego nadal zostaje zdystansowana. Jednak nie podlega pospolitej komunikacji, aby porozumieć się z naszą bohaterką trzeba zaczerpnąć bardzo wiele cierpliwości i stopniowo wdzierać się głęboko w jej myśli. Co i tak istotnie nie pomoże poznać jej do głębi.

''Dwór, moje dziecko, jest jak akwarium. Wszyscy przypatrują się dużym i ładnym rybom. Tyle że to bez sensu, bo żadne z nas rybą nie jest. My się po prostu topimy.''

''Jesienna Róża'' porzuciła wampiry, Violet, Kaspara i jego szajkę, by zająć się magami, Mędrcami - istotami nadzwyczaj inteligentnymi zamieszkującymi drugi wymiar. Czy jest to prawidłowy wybór ? W mym umyśle przejawia się wiele różnorodnych opinii, przez co pozostawię te pytanie bez odpowiedzi. Z jednej strony możemy przyjrzeć się innym wymiarom, poznać ich historię, tradycje, zaprzyjaźnić się z nowymi postaciami, z drugiej jednak dostaniemy coś infantylnego. Zabraknie naszych kochanych bohaterów, niewyparzonego języka Violet. Zabraknie brutalności, miłości, akcji, humoru. I niestety nie odnajdziemy nikogo, kto jest w stanie zasklepić tą pustkę. Wszystko stanie się irytujące, nużące.

Myślałam, że pani Abigeil po upływie kilku lat poprawi swój styl, poziom pisania. Przecież z wiekiem nabieramy doświadczenia, posiadamy większy zasób słownictwa, rzeczy, sytuacje nawet najmniej widoczne stają się nagle warte naszej uwagi. Jednak niestety w przypadku autorki wiek nic nie zdziałał. Chociaż, może jednak sprawił, iż język pani Abigail stał się jeszcze bardziej irytujący niż dotychczas. Dołóżmy dodatkowo nużącą, przewidywalną fabułę, nieudany wątek miłosny, a powieść stanie się niegodna naszej uwagi.

''Wy, dzieci Mędrców, jesteście jak bluszcz, szybko rośniecie i żyjecie bardzo długo. Ludzkie dzieci są jak motyle. Póki nie osiągną dorosłości, pozostają brzydkimi poczwarkami. Brzydka poczwarka zazdrości bluszczom. Rozumiesz?''

Książki ani nie polecam, ani polecam. Wybór pozostawiam Wam czytelnicy. Jednak dam Wam małą radę. Jeśli pierwsza część Was urzekła, lepiej nie sięgajcie po Jesienną Różę, która może zburzyć Waszą fantastyczną opinię na jej temat i tylko zniszczy wytwór jakże wspaniałej historii.

Moja ocena:
5/10.

Za książkę dziękuję portalowi: 

Business & Culture



niedziela, 10 sierpnia 2014

Wybraniec


Tytuł: "Wybraniec"

Autor: Magdalena Marków

Seria: Smocza Krew

Tom: I

Kategoria: Fantastyka

Ocena: 7.5/10












Drasan jest następcą tronu. Jednak jego przybrana matka nie jest pewna, czy młody mężczyzna nadaje się do tego. On zamiast siedzieć na tronie woli podróżować, zaznawać przygód i spędzać czas z przypadkowo spotkanymi kobietami niż szukać żony wśród córek hrabiów. Pewnej nocy jak zwykle wybrał się na nocną przechadzkę. Nie spodziewał się, że na swojej drodze spotka przeszkodę w postaci wilkołaka Borisa i jego najemników. Książę zostaje porwany i przeniesiony do pałacu smoka Gaenora, który jest pod władzą wyjątkowo podłej czarownicy - Dhalii. To tam poznaje swoją prawdziwą naturę. Jednak czy wybierze drogę przeznaczenia, czy będzie chciał mu się przeciwstawić?

Gdy zaczęłam czytać tę książkę, nie miałam pojęcia, co o niej myśleć. Teraz już ją przeczytałam i muszę przyznać, że żadna książka, którą dotychczas przeczytałam, nie zostawiła po sobie takich odczuć. Czy są one pozytywne? Oczywiście, że tak. Jednak nie jest to to uczucie, które pozwala nam przenieść się w świat magii, smoków i wilkołaków. Jest to rzeczywistość. Na początku bardzo mnie to uderzyło. Świat magii z brutalną rzeczywistością przerażał mnie. Czytałam wiele powieści, gdzie ginęły całe armie, główni bohaterowie, lecz żadna nie sprawiła, że poczułam się tak bardzo realnie. Teraz, gdy jestem już po lekturze, uważam to za wielki plus.    

Sama książka jest wyjątkowo oryginalna. Łamie wszelkie schematy. Bardzo mi się podobał fakt, że pojawiły się jednorożce. I to niekoniecznie jako śliczne, łagodne koniki z rogami na głowach. Tutaj była to starożytna rasa. Tak samo jak elfy, smoki, czy ludzie. Była to bardzo miła odmiana. Natomiast elfy okazały się brutalne i wręcz złe. Do tego miałam mieszane uczucia, ale wynika to jedynie z faktu, że jestem wielbicielką elfów i uwielbiam ich "szlachetną" rasę.

Jednak chyba największym plusem powieści są bohaterowie. Przeplata się ich naprawdę wiele, a przy tym wszyscy są niezwykle wyraziści. I nie chodzi mi tu o taką wyrazistość, że można czytać z nich jak z otwartej księgi. Przeciwnie... Większość z nich jest okryta zasłoną tajemniczości. Lecz posiadają wiele cech i tych dobrych, i tych złych. Sam główny bohater ma wiele wad. Czasami mogłoby się wydawać, że posiada ich więcej niż zalet. Porywczość, zarozumialstwo, agresywność, zbyt duża pewność siebie mogłyby stworzyć wyjątkowo irytującego bohatera. I tak właśnie było... Większość z Was to zniechęca, ale tutaj wyśmienicie grało z fabułą. Nadawało barwy wydarzeniom i pozwalało rozgrywać się akcji.

Oczywiście, jak w każdej powieści, pojawiają się wady. Nie jest ich dużo, ale jedna jest wyjątkowo uciążliwa. Książka jest przystosowana do przeskoków w czasie. Niby ma wszystkie odpowiednie zabiegi, by było to zrozumiałe, ale gubiłam się w tym, co mi się bardzo rzadko zdarza. Mam umysł matematyka i dla mnie jest bardzo ważne, żeby wszystko było odpowiednio uporządkowane. Tego niestety mi zabrakło.

Czy książkę polecam? To chyba oczywiste. Spędziłam przy niej dużo miłych chwil. Nie mogę zapomnieć o fakcie, że książka jest skarbnicą cytatów. Polecam ją każdemu fanowi fantastyki, mimo że jest odmienna od tej typowej fantastyki, z którą spotykamy się na co dzień. Może naprawdę zaskoczyć.  
     

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce.  


Książka przeczytana w ramach wyzwania:




piątek, 1 sierpnia 2014

Drużyna Pierścienia



Tytuł: "Drużyna Pierścienia"

Autor: J.R.R. Tolkien

Seria: Władca Pierścieni

Tom: I

Film: Władca Pierścienie: Drużyna Pierścienia

Premiera: 15 lutego 2002 r. (Polska)

Ocena: 9/10










"Jeden Pierścień, by wszystkimi rządzić,
Jeden, by wszystkie odnaleźć,
Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać."

W Hobbitonie nadal mówi się o tajemniczym zniknięciu Bilbo Bagginsa. Minęło tyle lat, a temat jest nadal świeży. Sam Bilbo z chęcią opowiada swoje przygody, co utwierdza większość hobbitów w przekonaniu, że Bagginsowie to dziwadła. Jednak hobbici szybko zmieniają swoje poglądy, gdy sławny pan Bilbo Baggins wyprawia swoje sto jedenaste urodziny. Wszyscy pragnął dostać zaproszenie, przyjść na to wielkie przyjęcie. Podobno nawet Gandalf ma przyjechać i zrobić pokaz fajerwerków. Nikt z mieszkańców Shire nie podejrzewa, co naprawdę planuje Bilbo. Właśnie dlatego wszyscy są oburzeni, gdy solenizant po prostu znika ze swojego urodzinowego przyjęcia. Jest i nagle go nie ma. Tylko prezenty, które pozostawia dla najbliższych, ostudzają gniew hobbitów. Jeden z tych prezentów jest wyjątkowy i niezwykle niebezpieczny. Sam Bilbo nie jest świadomy, że jego ukochany pierścień, który przekazał swojemu najdroższemu siostrzeńcowi, kryje w sobie tyle zła. Teraz Frodo musi się wykazać i ruszyć w podróż, by ochronić świat.

Tolkien - tego pana chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Właśnie Tolkien jest zwany mistrzem fantastyki. Stwierdziłam, że dla takiego miłośnika fantastyki jak ja, to wstyd nie przeczytać jego książek. Najpierw jakiś rok temu przeczytałam "Hobbita". Mam po nim raczej dobre wspomnienia, jednak nie wyrobiłam sobie jakiegoś konkretnego zdania o autorze. Mówi się, że Tolkiena albo się kocha, albo nienawidzi. Co ja o tym sądzę?

"Władcę Pierścieni" zaczęłam czytać bardzo dawno temu, jednak coś mi przerwało lekturę i zaniechałam jej. Teraz postanowiłam zacząć czytać od nowa. Muszę przyznać, że fragmenty, które czytałam, nudziły mnie. Lecz gdy przeczytałam je i wreszcie wgłębiłam się w treść książki całkiem mnie pochłonęła. Tak, Tolkien to mistrz. Bałam się, że przez te wszystkie wyrobione opinie nie będę mogła subiektywnie go ocenić. Nie potrzebnie tak myślałam. Dawno nie przeczytałam tak dobrej książki. 

W powieści jest bardzo dużo opisów. Niektórych to może znudzić, ale mnie pozwoliło wyobrazić sobie świat, w którym wszystkie wydarzenia odbywały się. A jest on niesamowity. Piękne, rozległe doliny przeplatają się z mrocznymi puszczami, przerażającymi górami, aż wreszcie znowu pojawia się przepiękny las elfów - Lothlorien. Autor tak pięknie opisał ten kraj, że sama zapragnęłam tam się znaleźć. Poza tym pomysł ze stworzeniem hobbitów jest genialny. Małe, stateczne istotki, które kochają jeść, ale nienawidzą wody, a jeszcze bardziej od niej podróży. Lecz wyjątki zawsze są na świecie. W "Hobbicie" miałam wątpliwości , co do tych stworzonek, ale teraz już wszystkie minęły.

Bardzo podobał mi się koniec. Nie bez powodu książka nosi nazwę "Drużyna Pierścienia". Końcówka pokazała, że są nią naprawdę, mimo że nie okazali się tacy piękni i odważni, jak wszyscy myśleli. Bardzo mnie zabolała śmierć pewnych krasnoludów, którzy nie mieli tu większej roli, ale pamiętam ich doskonale z "Hobbita". Postacie tutaj nie są idealnie wyraziste, ale nie są też bezbarwne. Są tajemnicze. Tolkien dał nam kilka cech i pozwolił się naszej wyobraźni nimi bawić. Wyjątkowy trudny zabieg, ale w tej części jak najbardziej się sprawdził. 

Wypisałam większość zalet - na pewno o iluś zapomniałam, ale małe wady też się pojawiają. Był moment podróży Froda i drużyny, który był bardzo dokładnie opisany. Były to ze dwa rozdziały. Muszę przyznać, ze to okropnie mnie znudziło. Raczej nie zachęca czytanie prze pięćdziesiąt stron, że była rzeka, a później pojawiły się góry. Jednak wystarczy to przetrwać, a dalej będzie coraz ciekawiej. Poza tym pojawiło się bardzo dużo tekstów piosenek. Nie przepadam za tym, ale to jest tylko i wyłącznie kwestia gustu. 

Bardzo jestem zadowolona z przeczytania pierwszej części "Władcy Pierścieni". Nie zawiodłam się na nim na żadnym polu. Polecam ją, ale ostrzegam, że to książka nie dla każdego. Nawet nie każdemu miłośnikowi fantastyki się spodoba.

Przeczytana w ramach wyzwania: 




czwartek, 29 maja 2014

Ostatnie Zaklęcia

'' Ostatnie Zaklęcia ''
Silvana De Mari 


 '' Więzienie, noc. Dwóch samotnych karłów poznaje się w celi śmierci. Niespodziewanie ktoś ratuje ich przed tragicznym losem. Od tej chwili chcą walczyć razem. Ale czy mogą sobie nawzajem ufać? Ich przeciwnikiem jest Zarządca, który zbratał się z największymi wrogami ludzi i karłów - orkami.

Kto zwycięży? Za jaką cenę? Stawka jest większa niż życie dwóch istot... '' 


'' Ostatnie zaklęcia '' opowiada o karle Inskaju, który zostaje porwany przez złego Zarządce. W celi poznaje tajemniczego karła - Błazna. Inskaj wie, iż nie powinien mu ufać, lecz nie może się oprzeć pokusie i opowiada mu o swej rodzinie oraz miejscu zamieszkania. Tym sposobem spisuje lud karłów na straty. Błazen oszukał naszego karła. Opowiedział wszystko złemu Zarządcy, który od razu wyruszył na poszukiwania wioski. Inskaj zatracony w żalu i smutku zaczyna żegnać się z światem na szubienicy, gdy na pomoc przychodzi mu wielka, pulchna kobieta, Masciak. Dzięki jej odwadze Inskajowi udaje się uciec, lecz nie na długo. Jedyną drogą, którą można uciec z Alyi jest ścieżka prowadząca do wioski orków. Czy karłowi uda się uratować rodzinę ?  A jeśli nie da sobie rady, kto przyjdzie im z pomocą ? Po za tym co oznacza tajemnicza rymowanka mówiąca o wojnie ?

Silvana cudownie posługuje się bogatym językiem. Wręcz poetyckim, ale mimo tego książkę czyta się lekko. Na każdej stronie znajduje się mnóstwo akcji, choć człowiek wciąga się dopiero po przeczytaniu połowy powieści. Fantastyczne postacie o różnorodnych charakterach, w których kryje się nuta miłości, dobroci oraz brutalności.

Autorka zawarła w książce istotne przesłanie. Choć to powieść fantastyczna, można dostrzec w niej coś z dzisiejszego świata. A jest to nadzieja. Nadzieja na lepsze życie. Nadzieja o wyzwoleniu się od brutalności oraz rygoru.
Walka o wolność. Przelew krwi, a to wszystko, aby uratować swe dzieci.
Książka ukazuje cenę wolności. Pokazuje jak człowiek potrafi gardzić drugą osobą, a przy tym nieznośnie ją kochać.

Silvana zbudowała cudowny świat, z którego możemy nauczyć się wielu istotnych rzeczy. Mimo, że książka nie za bardzo mnie wciągnęła, bardzo ją polecam. Jest warta waszej uwagi. :)