Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wampiry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wampiry. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 czerwca 2015

Ogar Boga. Popiół i Piach ~ by Elfik


Tytuł: "Ogar Boga. Popiół i Piach"

Autor: Anna Gręda

Seria: Ogar Boga

Tom: I

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Novae Res

Liczba stron: 430

Ocena: 8/10









Świat jest tajemnicą, która kryje w sobie wiele złych rzeczy, mrocznych opowiadań, ale również niesamowitych zjawisk. A gdyby tak nagle zobaczyć nasze królestwo w jej prawdziwych barwach? Zacząć widzieć wszystko takim, jakie jest? Czy jest to możliwe? Kira żyje wśród ludzi, jednak nie jest jedną z nich. Jest stworzeniem nadnaturalnym, a żeby było jeszcze ciekawiej hybrydą – połączaniem dwóch niebezpiecznych, magicznych istot, dzięki którym zyskała geny, nadające jej cechy niespotykane u nikogo. Od trzech lat żyje spokojnie w małym mieście i zabija innych nadnaturalnych, którzy nie przestrzegają praw moralnych. Jej życie nadal biegłoby spokojnie i monotonnie, gdyby nie nagłe pojawienie się młodych wampirów, które nie panują nad swoim instynktem i zabijają każdą żywą istotę. Kto tworzy nowe wampiry i jaki ma w tym cel? Kim jest tajemniczy Flesh? Czy Kira zapanuje nad swoją prawdziwą naturą?

O tej książce słyszałam wiele dobrego. Gdy pierwszy raz zauważyłam ją, nie była jeszcze tak bardzo popularna jak obecnie. Była jedną z wielu powieści fantasty, które przewijają się w internecie. Trafiałam na nią wielokrotnie na Facebook'u, aż wreszcie zapragnąłem ją przeczytać. Bardzo lubię tego typu książki. Pozwalają mi oderwać się od rzeczywistości i zobaczyć świat, o którym jako dziecko marzyłam. Jednak nie mogę zaprzeczyć, że miałam co do niej pewne obawy. Opowieści o podobnej tematyce jest naprawdę wiele i często powtarzają one schemat, który początkowo był naprawdę ciekawy, ale z czasem stał się nudny i irytujący. Na szczęście okazało się, że "Ogar Boga" jest czymś nowym i jak na razie niepowtarzalnym.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to świat wykreowany przez Annę Grędę. Od pierwszych stron zafascynował mnie. W początkowych rozdziałach można powiedzieć, że nie różnił się niczym od naszej rzeczywistości. Tylko główna bohaterka miała szczyptę magii i gdzieniegdzie pojawiały się jakieś wampiry, czy wilkołaki. Nic nowego... na pozór. Odczuwałam dziwna aurę magii, która zapowiadała niesamowity świat, gdzie wszystko może się zdarzyć. Z czasem pojawiało się coraz więcej nadnaturalnych istot – demony, wróżki, elfy, szamani, czarodzieje... Cała gama bytów nadprzyrodzonych. Zrobiło to na mnie olbrzymie wrażenie. Mało który autor odważa się połączyć tyle legend, opowieści, wierzeń. Pomyślicie pewnie, że to wszystko spowodowało ogromny chaos. Właśnie nie... Te wszystkie stworzenia nadały wyjątkowy klimat historii. Razem stworzyły opowieść, która na długo zapada w pamięć.

Kolejnym plusem jest główna bohaterka – Kira. Jest ona wielką zagadką, której nie da się tak po prostu rozwiązać. Powoli dostajemy małe elementy, które z czasem mają utworzyć całość. Jednak te elementy nie są nam dawane prosto do ręki. Musimy sami je znaleźć, by ułożyć puzzle, tworzące Kirę. Jej osobowość jest nieszablonowa, przez co cały czas intrygowała mnie i zmuszała do myślenie i rozumienia jej, a to nie było łatwe. Wiele w życiu przeszła, co ukształtowało ją, ale sprawiło też, że jej ludzka część zanikła. Jednak nie myślcie, że była maszyną do rozwiązywania tajemnic i zabijania. To nie tak. Miała własne zdanie na wiele spraw, które często odbiegało od normy. Powodem były jej uczucia, które motywowały ją do dalszego działania, ale były też przyczyną konfliktów i problemów.

W powieści pojawił się wątek kryminalny. Przyjęłam go bardzo pozytywnie, ponieważ był zapowiedzią wielu przygód i niebezpiecznych chwil. Niestety ten wątek ginął w ogromie historii bohaterów i ich spraw, które zazwyczaj odbiegały od głównego śledztwa. Żałuję, że główny motyw kryminalny nie był lepiej poprowadzony. Od razu domyśliłam się, kto jest sprawdzą tych mrocznych zdarzeń. To było tak bardzo oczywiste. Prawdą jest, że autorka nie kryła przebiegu śledztwa i domysłów Kiry na ten temat. Jednak liczyłam na bardziej zawiłą sieć intryg. Mam nadzieję, że w drugiej części pojawi się ona, ponieważ zakończenie no to właśnie wskazuje. 

Książka zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Okazała się lepsza niż przypuszczałam, co miło mnie zaskoczyło i pozytywnie nastawiło na kolejne tomy, które na pewno przeczytam. Zbyt jestem ciekawa dalszego przebiegu zdarzeń, by tego nie zrobić. Nie jest to opowieść, która każdemu przypadnie do gustu. Dla fanów fantastyki to zapowiedź niesamowitej historii. Natomiast dla miłośników kryminałów jest to miła odskocznia od typowych książek kryminalnych. 

Za możliwość przeniesienia się do świata magii i tajemnic dziękuję bardzo Autorce – Annie Grędzie – oraz Wydawnictwu Novae Res


PS: W najbliższym czasie konkurs, gdzie do wygrania będzie właśnie ta o to książka! :) 

Książka przeczytana w ramach wyzwania:

poniedziałek, 25 maja 2015

Wieża Jaskółki


Tytuł: "Wieża Jaskółki"

Autor: Andrzej Sapkowski

Seria: Saga o Wiedźminie

Tom: IV

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: SuperNOWA

Liczba stron: 488

Film: Wiedźmin

Premiera: 9 listopada 2001 r. (Polska)

Ocena: 9/10





Poszukiwania trwają nadal... ale to nic nie daje. Nikt nie wie, gdzie jest Ciri oprócz jej samej. Geralt nie poddaje się. Wierzy, że jego córka odnajdzie się i będą razem szczęśliwi. Wierzy w to nawet w noc Ekwinokcjum, gdy sny stają się prawdą, a upiory przychodzą po zemstę. Wiele strasznych rzeczy dzieje się w tę noc, a łączy je jeden sen, który przeraża wszystkich począwszy od zwykłych wieśniaków, a kończąc na królach i uczonych. Przesłanie dla większości wtajemniczonych jest jasne, ale czy na pewno? Yennefer nie może pogodzić się z tym, co zobaczyła. Wie, że może jeszcze wszystko naprawić, tylko potrzebuje czasu. Niestety nie ma go... Jak potoczą się losy Ciri? Co osiągnie kompania Geralta? Co planuje Yennefer?

Opowiadanie tej samej historii nie ma sensu, więc nie będę was zanudzać anegdotą, jak to zaczęłam czytać "Sagę o Wiedźminie". Jeśli czytacie moje recenzje, znacie tę opowieść na pamięć. Jestem właśnie po przeczytaniu "Wieży Jaskółki", czyli przedostatniej części serii. Czy i tym razem tak bardzo mnie zauroczyła? Nie mogłoby być inaczej. Sapkowski jak zawsze pokazał klasę i wybitne zdolności. 

Gdy byłam dzieckiem i zaczynałam jakiś cykl książek, chciałam jak najszybciej przeczytać wszystkie części, by poznać zakończenie. Przy wszystkich powieściach, które mi się podobały, żałowałam tego później. Z "Sagą o Wiedźminie" mam bardzo podobnie. Bardzo chcę dowiedzieć się, jak to wszystko się skończy. Jednak wiem, że później poczuję pustkę, gdy już zabraknie kolejnych tomów do czytania. Jestem coraz bliżej końca i z każdą chwilą bronię się przed tym, a nie jest to łatwe, gdy czuje się mijający czas, który jest końcem historii bohaterów, ale w pewnym sensie też moim.

Mam wrażenie, że w każdej recenzji o przygodach Geralta piszę to sama. I podejrzewam, że właśnie tak jest. Co nowego można napisać o książkach, które cały czas trzymają taki sam poziom? Że domyślam się zakończenie? Nie wiem, gdzie odbędzie się finał serii, ani tym bardziej co się wydarzy, ale wiem, że nie jest to bajka, która ma dobre zakończenie. Mogę tylko marzyć i mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze, a bohaterowie będą żyli długo i szczęśliwie. Wiem również, że nie skończy się źle. Tu jest opisane nasze życie. Nie ma zakończeń ani dobrych, ani złych. Opowieść będzie trwać zawsze. Nawet wtedy, gdy wszyscy jej bohaterowie umrą. Pojawią się nowi, tylko ich dzieje niekoniecznie zostaną opisane. Ja miałam to szczęście, że nikt nie opowiedział mi wydarzeń, które zdarzą się w kolejnej części. Od początku nie wiedziałam, o czym jest książka, ani jak potoczą się losy bohaterów. Wszystko odkrywałam sama i pewnie będzie tak do ostatniej strony.

W "Sadze o Wiedźminie" występuje częsta dynamizacja postaci. Zmieniali się na moich oczach pod wpływem codziennych wydarzeń, ale również rzeczy, które żaden człowiek nie powinien widzieć w swoim życiu. Obserwacja tych zmian często skłaniała mnie do głębokich refleksji na temat życia i śmierci. Spędziłam wiele chwil, zastanawiając się nad sensem istnienia oraz miłości. Ta książka uczy i otwiera oczy na świat.

Jeśli ktoś czytał poprzednie tomy, koniecznie musi kontynuować cykl. Nie kierujcie się tym, co wcześniej napisałam. To nie są obecnie popularne spojlery, tylko czyste przypuszczenia, a raczej przeczucia, bo nawet nie mogę przedstawić faktów. Natomiast jeśli nadal nie zaczęliście czytać "Sagi o Wiedźminie", a jesteście fanami fantastyki, to musicie wreszcie to zrobić. Wielokrotnie podkreślałam, że nie każdej osobie spodoba się ta historia, ale chociaż spróbujcie, bo naprawdę warto. 

Książka przeczytana w ramach wyzwania: 

czwartek, 19 marca 2015

Czas pogardy

Tytuł: "Czas pogardy"

Autor: Andrzej Sapkowski

Seria: Saga o Wiedźminie

Tom: II

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: SuperNOWA

Liczba stron: 368

Film: Wiedźmin

Premiera: 9 listopada 2001 r. (Polska)

Ocena: 9.5/10






Ciri wraz z Yennefer wyruszają na zjazd czarodziejów. Ciri nie jest zadowolona, ponieważ właśnie tam pójdzie do szkoły dla czarodziejek. Pragnie zobaczyć się z Geraltem przed pójściem do "więzienia". W tym samym czasie Geralt podróżuje za czarodziejkami, by je chronić. Wojna coraz bardziej się rozprzestrzenia, niosąc ze sobą krwawe żniwo, które tworzy czas pogardy. A kluczem do zwycięstwa jest mała jasnowłosa dziewczynka – Ciri. Czemu wszyscy szukają następczyni trony Cintry? Jak skończy się zjazd czarodziejów? Czy wojna kiedykolwiek się zakończy?

Wielokrotnie opowiadałam Wam historię moją i "Sagi o Wiedźminie". Po przeczytaniu już czterech części jest ona dla mnie sentymentalna. Do dzisiaj nie mogę nadziwić się, jak bardzo przypadła mi do gustu. Na razie żadna część nie zawiodła mnie, co bardzo rzutuje na ogólną ocenę serii. Sapkowski stał się moim mistrzem fantastyki. A "Czas pogardy" był tak samo dobry, jak pozostałe części, jeśli jeszcze nie lepszy.

Zachwyca mnie styl autora. Jest fenomenalny. Gdy czytam, przenoszę się do innego świata, który na okres lektury staje się moim domem. Ten świat jest idealnie wykreowany. Nie ma się poczucia pustki lub braków. Granice są tak wielkie, że nasza głowa nie jest w stanie tego pojąć. Możemy tylko sobie wyobrażać, jak może wyglądać ten świat, planeta. Działa on na innych zasadach niż nasz, ale jest na tyle realny, byśmy mogli poczuć się jak u siebie. Z czasem przyzwyczajamy się do niego i wiemy, czego się spodziewać. W pierwszym opowiadaniu nie wiedziałam nic o nim i czytałam z zaciekawieniem. Teraz już wracam do niego jak do starego przyjaciela, którego nie widziałam wiele lat.

Mam wrażenie, że przy każdej części piszę to samo. I pewnie tak jest, ale właśnie ten fakt potwierdza, że Sapkowski ani na chwilę nie schodzi z poziomu. Tak samo jest z bohaterami. Opowiadania są bardziej nastawione na samego Geralta. Natomiast ta część, jak i poprzednie, pokazują nam całą gamę różnych charakterów i zachowań. Podziwiam autora za stworzenie tylu postaci, poświęcając przy tym każdemu odpowiednią ilość czasu. Ani razu nie czułam niedosytu związanego z jakąś postacią, a jak już się to zdarzało, nie było wątpliwości, że to ma służyć zaciekawieniu czytelnika. Przywiązałam się do bohaterów i traktuję ich jak najbliższych mi przyjaciół. Razem z nimi przeżywam wszystkie przygody, które nie zawsze chciałabym przeżyć, ale przyjaciół nie pozostawia się samych. Mimo wszystkich przeszkód, idzie się dalej i walczy o szczęście. 

Jedyną rzeczą, na jaką mogę ponarzekać, jest polityka. Te wszystkie wojny, intrygi są dla mnie czarną magią. Dlatego czasami nudziłam się. Jest to temat, na który nie posiadam żadnej wiedzy i nie jestem w stanie zrozumieć, czemu dzieje się tak, a nie inaczej. Jednakże wiem, dlaczego autor poświęca temu tyle czasu. Bez tego powieść nie miałaby sensu. Jest to książka częściowo o wojnie, więc jej opisy są niezbędne. Mnie pozostaje dokładne czytanie i próbowanie zrozumieć, jaki to ma sens.

"Saga o Wiedźminie" jest serią, którą albo się pokocha całym sercem, albo znienawidzi. Nie spotkałam ani jednej osoby, która miałaby pośrednie zdanie na jej temat. Ja pokochałam ją całym sercem i przeżyłam z nią wiele miłych chwil. Mam nadzieję, że będzie ich o wiele więcej. Polecam ją każdemu fanowi fantastyki. Warto chociaż spróbować. W końcu to klasyk.



piątek, 6 lutego 2015

Zakaz!

Tytuł: "Zakaz!"

Autor: Anna Niedbał

Seria: Zakaz!

Tom: I

Kategoria: Fantastyka

Ilość stron: 117

Ocena: 6.5/10












Angelika jest zwykłą dziewczyną, która uczęszcza do liceum, ma przyjaciółki oraz swoje własne problemy. Typowa nastolatka można by powiedzieć, jednakże to wszystko tylko pozory. Angelika jest wybranką – ma niesamowitą umiejętność, o której nikt nie wie. Widzi duchy w czyśćcu i pomaga im iść albo do nieba, albo do piekła. Od lat pilnie wypełnia swoje zadanie, lecz pewnego dnia na jej drodze pojawia się chłopak o czekoladowych oczach. Wyróżnia się od innych ludzi. Angel – bo tak na nią mówią przyjaciele, ma dziwne przeczucia co do niego. Gdy się spotyka z nim oko w oko wszystko się zmienia. Kim jest chłopak o czekoladowych oczach? Kim naprawdę jest Angel? I co ją czeka w przyszłości?

Gdy po raz pierwszy natknęłam się na tę książkę, nie miałam pojęcia, o czym jest. Jedynie wiedziałam, że jest to fantastyka. Nic poza tym. Jednakże nie sprawdzałam, o czym jest dokładnie. Bez żadnej wiedzy zaczęłam ją czytać. Chciałabym widzieć swoją minę, gdy uświadomiłam sobie, że jest to paranormal romance. Ostatnio powieści z tego gatunku pojawiają się masowo na zagranicznym rynku, co powoduje, że i u nas pojawiają się w dużych ilościach. Lecz polskie paranormal romance? Tego jeszcze nie było. Polscy autorzy raczej nie zapatrują się na ten podgatunek fantastyki. Jest ich naprawdę mało. Dlatego bardzo się ucieszyłam, że nareszcie mamy coś własnego. Czy naprawdę musimy czytać tylko powieści zagraniczne, gdy w Polsce jest wiele młodych pisarzy, którzy przez nasze zagraniczne upodobania, nie mogą się wybić? Pewnie pomyślicie, że powieść nie jest tak to dobra, jak te amerykańskie, czy angielskie. Nie nastawiajcie się źle! Tym bardziej że ta powieść spokojnie im dorównuje.

Sam pomysł jest dość oryginalny, co jest wielkim plusem książki. Co prawda spotykamy się w różnych powieściach z motywem duchów, jednak tu jest przedstawiony w wyjątkowy i uważam, że niepowtarzalny sposób. Musiałabym zdradzić zbyt dużo z fabuły, by przytoczyć przykłady. Lecz mam nadzieję, że zaufacie mi na słowo. Świat, który wykreowała Ania Niedbał jest fascynujący. na razie dowiaduje się o nim tylko z opowiadań i krótkich wydarzeń, ale na pewno zostanie on jeszcze bardziej dopracowany i przedstawiony nam w kolejnej części.    

Poza tym w tej powieści pojawiają się istoty pozaziemskie. W wielu książkach fantasy również one występują, ale tu są to nowe i stare istoty. Możemy spotkać wampira, wilkołaka, czy wyrocznię, ale przedstawione w swój własny sposób. Bardzo mi się spodobało, że autorka nie powieliła schematu typowych zachowań tych postaci, tylko połączyła je, wymyśliła własne i mimo tej samej nazwy stworzyła coś nowego. 

Styl autorki jest typowy dla tego rodzaju książek. Nie jest od górnolotny, czy dopracowany wieloma środkami stylistycznymi, jednakże nie jest też irytująco prosty i banalny. Jest naturalny i niewymagający od nas wielkiego skupienia. Niestety nie polubiłam głównej bohaterki. Jest nie do końca wykreowana. Na podstawie tej książki nie umiałbym wymienić więcej niż pięć cech, które określiłyby Angelikę. Akurat na tym polu bardzo się zawiodłam. Spodziewałam się silnej i nietypowej bohaterki, która dostała wyjątkowo trudne zadania w swoim życiu. W książce tego nie odczuwałam. Lecz mimo to olbrzymim plusem jest brak nastoletnich "refleksji". Oczywiście pojawiały się, co jakiś czas, ale nie były to beznadziejne wynurzenia nastolatki, która ma ciężkie życie.        

Książka podobała mi się. Nie jest to ambitna książka, którą czyta się nie tylko dla rozrywki. Jest to powieść młodzieżowa, która pozwala spędzić miłe i przyjemne chwile na czytaniu. Jest idealna, by się odprężyć. Jeśli chcecie odpocząć od ciężkich lektur, to właśnie ją Wam polecam.      

Za możliwość poznania niezwykłego świata dziękuję bardzo Autorce – Annie Niedbał

Książka przeczytana w ramach wyzwania: 

E-book można nabyć za darmo TUTAJ!

czwartek, 29 stycznia 2015

Miasto upadłych aniołów


Tytuł: "Miasto upadłych aniołów"

Autor: Cassandra Clare

Seria: Dary Anioła

Tom: IV

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Mag 

Ilość stron: 448

Ocena: 6.5/10









Wojna się zakończyła, zło zostało pokonane. Teraz powinno być wszystko dobrze. W końcu ludzie, którzy się kochają, mogą być razem. Podziemni zawarli rozejm z Nocnymi Łowcami, a Valentine nie zrobi już nikomu krzywdy. Piękne zakończenie, ale... Zawsze musi być ale. Czy tak łatwo da się zapomnieć o przeszłości? Jedna noc jest w stanie zmienić wszystko? Nawet gdy ujawniła prawdy, o których nikt wcześniej nie wiedział. Jace nie umie tak łatwo się pogodzić z tym, co się stało. Tym bardziej że demony przeszłości nadal nad nim wiszą. Każdy czyn ma swoją cenę.

Długi czas byłam przekonana, że Dary Anioła są trylogią. Gdy usłyszałam, że są trzy następne części byłam zdziwiona, jednak stwierdziłam czemu nie spróbować. Świat przedstawiony przez Clare bardzo mi się spodobał, bohaterów polubiłam, więc z chęcią wróciłam do życia Nocnych Łowców. Miałam nadzieję, że jeszcze raz przeżyję niezwykłą przygodę i poczuję ten klimat Nowego Jorku, gdzie można spotkać wilkołaki, wampiry i inne magiczne stworzenia. Czy jestem zadowolona, że przeczytałam kolejną część? Niestety nie. Książka nie była zła, ale czegoś mi zabrakło i to rzutuje na ogólną ocenę. 

Zacznę od fabuły powieści. Byłam bardzo ciekawa, co autorka wymyśliła. "Miasto szkła" zakończyło wszystkie wątki, więc Clare miała duże pole do popisu. Mogła kontynuować niektóre wątki i wymyślić nowe. Tak też zrobiła. Muszę przyznać, że miała naprawdę dobry pomysł na fabułę. Wiele akcji, dużo intryg, tajemnic, problemy miłosne. Idealny materiał na świetną kontynuację. Niestety jednak źle wykorzystany. Popełniła tylko jeden błąd - chaos. W całej książce panował przeolbrzymi chaos. Kompletnie nie mogłam się skupić na wydarzeniach, ponieważ cały czas coś mnie rozpraszało z otoczenia bohaterów. Jakiś szczegół, który miał wprowadzić lub rozwinąć nowy wątek przy tym nas dekoncentrując od teraźniejszych wydarzeń. Bardzo mnie to irytowało. Chciałabym wiedzieć dlaczego, ponieważ jest to dość często używany manewr i zawsze się sprawdzał, a tu tylko wprowadzał chaos.

Kolejną rzeczą, na którą jeszcze ponarzekam, jest częsta zmiana otoczenia. Wydarzenia są nam pokazywane z różnych perspektyw. Raz widzimy wszystko oczami Simona, innym razem Clary, a jeszcze innych Aleca. W poprzednich częściach bardzo to doceniałam. Pozwalało nam to być na bieżąco z wydarzeniami, a nie słuchać długich opowieści innych bohaterów. Tu było to rzeczą, która psuła całą radość z jakiegokolwiek domyślania się. Co dwie strony byliśmy z innym bohaterem i zawsze akcja była przerwana w najlepszym momencie. Podejrzewam, że miało to nas zaciekawić i zwykle tak jest, ale nie co pięć stron! Tekst był posiekany, co mnie osobiście bardzo przeszkadzało w czytaniu.

Ale żeby nie było, że książka ma same wady, to pora podać zalety, które mimo wszystko występują. Powiem tak - wielki powrót Clary. W trzecim tomie Clary denerwowała mnie i była wyjątkowo sztuczna. Tu na początku też tak było, ale z czasem odnalazłam tę dziewczynę, którą tak bardzo lubiłam i szanowałam. Prawdą jest, że często zachowywała się jak małe rozpieszczone dziecko, ale przynajmniej zaczęła to zauważać i się zmieniać. Mimo wszystkich jej nielogicznych i szaleńczych zachować stałą się naturalna, czyli mogłam ją po prostu zaakceptować, bo taki jest jej charakter. Bardzo za tym tęskniłam w poprzedniej części.

Po czterech tomach wyczuwam już ten typowy dla mnie stan przywiązania. Nie ze wszystkim się zgadzam, książka ma wiele wad, ale na tyle pokochałam bohaterów, by szczerze się do nich przywiązać i im kibicować na każdym kroku. Nie raz się zdarzyło, że zapragnęłam się znaleźć w ich świecie i pomóc im w problemach. Przeżywałam wszystko razem z nimi, czy to były chwile szczęśliwe, czy złe. 

Książka trochę mnie zawiodła, ale nie na tyle by odradzać kontynuowanie "trylogii". Uważam, że jak ktoś już przeczytał te trzy pierwsze części, powinien przeczytać kolejne. Ja na pewno zakończę serię, pomimo pewnego niesmaku po "Mieście upadłych aniołów". W końcu zbyt lubię tę serię, by tak po prostu z powodu jednej książki zakończyć ją.    

Książka przeczytana w ramach wzywania: 

środa, 21 stycznia 2015

Wybrana


Tytuł: "Wybrana"

Autor: P.C. Cast & Kristin Cast

Seria: Dom Nocy

Tom: III

Kategoria: Fantastyka

Ilość stron: 296

Ocena: 2/10











Zoey nie może się pogodzić z utratą najlepszej przyjaciółki, a tym bardziej z faktem kim ona teraz jest. Stevie Rae nie jest teraz młodą adeptką, która umarła podczas Przemiany. Jest teraz kimś innym i o wiele bardziej przerażającym. Zoey nie umie się poddać i chce przywrócić przyjaciółce dawny wygląda i charakter. Jednak nie jest to takie łatwe, jakby się mogło wydawać. Tym czasem w Domu Nocy zaczynają dziać się dziwne i przerażające wydarzenia. Ta sławna szkoła wampirów nie jest już bezpiecznym miejscem, tym bardziej że Neferet nadal jest główna kapłanką. Poza tym Zoey jak każda nastolatka ma problemy sercowe. Bo w końcu kogo ma ostatecznie wybrać? A wybór jest duży.

Serię "Dom Nocy" zaczęłam czytać jakiś czas temu. Namówiła mnie moja przyjaciółka do jej przeczytania. Całe dnie opowiadała, jaka ta seria jest fantastyczna. Mówiła, że przeczytała całą w bardzo krótki okres czasu. Zachęcona jej opowieścią kupiłam sobie pierwszą część. Nie zyskała mojej sympatii, ale miło spędziłam czas. Druga część była sporo gorsza. Jednak mimo to postanowiłam przeczytać kolejny tom, czyli "Wybraną". Czy mi się spodobała? Nie, nie i jeszcze raz nie. Żałuję, że przeczytałam tę książkę. Nie mogę znaleźć ani jednej pozytywnej cechy.

Może zacznijmy od tego, że fabuła według mnie jest po prostu nudna, żeby nie wyrazić się beznadziejna. Nie chodzi nawet o pomysł. Bo sam w sobie nie jest wcale zły. Gdyby go odpowiednio podszlifować, nadać trochę barw, mogłaby wyjść naprawdę fajna książka. Jednak autorki tego nie zrobiły, co bardzo pogorszyło sprawę. Te pomysły nie łączyły się ze sobą. To była tylko cienka linka, która na siłę próbowała połączyć różne wątki, co wypadło źle. Pozwoliło to szybciej czytać książkę, lecz pozbawiło przyjemności z jej czytania.

Kolejną rzeczą była całkowita przewidywalność. Nie ma rzeczy, której bym się nie domyśliła. Na początku powieści wiedziałam już, kto będzie tym złym, a kto dobrym, kogo wybierze Zoey i jakie konsekwencje będzie miał ten wybór. Przewidziałam całe zakończenie i nie pomyliłam się w żadnym szczególe. Można powiedzieć, że mam wyjątkowe umiejętności, ale dobrze wiem, że tak nie jest. Nie mam wyjątkowo rozbudowanej intuicji. Na tym polu zawiodłam się bardzo, ale niestety nie najbardziej.

Dwa słowa starczą, by wyrazić najgorszą wadę tej części - główna bohaterka. Nigdy jakoś bardzo jej nie lubiłam, jednakże akceptowałam. Lecz w tej części przekroczyła wszystkie moje granice wytrzymałości. Może zacznę od wątku miłosnego. Wplątała się w niezły trójkąt miłosny, a raczej kwadrat, co kompletnie nie pasowało do jej wcześniej przedstawionego charakteru. Przy tym stała się taką stereotypową nastolatką, która jak jest zakochana to jest głupiutka i całkowicie bezmyślna. Kolejną sprawą jest piramida jej wartości. Sprawy życia codziennego były jej pierwszorzędnym problemem, kiedy tak naprawdę reszta jej świata była w ruinach. Nie mogłam tego zrozumieć i nawet nie wiem, czy chcę. Byłam przekonana, że w tej części Zoey stanie się barwną i ciekawą postacią, a stała się bardzo irytująca. 

Po głębszym zastanowieniu znalazłam zaletę. Styl autorek jest nawet dobry. Jak na książkę młodzieżowa jest wiele opisów, zabawnych dialogów. Pomijając wszystkie wady, mogę powiedzieć, że dobrze się ją czytało. Język nie jest wcale aż tak banalny, choć uważam, że większość przekleństw jest na siłę wciśniętych w tekst, by rzekomo go ubarwić. To nie było naturalne. Bardziej jakby autorki przypomniały sobie, że w książce dla młodzieży można już przeklinać.

Moje opinia bardzo krytykuje książkę. Jednak może ma wpływ na to czas, w jakim czytałam tę powieść. Ostatnimi czasy odpoczywałam przy młodzieżówkach i trochę mi się przejadły. To też może mieć wpływ na całą ocenę. No i bohaterka... Lecz jeśli lubicie książki o wampirach, możecie spróbować. Myślę, że mimo mojego zdania seria spodoba się niejednej nastolatce. Ja osobiście wiem już, że nie będę kontynuować serii, bo kompletnie do mnie nie przemawia. Polecam jej osobom, które uwielbiają wampiry. Im bez wątpienia się spodoba. Jednakże jeśli tylko lubicie czasami sobie poczytać o tych istotach, to raczej nie polecam bliższych znajomości z tymi książkami.          

Książka przeczytana w ramach wyzwania:       
~ Czytam polecane książki (przez bibliotekarkę) 

sobota, 17 stycznia 2015

Ostatnie życzenie


Tytuł: "Ostatnie życzenie"

Autor: Andrzej Sapkowski

Seria: Saga o Wiedźminie

Tom: 0.1

Kategoria: Fantastyka

Ilość stron: 332

Film: "Wiedźmin"

Premiera: 9 listopada 2001 (Polska)

Ocena: 9/10







Geralt jest wiedźminem. Zajmuje się zabijaniem potworów za pieniądze. Nie jest to zwykły człowiek. Nawet nie jest zwykłym wiedźminem. Ma swój kodeks, swoje prawa, których przestrzega. Nigdy nie zabija, jeśli nie musi. Gdy tylko to możliwe odczynia urok. Wędruje po dolinach i górach w poszukiwaniu pracy. W swojej profesji trafia na różnych ludzi. Niektórzy pragną uczciwie mu zapłacić i dać pracę godną wiedźmina, inni pragną go wykorzystać do swoich niecnych czynów. Aż w pewnym momencie przyszedł czas, gdy Geralt wybrał się do świątyni Maltate. Tam znajduje swoje wspomnienia i być może przyszłość.

"Saga o Wiedźminie" to była dla mnie jedna z największych zagadek literackich, z jaką się spotkałam. Nie miałam żadnej wiedzy o tej sławnej serii Sapkowskiego poza świadomością, że jest to fantastyka. Dużo osób polecało mi ją. Wiele też twierdziło, że to seria nie dla dziewczyny. Nie ma prawa spodobać się niewinnej istotce o różowych skarpetkach. Jednak ja nigdy nie byłam zbyt dziewczęca (w stereotypowym mniemaniu), dlatego właśnie postanowiłam sięgnąć po początek historii. Uważałam, że to wstyd nie przeczytać, a co dopiero w ogóle nie wiedzieć, o czym jest Wiedźmin. W końcu to klasyka naszej polskiej fantastyki. Czy żałuję, że przeczytałam ten 0.1(?) tom? Odpowiedź jest prosta i brzmi nie. Każdy aspekt książki bardzo mi się spodobał i uważam, że to również książka dla dziewczyn. 

Pierwsze co od razu na wstępie zwróciło moją uwagę to język autora. Jest bardzo dobry. Nie jest to język prosty i banalny. Zawiera dużo słów trudnych i rzadko używanych, niektóre to archaizmy. Jednak jest on typowo literacki - płynny i barwny. Każde słowo idealnie pasuje do siebie, nie tworząc przy tym doskonałego tekstu, który odstrasza. Mimo wielu nowych słów i dość dużej potrzeby skupienia nie mogłam się oderwać od książki. Wszystko, co czytałam, sprawiało, że przenosiłam się do tego świata i przeżywałam wszystkie te przygody razem z bohaterami.

Książka ma nietypowy podział rozdziałów. Między rozdziałami znajdują się jakby podrozdziały nazwane "Głos rozsądku". To właśnie te podrozdziały ukazują nam czas teraźniejszy, a te tradycyjne rozdziały to takie retrospekcje, gdzie Geralt opowiada nam o sobie i przede wszystkim swoich przygodach, choć lepiej zabrzmiałoby pracy. Mnie osobiście taka mieszanka bardzo się podobała i nie ukrywam, że z chęcią dalej czytałabym wspomnienia tego niezwykłego wiedźmina. Choć już posiadam wiedzę, że kolejne tomy są napisane już w tradycyjny sposób.  

W powieści było bardzo dużo odwołań do naszej dawnej kultury. Wszystkie te dziwne stworzenia, potwory miały swoje pochodzenia z różnych kultur, lecz przede wszystkim z naszej słowiańskiej. Nie raz słyszałam o strzygach, czy innych dziwnych chochlikach. Autor bardzo rozbudował tę wiedzę i jak mniemam dodał własne pomysły, co razem stworzyło wielki bestiariusz. Cieszę się, że ktoś zwrócił uwagę na nasze dawne wierzenia i w tak naturalny sposób wplótł je do opowieści o wiedźminie. Samo stworzenia wiedźmina jest dla mnie wyjątkowo oryginalnym pomysłem, nie wiem, czy jest on wymyślony od podstaw, czy ma swoje korzenie w jakiś wierzeniach. Jednak nie ma wątpliwości, że jestem zafascynowana pomysłowością Sapkowskiego.

Największym plusem tej opowieści bez wątpienia jest główny bohater - białowłosy wiedźmin. Geralt jest postacią nie do rozszyfrowania. Zachowuje się inaczej niż zwykli ludzie, ale też inaczej niż czarodzieje, czy inne stworzenia magiczne. Jednak nie zmienia to faktu, że ma typowo ludzkie odczucia. Jak każdy popełnia błędy i cierpi. Jak każdy kocha i darzy ludzi przyjaźnią. A przy tym pozostaje wiedźminem, walczącym na śmierć i życie z potworami, by dawać bezpieczeństwo. Gdy czytałam o jego losach, byłam zafascynowana. Obserwowanie tych wszystkich wydarzeń było trochę jak zakazany owoc. Wchodziliśmy w tajemne kręgi wcześniej znane tylko Geraltowi. To jakby pozwolił nam zobaczyć swoją duszę. Bardzo się do niego przywiązałam. Między nami potoczyła się cienka nić porozumienia. Jestem pewna, że po którymś tomie Geralt zajmie wysokie miejsce wśród moich ulubionych bohaterów. 

Nie wiedziałam czego spodziewać się po lekturze tej książki. Naprawdę miałam wiele obaw, co do tej opowieści. Boimy się nieznanego i tak właśnie było w moim przypadku. Moja wiedza po jednym tomie nadal jest znikoma, co pewnie znawcy i fani od razu zauważą w mojej recenzji, która zapewne ma wiele błędów (wybaczcie, poprawię się). Jednak swoją wiedzę na pewno w najbliższym czasie pogłębię i postaram się lepiej poznać świat wykreowany przez Sapkowskiego. Dla mnie to nowe doświadczenie i dające dużo wiedzy. Nie ma wątpliwości, że w najbliższym czasie sięgnę po kolejne tomy. A książkę polecam każdemu miłośnikowi fantastyki. Dla osób ubóstwiających ten gatunek to pozycja obowiązkowa.    

Książka przeczytana w ramach wyzwania:
~ Czytam polecane książki (przez przyjaciela)

niedziela, 11 stycznia 2015

Miasto Szkła


Tytuł: "Miasto szkła"

Autor: Cassandra Clare

Seria: Dary Anioła

Tom: III

Kategoria: Fantastyka

Ilość stron: 528

Ocena: 7/10











Mama Clary nadal przybywa w magicznej śpiączce. Może jej tylko pomóc Ragnor Fell. Jednak żeby go znaleźć, dziewczyna musi udać się do Idrisu. Razem z Lightwoodami ma przekroczyć Bramę, by po raz pierwszy w rzeczywistości zobaczyć to sławetne miasto. Lecz wiele nieoczekiwanych i strasznych rzeczy sprawia, że dziewczyna nie przekracza Bramy wraz z przyjaciółmi. Co teraz ma zrobić? Jak uratować matkę? I czy jej niesamowite zdolności mają z tym coś wspólnego?

Z serią Dary Anioła spotkałam się już jakiś czas temu. Moja przyjaciółka polecała mi tę serię. Nie byłam do niej przekonana, tym bardziej że wcześniej obejrzałam film i niestety miałam krzywy wizerunek na świat Nocnych Łowców. Jednak po jakimś czasie dałam się przekonać do przeczytania pierwszej części. Wtedy moje zdanie diametralnie się zmieniło. Książka bardzo mi się spodobała. Teraz po długiej przerwie postanowiłam przeczytać "ostatnią" część pierwotnej trylogii. Nie wiem, dlaczego tak długo zwlekałam z tym.

Według mnie najważniejszą zaletą książki jest świat wykreowany przez autorkę. Jest on oparty na naszej rzeczywistości, lecz istnieje na własnych zasadach, które nie są wcale takie łatwe i tolerancyjne, jakby mogło się wydawać. Świat Idrisu i ten znany Nocnym Łowcom jest bardzo nietypowy, mimo że podobny do naszego. To właśnie najbardziej poruszyło mnie w książce. Odkąd pamiętam lubiłam te inne światy, które mogłyby istnieć w świecie nam znanym. Wystarczyłoby tylko dokładnie się przyjrzeć i wtedy wszystko zmieniłoby się. Takie miałam odczucie, czytając tę książkę. Jakbym w każdej chwili mogła przenieść się do świata Nocnych Łowców, wampirów, wilkołaków i innych magicznych istot. 

Kolejnym plusem  dobrze wykreowani bohaterowie. Są oni bardzo ludzcy. Mimo czasami występującej idealizacji, są oni realni. Przeżywają dokładnie to co my, gdybyśmy byli na ich miejscu. Nie dzielą się wyraźnie na dobrych i złych. Każdy ma trochę tego i tego. Ostatecznie sam dokonuje wyboru, kim będzie. Tutaj zwracam szczególnie uwagę na Valentine'a, który z założenia jest tym złym. I nie ma wątpliwości, że tak jest, ale pod maską opanowania i pewności siebie często zauważałam ludzkie odbicie. Miałam wrażenie, że można mu pomóc. Kolejną postacią, która zwróciła moją uwagę, jak pewnie się domyślacie, jest Jace. Od pierwszej części autorka wykreowała jego postać na wyjątkowo barwną i emocjonalną. Możemy obserwować, jak bardzo się zmienia pod wpływem różnych emocji i przy tym jak bardzo jest stały w swoich uczuciach i postanowieniach. Jest paradoksalną osobą. Tak dobrze wykreowanych postaci jest wiele. Tak naprawdę prawie każdy bohater kryje w sobie ludzką naturę, która skrywa tajemnice. Powieść jest napisana w taki sposób, że można obserwować prawie każdego bohatera i to przez różne pryzmaty. Czasami ktoś o nim opowiada, innym razem on sam otwiera przed nami serce. To jest fantastyczne zagranie Clare. 

W poprzednich częściach bardzo ważnym wątkiem był wątek romantyczny. Tutaj nadal możemy go odnaleźć, jednak gdzieś już tam powoli umyka nam. Uważam, że jego ilość była idealnie dopasowana do całej fabuły. Doskonale komponowała się z nią, dając satysfakcję. Lecz muszę przyznać, że w "Mieście Szkła" zawiodłam się na głównej bohaterce. Zawsze ją lubiłam, a teraz odrzucała mnie. Jak dla mnie zaczęła być irytująca i czasami bezmyślna. Sytuacja pozwala na to, jednak ja nie mogłam się przekonać do jej nowego wizerunku. Czegoś mi w niej brakowało, co na pewno miała w poprzednich częściach. Może trochę się czepiam, ale... no właśnie ale. 

Jeśli miałabym oceniać te trzy części jako trylogię, to na pewno ją polecam. Jednak jak wiemy części jest już sześć. Jestem niezwykle ciekawa następnych, ponieważ "Miasto Szkła" jest świetnym zakończeniem tej historii. Nie mam pojęcia, co autorka wymyśliła dalej. Słyszałam trochę spojlerów, jednakże nie umiałam ich połączyć w całość. Na szczęście. Nie mam wątpliwości, że przeczytam kolejną część. Choć muszę przyznać, że już nie wiem, która to jakie miasto. Tym czasem polecam każdemu, kto czytał "Miasto Szkła" i "Miasto Popiołów", kolejną część.    


Książka przeczytana w ramach wyzwania: 
~ Czytam polecane książki (polecona przez przyjaciółkę)



piątek, 12 grudnia 2014

Mroczna Bohaterka. Jesienna Róża

''Mroczna Bohaterka. Jesienna Róża'' 
Abigail Gibbs

''Dziewięć równoległych światów. 
Dziewięć rodzajów mrocznych istot. 
Dziewięć Bohaterek, które mają ocalić świat. 
Prowincjonalna szkoła średnia w hrabstwie Devon i piętnastolatka, która nie jest zwykłą uczennicą. To Jesienna Róża z władającej magią rasy Mędrców - dziedziczka tytułu książęcego. W szkole pełni funkcję strażniczki. Ma chronić uczniów przed złymi mocami i groźną czarną magią. Gdy w miasteczku zaczynają się ataki zabójczych Extermino, na pomoc Jesiennej Róży przybywa osobiście syn króla Mędrców. Razem będą musieli stawić im czoła. Po porwaniu Violet Lee wybuch wojny pomiędzy ludźmi, a mrocznymi istotami wciąż stanowi realne zagrożenie. Czy Róża odkryje, co tak naprawdę łączy ją z Violet - Pierwszą Mroczną Bohaterką ? 
 Świat magii i czarów, 
mądrości i bezwzględności. 
Wymiar, w którym potężne istoty 
zagrażają życiu ludzkiemu. 
Ich magia z dnia na dzień 
staje się coraz bardziej niebezpieczna. 
Czy sekret ich mocy nie wyjdzie na jaw ? 

''Jesienna Róża'' to druga część Mrocznej Bohaterki, która podbiła serca tysięcy nastolatków. Fantastyczna podróż, w którą zabrała nas Abigail wciąż trwa przyzywając coraz większą grupę czytelników. Ludzie wydają się być zachwyceni. Jedni bardziej, drudzy mniej, lecz mimo wszystko ilość osób posiadające o niej pozytywne zdanie wciąż wzrasta. Tylko czy powieść zasługuje na ten zachwyt ?

Jesienna Róża Al-Summers to piętnastoletnia 'czarownica' działająca w szlachetnych celach. Również jak urocza Violet posiada niebywałą urodę, lecz spokojny styl życia, bycia. Jest skromna, opanowana, niezawodna, tajemnicza, zdesperowana, gniewna, potulna, stanowcza, ekscentryczna i piękna. Posiada mnóstwo przeciwstawnych cech, ale mimo tego nadal zostaje zdystansowana. Jednak nie podlega pospolitej komunikacji, aby porozumieć się z naszą bohaterką trzeba zaczerpnąć bardzo wiele cierpliwości i stopniowo wdzierać się głęboko w jej myśli. Co i tak istotnie nie pomoże poznać jej do głębi.

''Dwór, moje dziecko, jest jak akwarium. Wszyscy przypatrują się dużym i ładnym rybom. Tyle że to bez sensu, bo żadne z nas rybą nie jest. My się po prostu topimy.''

''Jesienna Róża'' porzuciła wampiry, Violet, Kaspara i jego szajkę, by zająć się magami, Mędrcami - istotami nadzwyczaj inteligentnymi zamieszkującymi drugi wymiar. Czy jest to prawidłowy wybór ? W mym umyśle przejawia się wiele różnorodnych opinii, przez co pozostawię te pytanie bez odpowiedzi. Z jednej strony możemy przyjrzeć się innym wymiarom, poznać ich historię, tradycje, zaprzyjaźnić się z nowymi postaciami, z drugiej jednak dostaniemy coś infantylnego. Zabraknie naszych kochanych bohaterów, niewyparzonego języka Violet. Zabraknie brutalności, miłości, akcji, humoru. I niestety nie odnajdziemy nikogo, kto jest w stanie zasklepić tą pustkę. Wszystko stanie się irytujące, nużące.

Myślałam, że pani Abigeil po upływie kilku lat poprawi swój styl, poziom pisania. Przecież z wiekiem nabieramy doświadczenia, posiadamy większy zasób słownictwa, rzeczy, sytuacje nawet najmniej widoczne stają się nagle warte naszej uwagi. Jednak niestety w przypadku autorki wiek nic nie zdziałał. Chociaż, może jednak sprawił, iż język pani Abigail stał się jeszcze bardziej irytujący niż dotychczas. Dołóżmy dodatkowo nużącą, przewidywalną fabułę, nieudany wątek miłosny, a powieść stanie się niegodna naszej uwagi.

''Wy, dzieci Mędrców, jesteście jak bluszcz, szybko rośniecie i żyjecie bardzo długo. Ludzkie dzieci są jak motyle. Póki nie osiągną dorosłości, pozostają brzydkimi poczwarkami. Brzydka poczwarka zazdrości bluszczom. Rozumiesz?''

Książki ani nie polecam, ani polecam. Wybór pozostawiam Wam czytelnicy. Jednak dam Wam małą radę. Jeśli pierwsza część Was urzekła, lepiej nie sięgajcie po Jesienną Różę, która może zburzyć Waszą fantastyczną opinię na jej temat i tylko zniszczy wytwór jakże wspaniałej historii.

Moja ocena:
5/10.

Za książkę dziękuję portalowi: 

Business & Culture



poniedziałek, 1 grudnia 2014

Mroczna Bohaterka. Kolacja z wampirem.

'' Kolacja z Wampirem ''
Abigail Gibbs

'' Przypadkowe spotkanie na Trafalgar Square odmienia życie Violet Lee, ukazując jej świat, którego nawet sobie nie wyobrażała: istniejące poza czasem miejsce, w którym elegancja, bogactwo, wspaniałe dwory i wytworne przyjęcia są znamionami dekadencji, w jakiej żyją jego mieszkańcy. Za tym przepychem kryje się mrok, którego ucieleśnieniem jest charyzmatyczny i śmiertelnie groźny Kaspar Varn. Violet połączy z Kasparem niebezpieczna namiętność, za którą obydwoje będą musieli zapłacić wysoką cenę…''

Świat śmierci i krwi,
kłów i  bezwzględności. 
Wymiar, w którym diaboliczne istoty 
wysysają krew z niewinnych ofiar. 
Łamią karki, maltretują, gwałcą, polują. 
I tajemnicza kobieta o fiołkowych oczach
wielbiąca śmierć i spustoszenie. 
Czy z nimi, koniec nadejdzie o wiele prędzej ? 

''Mroczna Bohaterka '' to książka krytykowana, jak i polecana przez każdego czytelnika. Recenzji o naszej powieści odnajdziemy mnóstwo, lecz żadna z nich nie będzie w stanie ostudzić naszą ciekawość. W takim razie, czy po przeczytaniu tomu zostanie ona zaspokojona ? Naturalnie i gwarantuję iż odnajdziemy w niej dużo, dużo więcej.

Violet to siedemnastoletnia ( choć praktycznie można nazwać ją pełnoletnią ) bohaterka, której imię nadano takie, a nie inne z powodu jej pięknych fiołkowych oczu. Wysoka, zgrabna, czarnowłosa dziewczyna potrafi uwieść wielu wyjątkowych mężczyzn, w tym nawet wampirów. Jednak jej protekcjonalny ton pozostawia po sobie nieprzyjemny posmak. Upartość, bezczelność, złośliwość to cechy, które zniechęcają ludzi nawet najbardziej odważnych. Ale jak się okazuje, mimo wszystko Violet ma wielu adoratorów. Jednak czy jej zachowanie zaakceptują osoby z ważniejszych elit ?

''Czas ucieka, wieczność czeka''

Muszę przyznać, że bohaterzy nie są zbyt dobrze zarysowani. Autorka skupiła się wyłącznie na naszych dwóch gołąbkach - Kasprze i Violet - dzięki czemu odnajdziemy masę wiadomości, informacji na ich temat, jednak o bohaterach drugoplanowych, no cóż nie możemy powiedzieć nic. Przyjaciele naszej pary stają się nieważni, odrzuceni, otacza ich tajemnicza aura. Nawet ich pochodzenie jest ściśle tajne. Dzięki temu w powieści równie dobrze akcja mogłaby toczyć się wyłącznie pomiędzy dwoma bohaterami. To nadzwyczaj irytujące. Świadomość, że otacza Cię tak wielu ludzi, których nie możesz nawet zapytać o wiek. 'Przecież to nie społeczeństwo jest ważne, powinniśmy się skupiać wyłącznie na głównych odtwórcach roli.' Uwierzcie, taki tok myślenia wcale, ale to wcale nie jest ani trochę przyjemny.

 ''Kiedyś może znajdziesz coś, dlaczego warto żyć przez całą wieczność.''

Jak już napisałam Kaspar i Violet to nasi główni odtwórcy ról. Tworzą parę, których losy śledzimy przez całą powieść. Oczywiście, aby byli razem musiał towarzyszyć im pewien mężczyzna. Wiadomo, bez trójkąciku nie da się obejść. Ale mimo wszystko muszę co niektórych rozczarować. Autorka dość szybko zrezygnowała z bonusu i postanowiła w połowie powieści wykluczyć naszego uroczego Fabiana z fabuły. A szkoda, bo z jego udziałem w pewnych sytuacjach, mogłoby zrobić się naprawdę ciekawie. Ale wracając do naszej pary. Wydaje mi się, że pani Abigail zapragnęła odbudować miłość z kilku bardzo dobrze znanych nam historii. Pałace, księżniczki, książęta ? Uroczy facet, który nie może podjąć wyboru partnerki ? A czemu by nie skorzystać z ''Rywalek'' ? Szalony mężczyzna, który dla swej miłości zrezygnował z brutalności ? Może tym razem ''Dotyk Julii'' ? Wiem, że nie jest to zbyt możliwe, ale naprawdę ta podobizna bardzo rzucała się w oczy. Dzięki temu ''Mroczna bohaterka'' stała się mieszanką kilku powieści, których kopiowanie zaprowadzi w niektórych mały zawrót głowy.

'' - Ufasz mi?
Uśmiechnęłam się złośliwie.
- W najmniejszym stopniu.''

Ale, ale pozostała nam jeszcze fabuła. Czy jest ona wart krytyki ? Ach, tu się zdziwicie - oczywiście, iż nie. Mimo skopiowanych wątków między bohaterami, akcja była wielce oryginalna. Bynajmniej nigdzie jeszcze nie słyszałam o mrocznych bohaterkach, dzięki którym wymiary nie ulegną zniszczeniu. To było wprost genialne. Głęboko pod całą tą maską możemy dojrzeć olśniewający płomyk. Akcja jest tak świetnie zarysowana, że wabi czytelnika do dalszego zagłębienia się w swą historię.
Chyba po raz pierwszy naprawdę polubiłam wampiry. Bo cóż, trzeba przyznać po Zmierzchu nie pałałam do nich miłością. Ale teraz, mam ochotę o nich czytać, czytać, czytać, czytać. Także spodziewajcie się niedługo jakiejś recenzji o książce z wampirami! :)

Podsumowując ''Mroczna Bohaterka'' ma wiele wad, ale i zalet. Lecz plusy przeważają. Myślę, że tej książki po prostu nie można nie przeczytać. Każdy musi poznać się z historią napisaną prze 15-latkę. Pani Abigail napisała tą książkę w młodym wieku, za co możemy ją podziwiać. Wyszło jej to naprawdę zniewalająco. Także powieść gorąco polecam wszystkim nastolatkom pragnącym zapoznać nowych wampirów! :)

Moja ocena:
7/10

Za książkę niezmiernie dziękuję portalowi:

 Business & Culture

piątek, 12 września 2014

Zdradzona


Tytuł: "Zdradzona"

Autor: P.C. Cast, Kristin Cast

Seria: Dom Nocy

Tom: II

Kategoria: Fantastyka

Ilość stron: 348

Ocena: 4/10











Zoey przybywa już miesiąc w Domu Nocy. Ten miesiąc był dla niej pełen wrażeń. Musiała uratować swojego byłego chłopaka, zmierzyć się z wyjątkowo wredną adeptką - Afrodytą i zrozumieć czemu widzi duchy zmarłych adeptów. Poradziła sobie idealnie z dwoma pierwszymi zadaniami. Jednak ostatnie nie poszło po jej myśli. Nadal nie wie dlaczego zobaczyła duchy Elliotta i Elizabeth. Nikomu nie powiedziała o swoich widzeniach oprócz swojej najlepszej przyjaciółki. Obie miały rozwiązać tę zagadkę, lecz Zoey została przywódczynią Cór Ciemności. Jest to bardzo zaszczytny tytuł i niosący ze sobą wiele nowych obowiązków. To właśnie te obowiązki sprawiły, że badania nad dziwnymi zjawami zostały zaniechane przez przyjaciółki. Tym bardziej że w życiu przywódczyni pojawił się ktoś jeszcze -  wyjątkowo przystojny i utalentowany nauczyciel, który wyraźnie jest nią zainteresowany. W dodatku pozostaje jeszcze problem Skojarzenia z byłym chłopakiem i jest jeszcze jej obecny chłopak - Erik. Te wahania uczuć powodują, że Zoey gubi się w swoim własnym życiu. Jednak mimo to zauważa nietypowe zachowania swojej mentorki - Neferet. Czy na pewno ona jest wobec niej całkowicie szczera? Kim są te duchy? I kogo wybierze Zoey?

Serię "Dom Nocy" poleciła mi moja koleżanka. Bardzo ją chwaliła. Właśnie dlatego zdecydowałam się kilka lat temu kupić pierwszą część tej serii. Bardzo szybko ją przeczytałam. Niestety nie oznacza to, że książka była aż tak dobra. Wręcz przeciwnie. Wyjątkowo się zawiodłam. Nie miałam w planach przeczytania kolejnej części, jednak słyszałam coraz więcej pozytywnych opinii o całej serii, co mnie skłoniło do przeczytania "Zdradzonej". Było lepiej? Trochę tak, ale to nie zmienia faktu, że książka jest przeciętna, wręcz użyję sformułowania kiepska. 

Może zacznę od plusów, bo jednak jakieś były. Powieść jest naprawdę sporo lepsza od swojej poprzedniczki. Język nie jest już tak banalny i beznamiętny. Zdarza się coraz więcej opisów, których mi brakowało. Powinnam poczuć klimat mroku, który panuje w tej szkole. Tutaj miałam chociaż namiastkę tego. Uważam, że gdyby odpowiednie opisy pojawiły się w większej ilości, to książka nabrałaby niepowtarzalnej atmosfery. I w tym miejscu kończą się jakiekolwiek plusy. Najbardziej mnie denerwowały niektóre słowa. Dziwnie to brzmi, ale pojedyncze słowa zaważyły na całym stylu autorek. Choć może powinnam raczej obwinić tłumacza. Zdarzało się, że wreszcie wciągnęłam się w książkę, zaczynałam żyć w niej, a tu nagle słowo, które kompletnie nie pasuje do danego fragmentu. Jakby nagle ktoś przyszedł, wymyślił sobie dowolne słowo i wstawił je gdziekolwiek. Dokładnie takie miałam odczucie. 

Poza tym cała powieść była nierealna. Nie chodzi mi o to, że w naszym świecie nie mogłaby się wydarzyć. Na tym polega fantastyka. Ale niektóre zachowania postaci nie pasowały do sytuacji. Były całkowicie odmienne od typowych zachowań, odruchów ludzkich, co bardzo mnie irytowało. I pomijam dialogi, które były fatalnie napisane i nie pasujące do kontekstu. Powinnam też zwrócić uwagę na wątek miłosny. Nie jestem miłośniczką romansów, ale prawdziwą miłość umiem docenić we wszelkiej literaturze. Ona jest częścią naszego życia i nikt tego nie zmieni. Właśnie dlatego jestem tak bardzo zdenerwowana, że autorki pokazały ją w tak płytki i irytujący sposób. Nawet zwykłe zakochanie naiwnej nastolatki tak nie wygląda. Słowo "naiwność" jest o wiele za słabe na określenie tego trójkąta, a raczej czworokąta miłosnego. Naprawdę ten wątek wyjątkowo mnie zniechęcił do książki. Miałam momenty, gdy chciałam po prostu odłożyć książkę i chyba żałuję, że tego nie zrobiłam. 

Sami pewnie domyślacie się, że nie polecam tej serii. Uważam, że przeczytanie jej to marnowanie cennego czasu. Jest o wiele więcej dobrych książek, która naprawdę warto przeczytać. Szkoda pieniędzy na kupno tej serii. Choć muszę przyznać, że bardzo ładnie wygląda na półce. Nie wiem, czy przeczytam kolejne części. Mam bardzo łatwy dostęp do nich, więc pewnie skuszę się jednak na dalszy ciąg. Nie lubię zostawiać niedokończonych cyklów. Jednak potrzebują czasu, by nabrać choć trochę chęci do niej.  

Książka przeczytana w ramach wyzwania: