'' Kazylionowe Życzenie ''
Nick Place
'' Akcja '' Kazylinowego Życzenia '' pędzi w tempie pewnego Strusia z pewnej zwariowanej kreskówki. Nafaszerowana jest masą bzdurnych sytuacji i absurdalnych bohaterów nie wiadomo skąd ...
Adrian i Matylda, całkiem normalne australijskie dzieciaki, mają z tym wszystkim sporo kłopotów.
Wbrew pozorom, książka nie jest całkiem głupia i może się okazać lekkostrawna nawet dla komputerowych maniaków, nałogowych wielbicieli mp-trójek, czwórek, i-podów, plejaków, komórek itp. Niektórzy mówią, że nie nadaje się dla nadętych mądrali. Po użyciu skonsultuj się z terapeutą. ''
'' Kazylionowe Życzenie '' opowiada o dwunastoletnim Adrianie i jego ośmioletniej siostrze, Matyldzie, których rodzice rozeszli się 3 lata temu. Przez to dzieci każdy weekend spędzają w domu taty, lub w mieszkaniu mamy, jednak nie jest to dla nich problemem. Wręcz cieszą się, że rodzice mogą być szczęśliwi i już się nie kłócą. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie nagły smutek spływający od jakiegoś czasu na tatę. Dzieci nie mogą się z nim pogodzić i postanawiają znaleźć mu niby-mamę. Jednak ich życzenie, nie będzie do spełnienia, aż takie proste jak myśleli.
Nick stworzył wiele naprawdę barwnych postaci. Znajdziemy tam superbohaterów, jak i dziwaczne stwory. A każda z tych istot zaskoczy nas swym zabawnym, ale czasami frustrującym charakterem. W każdym rozdziale odnajdziemy różnorodne rymy, dzięki której treść książki robi się fascynująca. A nazwy bohaterów tylko pobudzają naszą wyobraźnię.
'' Kazylionowe Życzenie '' to powieść dla dorosłych, jak i dla dzieci. Jednak opis przyjmijcie dosłownie. Dla tej książki trzeba mieć stalowe nerwy. A jeśli jesteś wyrafinowaną damusią nawet po nią nie sięgaj.
Ocena :
6/10
niedziela, 13 lipca 2014
środa, 9 lipca 2014
Książę Mgły
Tytuł: "Książę Mgły"
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Seria: Trylogia Mgły
Tom: I
Ocena: 8/10
Max wraz ze swoją rodziną przeprowadza się do małej, nadmorskiej miejscowości. Od razu pierwszego dnia dzieją się dziwne rzeczy. Pojawia się okropny kot, którego bardzo chce mieć młodsza siostra Maxa - Irina. Kot jest wyjątkowy brzydki i dziwny - nie mruga powiekami. Tylko Irina widzi w nim piękno. Kolejną niesamowitą rzeczą jest zegar na stacji kolejowej. Na pierwszy rzut oka źle działa. Jednak gdy ktoś się dobrze przyjrzy, zauważy, że zegar działa wspak. Na pozór rzeczy zwykłe, ale Max czuje, że to wszystko: pojawienie się kota, zegar nie dzieją się bez powodu. Uważa, że jest to coś większego i niebezpiecznego. Upewnia się co do tego, gdy zauważa dziwny ogród za swoim domem. Jest pełen figur, które przedstawiają postacie z cyrku. Max i jego starsza siostra Alicja opowiadają to swojemu nowemu przyjacielowi Rolondowi. Ale czy na pewno Roland jest przyjacielem?
Mam za sobą wszystkie książki Zafóna oprócz "Trylogii Mgły". Teraz postanowiłam właśnie ją przeczytać. Twórczość Zafóna zawsze mnie fascynowała. Wydawała mi się inna i dość niezwykła. Jego styl jest niepowtarzalny, a fabuła zawsze wypełniona tajemnicami. W tej książce również tak było. Jak inaczej? Muszę przyznać, że kompletnie nie mam pomysłu, co napisać. Zwykle siadam i piszę recenzję, a tutaj muszę pomyśleć. Może zacznę od wady, którą zauważyłam. Książka jest sporo za krótka. Pozostałe książki pisarza są bardzo rozbudowane, jednak wszystko ma w nich swój cel. Natomiast w "Księciu Mgły" wszystko dzieje się za szybko. To powoduje, że wiele wątków nie zostało zakończonych. Podejrzewam, że specjalnie, ale nie mam pewności. I dlatego w tym miejscu się zawiodłam. Jednak poza tym nie widzę żadnych wad.
"Tego właśnie dnia, ściskając w ręce otrzymany prezent i przyglądając się swojej rodzinie biegającej z walizkami po schodach, Max, nawet się tego nie domyślając, na zawsze przestał być dzieckiem."
Bardzo lubię, jak w książce jest przesłanie. Czytamy, żeby się uczyć, poznawać świat i ludzi, ale też samego siebie. Każda książka ma duszę - swoją własną, stworzoną przez pisarza i ludzi, którzy pozwolili, żeby historia książki zawładnęła ich sercem. Tego nauczyły mnie książki Zafóna. Teraz to rozumiem i dzięki temu łatwiej mi jest szukać ukrytego sensu powieści. Moim zdaniem "Książę Mgły" jest bardzo ciężką książką. Czyta się ją szybko i przyjemnie, jednak stronami przeplata się coś więcej. Obietnice mają moc - tak bym określiła jednym zdaniem całą historię. Powinniśmy uważać, co mówimy, a przede wszystkim co obiecujemy.
"Wszystko, czego jesteśmy świadkami w tych dniach, to tylko zapowiedź tego, co ma nadjeść."
Książka jest naprawdę warta przeczytania mimo tej dość istotnej wady. Myślę, że zapamiętam ją na dość długo. Może nie tak długo jak "Cień Wiatru", czy "Grę Anioła", jednak zawsze będę ją dobrze wspominać.
Elfik Book
Jak najbardziej zgadzam się z Elfikiem. '' Książę Mgły '' to pierwsza książka Zafóna jaką przeczytałam i to dzięki niej zostałam wciągnięta w świat tajemniczy oraz niepojęty. Powieść ma kilka wad, tego po prostu nie da się przeoczyć, ale z grubsza jest przepełniona zaletami. Bardzo Was zachęcam do przeczytania twórczości Zafóna. Jego książki zajmują jedno z najwyższych miejsc na mych półkach, co dla nich i tak jest niewystarczające. Mam nadzieję, że pozostałe, bardziej mroczne części trylogii zauroczą Was, jak to zrobiły ze mną. Miłego czytania. :)
Healy Room
Książka przeczytana w ramach wyzwania:
poniedziałek, 7 lipca 2014
Nowa Ziemia
'' Nowa Ziemia ''
'' Julianna Baggott ''
'' Nowa Ziemia. Pierwszy tom trylogii Świat po Wybuchu. Świat po wielkich eksplozjach. Szesnastoletnia Pressia mieszka w gruzach z innymi zmutowanymi, którzy ocaleli po Wybuchu. Partridge wychował się w sterylnej Kopule pośród nielicznych Czystych. Oboje uciekają. Pressia – przed poborem do militarnej organizacji, Partridge – przed ojcem tyranem. Ich spotkanie zmieni bieg historii Nowej Ziemi... ''
'' Julianna Baggott ''
'' Nowa Ziemia. Pierwszy tom trylogii Świat po Wybuchu. Świat po wielkich eksplozjach. Szesnastoletnia Pressia mieszka w gruzach z innymi zmutowanymi, którzy ocaleli po Wybuchu. Partridge wychował się w sterylnej Kopule pośród nielicznych Czystych. Oboje uciekają. Pressia – przed poborem do militarnej organizacji, Partridge – przed ojcem tyranem. Ich spotkanie zmieni bieg historii Nowej Ziemi... ''
'' Nowa Ziemia '' to pierwsza część trylogii po tytułem '' Świat po Wybuchu '' opowiadająca o 16-letniej Pressi - dziewczynie, która przeżyła Wybuch. Pressia mieszka w gruzach, pozostałościach po Przedtem, dawnym wygodnym świecie wraz z innymi ocalonymi ludźmi. Jednak mimo iż przeżyli została odebrana im intymna cząstka cielesności. W trakcie wybuchu bomb każdy człowiek został stopiony z różnorodnymi przedmiotami - szkłem, metalem, zabawkami - , czy nawet zwierzętami, roślinami oraz uzyskał blizny i poparzenia. Pressia także pozyskała takie odznaczenia. Straciła dłoń, w miejsce której otrzymała głowę plastikowej lalki. Niepogodzona z swym żywotem w swe urodziny ucieka w Martwe Ziemie przed wyborem do militarnej organizacji. W tym samym czasie Partridge - chłopiec Czysty, nie posiadający piętna - planuje ucieczkę z pozoru bezpiecznej Kopuły do zanieczyszczonego i zniszczonego świata. Mimo trudności udaje mu się wyswobodzić od potężnego ojca, przez co w niebezpieczny sposób wydostaje się na zewnątrz. A tam spotyka ... Pressię. Czy dziewczyna zaufa nieznajomemu i pomoże odnaleźć jego zaginioną matkę ? A jeśli tak, czy to będzie bezpieczne ? I co knuje ojciec Partrigea ?
Tak naprawdę do przeczytania tej powieści zachęciła mnie okładka książki. W pewien niewytłumaczalny sposób mnie ujęła. Myślę, że to niemała zasługa stonowanych barw oraz tajemniczemu przedstawieniu postaci.
'' Nowa Ziemia '' to bardzo ciekawa książka, gdzie zapoznamy się z wieloma różnorodnymi bohaterami. Choć tak naprawdę niemal żaden z nich nie zachwycił mnie swą postawą. Ich charaktery nie zbiły mnie z nóg. Były zwyczajne i takie proste. Wręcz przewidywalne, bo znajdziecie w nich mało ekscytujących oraz zadowalających cech. Na pewno odbija się na tym życie w niedogodnościach, przez co wszyscy walczą o przetrwanie. Jednak ich wygląd jest nieziemski. Pomysł z wtopionymi przedmiotami jest wielkim plusem i chyba to dzięki niemu książka mnie zauroczyła.
Tak naprawdę do przeczytania tej powieści zachęciła mnie okładka książki. W pewien niewytłumaczalny sposób mnie ujęła. Myślę, że to niemała zasługa stonowanych barw oraz tajemniczemu przedstawieniu postaci.
'' Nowa Ziemia '' to bardzo ciekawa książka, gdzie zapoznamy się z wieloma różnorodnymi bohaterami. Choć tak naprawdę niemal żaden z nich nie zachwycił mnie swą postawą. Ich charaktery nie zbiły mnie z nóg. Były zwyczajne i takie proste. Wręcz przewidywalne, bo znajdziecie w nich mało ekscytujących oraz zadowalających cech. Na pewno odbija się na tym życie w niedogodnościach, przez co wszyscy walczą o przetrwanie. Jednak ich wygląd jest nieziemski. Pomysł z wtopionymi przedmiotami jest wielkim plusem i chyba to dzięki niemu książka mnie zauroczyła.
''Można znaleźć piękno jeśli wystarczająco mocno się go szuka. ''
Co najważniejsze książka uświadamia nam, że ludzie codziennie tracą bliskich, a my musimy uznać to za monotonię i nie poddawać się rozpaczy z tak błahego powodu, jak na ich czasy. Poznamy co tak naprawdę oznacza miłość rodzicielska oraz doznamy uczuć jakie z jej towarzyszą. Historia jest pełna magii, lecz wystarczająco rzeczywista dla dzisiejszych ludzi. Dostrzegamy w niej wizję śmierci, bólu i cierpienia. A ostatnią ujmującą emocją jaką możemy tam znaleźć jest miłość. Bo mimo swych strasznych znaczeń jakie podarowała im Ziemia, ludzie wciąż potrafią kochać. A nawet odnoszą się między sobą z większym szacunkiem, bo blizny oznaczają przetrwanie.
Bardzo podziwiam sposób rozumowania autorki oraz jej pomysłowość. To w jaki sposób ukazała swą fantazję. Naprawdę brawa za pomysł, bo to on jest całym dopełnieniem historii. Jednak czegoś tutaj zabrakło. Może to dzięki czasowej przewidywalności książki, a może przez sposób pisania autorki. Juliannie należą się też brawa za barwne i fantazyjne imiona jakie wybrała dla bohaterów. Książkę jak najbardziej polecam, tym bardziej gdy naprawdę nachodzi Was nuda, gdyż powieść ma ok. 500 stron. Co jak dla mnie jest wiele. Jednak myślę, że nie zrobi ona na nikim sporego wrażenia. No zobaczymy. Miłego czytania. :)
Książka przeczytana w ramach wyzwania :
niedziela, 6 lipca 2014
Tajemnice Gwen Frost
Tytuł: "Tajemnice Gwen Frost"
Autor: Jennifer Estep
Seria: "Akademia Mitu"
Tom: III
Ocena: 6.5/10
Gwen powoli zaczyna się przyzwyczajać do tego kim jest. Ma cel w życiu i osoby, dla których warto go wykonać. Utwierdzają ją w tym przekonaniu tragiczne wydarzenia, które dzieją się dzień przed rozpoczęciem nowego semestru. Żniwiarze chaosu atakują muzeum i zabijają kilka uczniów Akademii Mitu. Dla Gwen widok nieżywych kolegów i koleżanek jest przerażający. Zresztą nie tylko dla niej. Jednak gwoździem to trumny jest to kto to zrobił. Jest to TA żniwiarka, ta której Gwen tak bardzo pragnie śmierci.
W poprzednich recenzjach pisałam, że Akademia Mitu nie zachwyciła mnie. Nadal utrzymuję to zdanie, jednak muszę przyznać, że ta część jest o wiele lepsza niż poprzednie. Autorka niezbyt dobrze opisuje uczucia i obrazy. W tej części zrezygnowała prawie ze wszystkich tego typu opisów. W normalnych okolicznościach powiedziałabym, że nawet nie warto zaczynać czytać takiej książki. Jednak tutaj poszło to jak najbardziej na rzecz powieści. Estep zgrabnie zatuszowała swój "brak" umiejętności. Muszę przyznać, że bardzo mnie to zdziwiło. Poprzednie tomy zaczynały się źle wykonanymi opisami, które nużyły, a tu była od razu akcja. To zapunktowało. Akcja sprawiła, że książka od razu wciągnęła mimo swoich wad. Naprawdę byłam zaskoczona.
Ci co czytali poprzednie recenzje, wiedzą, że narzekałam na przewidywalność. Tutaj już jej nie było, a przynajmniej nie w takim stopniu. Nie były to intrygi , w których człowiek się gmatwa, ale trzeba było chwilę pomyśleć. Kolejną rzeczą są bohaterowie. W tym tomie stała się rzecz niesamowita. Mimo że autorka nie ubarwiła bohaterów, to sprawiła, że zaczęłam się uosabiać z główną bohaterką - Gwen. Nawet zaczęłam pragnąć jak ona Logana, co jest bardzo błahe w obliczu niebezpieczeństwa, które czyha na cały świat. Sama bym po sobie się tego nie spodziewała, tym bardziej że raczej gardzę tego typu romansami w książkach. I tu rzecz wyjątkowo irytująca. Jak wreszcie udało się pisarce osiągnąć ten poziom , to dlaczego nie ubawiła bardziej bohaterów, dlaczego nie zrobiła ich bardziej złożonych? Miała wiele idealnych momentów do tego. Większość z postaci była bardzo ludzka. Wystarczyłyby czyny.
Jeszcze kilka dni temu byłam przekonana, że to trylogia. Wyobraźcie sobie, jaka musiałam być zdziwiona, gdy dowiedziałam się, że jest kolejna część. Również przed chwilą szukając zdjęcia okładki, wpadłam na piątą część, która jeszcze nie została wydana w Polsce. Na razie nie posiadam pozostałych tomów i raczej nie zamierzam. Ale czy polecam? Mam bardzo mieszane uczucia co do niej. Cały czas czuję jakąś pustkę. Niby wszystko jest w miarę dobrze, niby całkiem oryginalny pomysł jak na standardy współczesności, ale jest ta okropna pustka. Nie mam pojęcia z czego ona wynika, ale bardzo mi przeszkadzała w lekturze tej "trylogii". Raczej jej nie polecam, a jak już to tylko w ramach odpoczynku.
Książka przeczytana w ramach wyzwania:
czwartek, 3 lipca 2014
Nawałnica Mieczy. Stal i śnieg
Tytuł: "Nawałnica Mieczy. Stal i śnieg"
Autor: George R.R. Martin
Seria: Pieśń Lodu I Ognia
Tom: III
Część: 1
Serial: Gra o tron
Ocena: 7/10
Westeros zawładnęła wojna. Nie wiadomo kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Nawet nie wiadomo kto jest królem. Joffrey, Rob, a może Stannis? Wszystkie rody walczą między sobą, jednak wszyscy boją się najbardziej Lannisterów, słynących z okrucieństwa i nieszczerych obietnic. Natomiast rodzeństwo Starków jest oddalone od siebie wiele tysięcy mil, tylko wilkory ich chronią. Są ich wiernymi obrońcami i czymś więcej... Gdy rody palą między sobą mosty, za Murem zbierają się dzicy. Lecz nie oni są zagrożeniem, tylko białe istoty o błękitnych oczach - Inni. Jednak to nie koniec niebezpieczeństw. Narodzone smoki rosną, a Królowa Zrodzona z Burzy, Matka Smoków zdobywa potęgę.
Obecnie "Pieśń Lodu i Ognia" zdobywa coraz większą sławę. Coraz więcej osób chce się zapoznać z kontrowersyjną twórczością Martina. Mnie jednak nie przyciągnęła sława, lecz zamki. Od dawna mam zamiłowanie do zamków, królów i średniowiecza. Poza tym bardzo lubię fantastykę, więc takie połączenie jak najbardziej mi odpowiada. "Gra o tron" zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie, "Starcie królów" uważam za bardzo dobrą książkę, a "Nawałnicę mieczy"? Muszę przyznać, że trochę się rozczarowałam. Spodziewałam się czegoś "wow", a spotkałam normalna powieść, która niczym się nie wyróżnia.
Książki Martina są typowymi "tasiemcami". Są długie i czasami bardzo nużące. Wśród istotnych wydarzeń przewija się bardzo dużo scen, które nic nie wprowadzają do opowieści. Przynajmniej takie miałam odczucia, czytając tą część. Takie wydarzenia są potrzebne, aby stworzyć świat powieści, ale tutaj wybiegają sporo poza swoją rolę. Kolejną rzeczą jest podział książki na postacie. Mam mieszane uczucia co do tego. Z jednej strony to jest jedyne wyjście, żebyśmy mogli poznać historię z różnych stron. Dzięki temu możemy wiedzieć, co się dzieje w całym Westeros, a nawet poza jego granicami. Jednak autor często przerywa w najciekawszych momentach. Byłoby to dobre, gdyby pojawiało się od czasu do czasu, a zdarza się to prawie w każdym rozdziale. Zamiast pobudzać ciekawość irytuje. Kolejną wadą jest zakończenie. W poprzednich częściach bardzo mi się podobało, a tu niekoniecznie. Wygląda, jakby autor zapomniał, że to już pora skończyć i przerwał w pierwszym, lepszym momencie.
Wymieniłam wszystkie istotne wady, a teraz pora na zalety. Uwielbiam w tej powieści, że tak dobrze poznajemy bohaterów. Jest ich tak dużo, że mamy całą paletę charakterów. Są osoby, które podziwiam, nienawidzę, irytują mnie, są obojętne. Bardzo spodobało mi się, że Martin wprowadził do rozdziałów Jaime'a Lannistera. Ta postać jest wyjątkowo barwna i fascynująca. Książka zachwyciła mnie swoją przewidywalnością, które jest nieprzewidywalna. Brzmi paradoksalnie, ale tak jest. Nigdy nie możemy przewidzieć co się stanie, jednak zawsze wiemy, że nic się nie stanie po myśli bohaterów. Tak jak w prawdziwym życiu. Nigdy nie będzie idealnie.
Książkę czyta się dobrze i w miarę szybko, jak na jej rozmiary, które wcale nie są takie wielkie, jak się wydaje. Jeśli ktoś lubi średniowiecze i baśnie, to powieść jest dla niego idealna. Wystarczy trochę czasu i chęci, żeby przenieść się w świat wojny, zamków i niespełnionej miłości. W końcu "w grze o tron albo się wygrywa, albo ginie" - Cersei Lannister.
Książka przeczytana w ramach wyzwania:
środa, 2 lipca 2014
Numery. Chaos
'' Numery. Chaos ''
Rachel Ward
'' Coś się zbliża... Coś gigantycznego. Coś złego.
Gruzy, woda, ogień, chaos? Prawdziwe piekło.
1 stycznia 2027 roku w Londynie stanie się coś strasznego.
Zniknie całe miasto. Zginą miliony ludzi.
Adam to wie, bo jak jego mama Jem widzi w oczach ludzi datę śmierci.
A prawie wszyscy wokół mają ten sam numer: 112027.
Co to będzie? I co Adam może zrobić? ''
'' Numery. Chaos '' to 2 część niesamowitej trylogii. Książka opowiada o Adamie - synu głównej bohaterki pierwszej części. Jest to nastoletni chłopak, niezbyt ogarnięty, który wraz z swą babcią przeprowadza się do wielkiego Londynu. Tam od pierwszego dnia swego pobytu zauważa w oczach wielu ludziach pewien numer - 112027, lub inne różniące się okresem kilku dni. Notując je w swym notesie Adam powoli rozwikłuje pewną tajemniczą zagadkę stuleci. W tym samym czasie do szkoły przybywa nowa uczennica Sara, która panicznie boi się głównego bohatera. A co jest tego przyczyną ? Sny. Koszmary, w których nieświadomie pojawia się Adam. Zmodyfikowany Adam o stopionej twarzy. Co to oznacza ? Czy to oznacza, że Sara również ma pewny dar ? I jak zareaguje chłopiec, gdy odkryje wielką tajemnicę ?
W 2 części Rachel bardzo mnie zaskoczyła swym odmiennym sposobem pisania, jak i wprowadzenia tak przesiąkniętej akcją fabuły. W 1 części jej młodzieżowy język był jak najbardziej irytujący, ale teraz wręcz niewidoczny, został dopełnieniem całej trylogii. Jednak poprzednia książka była tylko wprowadzenia do tej oto powieści. Jakby dłuższym prologiem. I mimo iż tu występuje wiele fantastycznych elementów, książka wydaje się być tak bardzo realna, a niektóre sytuacje są wprost wyrwane z naszego życia.
Rachel Ward
'' Coś się zbliża... Coś gigantycznego. Coś złego.
Gruzy, woda, ogień, chaos? Prawdziwe piekło.
1 stycznia 2027 roku w Londynie stanie się coś strasznego.
Zniknie całe miasto. Zginą miliony ludzi.
Adam to wie, bo jak jego mama Jem widzi w oczach ludzi datę śmierci.
A prawie wszyscy wokół mają ten sam numer: 112027.
Co to będzie? I co Adam może zrobić? ''
'' Numery. Chaos '' to 2 część niesamowitej trylogii. Książka opowiada o Adamie - synu głównej bohaterki pierwszej części. Jest to nastoletni chłopak, niezbyt ogarnięty, który wraz z swą babcią przeprowadza się do wielkiego Londynu. Tam od pierwszego dnia swego pobytu zauważa w oczach wielu ludziach pewien numer - 112027, lub inne różniące się okresem kilku dni. Notując je w swym notesie Adam powoli rozwikłuje pewną tajemniczą zagadkę stuleci. W tym samym czasie do szkoły przybywa nowa uczennica Sara, która panicznie boi się głównego bohatera. A co jest tego przyczyną ? Sny. Koszmary, w których nieświadomie pojawia się Adam. Zmodyfikowany Adam o stopionej twarzy. Co to oznacza ? Czy to oznacza, że Sara również ma pewny dar ? I jak zareaguje chłopiec, gdy odkryje wielką tajemnicę ?
W 2 części Rachel bardzo mnie zaskoczyła swym odmiennym sposobem pisania, jak i wprowadzenia tak przesiąkniętej akcją fabuły. W 1 części jej młodzieżowy język był jak najbardziej irytujący, ale teraz wręcz niewidoczny, został dopełnieniem całej trylogii. Jednak poprzednia książka była tylko wprowadzenia do tej oto powieści. Jakby dłuższym prologiem. I mimo iż tu występuje wiele fantastycznych elementów, książka wydaje się być tak bardzo realna, a niektóre sytuacje są wprost wyrwane z naszego życia.
" Człowiek nie wie, co ma, póki tego nie straci. "
Rachel stworzyła postacie, z którymi mamy do czynienia na co dzień.
Wydaje się, że Adam jest zwyczajnym chuliganem, nie lubiącym się uczyć, który przysparza wielu kłopotów babci. Tak samo jak Sara jest niegrzeczny, jak i niebezpieczny, ale oboje skrywają tajemnicę. Adam numery, które przesłaniają pełnię jego życia, przez co chłopca otacza cierpienie, desperacja, ale i samotność. A Sara swe prawdziwe oblicze, tajemnicze sny oraz ... dziecko.
W książce poznamy jakim uczuciem jest strach przed śmiercią bliskich, z którym nie można rozstać się choćby na krótki moment oraz wizje śmierci i chaosu, jakie przy tym występują. Ujrzymy psychikę nastolatek po wykorzystywaniu seksualnym. Z trudnością pożegnamy się z najbliższymi naszym sercom ludźmi, a przy tym dostrzeżemy jak silna może być miłość. Miłość rodzinna, jak i matczyna.
'' Numery '' poruszają wiele ważnych spraw w dzisiejszym świecie przesiąkniętym brutalnością. Co jest wielkim plusem, bo tak naprawdę większość z nas nawet nie zdaje sobie z tego sprawę. Książkę Rachel jak najbardziej polecam, choć nie wszystkim przypadnie ona do gustu. :)
czwartek, 26 czerwca 2014
Wilk
'' Wilk ''
Katarzyna Berenika Miszczuk
'' Sprawdź, co się wydarzyło przed Zmierzchem! Margo Cook to zwyczajna nastolatka. Pewnego dnia przenosi się razem z rodzicami z Nowego Jorku do miasteczka Wolftown położonego w głębi olbrzymiej puszczy. Od przeprowadzki dręczą ją koszmary, w których ucieka przez las przed groźnym prześladowcą. W szkole poznaje lekko zwariowaną Francuzkę Ivette Reno oraz intrygującego outsidera Maksa Stone'a. Jaki mroczny sekret skrywa Max? Jaki mroczny sekret skrywa Wolftown? Czy sny Margo mają z tymi zagadkami jakiś związek? Być może poznamy odpowiedź, gdy na niebie pojawi się księżyc w pełni... ''
'' Wilk '' to niesamowita książka opowiadająca o miłości, dojrzewaniu oraz bezwzględności ludzi. Autorka stworzyła postacie o ciekawych charakterach, w których każdy znajdzie cząstkę siebie. Główna bohaterka jest jednak bardzo irytująca postacią, zarazem natrętną, ciekawską i romantyczną. Margo doświadcza wielu krępujących sytuacji, które towarzyszą niemal każdemu nastolatkowi, przez co możemy nauczyć się jak postępować w różnorodnych równie obciachowych chwilach. Natomiast Max ukaże nam jak stać się tajemniczym, cierpliwym, niebezpiecznym oraz ... romantycznym człowiekiem.
Początek książki bardzo mnie zawiódł. Jest wprost żałosny i banalny. Przedstawia on super przystojnego chłopca, który ni z tego ni z owego zakochuje się w nowej, przeciętnej dziewczynie i natarczywie ubiega o jej względy. Jak dla mnie jest to historyjka dla małolatów pragnących zdobyć szkolną miłość swego nudnego życia. Tak czy inaczej początek jest przesłodzony oraz bardzo się ciągnie. Książka potrafi wciągnąć czytelnika, jak to zrobiła ze mną, lecz dopiero w połowie, a może i nawet końcówce opowiadania, które było wręcz cudownym wstępem do następnej części. Fabuła opierała się na dynamicznych jak i spokojnych wydarzeniach bawiących czytelników do łez,ale trzymających w ciągłym napięciu.
Książka bardzo mnie wciągnęła, mimo iż jest napisana przez PIĘTNASTOLETNIĄ POLSKĄ autorkę. Jednak jej wiek bardzo wpłynął na całokształt książki. Napisana denerwującym, młodzieżowym słownictwem psuje efekt twórczości, lecz przybiera swój wyróżniający, indywidualny charakter. Książkę '' Wilk '' bardzo polecam, a nawet niedługo zabieram się za czytanie następnej części powieści. Tylko proszę nie poddawajcie się po kilku stronach, bo tą powieść naprwadę warto poznać całościowo. :)
Katarzyna Berenika Miszczuk
'' Sprawdź, co się wydarzyło przed Zmierzchem! Margo Cook to zwyczajna nastolatka. Pewnego dnia przenosi się razem z rodzicami z Nowego Jorku do miasteczka Wolftown położonego w głębi olbrzymiej puszczy. Od przeprowadzki dręczą ją koszmary, w których ucieka przez las przed groźnym prześladowcą. W szkole poznaje lekko zwariowaną Francuzkę Ivette Reno oraz intrygującego outsidera Maksa Stone'a. Jaki mroczny sekret skrywa Max? Jaki mroczny sekret skrywa Wolftown? Czy sny Margo mają z tymi zagadkami jakiś związek? Być może poznamy odpowiedź, gdy na niebie pojawi się księżyc w pełni... ''
'' Wilk '' opowiada o 16-letniej dziewczynie, która w połwowie 2 semestru szkolnego przenosi się z Nowego Yorku do małego miasteczka zwanego Wolftown odizolowanego od reszty świata. Na początku Margo w nowej szkole czuje sie bardzo krępująco, jednak po kilku dniach nauki poznaje nadpobudliwą Ivette - dziewczynę mającą obsesję na punkcie różowego -, sportowca Petera, któremu najprawdopodobnie wpadała w oko oraz intrygującego, tajemniczego 17-letniego Maxa, z którym siedzi na historii sztuki. Wraz z całą trójką przeżywa niesamowite, czasami bardzo krępujące sytuacje, lecz po pewnym czasie staje się coś przeraźliwego. Czy to wydarzenie oddali bohaterkę od przyjaciół ? A może wręcz przeciwnie, ich relacje się pogłębią ? Jaką tajemnicę skrywa Max ? I co oznaczają tajemnicze koszmary nawiedzające Margo ?
'' Wilk '' to niesamowita książka opowiadająca o miłości, dojrzewaniu oraz bezwzględności ludzi. Autorka stworzyła postacie o ciekawych charakterach, w których każdy znajdzie cząstkę siebie. Główna bohaterka jest jednak bardzo irytująca postacią, zarazem natrętną, ciekawską i romantyczną. Margo doświadcza wielu krępujących sytuacji, które towarzyszą niemal każdemu nastolatkowi, przez co możemy nauczyć się jak postępować w różnorodnych równie obciachowych chwilach. Natomiast Max ukaże nam jak stać się tajemniczym, cierpliwym, niebezpiecznym oraz ... romantycznym człowiekiem.
'' Czuję się jak powietrze. Jestem, ale mnie nie ma. ''
Początek książki bardzo mnie zawiódł. Jest wprost żałosny i banalny. Przedstawia on super przystojnego chłopca, który ni z tego ni z owego zakochuje się w nowej, przeciętnej dziewczynie i natarczywie ubiega o jej względy. Jak dla mnie jest to historyjka dla małolatów pragnących zdobyć szkolną miłość swego nudnego życia. Tak czy inaczej początek jest przesłodzony oraz bardzo się ciągnie. Książka potrafi wciągnąć czytelnika, jak to zrobiła ze mną, lecz dopiero w połowie, a może i nawet końcówce opowiadania, które było wręcz cudownym wstępem do następnej części. Fabuła opierała się na dynamicznych jak i spokojnych wydarzeniach bawiących czytelników do łez,ale trzymających w ciągłym napięciu.
Książka bardzo mnie wciągnęła, mimo iż jest napisana przez PIĘTNASTOLETNIĄ POLSKĄ autorkę. Jednak jej wiek bardzo wpłynął na całokształt książki. Napisana denerwującym, młodzieżowym słownictwem psuje efekt twórczości, lecz przybiera swój wyróżniający, indywidualny charakter. Książkę '' Wilk '' bardzo polecam, a nawet niedługo zabieram się za czytanie następnej części powieści. Tylko proszę nie poddawajcie się po kilku stronach, bo tą powieść naprwadę warto poznać całościowo. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)











