Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trylogia Mgły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trylogia Mgły. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 sierpnia 2015

Światła września


Tytuł: "Światła września"

Autor: Carlos Ruiz Zafón

Tłumaczenie: Katarzyna Okrasa, Carlos Marrodan Casas

Cykl: Trylogia Mgły

Tom: III

Kategoria: Kryminał

Wydawnictwo: Muza

Liczba stron: 256

Ocena: 7/10





Życie potrafi być bezwzględne i okrutne. Nie szczędzi człowiekowi cierpienia. Potrafi nawet najbardziej optymistyczną osobę zmienić w istotę rozpaczliwe błagającą o śmierć. Ale jest takie powiedzenie, że w życiu występuje równowaga. W końcu po deszczu zawsze wychodzi słońce – bez względu na okoliczności. Właśnie takie słońce pojawia się dla rodziny Sauvelle. Simone – matka dwojga dzieci i wdowa – otrzymuje posadę zarządczyni w domu słynnego producenta zabawek. Jest to niezwykle dobry człowiek, który daje szansę rodzinie Sauvelle na lepsze życie. Irene i Dorian uwielbiają go za pozytywne spojrzenie na świat oraz pasję, graniczącą z obsesją. Jednak pozory często mylą. Olbrzymi gmach Cravenmoore kryje w sobie wiele mrocznych tajemnic. Kim naprawdę jest właściciel fabryki z zabawkami? Czy historia jego żony jest prawdziwa? A legendy, które od lat opowiadane są nowo przybyłym? 

Carlos Ruiz Zafón jest dla mnie wybitnym pisarzem. To właśnie jego "Cień wiatru" i "Gra anioła" sprawiły, że pokochałam czytanie całym swoim sercem. On mnie nauczył, jak dużą moc mają słowa zamieszczone w powieściach. One zawierają duszę i jeśli jesteśmy w stanie patrzeć sercem, możemy odnaleźć ją i poznać nowego przyjaciela, który będzie nam wierny do końca naszych dni. Czy to nie jest olbrzymia wiedza, ale zarazem potężna? Po tak głębokich przemyśleniach byłam pewna, że każda inna książka Zafóna musi być tak samo genialna. Jak zapewne wiecie, okazało się, że to były jego najlepsze powieści, a pozostałe są dobre, ale nie aż tak dobre, jak się spodziewałam. Jednak nie zniechęciło mnie to do zapoznania się z ostatnią częścią "Trylogii Mgły". Czy moje wygórowane wymagania zostały spełnione? Niestety nie. 

"Światła września" czytałam dwa tygodnie temu. To nie jest długi okres czasu, a fabuła tej powieści zlała mi się z poprzednimi dwoma tomami. Wszystkie trzy części są schematyczne. Występują w nich dokładnie te same motywy – tajemnica sprzed lat, zakochana para, przypadkowo poznany chłopak/dziewczyna, miejsca związane z zabawkami. To wszystko powtarza się w każdym tomie, przez co staje się monotonne i miejscami irytujące. Miałam wrażenie, że to jest ta sama opowieść, tylko są w niej poprzestawiane części układanki. W dodatku bohaterowie wszystkich trzech książek posiadają podobne cechy. W niektórych przypadkach nawet identyczne. To wszystko sprawiło, że każda historia wydawała mi się identyczna. 

Jednak jest coś w powieściach Zafóna, co zawsze się powtarza, ale jest to bardzo dużą zaletą. Jest to specyficzny klimat opowieści. We wszystkich siedmiu książkach Zafóna, które zostały wydane w Polsce, przenosiłam się do świata wykreowanego przez autora i odczuwałam atmosferę tamtego wieku. Na skórze czułam, że jestem jego częścią i na zawsze powinnam pozostać między stronicami tej historii. Byłam w stanie oddać duszę, by dalej czytać "Światła września". Nawet mrok, który był nieodłączną częścią książki, nie mógł zmienić mojego zdania.

Gdyby bohaterowie nie byli tak bardzo podobni do innych postaci z powieści Zafóna, powiedziałabym, że byli doskonale wykreowani. Każdy z nich miał swój charakter, który wyróżniał się na tle pozostałych. Wśród ich słów i myśli można było znaleźć ich pragnienia i niepewność związaną z nadchodzącą przyszłością. Często utożsamiałam się z nimi i czułam to samo co oni.

Nie jestem zachwycona zakończeniem "Trylogii Mgły", ale "Światła września" nie sprawiły, że przestałam szanować Zafóna. To były jedne z jego pierwszych książek, więc były tylko początkiem jego wielkiej kariery i głębokich refleksji na temat życia. "Światła września" zakończyły moją przygodę z tym autorem, ponieważ przeczytałam już wszystkie jego książki wydane w Polsce. Teraz mogę tylko liczyć, że któreś z wydawnictw wyda kolejne.

Książka przeczytana w ramach wyzwania:

czwartek, 28 sierpnia 2014

Pałac Północy


Tytuł: "Pałac Północy" 

Autor: Carlos Ruiz Zafón 

Seria: Trylogia Mgły

Tom: II

Kategoria: literatura współczesna

Ocena: 9/10













Siedmioro nastolatków - sześć chłopaków i jedna dziewczyna tworzą stowarzyszenie, które ma na celu wzajemną pomoc i rozwiązywanie tajemnic. Nazywa się ono Chowbar Society. Ma własny regulamin, zasady i trzeba płacić za możliwość bycia członkiem. Jednak płaci się nie pieniędzmi, a niesamowitymi historiami i własnymi tajemnicami. Swoją placówkę ma w Pałacu Północy. Wszystko brzmi pięknie i profesjonalnie. A jak naprawdę jest? Członkowie stowarzyszenia to przyjaciele, którzy mieszkają w sierocińcu. Natomiast sławetny Pałac Północy to zwykła ruina opuszczonego domu. Lecz czy wyobraźnia nie jest potężna? Czy ta siódemka młodych ludzi nie może żyć w marzeniach, które w ich mniemaniu już dawno się spełniły? Każdy ma prawo do szczęścia, nawet sieroty. Tym bardziej że pewnego dnia - dnia ich ostatniego spotkania, do sierocińca przybywa tajemnicza kobieta. Natrętnie domaga się spotkania z dyrektorem mimo wyjątkowo później pory. Razem z nią przybywa młoda dziewczyna, która fascynuje jednego z przyjaciół. To właśnie za jego namową po raz pierwszy w historii zostaje przyjęty nowy członek Chowbar Society. Sheere -  ich nowa koleżanka opowiada im historię, która na zawsze zmienia ich życie. Odtąd ich niezwykłe stowarzyszenie przeistacza się w coś prawdziwego i przede wszystkim dojrzałego. Tym bardziej że cienie przeszłości zaczynają powracać do krainy żywych. Czy prawa natury  w stanie zatrzymać tragiczne wydarzenia przyszłości? A przyjaźń, miłość? Czy naprawdę są takimi silnymi uczuciami?

Jestem wielką fanką Zafóna. Przeczytałam wszystkie jego książki oprócz następnej części tej trylogii. Wszystkie zawładnęły moimi myślami i sercem. Dlatego zdziwiłam się, gdy większość opinii o tej książce nie była zbyt pozytywna. Wiele osób ostrzegało mnie, że "Pałac Północy" jest najgorszą książką tego autora. Zasmucił mnie ten fakt, ale przecież zawsze któraś książka musi być tą najgorszą. Byłam pewna, że się zawiodę, ale tak się nie stało. Książka niezwykle mi się podobało. Może jestem zaślepiona "Cieniem Wiatru", czy "Grą Anioła"... Jednak jestem pewna, że to nie jest najgorsza książka Zafóna. O wiele mniej mi się podobał "Książę Mgły". Faktem jest, że nie mogę zaprzeczyć, że wcześniej wymienione książki  lepsze, ale to nie oznacza, że tej nie warto czytać.

"Wiedział, że prędzej czy  później dostaną się we władanie piór bez skrupułów, piszące mroczne epilogi, jakże dalekie od oczekiwań i marzeń, z jakimi jego podopieczni wychodzili na ulice Kalkuty, by zacząć nowe życie." 

Tym razem autor zrezygnował z opisów pięknej Barcelony, czy mrocznych miejsc owianych mgłą. Przeniósł nas w całkiem inne miejsce, a była to Kalkuta - Miasto Pałaców. Możecie pomyśleć, że to bardzo nietypowe w jego powieściach. Jednak zapewniam, że nie zabrakło tu tego tak dobrze znanego nam stylu. Od pierwszej strony czuło się, że to jest właśnie ten niepowtarzalny styl, który zaprowadzi nas do niezwykłych przygód i pozwoli odkryć mroczne tajemnice. Tak, kocham ten styl i chyba najbardziej go cenię ze wszystkich, które dotychczas poznałam. To właśnie on sprawia, że człowiek czuje się, jakby tam był, że jest uczestnikiem tej całej niesamowitej, lecz tragicznej historii. To się dzieje tylko w naszej głowie i na stronicach powieści, ale mamy wrażenie, że to prawdziwa historia, która jest również naszą historią. 

Kolejnym bardzo wielkim plusem są bohaterowie. Nie są dokładnie wykreowani, czy różnorodni. Są podobni do siebie. Zafón nadałam im tylko kilka podstawowych cech, żebyśmy mogli ich odróżnić. To był idealny zabieg i uważam, że wyjątkowo trudny. Nie nadać bohaterom zbyt dużo cech, ale przy tym nie pozostawić ich bezbarwnych. Każdy z nich jest owiany tajemnicą. Nigdy do końca nie wiemy, co naprawdę myślą i kim są. I się tego nigdy nie dowiemy. Możemy tylko przewidywać, co wybiorą. Niektórzy mogą uznać to za pustkę, braki niedopracowane prze autora. Dla mnie to jest poezja powieści. 

Jednak żebym zbytnio nie przechwaliła muszę napisać o wadzie, która jest wręcz kolosalna. W tym miejscu wyjątkowo zawiodłam się na autorze. Koleżanka mnie ostrzegła, że w tej trylogii pojawia się pewien schemat. Nie mogłam w to uwierzyć. Dla mnie było to wprost niewyobrażalne. Jednak z wielkim żalem muszę przyznać, że tak właśnie jest. A jest to schemat zakończenia. Właśnie ono powtarza, jakby pewien algorytm. Najpierw jest historia i zapowiedź niesamowitego zakończenia. Następnie jet wielki szok, coś nieprawdopodobnego, niespodziewanego. A później? Takie samo zakończenie jak w poprzedniej książce. Tylko okoliczności się zmieniły. Zabolało mnie, że przewidziałam zakończenie w połowie książki. Tu naprawdę wielki minus dla Zafóna.

Jak pewnie zauważyliście moja recenzja jest niezwykle emocjonalna. Piszę ją od razu po przeczytaniu książki. Przelewam wszystkie swoje emocje w tę właśnie recenzję. Jest ona jeszcze bardziej subiektywna niż moje poprzednie opinie. Wiem, że wiele osób nie zgodzi się ze mną. Jednak myślę, że każdemu kto lubi opowiadania z tajemnicami i dreszczykiem, a tu nie raz się pojawił, spodoba się ta książka. Dla kogoś, kto tak samo jak ja wręcz ubóstwia Zafóna, jest to pozycja obowiązkowa. Nie jest to do końca powieść młodzieżowa. Wiek nie ma tu najmniejszego znaczenia, tym bardziej że książka przekazuje wiele ważnych wartości i wiedzę o życiu, która przyda się każdemu. Książkę jak najbardziej polecam, jednak ostrzegam, że nie każdemu przypadnie do gustu. 

Książka przeczytana w ramach wyzwania: 









                

środa, 9 lipca 2014

Książę Mgły


Tytuł: "Książę Mgły"

Autor: Carlos Ruiz Zafón

Seria: Trylogia Mgły

Tom: I

Ocena: 8/10















Max wraz ze swoją rodziną przeprowadza się do małej, nadmorskiej miejscowości. Od razu pierwszego dnia dzieją się dziwne rzeczy. Pojawia się okropny kot, którego bardzo chce mieć młodsza siostra Maxa - Irina. Kot jest wyjątkowy brzydki i dziwny - nie mruga powiekami. Tylko Irina widzi w nim piękno. Kolejną niesamowitą rzeczą jest zegar na stacji kolejowej. Na pierwszy rzut oka źle działa. Jednak gdy ktoś się dobrze przyjrzy, zauważy, że zegar działa wspak. Na pozór rzeczy zwykłe, ale Max czuje, że to wszystko: pojawienie się kota, zegar nie dzieją się bez powodu. Uważa, że jest to coś większego i niebezpiecznego. Upewnia się co do tego, gdy zauważa dziwny ogród za swoim domem. Jest pełen figur, które przedstawiają postacie z cyrku. Max i jego starsza siostra Alicja opowiadają to swojemu nowemu przyjacielowi Rolondowi. Ale czy na pewno Roland jest przyjacielem?

Mam za sobą wszystkie książki Zafóna oprócz "Trylogii Mgły". Teraz postanowiłam właśnie ją przeczytać. Twórczość Zafóna zawsze mnie fascynowała. Wydawała mi się inna i dość niezwykła. Jego styl jest niepowtarzalny, a fabuła zawsze wypełniona tajemnicami. W tej książce również tak było. Jak inaczej? Muszę przyznać, że kompletnie nie mam pomysłu, co napisać. Zwykle siadam i piszę recenzję, a tutaj muszę pomyśleć. Może zacznę od wady, którą zauważyłam. Książka jest sporo za krótka. Pozostałe książki pisarza są bardzo rozbudowane, jednak wszystko ma w nich swój cel. Natomiast w "Księciu Mgły" wszystko dzieje się za szybko. To powoduje, że wiele wątków nie zostało zakończonych. Podejrzewam, że specjalnie, ale nie mam pewności. I dlatego w tym miejscu się zawiodłam. Jednak poza tym nie widzę żadnych wad.

"Tego właśnie dnia, ściskając w ręce otrzymany prezent i przyglądając się swojej rodzinie biegającej z walizkami po schodach, Max, nawet się tego nie domyślając, na zawsze przestał być dzieckiem."    

Bardzo lubię, jak w książce jest przesłanie. Czytamy, żeby się uczyć, poznawać świat i ludzi, ale też samego siebie. Każda książka ma duszę - swoją własną, stworzoną przez pisarza i ludzi, którzy pozwolili, żeby historia książki zawładnęła ich sercem. Tego nauczyły mnie książki Zafóna. Teraz to rozumiem i dzięki temu łatwiej mi jest szukać ukrytego sensu powieści. Moim zdaniem "Książę Mgły" jest bardzo ciężką książką. Czyta się ją szybko i przyjemnie, jednak stronami przeplata się coś więcej. Obietnice mają moc - tak bym określiła jednym zdaniem całą historię. Powinniśmy uważać, co mówimy, a przede wszystkim co obiecujemy.

"Wszystko, czego jesteśmy świadkami w tych dniach, to tylko zapowiedź tego, co ma nadjeść."


Książka jest naprawdę warta przeczytania mimo tej dość istotnej wady. Myślę, że zapamiętam ją na dość długo. Może nie tak długo jak "Cień Wiatru", czy "Grę Anioła", jednak zawsze będę ją dobrze wspominać. 
Elfik Book


Jak najbardziej zgadzam się z Elfikiem. '' Książę Mgły '' to pierwsza książka Zafóna jaką przeczytałam i to dzięki niej zostałam wciągnięta w świat tajemniczy oraz niepojęty. Powieść ma kilka wad, tego po prostu nie da się przeoczyć, ale z grubsza jest przepełniona zaletami. Bardzo Was zachęcam do przeczytania twórczości Zafóna. Jego książki zajmują jedno z najwyższych miejsc na mych półkach, co dla nich i tak jest niewystarczające. Mam nadzieję, że pozostałe, bardziej mroczne części trylogii zauroczą Was, jak to zrobiły ze mną. Miłego czytania. :) 
Healy Room

Książka przeczytana w ramach wyzwania: