Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pociąg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pociąg. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 czerwca 2015

Na dno nocy


Tytuł: "Na dno nocy"

Autor: Clive Cussler

Tłumacz:Witold Kalinowski

Seria: Przygody Dirka Pitta

Tom: VI 

Cykl: Sensacja

Kategoria: Sensacja 

Wydawnictwo: Amber

Liczba stron: 413

Ocena: 7/10




Jeden dzień, dwie katastrofy – zatonięcie statku oraz wybuch mostu, przez który jechał pociąg. Katastrofy zdarzają się często. Jednak coś łączy te dwa tragiczne wypadki... Dopiero po siedemdziesięciu latach, gdy wszyscy już zapomnieli, pewna młoda studentka trafia na dziwny list, który zmieni jej życie i zaprowadzi w rejony nieznane oraz pełne mrocznych tajemnic. Czy uda się rozstrzygać sprawę dwóch katastrof sprzed siedemdziesięcioleciu lat? Czy Dirk Pitt podała niemożliwemu? Czy Stany Zjednoczone mogą pozostać nadal zjednoczone?

Sensacja jest gatunkiem, który czytam rzadko, lecz z wielką przyjemnością. O "Przygodach Dirka Pitta" słyszałam wiele dobrego, ale niestety nigdy wcześniej nie miałam okazji poznać tego sławnego bohatera literackiego. Dlatego bardzo się cieszę, że "Na dno nocy" trafiło w moje ręce. Nareszcie mogłam sama się przekonać, czy warto spędzić czas z Dirkem i jego dziwnymi przygodami. I mogę powiedzieć, że mimo kilku wad, jestem bardzo zadowolona z zapoznania się z tą lekturą. 

Książka jest dość gruba i posiada wiele opisów. Przypadło mi to do gustu, ponieważ lubię mieć obraz wydarzeń, miejsc, czy ludzi występujących w powieści. Łatwiej było mi wyobrazić sobie to wszystko i poczuć klimat tej opowieści. Wiele wątków było bardzo rozbudowanych, więc atmosfera tajemnicy i niesamowitych przygód, jednakże wyjątkowo niebezpiecznych, dawała się odczuć na każdej stronie. Czasami autor wprowadzał również monotonną atmosferę, lecz dawało to oddech, którego od czasu do czasu potrzebowałam. 

Bardzo  przypadł mi do gustu Dirk Pitt. Jest to postać barwna i nadająca dodatkowych emocji książce. Jego charakter jest bardzo rozbudowany, lecz nie poznajemy go przez jego myśli, tylko przez wydarzenia, w których bierze udział, oraz zachowania. Główna postać naprawdę udała się Cusslerowi. Jednak niestety kolejne postacie niekoniecznie były już takie rzeczywiste i sympatyczne. Postaci pojawiło się naprawdę wiele i miałam problem z rozróżnieniem ich. Wszystkie ich imiona, nazwiska, stanowiska myliły mi się, przez co wprowadzałam do swojej głowy chaos, bo nie wszystko było logiczne. Część postaci była tak samo dobrze wykreowana, jak główny bohater, ale niektóre były tylko papierowymi ludźmi, którzy mimo ważnej roli w lekturze, byli pomijani. To sprawiło mi niezwykły problem ze zrozumieniem fabuły. 

W książce wielokrotnie pojawił się też wątek polityczny. Jak już wiele razy pisałam, zrozumienie go jest dla mnie trudne. Jednak było on ciekawy, co przy odpowiednim skupieniu pozwalało mi połączyć ze sobą postacie (jeśli pamiętałam o nich) i wydarzenia. Wtedy powieść robiła się przejrzysta i logiczna. 

Motyw katastrof i traktatu, który był głównym wątkiem, przypadł mi do gustu i dostarczył rozrywki. Powieść bardzo mnie wciągnęła i koniecznie chciałam się dowiedzieć, jakie będzie rozwiązanie wszystkich tajemnic, intryg. Bardzo kibicowała Dirkowi, by i tym razem udało mu się dotrzeć do prawdy i zapomnianych zdarzeń z przeszłości. Często też wyobrażałam sobie, że i ja biorę udział w tej wyprawie i również man wpływ na wydarzenia, toczące się w Stanach Zjednoczonych. 

Książka przypadła mi do gustu, choć nie do końca jestem przekonana do całej serii. Nie będę szukać poprzednich ani następnych części, lecz jeśli będę miała okazję je przeczytać, na pewno to zrobię z wielką przyjemnością. Jeżeli lubicie książki pełne przygód, akcji i tajemnic, to "Na dno nocy" jest idealna dla Was.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Zażyj Kultury

Książka przeczytana w ramach wyzwania: 
~ Czytam opasłe tomiska
~ Wyzwanie biblioteczne
~ Z uśmiechem przez świat

wtorek, 27 stycznia 2015

Paddington

''Paddington''
Michael Bond 

''Na stacji Paddington w Londynie pojawia się mały zagubiony niedźwiadek. Przypadkowo wpada na państwa Brown, którzy zabierają go do siebie. Miś szybko zostaje nowym członkiem rodziny, a jego zdumiewające pomysły sprawiają, że nikt nie będzie się nudzić! Paddington da sobie radę z każdym problemem, zawsze jest czarujący i uprzejmy, a w kieszeni ma kanapkę z marmoladą na czarną godzinę. Czy będzie umiał przyzwyczaić się do wielkiego miasta? Jakie przygody go spotkają? I kto zostanie najlepszym przyjacielem niedźwiadka?''

Paddington to mały, niesforny niedźwiadek często wpychający nos do niewymagających tego spraw. Uczynny, miły, pomocny, a przy tym zawsze zabiegany i nieuważny. Każdy przedmiot w jego łapkach staje się być bronią śmiertelną, którą czaruje swą niezdarnością. Mimo dobrych chęci, staje się magnezem na nieszczęścia niszcząc w okół wiele ( najczęściej ) kosztownych rzeczy. Lecz mimo wszystko ludzie postrzegają w nim wyłącznie te zabawne, pozytywne cechy, przez co staje się popularny niemal w całym Londynie. Miś wywodzący się z Najmroczniejszego Zakątka Peru, przybywając do Anglii przybrał imię Paddington - od stacji kolejowej, na której to został odnaleziony, dając tym samym państwo Brown płomyk szczęścia w ich monotonnym życiu. Po pewnym czasie nie jest wyłącznie małym niedźwiadkiem - zostaje członkiem wielkiej rodziny, częścią Londynu łącząc się cieleśnie oraz duchowo z swym miejscem zamieszkania. 

Paddington to historia rozgrywająca się w wielu zakątkach Anglii - kinie, teatrze, restauracji, pralni, nad jeziorem, na licytacji, w domu towarowym, które to co inne spotykamy w następnych rozdziałach. Miejscom tym, jak można było przypuszczać, towarzyszą najróżniejsze, śmieszące do łez przygody z niedźwiadkiem w roli głównej. Zobaczymy jak wygląda sprzątanie z perspektywy misiów, jak obchodzą one Boże Narodzenie ( jeśli w ogóle je obchodzą ), jak piorą, łowią ryby, a nawet gotują. Dowiemy się co zazwyczaj jadają - marmoladę oczywiście -jak się ubierają, sypiają, chrapią, kąpią się i oglądają filmy. A wszystkie te sytuacje, zdające się być czymś naturalnym poznamy w nowym humorystycznym ujęciu.  I choć napisane są w stylu komediowym, każda z nich niesie z sobą pewne przesłanie oraz nauki. Rozśmieszając swe pociechy, rodzeństwo, kuzynostwo oraz wszelkie małe brzdące nauczymy ich jednocześnie zasad zachowania kultury na poziomie codzienności. 

Pan Michael stworzył niesamowitą powieść z zaskakującą akcją, którą poznając coraz bliżej z każdą przeczytaną stroną coraz bardziej znów czujemy się dziećmi. To niesamowite - stworzyć takowy zabieg uświadamiający nam jakże ważne jest dzieciństwo, gdyż to z niego wywodzą się wszelkie nawyki, które nas uzupełniają, a jednocześnie przypomnieć o pozytywach i negatywach życia dorosłego, o odpowiedzialności jaka się za nim ciągnie. Jednym słowem ta książka jest WSZYSTKIM co skrywają nasze serca. 

Podsumowując - książkę polecam każdemu czytelnikowi, temu dużemu i temu małemu, gdyż każdy z nich znajdzie w niej pocieszenie oraz wielki, wielki ubaw. Skąd mogę to wiedzieć ? Podam prosty przykład - mój niemal sześcioletni braciszek zapoznając się z co nowszym rozdziałem, śmiał się na coraz większą skalę, a ja wraz z rodzicami z chęcią mu wtórowaliśmy. Jak widać książka została stworzona dla wszystkich. Jeszcze raz bardzo polecam. :)

Moja ocena:
10/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Emotikon

czwartek, 28 sierpnia 2014

Pałac Północy


Tytuł: "Pałac Północy" 

Autor: Carlos Ruiz Zafón 

Seria: Trylogia Mgły

Tom: II

Kategoria: literatura współczesna

Ocena: 9/10













Siedmioro nastolatków - sześć chłopaków i jedna dziewczyna tworzą stowarzyszenie, które ma na celu wzajemną pomoc i rozwiązywanie tajemnic. Nazywa się ono Chowbar Society. Ma własny regulamin, zasady i trzeba płacić za możliwość bycia członkiem. Jednak płaci się nie pieniędzmi, a niesamowitymi historiami i własnymi tajemnicami. Swoją placówkę ma w Pałacu Północy. Wszystko brzmi pięknie i profesjonalnie. A jak naprawdę jest? Członkowie stowarzyszenia to przyjaciele, którzy mieszkają w sierocińcu. Natomiast sławetny Pałac Północy to zwykła ruina opuszczonego domu. Lecz czy wyobraźnia nie jest potężna? Czy ta siódemka młodych ludzi nie może żyć w marzeniach, które w ich mniemaniu już dawno się spełniły? Każdy ma prawo do szczęścia, nawet sieroty. Tym bardziej że pewnego dnia - dnia ich ostatniego spotkania, do sierocińca przybywa tajemnicza kobieta. Natrętnie domaga się spotkania z dyrektorem mimo wyjątkowo później pory. Razem z nią przybywa młoda dziewczyna, która fascynuje jednego z przyjaciół. To właśnie za jego namową po raz pierwszy w historii zostaje przyjęty nowy członek Chowbar Society. Sheere -  ich nowa koleżanka opowiada im historię, która na zawsze zmienia ich życie. Odtąd ich niezwykłe stowarzyszenie przeistacza się w coś prawdziwego i przede wszystkim dojrzałego. Tym bardziej że cienie przeszłości zaczynają powracać do krainy żywych. Czy prawa natury  w stanie zatrzymać tragiczne wydarzenia przyszłości? A przyjaźń, miłość? Czy naprawdę są takimi silnymi uczuciami?

Jestem wielką fanką Zafóna. Przeczytałam wszystkie jego książki oprócz następnej części tej trylogii. Wszystkie zawładnęły moimi myślami i sercem. Dlatego zdziwiłam się, gdy większość opinii o tej książce nie była zbyt pozytywna. Wiele osób ostrzegało mnie, że "Pałac Północy" jest najgorszą książką tego autora. Zasmucił mnie ten fakt, ale przecież zawsze któraś książka musi być tą najgorszą. Byłam pewna, że się zawiodę, ale tak się nie stało. Książka niezwykle mi się podobało. Może jestem zaślepiona "Cieniem Wiatru", czy "Grą Anioła"... Jednak jestem pewna, że to nie jest najgorsza książka Zafóna. O wiele mniej mi się podobał "Książę Mgły". Faktem jest, że nie mogę zaprzeczyć, że wcześniej wymienione książki  lepsze, ale to nie oznacza, że tej nie warto czytać.

"Wiedział, że prędzej czy  później dostaną się we władanie piór bez skrupułów, piszące mroczne epilogi, jakże dalekie od oczekiwań i marzeń, z jakimi jego podopieczni wychodzili na ulice Kalkuty, by zacząć nowe życie." 

Tym razem autor zrezygnował z opisów pięknej Barcelony, czy mrocznych miejsc owianych mgłą. Przeniósł nas w całkiem inne miejsce, a była to Kalkuta - Miasto Pałaców. Możecie pomyśleć, że to bardzo nietypowe w jego powieściach. Jednak zapewniam, że nie zabrakło tu tego tak dobrze znanego nam stylu. Od pierwszej strony czuło się, że to jest właśnie ten niepowtarzalny styl, który zaprowadzi nas do niezwykłych przygód i pozwoli odkryć mroczne tajemnice. Tak, kocham ten styl i chyba najbardziej go cenię ze wszystkich, które dotychczas poznałam. To właśnie on sprawia, że człowiek czuje się, jakby tam był, że jest uczestnikiem tej całej niesamowitej, lecz tragicznej historii. To się dzieje tylko w naszej głowie i na stronicach powieści, ale mamy wrażenie, że to prawdziwa historia, która jest również naszą historią. 

Kolejnym bardzo wielkim plusem są bohaterowie. Nie są dokładnie wykreowani, czy różnorodni. Są podobni do siebie. Zafón nadałam im tylko kilka podstawowych cech, żebyśmy mogli ich odróżnić. To był idealny zabieg i uważam, że wyjątkowo trudny. Nie nadać bohaterom zbyt dużo cech, ale przy tym nie pozostawić ich bezbarwnych. Każdy z nich jest owiany tajemnicą. Nigdy do końca nie wiemy, co naprawdę myślą i kim są. I się tego nigdy nie dowiemy. Możemy tylko przewidywać, co wybiorą. Niektórzy mogą uznać to za pustkę, braki niedopracowane prze autora. Dla mnie to jest poezja powieści. 

Jednak żebym zbytnio nie przechwaliła muszę napisać o wadzie, która jest wręcz kolosalna. W tym miejscu wyjątkowo zawiodłam się na autorze. Koleżanka mnie ostrzegła, że w tej trylogii pojawia się pewien schemat. Nie mogłam w to uwierzyć. Dla mnie było to wprost niewyobrażalne. Jednak z wielkim żalem muszę przyznać, że tak właśnie jest. A jest to schemat zakończenia. Właśnie ono powtarza, jakby pewien algorytm. Najpierw jest historia i zapowiedź niesamowitego zakończenia. Następnie jet wielki szok, coś nieprawdopodobnego, niespodziewanego. A później? Takie samo zakończenie jak w poprzedniej książce. Tylko okoliczności się zmieniły. Zabolało mnie, że przewidziałam zakończenie w połowie książki. Tu naprawdę wielki minus dla Zafóna.

Jak pewnie zauważyliście moja recenzja jest niezwykle emocjonalna. Piszę ją od razu po przeczytaniu książki. Przelewam wszystkie swoje emocje w tę właśnie recenzję. Jest ona jeszcze bardziej subiektywna niż moje poprzednie opinie. Wiem, że wiele osób nie zgodzi się ze mną. Jednak myślę, że każdemu kto lubi opowiadania z tajemnicami i dreszczykiem, a tu nie raz się pojawił, spodoba się ta książka. Dla kogoś, kto tak samo jak ja wręcz ubóstwia Zafóna, jest to pozycja obowiązkowa. Nie jest to do końca powieść młodzieżowa. Wiek nie ma tu najmniejszego znaczenia, tym bardziej że książka przekazuje wiele ważnych wartości i wiedzę o życiu, która przyda się każdemu. Książkę jak najbardziej polecam, jednak ostrzegam, że nie każdemu przypadnie do gustu. 

Książka przeczytana w ramach wyzwania: