Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akurat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akurat. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 maja 2015

Niepokorna

Tytuł: "Niepokorna"

Autor: S.C. Stephens

Tłumaczenie: Joanna Grabarek

Seria: Bezmyślna

Tom: III

Kategoria: Literatura współczesna

Wydawnictwo: Akurat

Liczba stron: 653

Ocena: 6.5/10







Życie Kiery nareszcie zaczęło się układać. Ma kochającego męża, lojalnych przyjaciół, naprawiła swoje błędy. Teraz pora ruszyć w drogę po sukces i spełnienie marzeń. Razem z zespołem Kellana jedzie do Los Angeles, gdzie Blagierzy mają nagrać swój pierwszy album. Członkowie zespołu są tym bardzo podekscytowani. Nareszcie dowiedzą się, czy są wystarczająco dobrzy, by słuchacze ich pokochali. Wyobrażają sobie piękne życie gwiazd, których uwielbiają fani, doceniają krytycy, a rodzina jest dumna i gotowa do poświeceń. Jednak życie rockmanów nie jest tak łatwe, jak myśleli... Czy podołają wymaganiom? Ile są w stanie zrobić dla sławy? Czy Kiera poradzi sobie jako żona? Czy Anna zaakceptuje fakt, że niedługo zostanie mamą?

Tak oto dosłownie przed chwilą przeczytałam ostatnią część serii "Bezmyślna". Muszę przyznać, że bardzo niecierpliwie wyczekiwałam na nią. Poprzednie tomy nie zachwyciły mnie. Wielokrotnie irytowały. Jednak wspomnienia pozostały dobre. Właśnie dlatego chciałam się dowiedzieć, jak zakończy się ta trylogia. Nie spodziewałam się wiele po "Niepokornej". Oczekiwałam lektury, przy której będę mogła odpocząć i zrelaksować się. Dokładnie to dostałam.

Na początku miałam duży problem z wciągnięciem się w fabułę. Opisy wydawały mi się nieistotne i nudne. Co chwila musiałam czytać o tym, co wydarzyło się w poprzedniej części. "Swobodna" była stosunkowo niedawno wydana i uważam, że w "Niepokornej" nie było potrzeby co drugi akapit przypominać o wydarzeniach z poprzedniej części. To okropnie nudziło i zniechęcało do lektury. Potrzebowałam dobrych kilkaset stron, aby nareszcie czytać z zaciekawieniem.

Również w początkowych częściach książki irytowała mnie główna bohaterka – Kiera. Jej rozważania wydawały mi się puste i bezsensowne. Miałam wrażenie, że zamiast żyć Kiera rozmyślała nad przeszłością i przyszłością. Brakowało mi teraźniejszości. Co chwila zapewniała o swojej miłości do Kellana, co powodowało u mnie wybuchy furii. O tym już wiem. Każdy, kto czytałam poprzednie tomy, wie o tym bardzo dobrze. Na szczęście Kiera z czasem zmieniła się (albo ja się przyzwyczaiłam) i nareszcie udowadniała, że jest naprawdę wartościową osobą, która może wiele osiągnąć w życiu.  Jej przemiana stała się z czasem dla mnie tematem do refleksji. Na początku miała wielkie plany, ale nie realizowała ich. Później zaczęło się to powoli zmieniać, co wywołało u mnie wielkie zaintrygowanie.

Powieści brakowało też celu. Każda książka powinna go mieć. Nie musi się on spełnić, nie musi być nam znany, ale powinien być wyczuwalny. Niestety tutaj tego brakowało. Nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Czy nagle stanie się coś, co obróci życie bohaterów do góry nogami, czy może przez sześćset stron będę czytać o trasie koncertowej? W tego typu powieści było to bardzo niepożądane i szkodziło fabule.

Jednak żeby nie było, że książka ma same wady, bo tak nie jest, skupię się teraz na pozytywnych aspektach. Przywiązałam się do bohaterów mimo ich wad i nie zawsze dobrej kreacji. Przez tyle setek stron podróżowałam z nimi, że zaczęłam doceniać ich obecność. Śmiałam się do otwartej książki jak do dobrego znajomego, który opowiedział świetny kawał. Gdyby ktoś mnie spytał, z czego się śmieję, nie byłabym w stanie odpowiedzieć. Po prostu to było zabawne i koniec kropka. Gdy tylko coś niepowołanego działo się, moje serce zaczynało szybciej bić, a ja czułam nieprzyjemne uczucie w klatce piersiowej, które zmagało się z obawami głównej bohaterki.

Jest to piękna opowieść, która wzruszy niejedną osobę. U mnie trudno wywołać płacz, lecz jestem pewna, że wiele pań uroniłoby przy "Niepokornej" kilka łez. Jest to historia, która motywuje, ale również przestrzega. Uczy, jak żyć i radzić sobie z problemami.

"Niepokorną" jak i całą serię polecam kobietom wrażliwym i lubiącym opowieści o wielkiej miłości, gdzie na każdym kroku pojawia się przeszkoda. Natomiast odradzam czytelniczkom, które nie miłują romansów i opowieści o sławie. Ja będę miała dobre wspomnienia po całej serii "Bezmyślna", lecz nie przypuszczam, żeby na dłużej zagościła w moim sercu.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Businness & Culture oraz Wydawnictwu Akurat

Książka przeczytana w ramach wyzwania:

piątek, 15 maja 2015

Kiedy cię poznałam

''Kiedy cię poznałam''
Cecelia Ahern
Wydawnictwo Akurat

''Jasmine kocha swoją pracę i dotkniętą zespołem Downa siostrę. Zmuszona do odejścia z pracy stwierdza, że miłość do siostry to za mało, by nadać sens jej życiu. Rozpaczliwie próbuje znaleźć coś, co wypełniłoby bolesną pustkę. W bezsenne noce podgląda sąsiada z przeciwka, Matta Marshalla, znanego radiowego didżeja. Jasmine szczerze nienawidzi go za to, że podczas jednej z audycji nie zareagował na złośliwe komentarze dotyczące osób z zespołem Downa. Zawieszony za wybryki na antenie Matt pije, awanturuje się, jest utrapieniem dla okolicy. Zbieg okoliczności sprawia, że Jasmine coraz lepiej go poznaje i zaczyna po trosze uczestniczyć w jego życiu. Każde z nich zmaga się z innymi przeciwnościami, każde musi pokonać inne problemy, ale ku swojemu zaskoczeniu odkrywają, że mogą być dla siebie wsparciem i że niechęć od przyjaźni dzieli niekiedy tylko jeden krok.''

Ludzi dotkniętych zespołem Downa przybywa. Szerzy się więc i nietolerancja, która potrafi wytworzyć złowrogą otchłań w sercu chorych niewiniątek. Smutek przybywa, odrzucenie buduje się na nowo, a fale niepowodzeń spływają strumieniami na bliskich. Tak i jest z Jasmine - trzydziestoparoletnią pracoholiczką, która nadzwyczaj troszczy się o starszą siostrę z zespołem Downa. Odważna, nieustępliwa, pewna swych celów otrzymuje nowe zlecenie do wykonania - przetrwać roczny urlop ogrodniczy. Świat Jasmine staje na głowie, wszystko przybiera nowych barw, a świat czeka na świeżą uczennicę. Czy bohaterce uda się wyjść wszelkim przeciwnościom naprzeciw? Czy Jasmine odnajdzie sens życia?

''Kiedy cię poznałam'' to książka przeobrażająca szkodniki w motyle, które dumne z swych barw unoszą się wysoko nad ziemią, uciekając przed pochłaniającymi wnętrze szkodnikami. To powieść, która pomoże odnaleźć nam sens życia, która podaruje nadzieję w najbardziej wymagających tego chwilach. To pozycja, o której chce się czytać, słyszeć, mówić. Chce się wiedzieć jak najwięcej. Tak przynajmniej powinno się nam zdawać. Jednak jak jest naprawdę?

Pani Cecelia tworzy niesamowicie dopracowane, wzruszające i przemyślane historie, które pragniemy spijać z ich tajemniczych kart. ''Love Rosie'' , ''PS Kocham Cię'' oraz ''Pora na życie'' to jedne z wielu powieści potwierdzających talent pisarki. Jednak każdy autor kryje w sobie zalety, jak i wady. Jedna historia może być lepsza od drugiej skazując ją na potępienie czytelników. Tak właśnie stało się w przypadku pani Ceceli. ''Kiedy cię poznałam'' to jedna z gorszych irlandzkich powieści, z jakimi miałam okazję się zapoznać. Mozolna akcja, nudni bohaterowie, konwersacje, zdarzenia i opisy, których w książce odnajdziemy nadzwyczaj wiele. Zbyt wiele. Minusów jest niesamowicie dużo - nigdy nie spodziewałam się, iż zdarzy mi się napisać coś równie smutnego o książce pani Ceceli. Jednak tam gdzie minusy, są i plusy.

''Kiedy cię poznałam'' to pozycja mówiąca o wykorzystywaniu życia, w jak najpozytywniejszych aspektach. To książka, która przypomina, iż to my jesteśmy kowalami własnego życia i to wyłącznie my powinniśmy nim sterować. To powieść o tolerancji, o traktowaniu bliźnich w sposób racjonalny, emocjonalny, równy, o przyjmowaniu oraz akceptowaniu wszelkich wad ludzkich. ''Kiedy cię poznałam'' na pewno niesie z sobą wiele wartości. Jednak czasami to nie wystarczy, by powieść stała się nad wyraz ciekawa.

Podsumowując - ''Kiedy cię poznałam'' to książka z morałem, o mozolnej akcji i nieciekawym zarysem postaci. Polecam, chociażby ze względu na piękne, wartościowe myśli płynące z powieści. Jednak, gdy nie uznajecie nudy radzę po nią nie sięgać! :)

Moja ocena:
6/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat! oraz Bussines & Culture. 

wtorek, 10 marca 2015

Wiem o Tobie Wszystko

''Wiem o Tobie wszystko'' 
Claire Kendal 

Wiem o tobie wszystko [Claire Kendal]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE ''Clarissa z każdym dniem czuje się coraz bardziej osaczona przez Rafe’a. Gdziekolwiek spojrzy, widzi jego twarz, w którąkolwiek stronę się odwróci, dostrzega jego cień, dokądkolwiek pójdzie, on podąża za nią. A wszystko dlatego, że Rafe się w niej zakochał.

Śmiertelnie.


Stalking – to słowo budzi coraz większy lęk nie tylko wśród celebrytek, ale i wśród całkiem zwyczajnych kobiet. Omotane pajęczą siecią intrygi, prześladowane za dnia i w nocy, zastraszone i zagubione, rozpaczliwie szukają pomocy… lecz nie zawsze mogą ją znaleźć. A czasem, nawet jeśli pomoc nadchodzi, jest już za późno.''

Clarissa to trzydziestoparoletnia, samotna kobieta, którą niedawno porzucił bezpłodny, a do tego żonaty mężczyzna. Dzięki niemu w jej życiu powstaje pustka, której nie może zasklepić nikt bliski. Wspomnienia powracają. Emocje towarzyszące nieprawidłowym zapłodnieniom in vitro szeleszczą w umyśle niczym huczące duchy. Materiałów i czasu przybywa, a osób, dla których można szyć ubywa. Clarissa stając u progu wytrzymałości popełnia najgorszą decyzję w swym życiu. Czy będzie w stanie zatuszować swą pomyłkę ?

Clarissa jest niczym wyróżniającą się bohaterką. Jej styl bycia, charakter, wygląd stuprocentowo nie zwraca uwagi czytelników. Clarissa to nikt inny niż mała szara myszka, którą łatwo ominąć w tłumie bohaterów rzeczywistych, jak i literackich. Zdaje się, że nie ma do zaoferowania nic godnego uwagi. A jednak jakimś sposobem udaje się jej przyciągnąć Rafe'a, który tymczasem przyciąga nas, czytelników. Jego nachalność jednocześnie odpychająca i fascynująca ściąga tłumy książkocholików, psychologów, fanów thrillerów lub po prostu ludzi szczególnie zainteresowanych psychiką wszelakich postaci. Trzeba przyznać, jest to zabieg, o który autorzy walczą nieubłaganie. Pomysł wymyślony aby stwarzać burzę wewnątrz ludzkich umysłów, by nagle zniszczyć cały, wewnętrzny świat pozostawiając jedynie cuchnące, bezbarwne resztki, czy padliny wywołane przez pismo pani Claire.

Powieść została napisana lekkim piórem, dzięki któremu umysł wchłania słowa z niewyobrażalną prędkością. Zdania połykamy w sekundy, strony w minuty. Spajamy każdą sylabę, jakby była zakazanym owocem Adama i Ewy. Przewracamy strony z chciwością, która pozostawia krwawe zadrapania na opuszkach. ''Wiem o Tobie wszystko'' sprawia, iż łakniemy coraz więcej, coraz gwałtowniej, coraz bardziej stanowczo. Zdecydowanie nie jest to lektura, nad którą modlimy się bezgranicznie. Dzięki niej mamy poczucie, iż czas poświęcany literaturze psychologicznej nie jest marnotrawstwem, lecz odpowiedzialne spędzanie chwil z kształtowaniem rozumu.

''Wiem o Tobie wszystko'' to pozycja, na którą nie będziemy obojętni. Swym literackim obrazem sprawia, iż wszystko wewnątrz niej sprawia wrażenie spójnej kompozycji. Emocje igrającej na każdej ze strony zaskakują i przerażają niemiłosiernie. Ale wróćmy do rzeczywistości - książki nie mogą być tak idealne. Pani Claire niewątpliwie stworzyła interesujący projekt z polotem, lecz całość niestety nie sprawia wrażenia imponującego. Jak to przeważnie bywa, w każdej pozycji można znaleźć mniejsze, jak i większe minusy. Ten drugi zalągł w naszej niebywałej książce. Okazał się nim zarodnik zwany sztywną oraz nudną fabułą. Zdecydowanie brakuje tu drapieżnika, który swym pazurem przywróciłby dwustu stronom niebezpiecznej akcji. A właśnie tego potrzeba tu najbardziej. Fabuły z pazurem. Owszem, pierwsza połowa spełniała niemal wszystkie kryteria, ale ostatnie dwieście stron zalatywało nicością i przewidywalnością. Pani Claire mogłaby ciut bardziej się postarać darowując nam coś, o ulokowało by się w naszym serce na stałe.

Sam pomysł na książkę jest zdecydowanie fantastyczny. Stalking to wyraz rzadko słyszany, jak i wypowiadany. A przecież sytuacja, jaką sobą reprezentuje wcale nie jest drobiazgowa. To sprawa, o której powinien usłyszeć każdy mieszkaniec kuli ziemskiej. To sytuacja, o której powinien rozprawiać każdy policjant, nauczyciel, psycholog na świecie. A jednak w realu omijam tego słowa, jakby wcale nas nie dotyczyło, jakby była to sytuacja, o której pisują jedynie autorzy z wybujałą wyobraźnią. To błąd jaki czyni każdy człowiek. Powinniśmy o tym pomyśleć.

Podsumowując - książkę polecam czytelnikom uwielbiającym wszelkie śledztwa, brutalne, erotyczne sceny, poznawanie psychiki chorych na umyśle ludzi. Polecam osobom oczytanych w thrillerach i powieściach psychologicznych. Osobom zainteresowanym znaczeniem słowa stalking. 

Moja ocena:
7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat. 

środa, 4 marca 2015

Love, Rosie

Love, Rosie 
Cecelia Ahern 

Love, Rosie [Cecelia Ahern]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE ''Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi. Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex znajdą w sobie dość odwagi, żeby spróbować się o tym przekonać?

Czy warto czekać na prawdziwą miłość? Czy każdy z nas ma swoją "drugą połówkę"? Może dowiemy się tego po lekturze tej ciepłej i wzruszającej powieści.''


Rosie to inteligentna, zmobilizowana do pracy, staranna, wesoła, zabawna dziewczyna. Mimo zainteresowania wielu znajomych pozostaje niedostępna dla osób z zewnątrz. Do świata, który stworzyła w okół siebie ma dostęp wyłącznie śmieszny, beztroski, odpowiedzialny chłopiec - przyjaciel Alex. Razem stwarzają duet idealny będący na ustach całej szkoły. Rozśmieszają, wzruszają, zasmucają, mobilizują, aż nagle w pewnym okresie swego życia sprawiają, iż wszyscy w okół wraz z cudowną parą przeżywają załamanie. W jednej chwili cały zbudowany przez nierozłącznych przyjaciół świat, wali się na oczach najbliższych. Strach ich paraliżuje, smutek krąży niczym fatum. Nierozłączne staje się oddzielne, niewidome. Czy Rosie i Alex poradzą sobie z najtrudniejszymi chwilami w ich życiu? 


''Życie jest zabawne, prawda? Kiedy już myślisz, że wszystko sobie poukładałeś, kiedy zaczynasz snuć plany i cieszyć się tym, że nareszcie wiesz, w którym kierunku zmierzasz, ścieżki stają się kręte, drogowskazy znikają, wiatr zaczyna wiać we wszystkie strony świata, północ staje się południem, wschód zachodem i kompletnie się gubisz. Tak łatwo jest się zgubić.''

''Love, Rosie'' to książka stworzona przez jedną z najlepszych autorek irlandzkich - Cecelię Ahern, autorkę wielu naprawdę wspaniałych powieści. Mogłoby się zdawać, iż słowa, które opuszczają jej pióro są przemyślane, wzruszające, poruszające, głębokie i trafne. Jednak czy jest tak w przypadku powyższej książki?

''Love, Rosie'' opowiada historię jakich wiele, ale w sposób niepowtarzalny. E-maile, smsy, listy i wszelkie wiadomości internetowe - to małe, niedoceniane dzieła, poprzez które możemy wyrażać swoje uczucia. Krótkie, zwięzłe, zabawne - mimo, że cechuje je właśnie takie zestawienie pozostają poruszające. A nawet doprowadzające do łez. Kto by się spodziewał takiego wielkiego pokładu emocji w minimalistycznym tekście? Większość z nas uznałaby wręcz to za niemożliwe. A jednak nawet emejle spełniają nasze najśmielsze oczekiwania. 


''Ludzie przychodzą, ludzie odchodzą. Wiemy o tym, ale za każdym razem, gdy się to zdarza, jesteśmy zaskoczeni. To jedyna rzecz w naszej egzystencji, której możemy być pewni, ale często łamie nam serce.''

Powieść przepełniają takowe, różnorodne wiadomości, na których opiera się fabuła. Zresztą to właśnie dzięki nim akcja wydaje się być wielce interesująca oraz zaskakująca. Listy szczycą się tym, iż posiadają elementy zaskoczenia, jak i wzruszenia, co jest niebywale najważniejszą częścią powieści. Natomiast postacie wykreowane przez panią Cecelię są przezabawne, przecudowne, fantastyczne i w ogóle sweetki, kisski, lovki. Zdecydowanie to jedni z najlepszych bohaterów z jakimi miałam okazję się spotkać. 

''Love, Rosie'' to książka wywołująca wiele przeciwnych sobie emocji. Pełna łez, śmiechu, dekoncentracji, szczęścia, irytacji, uśmiechu, złości. Wszystkie te uczucia kołują się w czytelniku nie chcąc go opuścić długo po zakończeniu czytania. Uwierzcie, losy naszych ukochanych przyjaciół nie pozostaną obojętne żadnemu książkocholikowi - mówię to z ręką na sercu, przyznając się do godzin marudzenia, płaczu, niecierpliwości.

Podsumowując - książkę polecam wszystkim czytelnikom. ''Love, Rosie'' to zdecydowanie jeden z fenomenów literatury młodzieżowej. Jeżeli w to nie wierzycie przekonajcie się sami rozpoczynając przygodę z tą jakże przepiękną powieścią.

Moja ocena:
8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat!

piątek, 5 grudnia 2014

Swobodna


Tytuł: "Swobodna"

Autor: S.C. Stephens

Seria: Bezmyślna

Tom: II

Kategoria: Literatura współczesna

Ilość stron: 624

Ocena:  6/10











Kiera i Kellan po wielu trudnych chwilach nareszcie są razem. Rozłąka dobrze im zrobiła. Zrozumieli, co czują do siebie i zaczęli szanować swoje życie. Jednak między ich trudną miłość w plątał się brak zaufania. Trudno żyć z kimś, kto na twoich oczach zdradzał inne osoby. Dlaczego miałby nie zdradzić ciebie? Lecz w związku zaufanie jest konieczne. Żaden związek bez niego nie przetrwa. Na szczęście dostali szansę, by przekonać się o swojej wierności. Kellan razem ze swoim zespołem wyjechał w trasę koncertową na sześć miesięcy. I Kiera, i Kellan zrozumieli analogię z przeszłymi wydarzeniami. Dla nich ten wyjazd to największa próba ich miłość, jaką mieli dotychczas. Tymbardziej że w mieście pojawia się niespodziewana osoba - Danny - były chłopak Kiery. Czy Kiera będzie umiała dochować wierności Kellanowi równocześnie przyjaźniąc się ze swoim byłym chłopakiem? Czy Kellan będzie umiał odepchnąć od siebie seksowne fanki? I przede wszystkim czy ich związek przetrwa?

Zanim zaczęłam czytać tę książkę, miałam wiele obaw. Poprzednia część podobała mi się, lecz nie do końca przekonywała mnie swoją fabułą. Może wynika to raczej z mojej niechęci do romansów lub po prostu dużej ilości stron... Jednak świat należy do odważnych i właśnie dlatego pozytywnie nastawiona zaczęłam czytać "Swobodną". Czy się zawiodłam? I tak, i nie. 

Pierwsze co przyciągnęło moją uwagę, to barwność postaci. Jak się przekonałam w książkach pani Stephens, są one bardzo dopracowane. Choć to nie zmienia faktu, że główna bohaterka nie podbiła mojego serca. Często też mnie irytowała. Jednak nie mogę nie docenić postaci Kellana. Jest on wyjątkowo nietypowym mężczyzną, który pewnością siebie zakrywa swoje prawdziwe oblicze. Za każdym razem, gdy odkrywałam nową cechę rockmana, czy poznawałam jego tajemnice, nie mogłam się oderwać od książki. Za wszelką cenę chciałam go poznać i odkryć jego prawdziwą duszę.

" - Kellan... ty się boisz? - szepnęłam mu do ucha.  - Dlaczego? Przecież ty nigdy się nie boisz.
- To nie prawda. Nie ma chwili, żebym się nie bał. "  

Powieść dzieliła się na dwa etapy. Pierwszy niestety bardzo mnie nudził, co sprawiło, że miałam problemy z przebrnięciem przez setki stron. Lecz przyszedł moment, gdy wreszcie udało mi się to i wtedy wszystkie chwile, które mnie niezmiernie nudziły, zostały wynagrodzone. W książce pojawiła się akcja, która nadała tempa. Pojawił się również bardzo duży "ładunek emocjonalny", który nawet mnie poruszył, a jest to duże osiągniecie. Zaczęłam przyzwyczajać się do bohaterów, co z czasem zaowocowało przyjaźnią i przywiązaniem. Mimo że często mnie denerwowali, zaczełam przejmować się ich losem i kibicować im. 

Niestety pojawia się kolosalna wada, która bardzo rzutuje na ocenę powieści. Przesłodzone lub przedramatyzowane sceny, które bardzo psuły kompozycję fabuły. Życie ma różne oblicza, jednak nie zmieniają się one co pięć minut. Takie przypadki rzadko się zdarzają i na pewno nie od razu po sobie. Muszę też zwrócić uwagę na sceny erotyczne. Jest to romans, więc oczywiste jest, że pojawiały się bardzo często. Jednakże uważam, że autorka czasami przesadzała. Sprawiała, że wielka miłość Kiery i Kellana zaczęła się stawać zbyt cielesna i często zanikała. Bardzo mnie to irytowało, ponieważ przeczyło to całej tezie książki.

Mam mieszane uczucia, co do tej serii. Z jednej strony bardzo mi się podoba, ale z drugiej niektóre wady są nie do wybaczenia. Aczkolwiek nie zmienia to faktu, że mam zamiar dokończyć trylogię. Jak pisałam wcześniej, przywiązałam się do bohaterów i chcę zobaczyć, jak potoczą się ich losy. Czy polecam? Na pewno polecam wielbicielkom romansów. W swoim gatunku jest naprawdę dobry i nie ma wątpliwości, że urzeknie serce nie jednej kobiety. Odradzam natomiast osobom, które nie przepadają za tym gatunkiem. Nie jest to powieść, która Was zachęci do poszerzenia horyzontów. Jednakże odważni powinni spróbować.    

Za możliwość przeczytania powieści bardzo dziękuję portalowi Business & Culture oraz Wydawnictwu Akurat 

Książka przeczytana w ramach wyzwania:

wtorek, 18 listopada 2014

Bezmyślna


Tytuł: "Bezmyślna"

Autor: S.C. Stephens

Seria: Bezmyślna

Tom: I

Kategoria: Literatura współczesna

Ilość stron: 670

Ocena: 6.5/10










Kiera wraz ze swoim chłopakiem przeprowadza się do Seattle. Danny dostał tam propozycję pracy, natomiast Kiera otrzymała stypendium na uniwersytecie. Mają tam zacząć wspólne życie jako para. Wynajmują mieszkanie u bardzo dobrego przyjaciela Danny'ego - Kellana. Niestety Kellan jest nie tylko dobrym przyjacielem, ale również wyjątkowo atrakcyjnym mężczyzną. Zawróciłby w głowie każdej dziewczynie, oczywiście oprócz Kiery. Ona jest oddana swojemu kochającemu chłopakowi. Kocha go i chce spędzać z nim jak najwięcej czasu. Jednak pewnego dnia dowiaduje się, że Danny musi wyjechać na jakiś czas do innej miejscowości oddalonej o kilkaset kilometrów od ich nowego domu. Ta wiadomość załamuje ją. Dopiero co się wprowadzili, dopiero co wszystko zaczęło się układać, a on musi wyjechać? Rozłąka wydaje jej się niemożliwa, lecz obowiązki wzywają. Musi się rozstać na dwa miesiące ze swoim chłopakiem. Bardzo to przeżywa, ale jest ktoś kto wyciąga ją ze studni łez - Kellan. Okazuje się jeszcze lepszym przyjacielem niż myślała, a w dodatku dobrym towarzyszem. Przynajmniej do czasu...

Zanim przeczytałam tę książkę, nigdy wcześniej o niej nie słyszała. Na początku miałam trochę obiekcje, czy to jest dobry wybór. Bardzo rzadko czytam romanse, a jak już to klasyki. Nie jest to mój gatunek i często nie potrafię się w nim odnaleźć. Tym razem tak nie było... Ta powieść jest wyjątkowo specyficzna. Z jednej strony ma niesamowicie dużo wad, ale z drugiej strony nie można się oderwać od niej. Zwykle najpierw opisuję zalety, lecz tym razem zacznę od wad.

Cała powieść nie jest logiczna i realna. Niektóre zachowania bohaterów są nierzeczywiste. Nikt tak się nie zachowuje, nawet pod wpływem wielu emocji. Bardzo mnie to irytowało. W końcu to romans, obyczajówka, opisująca życie, które powinno być realne i rzeczywiste. Powinniśmy przenieść się w ten świat i rozumieć bohaterów, jak się z nimi nie utożsamiać. Tu tego bardzo mi brakowało. Poza tym pojawiała się często naiwność. Jest bardzo dużo ludzi naiwnych, a ja niestety zaliczam się do nich. Jednak nawet ja potrafię rozróżnić sytuację i wiedzieć, co jest możliwe, a co nie, co jest dobre, a co złe. Rozumiem, że bohaterka miała problemy, jak nie powiedzieć potocznie, wpakowała się w niezłe bagno. Nic dziwnego, że nie mogła sobie z tym poradzić. Mało kto by umiał, jeśli w ogóle ktoś taki istnieje. Lecz to nie wyjaśnia jej zachowań, które były na każdym kroku głupie i niedorzeczne. Nie mogę też zapomnieć o częstych scenach erotycznych, których było po prostu za dużo. Czasami brały się znikąd i kompletnie nie pasowały do sytuacji.

Jak widzicie wad jest naprawdę dużo, ale zalet też nie jest mało. Mimo że, jak wcześniej pisałam, główna bohaterka irytowała mnie i nie do końca mogłam ją zrozumieć, przeżywałam z nią jej własne błędy i zmagania z prawdziwym życiem. Gdy czytałam było to wyjątkowo dziwne odczucie. Książka nie podoba mi się, ale wywoływała we mnie bardzo silne emocje, które nawet po jej odłożeniu sprawiały, że nie mogłam o nich zapomnieć. To jest wielki plus, bo oznacza, że powieść ma coś w sobie, co sprawia, że można ją pokochać. Niektórzy nazwą to "ładunkiem emocjonalnym" i tak właśnie było, ale uważam, że od początku taki był zamysł autorki i idealnie go poprowadziła. Książka jest długa i czasami wręcz monotonna. Pod tym względem bardzo przypomina życie - czasami monotonne i zwykłe, innym razem porywające i niezapomniane. Wyjątkowo też polubiłam jednego z bohaterów, a dokładnie Kellana. Jest to postać barwna o wielu twarzach, które zmieniają się tak szybko jak sytuacja. Na początku autorka przedstawia go nam jako atrakcyjnego mężczyznę, do którego idealnie pasuje przezwisko casanova. Z czasem to się zmienia. Dowiadujemy się o nim więcej i zaczynamy rozumieć jego nietypowe i czasami wulgarne zachowania.

" Zmarszczyłam czoło, zastanawiając się, jak wiele jego beztroski było pozą, wypracowaną przez lata cierpienia."         

Jakie jest ostatecznie moje zdanie na temat książki? Miłośniczkom romansu jak najbardziej ją polecam. Nie mam wątpliwości, że spodoba się Wam świat Kiery, Danny'ego i Kellana. Natomiast osobom, które nie wielbią tego gatunku, radzę uważać. Książkę trudno ocenić, bo tak samo można ją ocenić na jeden lub dziesięć. Ta książka jest dla ludzi odważnych i emocjonalnych.


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję portalowi Business & Culture oraz Wydawnictwu Akurat

PS: Przepraszam za wszelkie błędy (wyrównanie tekstu itp.). Niestety blogger nie chciał ze mną dzisiaj współpracować i po długiej i krwawej walce nie udało mi się otrzymać lepszego efektu.

Książka przeczytana w ramach wyzwania: