Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 grudnia 2014

Swobodna


Tytuł: "Swobodna"

Autor: S.C. Stephens

Seria: Bezmyślna

Tom: II

Kategoria: Literatura współczesna

Ilość stron: 624

Ocena:  6/10











Kiera i Kellan po wielu trudnych chwilach nareszcie są razem. Rozłąka dobrze im zrobiła. Zrozumieli, co czują do siebie i zaczęli szanować swoje życie. Jednak między ich trudną miłość w plątał się brak zaufania. Trudno żyć z kimś, kto na twoich oczach zdradzał inne osoby. Dlaczego miałby nie zdradzić ciebie? Lecz w związku zaufanie jest konieczne. Żaden związek bez niego nie przetrwa. Na szczęście dostali szansę, by przekonać się o swojej wierności. Kellan razem ze swoim zespołem wyjechał w trasę koncertową na sześć miesięcy. I Kiera, i Kellan zrozumieli analogię z przeszłymi wydarzeniami. Dla nich ten wyjazd to największa próba ich miłość, jaką mieli dotychczas. Tymbardziej że w mieście pojawia się niespodziewana osoba - Danny - były chłopak Kiery. Czy Kiera będzie umiała dochować wierności Kellanowi równocześnie przyjaźniąc się ze swoim byłym chłopakiem? Czy Kellan będzie umiał odepchnąć od siebie seksowne fanki? I przede wszystkim czy ich związek przetrwa?

Zanim zaczęłam czytać tę książkę, miałam wiele obaw. Poprzednia część podobała mi się, lecz nie do końca przekonywała mnie swoją fabułą. Może wynika to raczej z mojej niechęci do romansów lub po prostu dużej ilości stron... Jednak świat należy do odważnych i właśnie dlatego pozytywnie nastawiona zaczęłam czytać "Swobodną". Czy się zawiodłam? I tak, i nie. 

Pierwsze co przyciągnęło moją uwagę, to barwność postaci. Jak się przekonałam w książkach pani Stephens, są one bardzo dopracowane. Choć to nie zmienia faktu, że główna bohaterka nie podbiła mojego serca. Często też mnie irytowała. Jednak nie mogę nie docenić postaci Kellana. Jest on wyjątkowo nietypowym mężczyzną, który pewnością siebie zakrywa swoje prawdziwe oblicze. Za każdym razem, gdy odkrywałam nową cechę rockmana, czy poznawałam jego tajemnice, nie mogłam się oderwać od książki. Za wszelką cenę chciałam go poznać i odkryć jego prawdziwą duszę.

" - Kellan... ty się boisz? - szepnęłam mu do ucha.  - Dlaczego? Przecież ty nigdy się nie boisz.
- To nie prawda. Nie ma chwili, żebym się nie bał. "  

Powieść dzieliła się na dwa etapy. Pierwszy niestety bardzo mnie nudził, co sprawiło, że miałam problemy z przebrnięciem przez setki stron. Lecz przyszedł moment, gdy wreszcie udało mi się to i wtedy wszystkie chwile, które mnie niezmiernie nudziły, zostały wynagrodzone. W książce pojawiła się akcja, która nadała tempa. Pojawił się również bardzo duży "ładunek emocjonalny", który nawet mnie poruszył, a jest to duże osiągniecie. Zaczęłam przyzwyczajać się do bohaterów, co z czasem zaowocowało przyjaźnią i przywiązaniem. Mimo że często mnie denerwowali, zaczełam przejmować się ich losem i kibicować im. 

Niestety pojawia się kolosalna wada, która bardzo rzutuje na ocenę powieści. Przesłodzone lub przedramatyzowane sceny, które bardzo psuły kompozycję fabuły. Życie ma różne oblicza, jednak nie zmieniają się one co pięć minut. Takie przypadki rzadko się zdarzają i na pewno nie od razu po sobie. Muszę też zwrócić uwagę na sceny erotyczne. Jest to romans, więc oczywiste jest, że pojawiały się bardzo często. Jednakże uważam, że autorka czasami przesadzała. Sprawiała, że wielka miłość Kiery i Kellana zaczęła się stawać zbyt cielesna i często zanikała. Bardzo mnie to irytowało, ponieważ przeczyło to całej tezie książki.

Mam mieszane uczucia, co do tej serii. Z jednej strony bardzo mi się podoba, ale z drugiej niektóre wady są nie do wybaczenia. Aczkolwiek nie zmienia to faktu, że mam zamiar dokończyć trylogię. Jak pisałam wcześniej, przywiązałam się do bohaterów i chcę zobaczyć, jak potoczą się ich losy. Czy polecam? Na pewno polecam wielbicielkom romansów. W swoim gatunku jest naprawdę dobry i nie ma wątpliwości, że urzeknie serce nie jednej kobiety. Odradzam natomiast osobom, które nie przepadają za tym gatunkiem. Nie jest to powieść, która Was zachęci do poszerzenia horyzontów. Jednakże odważni powinni spróbować.    

Za możliwość przeczytania powieści bardzo dziękuję portalowi Business & Culture oraz Wydawnictwu Akurat 

Książka przeczytana w ramach wyzwania:

niedziela, 2 listopada 2014

Starcie Potworów


Tytuł: "Starcie Potworów"

Autor: Chris Columbus & Ned Vizzini

Seria: Dom Tajemnic 

Tom: II

Kategoria: Fantastyka

Ilość stron: 488

Ocena: 8/10











W Domy Kristoffera wszystko zmieniło się od czasu ostatniej przygody rodzeństwa. Walkerowie mają dużo pieniędzy, Wichrowa Wiedźma prawdopodobnie nie żyje, a oni chodzą do najlepszej szkoły w San Francisco. Wszystko ułożyło się idealnie. Przynajmniej takie są pozory. Jednak jak wszyscy wiemy, pozory nigdy nie pokazują prawdziwej rzeczywistości. To tylko obraz odbity w lustrze. W rzeczywistości z każdą chwilą jest coraz gorzej. Co jest tego przyczyną? Pieniądze - pieniądze szczęścia nie dają, jak mówi stare powiedzenie. Lecz ostatecznie to nie pieniądze sprawiają, że rodzeństwo czuje się dobrze w Domu Kristoffa, a dokładniej czuło. Z Kordelią zaczynają się dziać dziwne i przede wszystkim przerażające rzeczy. Ale ona nie chce się do tego przyznać. Jest prawie dorosła, więc musi sobie radzić sama z problemami. Brendan chce znowu być popularny. Natomiast Eleonor przeżywa zachowanie swojego ojca, który z każdą chwilą coraz bardziej uzależnia się od hazardu. Czy te wszystkie rzeczy, kłamstwa mogą być tylko przypadkiem? Gdzie jest to "najgorsze miejsce na świecie", gdzie Eleonor wysłała Wichrową Wiedźmę? I czy rodzeństwo może jeszcze liczyć na siebie?

Pierwszą część "Domu Tajemnic" otrzymałam od mojej koleżanki na urodziny. Przed tym wydarzeniem nigdy nie słyszałam o tej książce, co sprawiło, że od razu zaczęłam ją czytać. Szybko wciągnęłam się w wir przygód Walkerów. Gdy już przeczytałam tę część, nie miałam żadnego zdania na temat serii. Pozostawiła po sobie miłe odczucia, lecz nic poza tym. Niedawno usłyszałam, że wychodzi kolejna część, czyli "Starcie Potworów". Od razu zapragnęłam ją mieć. Co prawda miałam wiele obaw, ponieważ po pierwszym tomie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Najlepszym sposobem na rozwianie obaw, co do książki, jest jej przeczytanie. Jak widzicie właśnie to zrobiłam. Podobała mi się? Oczywiście, że tak. Byłam wyjątkowo zaskoczona, bo nie spodziewałam się takiego wysokiego poziomu powieści.

Największym plusem "Starcia Potworów" są bohaterowie. Zaskoczyłam mnie ich rzeczywistość. Nie były to zwykłe, papierowe postacie, które najczęściej spotyka się w książkach. Byli to prawdziwi ludzie, którzy mieli problemy, zalety i oczywiście nieodłączne wady, które idealnie pasowały do ich wieku. Autorzy książek często wybierają na bohaterów nastolatków. Jednak najczęściej nie mają o nich pojęcia, a raczej nie o nich samych, tylko o ich myślach. Co sprawia, że taka postać nie jest realna i nie przekonuje do siebie młode osoby. Tutaj autorzy wykazali się ogromną wiedzą na temat dzieci i nastolatków. Nie zrobili z rodzeństwa Walkerów bezmyślny dzieciaków, ani dojrzałych dorosłych. Eleonor to tylko dziecko, lecz jak każde dziecko zadaje sobie trudne pytania i szuka na nie odpowiedzi, wierząc naiwnie, ale z pełnych zaangażowaniem, w ich prawdziwość. Nigdy się nie poddaje i chce zmienić świat, tak żeby wszyscy byli szczęśliwi.  W jej wieku byłam identyczna. Może dlatego tak bardzo ją polubiłam. Natomiast Brendan jest pomiędzy dzieckiem, a dojrzałym nastolatkiem. Wie co jest dobre, a co złe, ale pragnie skosztować obu. Często patrzy na świat samolubnym spojrzeniem, lecz ostatecznie zawsze się nawraca. Kordelia jest prawie dorosła i dzielnie radzi sobie z obowiązkami. Często wątpi, ale mimo tego walczy. Posiada już akceptację świata, która sprawia, że często widzi go pesymistycznie. Taki kanon postaci jest doskonałym odwzorowaniem młodych osób, które muszą sobie radzić w życiu, mimo że nie posiadają jeszcze odpowiedniej wiedzy, by robić to dobrze.   

Pierwsza część była przeznaczona raczej dla dzieci. Tutaj już to się zmienia. Pojawiają się wręcz dziecinne zachowania, jednak są też ważne wybory i brutalne sceny, które mnie samą nie raz przeraziły. W tej książce śmierć nie jest ukrywana. Jest stałym elementem życia i nikt nie jest w stanie tego zmienić. Często rozpaczałam po stracie jakiegoś bohatera. Nie do wszystkich się przywiązałam, ale wszyscy byli częścią tej opowieści. Lecz nie mam pretensji do autorów. Zrobili to, co musieli, licząc się z konsekwencjami tego. Bo bez śmierci ta opowieść nie miałaby najmniejszego sensu. Stworzyli powieść, która dorasta razem z czytelnikami, a chyba nie można wymarzyć sobie czegoś lepszego. 

Jest to wyjątkowa książka. Na pewno posiada sporo wad, jednak są tak dobrze zatuszowane, że nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć, na czym one polegają. Zostaje tylko uczucie, że nie wszystko gra ze sobą. Lecz mimo to polecam tę powieść każdemu. Pod osłoną magii znajduje się wyjątkowo głęboka historia trójki rodzeństwa oraz zagubionej kobiety, które potrzebuje pomocy. Książkę czyta się przyjemnie, ale po jej przeczytaniu nie ma możliwości tak normalnie wrócić do swojego życia. Trzeba na nowa na nie spojrzeć z nowo poznaną wiedzą.          


Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Znak!

Książka przeczytana w ramach wyzwania: 

PS: Przypominam o pokazaniu się nowych pozycji na liście "Co przeczytać następne?" ;)