Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bezmyślna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bezmyślna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 maja 2015

Niepokorna

Tytuł: "Niepokorna"

Autor: S.C. Stephens

Tłumaczenie: Joanna Grabarek

Seria: Bezmyślna

Tom: III

Kategoria: Literatura współczesna

Wydawnictwo: Akurat

Liczba stron: 653

Ocena: 6.5/10







Życie Kiery nareszcie zaczęło się układać. Ma kochającego męża, lojalnych przyjaciół, naprawiła swoje błędy. Teraz pora ruszyć w drogę po sukces i spełnienie marzeń. Razem z zespołem Kellana jedzie do Los Angeles, gdzie Blagierzy mają nagrać swój pierwszy album. Członkowie zespołu są tym bardzo podekscytowani. Nareszcie dowiedzą się, czy są wystarczająco dobrzy, by słuchacze ich pokochali. Wyobrażają sobie piękne życie gwiazd, których uwielbiają fani, doceniają krytycy, a rodzina jest dumna i gotowa do poświeceń. Jednak życie rockmanów nie jest tak łatwe, jak myśleli... Czy podołają wymaganiom? Ile są w stanie zrobić dla sławy? Czy Kiera poradzi sobie jako żona? Czy Anna zaakceptuje fakt, że niedługo zostanie mamą?

Tak oto dosłownie przed chwilą przeczytałam ostatnią część serii "Bezmyślna". Muszę przyznać, że bardzo niecierpliwie wyczekiwałam na nią. Poprzednie tomy nie zachwyciły mnie. Wielokrotnie irytowały. Jednak wspomnienia pozostały dobre. Właśnie dlatego chciałam się dowiedzieć, jak zakończy się ta trylogia. Nie spodziewałam się wiele po "Niepokornej". Oczekiwałam lektury, przy której będę mogła odpocząć i zrelaksować się. Dokładnie to dostałam.

Na początku miałam duży problem z wciągnięciem się w fabułę. Opisy wydawały mi się nieistotne i nudne. Co chwila musiałam czytać o tym, co wydarzyło się w poprzedniej części. "Swobodna" była stosunkowo niedawno wydana i uważam, że w "Niepokornej" nie było potrzeby co drugi akapit przypominać o wydarzeniach z poprzedniej części. To okropnie nudziło i zniechęcało do lektury. Potrzebowałam dobrych kilkaset stron, aby nareszcie czytać z zaciekawieniem.

Również w początkowych częściach książki irytowała mnie główna bohaterka – Kiera. Jej rozważania wydawały mi się puste i bezsensowne. Miałam wrażenie, że zamiast żyć Kiera rozmyślała nad przeszłością i przyszłością. Brakowało mi teraźniejszości. Co chwila zapewniała o swojej miłości do Kellana, co powodowało u mnie wybuchy furii. O tym już wiem. Każdy, kto czytałam poprzednie tomy, wie o tym bardzo dobrze. Na szczęście Kiera z czasem zmieniła się (albo ja się przyzwyczaiłam) i nareszcie udowadniała, że jest naprawdę wartościową osobą, która może wiele osiągnąć w życiu.  Jej przemiana stała się z czasem dla mnie tematem do refleksji. Na początku miała wielkie plany, ale nie realizowała ich. Później zaczęło się to powoli zmieniać, co wywołało u mnie wielkie zaintrygowanie.

Powieści brakowało też celu. Każda książka powinna go mieć. Nie musi się on spełnić, nie musi być nam znany, ale powinien być wyczuwalny. Niestety tutaj tego brakowało. Nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Czy nagle stanie się coś, co obróci życie bohaterów do góry nogami, czy może przez sześćset stron będę czytać o trasie koncertowej? W tego typu powieści było to bardzo niepożądane i szkodziło fabule.

Jednak żeby nie było, że książka ma same wady, bo tak nie jest, skupię się teraz na pozytywnych aspektach. Przywiązałam się do bohaterów mimo ich wad i nie zawsze dobrej kreacji. Przez tyle setek stron podróżowałam z nimi, że zaczęłam doceniać ich obecność. Śmiałam się do otwartej książki jak do dobrego znajomego, który opowiedział świetny kawał. Gdyby ktoś mnie spytał, z czego się śmieję, nie byłabym w stanie odpowiedzieć. Po prostu to było zabawne i koniec kropka. Gdy tylko coś niepowołanego działo się, moje serce zaczynało szybciej bić, a ja czułam nieprzyjemne uczucie w klatce piersiowej, które zmagało się z obawami głównej bohaterki.

Jest to piękna opowieść, która wzruszy niejedną osobę. U mnie trudno wywołać płacz, lecz jestem pewna, że wiele pań uroniłoby przy "Niepokornej" kilka łez. Jest to historia, która motywuje, ale również przestrzega. Uczy, jak żyć i radzić sobie z problemami.

"Niepokorną" jak i całą serię polecam kobietom wrażliwym i lubiącym opowieści o wielkiej miłości, gdzie na każdym kroku pojawia się przeszkoda. Natomiast odradzam czytelniczkom, które nie miłują romansów i opowieści o sławie. Ja będę miała dobre wspomnienia po całej serii "Bezmyślna", lecz nie przypuszczam, żeby na dłużej zagościła w moim sercu.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Businness & Culture oraz Wydawnictwu Akurat

Książka przeczytana w ramach wyzwania:

piątek, 5 grudnia 2014

Swobodna


Tytuł: "Swobodna"

Autor: S.C. Stephens

Seria: Bezmyślna

Tom: II

Kategoria: Literatura współczesna

Ilość stron: 624

Ocena:  6/10











Kiera i Kellan po wielu trudnych chwilach nareszcie są razem. Rozłąka dobrze im zrobiła. Zrozumieli, co czują do siebie i zaczęli szanować swoje życie. Jednak między ich trudną miłość w plątał się brak zaufania. Trudno żyć z kimś, kto na twoich oczach zdradzał inne osoby. Dlaczego miałby nie zdradzić ciebie? Lecz w związku zaufanie jest konieczne. Żaden związek bez niego nie przetrwa. Na szczęście dostali szansę, by przekonać się o swojej wierności. Kellan razem ze swoim zespołem wyjechał w trasę koncertową na sześć miesięcy. I Kiera, i Kellan zrozumieli analogię z przeszłymi wydarzeniami. Dla nich ten wyjazd to największa próba ich miłość, jaką mieli dotychczas. Tymbardziej że w mieście pojawia się niespodziewana osoba - Danny - były chłopak Kiery. Czy Kiera będzie umiała dochować wierności Kellanowi równocześnie przyjaźniąc się ze swoim byłym chłopakiem? Czy Kellan będzie umiał odepchnąć od siebie seksowne fanki? I przede wszystkim czy ich związek przetrwa?

Zanim zaczęłam czytać tę książkę, miałam wiele obaw. Poprzednia część podobała mi się, lecz nie do końca przekonywała mnie swoją fabułą. Może wynika to raczej z mojej niechęci do romansów lub po prostu dużej ilości stron... Jednak świat należy do odważnych i właśnie dlatego pozytywnie nastawiona zaczęłam czytać "Swobodną". Czy się zawiodłam? I tak, i nie. 

Pierwsze co przyciągnęło moją uwagę, to barwność postaci. Jak się przekonałam w książkach pani Stephens, są one bardzo dopracowane. Choć to nie zmienia faktu, że główna bohaterka nie podbiła mojego serca. Często też mnie irytowała. Jednak nie mogę nie docenić postaci Kellana. Jest on wyjątkowo nietypowym mężczyzną, który pewnością siebie zakrywa swoje prawdziwe oblicze. Za każdym razem, gdy odkrywałam nową cechę rockmana, czy poznawałam jego tajemnice, nie mogłam się oderwać od książki. Za wszelką cenę chciałam go poznać i odkryć jego prawdziwą duszę.

" - Kellan... ty się boisz? - szepnęłam mu do ucha.  - Dlaczego? Przecież ty nigdy się nie boisz.
- To nie prawda. Nie ma chwili, żebym się nie bał. "  

Powieść dzieliła się na dwa etapy. Pierwszy niestety bardzo mnie nudził, co sprawiło, że miałam problemy z przebrnięciem przez setki stron. Lecz przyszedł moment, gdy wreszcie udało mi się to i wtedy wszystkie chwile, które mnie niezmiernie nudziły, zostały wynagrodzone. W książce pojawiła się akcja, która nadała tempa. Pojawił się również bardzo duży "ładunek emocjonalny", który nawet mnie poruszył, a jest to duże osiągniecie. Zaczęłam przyzwyczajać się do bohaterów, co z czasem zaowocowało przyjaźnią i przywiązaniem. Mimo że często mnie denerwowali, zaczełam przejmować się ich losem i kibicować im. 

Niestety pojawia się kolosalna wada, która bardzo rzutuje na ocenę powieści. Przesłodzone lub przedramatyzowane sceny, które bardzo psuły kompozycję fabuły. Życie ma różne oblicza, jednak nie zmieniają się one co pięć minut. Takie przypadki rzadko się zdarzają i na pewno nie od razu po sobie. Muszę też zwrócić uwagę na sceny erotyczne. Jest to romans, więc oczywiste jest, że pojawiały się bardzo często. Jednakże uważam, że autorka czasami przesadzała. Sprawiała, że wielka miłość Kiery i Kellana zaczęła się stawać zbyt cielesna i często zanikała. Bardzo mnie to irytowało, ponieważ przeczyło to całej tezie książki.

Mam mieszane uczucia, co do tej serii. Z jednej strony bardzo mi się podoba, ale z drugiej niektóre wady są nie do wybaczenia. Aczkolwiek nie zmienia to faktu, że mam zamiar dokończyć trylogię. Jak pisałam wcześniej, przywiązałam się do bohaterów i chcę zobaczyć, jak potoczą się ich losy. Czy polecam? Na pewno polecam wielbicielkom romansów. W swoim gatunku jest naprawdę dobry i nie ma wątpliwości, że urzeknie serce nie jednej kobiety. Odradzam natomiast osobom, które nie przepadają za tym gatunkiem. Nie jest to powieść, która Was zachęci do poszerzenia horyzontów. Jednakże odważni powinni spróbować.    

Za możliwość przeczytania powieści bardzo dziękuję portalowi Business & Culture oraz Wydawnictwu Akurat 

Książka przeczytana w ramach wyzwania:

wtorek, 18 listopada 2014

Bezmyślna


Tytuł: "Bezmyślna"

Autor: S.C. Stephens

Seria: Bezmyślna

Tom: I

Kategoria: Literatura współczesna

Ilość stron: 670

Ocena: 6.5/10










Kiera wraz ze swoim chłopakiem przeprowadza się do Seattle. Danny dostał tam propozycję pracy, natomiast Kiera otrzymała stypendium na uniwersytecie. Mają tam zacząć wspólne życie jako para. Wynajmują mieszkanie u bardzo dobrego przyjaciela Danny'ego - Kellana. Niestety Kellan jest nie tylko dobrym przyjacielem, ale również wyjątkowo atrakcyjnym mężczyzną. Zawróciłby w głowie każdej dziewczynie, oczywiście oprócz Kiery. Ona jest oddana swojemu kochającemu chłopakowi. Kocha go i chce spędzać z nim jak najwięcej czasu. Jednak pewnego dnia dowiaduje się, że Danny musi wyjechać na jakiś czas do innej miejscowości oddalonej o kilkaset kilometrów od ich nowego domu. Ta wiadomość załamuje ją. Dopiero co się wprowadzili, dopiero co wszystko zaczęło się układać, a on musi wyjechać? Rozłąka wydaje jej się niemożliwa, lecz obowiązki wzywają. Musi się rozstać na dwa miesiące ze swoim chłopakiem. Bardzo to przeżywa, ale jest ktoś kto wyciąga ją ze studni łez - Kellan. Okazuje się jeszcze lepszym przyjacielem niż myślała, a w dodatku dobrym towarzyszem. Przynajmniej do czasu...

Zanim przeczytałam tę książkę, nigdy wcześniej o niej nie słyszała. Na początku miałam trochę obiekcje, czy to jest dobry wybór. Bardzo rzadko czytam romanse, a jak już to klasyki. Nie jest to mój gatunek i często nie potrafię się w nim odnaleźć. Tym razem tak nie było... Ta powieść jest wyjątkowo specyficzna. Z jednej strony ma niesamowicie dużo wad, ale z drugiej strony nie można się oderwać od niej. Zwykle najpierw opisuję zalety, lecz tym razem zacznę od wad.

Cała powieść nie jest logiczna i realna. Niektóre zachowania bohaterów są nierzeczywiste. Nikt tak się nie zachowuje, nawet pod wpływem wielu emocji. Bardzo mnie to irytowało. W końcu to romans, obyczajówka, opisująca życie, które powinno być realne i rzeczywiste. Powinniśmy przenieść się w ten świat i rozumieć bohaterów, jak się z nimi nie utożsamiać. Tu tego bardzo mi brakowało. Poza tym pojawiała się często naiwność. Jest bardzo dużo ludzi naiwnych, a ja niestety zaliczam się do nich. Jednak nawet ja potrafię rozróżnić sytuację i wiedzieć, co jest możliwe, a co nie, co jest dobre, a co złe. Rozumiem, że bohaterka miała problemy, jak nie powiedzieć potocznie, wpakowała się w niezłe bagno. Nic dziwnego, że nie mogła sobie z tym poradzić. Mało kto by umiał, jeśli w ogóle ktoś taki istnieje. Lecz to nie wyjaśnia jej zachowań, które były na każdym kroku głupie i niedorzeczne. Nie mogę też zapomnieć o częstych scenach erotycznych, których było po prostu za dużo. Czasami brały się znikąd i kompletnie nie pasowały do sytuacji.

Jak widzicie wad jest naprawdę dużo, ale zalet też nie jest mało. Mimo że, jak wcześniej pisałam, główna bohaterka irytowała mnie i nie do końca mogłam ją zrozumieć, przeżywałam z nią jej własne błędy i zmagania z prawdziwym życiem. Gdy czytałam było to wyjątkowo dziwne odczucie. Książka nie podoba mi się, ale wywoływała we mnie bardzo silne emocje, które nawet po jej odłożeniu sprawiały, że nie mogłam o nich zapomnieć. To jest wielki plus, bo oznacza, że powieść ma coś w sobie, co sprawia, że można ją pokochać. Niektórzy nazwą to "ładunkiem emocjonalnym" i tak właśnie było, ale uważam, że od początku taki był zamysł autorki i idealnie go poprowadziła. Książka jest długa i czasami wręcz monotonna. Pod tym względem bardzo przypomina życie - czasami monotonne i zwykłe, innym razem porywające i niezapomniane. Wyjątkowo też polubiłam jednego z bohaterów, a dokładnie Kellana. Jest to postać barwna o wielu twarzach, które zmieniają się tak szybko jak sytuacja. Na początku autorka przedstawia go nam jako atrakcyjnego mężczyznę, do którego idealnie pasuje przezwisko casanova. Z czasem to się zmienia. Dowiadujemy się o nim więcej i zaczynamy rozumieć jego nietypowe i czasami wulgarne zachowania.

" Zmarszczyłam czoło, zastanawiając się, jak wiele jego beztroski było pozą, wypracowaną przez lata cierpienia."         

Jakie jest ostatecznie moje zdanie na temat książki? Miłośniczkom romansu jak najbardziej ją polecam. Nie mam wątpliwości, że spodoba się Wam świat Kiery, Danny'ego i Kellana. Natomiast osobom, które nie wielbią tego gatunku, radzę uważać. Książkę trudno ocenić, bo tak samo można ją ocenić na jeden lub dziesięć. Ta książka jest dla ludzi odważnych i emocjonalnych.


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję portalowi Business & Culture oraz Wydawnictwu Akurat

PS: Przepraszam za wszelkie błędy (wyrównanie tekstu itp.). Niestety blogger nie chciał ze mną dzisiaj współpracować i po długiej i krwawej walce nie udało mi się otrzymać lepszego efektu.

Książka przeczytana w ramach wyzwania: