środa, 13 października 2021

Zbrodnia Lorda Artura Savile i inne nowele – Oscar Wilde

 

Tytuł: Zbrodnia Lorda Artura Savile i inne nowele

Autor: Oscar Wilde

Przekład: Róża Centnerszwerowa

Kategoria: Literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo MG

Liczba stron: 147

Ocena: 8/10







Czy ufacie całkowicie swojemu umysłowi? Jesteście bez zawahania pewni, że wszystko, co widzicie, co słyszycie i czujecie jest prawdziwe? Nawet w deszczowy, ponury wieczór, gdy wiatr uderza o okna, a mrok rozprzestrzenia się po domu? Jak sądzicie – można ufać samemu sobie? Patrząc, ile razy wydawało mi się, że widzę rzeczy niemożliwe, a jestem człowiekiem mocno wierzącym w naukę, odpowiem, że ja sobie nie ufam. W mroku i grze świateł jestem w stanie dopatrzeć się wszystkiego, a duchów to już na pewno. Dlatego też uwielbiam sięgać po powieści, gdzie niemożliwe nagle nie jest czymś nieoczywistym.

Nadeszła jesień, a wraz z nią kolorowe liście, przymrozek, czasami szarugi, a już niedługo Halloween, może dla niektórych Dziady i później Wszystkich Świętych. To czas dla wielu trudny przez zmiany pogodowe, ale moim zdaniem też bardzo klimatyczny, zachwycający i... magiczny. Lektura z nutką podobną do gotyku, pełną tajemnic i zjawisk nadprzyrodzonych jest perfekcyjnym wyborem. Z pomocą przyszedł mi krótki zbiór nowel Oscara Wilde'a. Jak wrażenia? 

Dotychczas czytałam wyłącznie fragmenty "Portretu Doriana Gray'a" z twórczości Oskara Wilde'a. Nie były to zbyt dobre wspomnienia, więc i do nowel podchodziłam z pewnym sceptyzmem i dystansem. Niemniej gdy tylko zaczęłam czytać tytułowe opowiadanie, zdałam sobie sprawę, że pisarz za pomocą słów kreuje świat pełen tajemniczości i magii. Oddziaływuje na wyobraźnię czytelnika i sprawia, że przeczytane słowa stają się rzeczywistością i poruszają strunę niepokoju i niepewności. Przyznam, że styl, którym posługuje się pisarz intensywnie kojarzy mi się z Edgarem Allanem Poe. Wyczuwam ten sam mistycyzm i właśnie wspomniany gotyk. Dzięki temu w mgnieniu chwili oddałam się całą sobą lekturze nowel i czytałam jedna po drugiej, by za chwilę zdać sobie sprawę, że przeczytałam wszystkie dostępne i chcę jeszcze więcej. Miałam wrażenie, że całość zarazem mnie przytłoczyła, ale daje też poczucie lekkości i przynależności. 

Same opowiadania mają strukturę, gdzie dominuje powolne rozwijanie akcji. Jest to zabieg bardziej opowiadania w czasie ciemnej nocy jedynie przy świetle kominka, by na sam koniec zaskoczyć swoją oryginalnością i nieprzewidywalnością akcji. Dzięki temu miałam wrażenie, że i ja siedzę przy kominku i już po zakończeniu w powietrzu pozostają wibracje zaskoczenia i niekończących się przemyśleń tworzonych przez intensywne emocje. Tutaj składam pokłony Oscarowi Wilde'owi, którym z całym kunsztem i gracją pisarską udowodnił, że jest w stanie podołać jednemu z najtrudniejszych zabiegów literackich i robi to bez wysiłku – z przemyśleniem i precyzją, ale bez wysiłku. Przychodziło mu to naturalnie i nawet tyle lat później nadal oczarowuje. 

Ogólnie jestem pod wrażeniem wnikliwości obserwacji ludzkiej natury i zawarciu w tak krótkiej i w dodatku naznaczonej grozą formie głębokich analiz natury ludzkiej. To scena, na której czytelnik może obserwować mroczną część duszy człowieka i patrzeć, jak zawłada nią obsesja, brak wyobraźni i nadmierna pewność siebie. Niekiedy przenika w tym nadzieja, ale ostatecznie i tak dąży do zrozumienia, że niektórych cech nie będziemy w stanie pokonać nigdy. Da się też odczuć, że przekorność losu potrafi doprowadzić do sytuacji niewyobrażalnych i przez to niepozwalających na przygotowanie się. Lub wręcz to nasze subiektywne spostrzeganie i wiara okazują się naszą własną przekornością i wywołują obsesję, fiksację albo efekt placebo. 

Podczas czytania "Zbrodni Lorda Artura Saville i innych nowel" bawiłam się przednio. Już dawno żadna książka nie poruszyła tak strun mojej wyobraźni odpowiadających za tajemniczość, mrok i mistycyzm. Te opowiadania pochwyciły moją dusze i dały mi szansę spędzić wspaniały wieczór wśród nieprzewidywalności, obsesji, zbrodni i duchów. Dzięki nim czuję się gotowa, by po raz kolejny spróbować dać szansę innym powieściom tego osławionego pisarza. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję bardzo Wydawnictwu MG

niedziela, 10 października 2021

Grombelardzka legenda. Wstęgi Aleru – Feliks W. Kres

 

Tytuł: Grombelardzka legenda. Wstęgi Aleru 

Autor: Feliks W. Kres

Cykl: Księgi Całości

Tom: IV

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 413

Ocena: 8/10






Natura czasami potrafi zaigrać z człowieka, dając mu odpowiednie predyspozycje, wybierając przeznaczenie, by i tak rzucić go w całkowicie inne miejsce niż mogłoby wydawać się planowane. Czy da się jej przeciwstawić i samemu dotrzeć do miejsca, gdzie powinno się być? Czy może to wszystko włącznie z cierpieniem, ciężką wędrówką i dążeniem za nieosiągalnymi pragnieniami jest właśnie igraszką Natury? Może Boga? A może sił nam nieznanych? 

Legendy mają w sobie ziarno prawdy. Czasami nawet jest to znacznie więcej niż ziarno. Jedną z nich w grombelardzkim świecie jest Łowczyni, która podróżuje po górach i jest pogromczynią sępów. Nawet koty to przyznają. To ona zdobywa wiedzę, która wykracza poza realia możliwości. Ale czy na pewno? Czy czasami właśnie niemożliwe nie staje się możliwe? Tymczasem Hel-Krehiri ma swoje plany i zauważa w tym wszystkim coś równie nadzwyczajnego. Czym są opowieści? Co może być prawdą, a co tylko legendą? 

O twórczości Feliksa Kresa zrobiło się ponownie głośno za sprawą wznowienie "Ksiąg Całości". Muszę przyznać, że właśnie wraz z tym wydarzeniem pierwszy raz usłyszałam o tej serii. Moją uwagę przyciągały przepiękne okładki, duża popularność oraz fantastyczne opinie innych czytelników. Właśnie dlatego zdecydowałam się zapoznać z cyklem. Jednak żeby legenda była legendą, to potrzeba też troszkę szczypty tradycji. W moim przypadku jest to czytanie tomów w nieodpowiedniej kolejności. Dlatego zaczęłam "Księgi Całości" czytać od czwartego tomu, czyli od "Wstęgi Aleru". Jak moje wrażenia? 

Gdy zaczynałam czytać, to miałam przeczucie, że styl, jakim posługuje się pisarz, będzie skomplikowany i trudny do zrozumienia, więc będzie wymagał dużych pokładów zaangażowania i skupienia. Tymczasem okazało się, że już wraz z pierwszymi stronami przeniosłam się do dotychczas mi nieznanego świat. Pochłonął on mnie momentalnie i odwzorował obrazy wzięte prosto z najgłębszych otchłani wyobraźni. Język okazał się wysublimowany i miejscami wręcz kunsztowny, ale towarzyszyła temu niesamowita płynność, która pozwoliła mi oddać się całkowicie tej historii. 

Tym bardziej że moja fascynacja nie odnosiła się wyłącznie do stylu pisarskiego, ale również do pomysłu. Na przestrzeni lat przeczytałam dużo książek fantasy. Większość należała do pozycji dziecięcych lub młodzieżowych, ale od paru lat skupiam się również na lekturach przeznaczonych dla starszych czytelników. I muszę przyznać, że już dawno nie miałam przyjemności zapoznać się z literaturą tak unikatową i otwartą na wyobraźnię i rzeczy niekonwencjonalne, miejscami w sposób cudowny absurdalne. Autor nie obawiał się wyrażać swoich pomysłów i wykorzystywać kontrasty. 

Co do samej fabuły trudno wyrazić mi swoją opinię, gdyż nie umiem wypośrodkować poziomu odbieranego z mojej postawy, czyli braku znajomości wcześniejszych części, a tego, jak być może wyglądałoby to, gdybym znała trzy pierwsze tomy. Momentami miałam wrażenie, jakbym czytała powieść, która się dopiero rozpoczyna i powoli wprowadza czytelnika w uniwersum jeszcze niezrozumiałe i pełne zagadek, ale zapowiadające ich rozwiązanie – w swoim czasie. Innym razem zakładałam, że powinnam już wiedzieć wiele rzeczy i ten świat jest zbyt skomplikowany, by pozwolić sobie na taką brak znajomości. Tylko że nic na to nie poradzę, że czytanie zgodnie z wyznacznikami nie jest moim klimatem, jest wręcz rzadkością u mnie. Może właśnie to sprawiło u mnie, że bardzo pozytywnie zostałam zaskoczoną kreacją kotów. Ich rasa jest kolejnym odejściem od schematu bez strachu i bez zobowiązań. Mówiące koty – czy to coś powtarzalnego? W baśniach może tak, ale to coś więcej niż tylko koty, to jest rasa. Takie odstępstwa mają mój pełen szacunek. 

Na pewno "Wstęgi Aleru" okazały się dla mnie czytelniczym wyzwaniem i obawiam się, że dużo sama sobie dopowiedziałam, ale też na tym polega zabawa z powrotami do poprzednich tomów i czasami zaskoczeniem, co potrafi moja własna wyobraźnia i co potrafi wyobraźnia pisarza. Dlatego w tym momencie też pominę aspekt bohaterów. Akurat o nich więcej, gdy lepiej poznam serię i umiejscowię ich wszystkich. Tymczasem stanowczo polecam tę pozycję wszystkim miłośnikom fantastyki i z ręką na sercu zapewnię, że sama będę tę historię poznawać dalej i... wcześniej. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję bardzo Fabryce Słów

czwartek, 7 października 2021

Przewodnik dla damy po halkach i korsarstwie – Mackenzi Lee

 

Tytuł: Przewodnik dla damy po halkach i korsarstwie

Autor: Mackenzi Lee

Przekład: Daria Kuczyńska-Szymala

Cykl: Rodzeństwo Montague

Tom: II

Kategoria: Literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Young

Liczba stron: 405

Ocena: 7/10

Książkę "Przewodnik dla damy po halkach i korsarstwie" otrzymałam w ramach współpracy z TaniaKsiażka.pl



Czuliście się kiedyś ograniczeni przez system? Dlatego że macie określone preferencje, że jesteście z określonej warstwy społecznej, że jesteście jakieś płci, innej niż hetero orientacji seksualnej, że macie określony kolor skóry, pochodzenie? Cokolwiek, co sprawiło, że nie mogliście żyć tak, jakbyście chcieli? Myślę, że jest wśród nas na pewno dużo osób, które w swoim życiu z różnych powodów zostały wykluczone ze społeczeństwa, w którym chciały uczestniczyć. Często mówi się o równości, tych samych możliwościach, ale równie często życie to weryfikuje i rachunek niekoniecznie jest dodatni. 

Felicity po tym, jak Monty i Percy zostali parą i postanowili żyć poza rodziną, by móc być razem i nie obawiać się w takim stopniu, że może dojść do tragedii ze względu na ich orientację seksualną i przypadłość Percy'ego, również postanowiła żyć według własnych zasad. Utrzymuje się poprzez pracę u piekarza i dzielnie dąży do tego, by dostać się do szkoły medycznej i z czasem uzyskać licencję lekarza. Jednak zderzenie z XVIII-wieczną rzeczywistością okazuje się bolesne i trudne do pokonania. Lecz Felicity jest silną młodą kobietą, która jest gotowa walczyć o swoje wartości i marzenia. Z tego względu rusza do Londynu, by tam próbować swoich sił i zostać lekarzem. Czy uda się Felicity osiągnąć cel? Czy da się przekonać mężczyzn, że bycie kobietą nie eliminuje inteligencji i tak samo sprawnie pozwala leczyć innych ludzi? Jak dalej potoczyły się losy Monty'ego i Percy'ego? 

Gdy dowiedziałam się, że już niedługo drugi tom cyklu "Rodzeństwo Montague", byłam niezmiernie podekscytowana. Z pierwszą częścią zapoznałam się poprzez podejście, że być może okaże się to ciekawa rozrywka. Tymczasem okazało się, że to wartościowa pozycja ukazująca realia ówczesnych czasów, ale podkreślająca również problemy współczesne, a to wszystko w otoczce genialnego poczucia humoru i wnikliwych analiz profili psychologicznych. Przywiązałam się do bohaterów, więc byłam przekonana, że to będzie niesamowity i nostalgiczny powrót. Czy tak było?

Na pewno drugi tom udowodnił mi, że styl, którym posługuje się pisarka, jest czymś stałym u niej. Również zachwyca wspaniałą lekkością pióra, ale też skupieniem się na szczegółach. Daje to poczucie, że jest to literatura młodzieżowa, jednakże dla starszych czytelników też jest godną uwagi pozycją, gdzie nie trzeba się obawiać zbytniego infantylizmu lub spłyconych problemów. Zarazem da się zauważyć, że coś się zmieniło. Pisarka pamiętała, że inną osobowość ma Monty, a inną Felicity i jest to wyczuwalne w narracji. Być może to wyłącznie zaleta narracji pierwszoosobowej, która już sama w sobie narzuca inność. Niemniej jestem zdania, że to też praca autorki nad kreacją bohaterów. 

Sama fabuła okazała się intrygującą i pełną pasji przygodą, choć przyznam, że stanowczo bardziej do gustu przypadła mi opowieść z pierwszej części, gdzie większość zdarzeń skupiało się jednak na bracie Felicity. Tutaj chyba powinnam podkreślić, że tak polubiłam postać Monty'ego, że główna postać gasła, a ja tylko wyczekiwałam, kiedy pojawi się ten niesforny chłopak. Nie sądzę, by wynikało to z błędu pisarki, tylko mojej pozostałej z pierwszego tomu fascynacji. Tym bardziej że naprawdę historia tej młodej i pełnej werwy oraz pasji kobiety była nieprzewidywalna i dawała wiele do myślenia. Ujmowała rzeczywistość w kontekście wielowymiarowym i mimo że dominował problem dyskryminacji kobiet, to dało się zwrócić uwagę i na inne istotne aspekty społeczne. 

Ogólnie już pierwsze strony poruszyły moje serce, gdy zdałam sobie sprawę, że talent Felicity nie ma znaczenia w świecie, gdzie liczą się wyłącznie mężczyźni i ich status społeczny. Czułam oburzenie i sama tworzyłam listę argumentów, które dokładnie mówiły, dlaczego ci mężczyźni powinni się zastanowić nad sobą. Mimo dość oschłej natury Felicity darzę ją olbrzymią sympatią i szacunkiem. Było niesamowicie czytać, że ta kobieta nie poddaje się i mimo ciężkiej pracy w piekarni oraz ciągłym odmowom – często odbywającym się w sposób mało kulturalny – nadal ma w sobie tę iskrę, by przeć do przodu. Nie mogłam zapomnieć, że mimo braku uwagi ze strony rodziców dziewczyna pochodzi z bogatej i wpływowej rodziny arystokratycznej. Sam fakt, że była gotowa poświęcić luksus w imię swoich marzeń jest godny podziwu. Choć nie można zapominać, że pieniądze, szanowane nazwisko i właśnie luksus nie są w stanie zmyć krzywdy stereotypów, obraz i ograniczeń. 

Postać Felicity Montague okazała się dla mnie inspirująca i dająca nadzieję, że da się przeć do przodu mimo przeciwności. Tak jak napisałam we wprowadzeniu – do dzisiaj wiele z nas w większym lub mniejszym stopniu doświadczyło w życiu stygmatyzacji. Na pewno czasy się zmieniły i obecnie możemy na nie patrzeć w lepszych kolorach, ale czy nadal wystarczających? Czy możemy osiąść na laurach? Jeśli jest z Was coś, co przez społeczeństwo jest uważane za odmienność, mam nadzieję, że macie odpowiednie wsparcie i rozumiecie, że to system jest chory i nie ma prawa decydować, czym jest odmienność i czy to powód, by ranić kogokolwiek. 

Więcej podobnych książek można znaleźć w dziale książki dla młodzieży na TaniaKsiążka.pl

środa, 6 października 2021

"Echo przyszłych wypadków" James Islington – PREMIERA 27 października!

 





Mniejsze zło 
i większe dobro.
 
Dwie najbardziej niebezpiecznie rzeczy na świecie.













Bitwy o Ilin Illan i TolShen uświadomiły ludziom, że Bariera nieuchronnie słabnie. Jeśli padnie, nastanie świat "bez" - bez radości, bez życia, bez światła i nadziei a istnienie tych, którzy przetrwają stanie się pasmem nieskończonych cierpień. Przeciwnik wciąż kryje się w Talan Gol i czeka na właściwy moment, by uderzyć z całą mocą. Zamiast działać, Rady Starszych prowadzą wewnętrzne rozgrywki. Davian musi stawić czoła ich krótkowzroczności, co samo w sobie jest już zadaniem trudnym. Jeszcze trudniejsze zadanie czeka Ceadena - musi stawić czoła własnej przeszłości - pełnej krwi, śmierci i kłamstw. Na ołtarzu tej powinności złożył już przyjaciół, teraz przyjdzie mu, być może, złożyć własne szaleństwo. Nie jest to jednak cena, której nie zapłaci w chwili ostatecznej próby. 
Gdy powstaną Cienie i przebudzi się Ciemność.


Ja już nie mogę się doczekać! A Wy? 

wtorek, 5 października 2021

Premiery MG 13.10 i 27.10

 Biesy Fiodor Dostojewski


Wielowątkowa, diaboliczna opowieść o tym jak szlachetne idee indywidualnej wolności  w umysłach ludzi na wolność niegotowych, kształtowanych w uściskach carskiego samodzierżawia, przeradzają się w idee nihilizmu, bezwładne rewolucyjne ruchy i terroryzm. Historia nawiązuje do niesławnych w XIX-wiecznej Rosji wyczynów bezwzględnego terrorysty, Siergieja Nieczajewa, autora słynnego Katechizmu rewolucjonisty, w którym tak  charakteryzował on rewolucjonistę: „Gardzi on opinią społeczną. Gardzi i nienawidzi obecnej moralności społecznej we wszystkich jej racjach i przejawach. Moralne jest dla niego to wszystko, co sprzyja triumfowi rewolucji. Niemoralne i zbrodnicze jest to, co mu przeszkadza.”
Gęste od mrocznych emocji,  mieszaniny obłudy i szlachetności, nienawiści i współczucia, niewinności i amoralnego cynizmu są Biesy krzywym zwierciadłem ówczesnych – jakże czasami aktualnych w opisanych postawach – inteligenckich marzeń o ludzkiej utopii i proroczą zapowiedzią powstania stalinowskiej wersji totalitaryzmu.

Humorem i (u)Śmiechem Szymon J. Wróbel


Prawdopodobnie najpoważniejsza książka o humorze, jaka do tej pory powstała. Składają się na nią wyjątkowe wywiady, przeplatane kultowymi żartami i zapomnianymi słowami pomnikowych mentorów.
Dla jednych będzie wskazówką czy inspiracją, dla kogoś lekiem na gorszy dzień, innych pobudzi do refleksji, będą też tacy, dla których może stać się czystą rozrywką w miłym towarzystwie.
W książce znajdziemy barwne i często zaskakujące historie niezwykłych postaci, których na różny sposób łączy humor i (u)śmiech. Profesor Jan Miodek, Anna Dymna, Abelard Giza, Krzysztof Wielicki, Krzysztof Skiba, Jacek Fedorowicz, Joanna Kołaczkowska, Artur Andrus, Kamil Nosel i wielu innych.
A wszystko okraszone karykaturami artysty Szymona Teluka.

Lincoln Emil Ludwig


Wychowany w małej drewnianej chacie na dzikim zachodzie, w gęstych lasach Kentucky i Illinois pracuje jako drwal bo wyrósł wielki i silny. Składa litery z gazet i szyldów w miasteczku gdzie z czasem zostanie sprzedawcą a później geodetą. Jest skromny i prawy, od tego czasu zwać go będą „Uczciwy Abraham”, bo zawsze jest etyczny, moralny a przy tym prostolinijny, prawdomówny i solidny. Nie dba o pieniądze, jest to człowiek rzeczowy i wiarygodny, godny zaufania… i tak zaczyna się jego praca społeczna, która trwać będzie 30 lat i wyniesie go na pomnik trwalszy niż ze spiżu.
Wspaniała biografia wielkiego męża Ameryki pisana wprawną ręką niemieckiego pisarza ukazuje nam lata 40 i 50 XIX stulecia z wrażliwością psychologa prowadzącego nas przez zawiłości duszy Lincolna, jego rozterki i ból gdy patrzy na nierówności rasowe i społeczne, jego przerażenie gdy zbliża się wojna secesyjna i mrówczą pracę, by tę wojną wygrać i zaprowadzić demokratyczny ład w całym państwie. Czy mu się to udaję, czy dzieło jego życia się spełniło? Czy Ameryka po Lincolnie stała się inna?

Złota królowa. Elżbieta Łokietkówna Dorota Pająk-Puda


W czasach gdy niewiasta odbywa jedną podróż w życiu albo do nowo poślubionego mężczyzny, albo do klasztoru, ona zwiedza Akwizgran, Marburg, Pragę, bywa w Neapolu i w Tyrolu, a Rzym wita ją jak cesarzową.
W świecie, gdzie królowie drżą przed papieżem i cesarzem, ona jednemu jawnie grozi, a drugiego regularnie strofuje.
Elżbieta zna smak miłości, żałoby, straty i porażki, ale i moc największych ludzkich namiętności: pieniędzy i władzy. Nie dziwne więc, że dokonuje niemożliwego – zagnieżdża na Wawelu nową dynastię i królem Polski czyni niewiastę.
Kim zatem była Elżbieta Łokietkówna, córka Władysława Łokietka, siostra Kazimierza Wielkiego, królowa Węgier, babka Jadwigi Andegaweńskiej, najpotężniejsza Polka w dziejach, o której milczą podręczniki?
Oto kolejna próba opowiedzenia losów wielkich kobiet zapomnianych przez historię.

Dziadek do orzechów E.T.A. Hoffman



Jest Wigilia. Siedmioletnia Klara i jej braciszek Fred czekają na świąteczne prezenty. Jak zawsze najwspanialszy dostaną od sędziego Droselmajera, zegarmistrza i wynalazcy, ich chrzestnego ojca; w tym roku jest to zamek z poruszającymi się figurkami. Jednak dzieci wolą inne zabawki od mechanicznych cudów skonstruowanych przez sędziego, którymi nie można się tak po prostu bawić: Klara dostaje nowe lalki i śliczną sukienkę, Fred pułk ołowianych huzarów oraz konia na biegunach. Pod choinką jest jeszcze jeden prezent – dziadek do orzechów, w postaci małego człowieczka o dużej głowie i cienkich, krótkich nóżkach; włożenie do jego ust orzecha i pociągnięcie za drewniany płaszczyk powoduje rozłupanie skorupki. Figurka, mimo że brzydka, bardzo przypada do serca Klarze, jej więc zostaje oddana pod opiekę…
Książka, utrzymana w fantastycznej konwencji, opowiada o przygodach małej Klary w świecie, w którym zabawki ożywają, a księciem ich królestwa zostaje tytułowy Dziadek do Orzechów.

W cieniu zakwitających dziewcząt Marcel Proust


Drugi tom quasi-autobiograficznego cyklu Marcela Prousta W poszukiwaniu straconego czasu, uznanego w powszechnej opinii krytyków za arcydzieło literatury. (Pierwsza część nosi tytuł W stronę Swanna). Piękno niektórych zdań tych powieści zapiera dech w piersiach. Zawdzięczamy to również niesłychanej maestrii tłumaczenia Tadeusza Boy’a-Żeleńskiego.

Proust przepięknie odmalowuje życie francuskiego mieszczaństwa w czasach tzw. belle époque. Zwraca uwagę na każdy detal, niuans. Wnikliwie i mądrze ukazuje też relacje międzyludzkie, tu również najważniejszy jest każdy detal, każdy niuans. Główny bohater wchodzi w wiek, gdy najważniejsze stają się dziewczęta….

W tej powieści jest mądrość i znajomość życia niezależna od epoki, w jakiej się żyje. Czytając Prousta czerpiemy z bogactwa spostrzeżeń socjologicznych, filozoficznych i psychologicznych. Bogactwa, jakim obdarzać nas może tylko wielka literatura.

Rewolucja niebieska. Powieść o Mikołaju Koperniku Wojciech Wiercioch, Jolanta Szymska-Wiercioch


Astronom, lekarz, prawnik, polityk, ekonomista, matematyk, geograf, tłumacz, historyk, filozof. Żył w czasach granicznych, w okresie wielkich przemian ideowych, społecznych i politycznych, między polskim średniowieczem a renesansem, gdy astronomia przenikała się z astrologią. Astrologiczna Ryba. Ów znak zodiakalny symbolizuje zniszczenie i odrodzenie oraz intelektualną iluminację. Taki też był żywot Kopernika, rozdarty między rozlicznymi obowiązkami a pasją, której oddawał się w samotności, kładąc podwaliny pod nowoczesną naukę. Wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię nie krzykiem i autoreklamą, tylko zgodnie z naturą Ryb – wytrwałością i siłą spokoju.

Tajemniczy opiekun Jean Webster


Siedemnastoletnia Agata Abbot całe dotychczasowe życie spędziła w sierocińcu – Domu Wychowawczym im. Johna Griera. Jej los odmienia się nieoczekiwanie, gdy jeden z opiekunów placówki przypadkiem odkrywa jej talent literacki i funduje stypendium umożliwiające ukończenie ekskluzywnego college’u. Dobroczyńca pragnie pozostać anonimowy – Agata nie zna nawet jego nazwiska. Musi jednak co miesiąc informować go listownie o swoich postępach w nauce i życiu. Dziewczyna z zapałem wywiązuje się z zadania. W pełnych humoru, kilkunastostronicowych epistołach barwnie opisuje swoje codzienne przygody. Anonimowość opiekuna jest jej ciągłą zgryzotą, ale wreszcie stanie się pułapką na niego samego…

Polska w anegdotach Wojciech Wiercioch, Jolanta Szymska-Wiercioch


Dopełnienie antologii pt. Anegdoty z czterech stron świata, zbiór 1117 zabawnych, ekspresyjnych bądź refleksyjnych opowiastek o bardziej lub mniej znanych postaciach historycznych.
Są tu niezłomne, ale i słabe charaktery, zadziwiające emocje, cięte riposty, ciekawe bon moty i literackie kalambury. Beczka śmiechu i kieliszek łez.

Crimen Józef Hen


Gdzieś na pograniczu dzisiejszej Polski i Ukrainy na Pogórzu Sanockim stoi chudy i zaniedbany majątek Błudnickich. Do niego zdąża po ośmiu latach wojny i rosyjskiej niewoli syn tego domu Tomasz.
Ojciec jego w niejasnych okolicznościach stracił niedawno życie. Nie zdążyli się spotkać.
Syn czuje, że musi tę pośpieszną śmierć wyjaśnić. Wiele pytań, mało odpowiedzi. Od czego zacząć, kto może być zabójcą. Czy miejscowy infamis, czy zbójnicka gromada, czy możny sąsiad, który tak szybko przejął ich dobra ziemskie.
A jak to w życiu się zdarza zazwyczaj – na drodze staje mu piękna kobieta i miłość przychodzi znienacka.
Snująca się jak dym po rzece opowieść sensacyjna z XVII wieku – czasów Zygmunta III Wazy. Wspaniale pokazane sylwetki szlachciców i szlachetków, łotrów i infamisów, spotkania katolików, arian, muzułmanów i żydów, zwykłych chłopów i jednej szczególnej wieśniaczki.

Młokos Fiodor Dostojewski


W duszy bohaterów Dostojewskiego zawsze toczy się walka pomiędzy dobrem a złem, ale zenit osiąga ona właśnie w duszy głównego bohatera tej powieści, dziewiętnastoletniego Arkadiusza Wiersiłowa. Znajduje się on w okolicznościach, które czynią problem wyboru możliwym i nieuniknionym. Możliwość zawiera się w jego młodości, nieukończeniu procesu kształtowania osobowości. Nieuniknioność zawiera się w stanie już zaczętego rozpadu jego osobowości, moralnego i psychicznego. Pisarz pokazuje, jak formuje się ona przez chciwość, żądzę zysku i rozpustę. W dodatku młokos to młody chłopak, który kocha swego ojca, ale do końca nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czy ten jest bohaterem, czy łajdakiem.

poniedziałek, 4 października 2021

Skaza na niebie – Tomasz Kołodziejczak

Tytuł: Skaza na niebie

Autor: Tomasz Kołodziejczak

Kategoria: Opowiadania, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 442

Ocena: 4/10

 







Przyszłość jest nieprzewidywalna i pełna tajemnic. Tworzymy ją tak naprawdę tu i teraz, mamy swoje własne przewidywania, marzenia i cele, lecz i tak potrafimy zaskoczyć samych siebie, a i Natura nieraz i nie dwa stara się ubarwić nasze istnienie. Wizjonerzy kreują świat. Są gotowi oddać się we władanie wyobraźni po to tylko, by przenieść swoje własne wytwory w rzeczywistość i zacząć nową epokę. Choć może ona się już zaczęła? Może lot na Księżyc mimo swoich kontrowersji jest jej symbolem? A może przed nami przełom, o którym ludzie niezwiązani z tematem nawet nie pomyślą? Dokładnie w tej chwili nikt tego nie wie – chyba, że właśnie do niego dochodzi. 

Zazwyczaj gdy opowiadam, że moim ulubionym gatunkiem literackim jest fantastyka, mam na myśli odłam fantasy. Jestem olbrzymią miłośniczką światów podobnych do naszego średniowiecza, wojowników, rycerzy i istot magicznych. Jednakże czasami zdarza mi się sięgnąć po drugi odłam, czyli science fiction. Zachwyca mnie wizja przyszłości, gdzie jesteśmy w stanie podróżować po kosmosie, gdzie technologia tworzy potęgę i gdzie niemożliwe staje się możliwe. Między innymi z tego względu postanowiłam zapoznać się ze zbiorem opowiadań Tomasza Kołodziejczaka. 

Styl pisarza od pierwszych stron wydaje mi się duszący i mocno skomplikowany. Na początku wychodziłam z założenia, że to moje ograniczone doświadczenia z tym gatunkiem wpływają na taki odbiór, lecz do ostatnich stron to odczucie pozostało ze mną. Bez wątpienia to język trudny i ciężki. Jednak idzie za tym też olbrzymia zaleta w postaci pewnego rodzaju zachwycającej unikatowości. Gdy już uda się odnaleźć choć na chwilę w nim za pomocą dużego skupienia, widać, że jest to coś wyjątkowego. Poza tym pojawia się wiele pojęć nieużywanych w codziennym języku, co dodatkowo komplikowało poziom zrozumienia. 

Natomiast fabuła niesie za sobą poczucie potęgi. Da się to wyczuć wśród podróży kosmicznych, świata, gdzie technologia osiągnęła poziom dotychczas nam nieznany, zmianie wartości i poglądów na rzeczywistość. To rodzaj siły ukazującej, że postęp jest konieczny i nie do zatrzymania. Razem tworzy to ciekawą syntezę odpowiadającą za patos. Wśród stron da się słyszeć krzyk, że to mocne science fiction, które zostało stworzone, by ukazać tworzenie przyszłości, czyli tak naprawdę by ukazać nasze działania w teraźniejszości poprzez konsekwencje i możliwości. Tomasz Kołodziejczak dał popis wyobraźni, ale też niesamowitej inteligencji, ubierając naszą codzienność w skomplikowaną symbolikę. Udowodnił również, że dobrze zna fizykę i jej potencjał, a przynajmniej tak to odebrałam jako człowiek, który zna wyłącznie podstawy fizyki. 

Każde opowiadanie miało swoją unikatową treść, ale zarazem wspólny mianownik – metaforyzację współczesnych wydarzeń. "Skaza na niebie" jako zbiór opowiadań jest subiektywnym wyjawieniem poglądów pisarza, a poglądy te są intensywne i odbierane jako pewne i bezwarunkowe. Na pewno szanuję autora za to, że umiał wykorzystać ten często niedoceniany gatunek, by przedstawić swoją wizję różnorodnych zdarzeń i problemów. Niemniej było to dla mnie emocjonalne doświadczenie, gdyż nie znajdowaliśmy optymalnego punktu. Albo całkowicie zgadzałam się z pisarzem w niektórych sprawach, co było ekscytujące dla mnie, albo wprost przeciwnie – różnimy się pod wieloma względami i to potrafiło wywoływać we mnie niekiedy gniew i potrzebę tłumaczenia w myślach, czemu mam inne zdanie niż pisarz. 

"Skaza na niebie" na pewno ma wiele wartościowych treści i jest nietuzinkową pozycją literacką. Jednakże przez większość czasu nie mogłam się odnaleźć w lekturze. Przeszkadzał mi styl pisarski, wspomniana nachalność w narzucaniu poglądów i też pewna powtarzalność zauważana po przeczytaniu kolejnego opowiadania. Tak jak wcześniej zauważyłam – są one odmienne, ale nawet ta odmienność z czasem ginie. Być może prawdziwi wielbiciele gatunku dostrzegą więcej zalet. 

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję Fabryce Słów

piątek, 1 października 2021

Samotny dom – Agatha Christie

 

Tytuł: Samotny dom

Autorka: Agatha Christie

Cykl: Herkules Poirot 

Tom: VII

Seria: Jubileuszowa Kolekcja Agathy Christie

Kategoria: Kryminał

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Liczba stron: 224

Ocena: 7/10





Mówi się, że przejście na emeryturę przynosi dużo szczęścia, odpoczynku i wreszcie czasu na rozwijanie swoich pasji. Sama jestem młoda i nawet jeszcze nie rozpoczęłam pracy zawodowej, jednakże i w życiu, i w literaturze wielokrotnie słyszałam, gdy ludzie zarzekają się, że na emeryturze będą podróżować, rozwijać swoje umiejętności i ogólnie spełniać marzenia. Jednak też nieraz i nie dwa byłam świadkiem, jak piękne plany nie mają urzeczywistnienia. Los do końca życia jest przewrotny i stawia człowieka przed zdarzeniami nieprzewidzianymi, trudnymi lub po prostu odmiennymi od naszych wyobrażeń. Podobnie było w przypadku Herkulesa Poirota. 

Herkules jednoznacznie stwierdził, że to koniec jego kariery detektywa. Nadszedł czas przejść na emeryturę i cieszyć się obiecanym odpoczynkiem. Herkules jest na tyle zdesperowany, by spełniać swoje pragnienia, że odmawia rozwiązywania spraw nawet osobom najbardziej szanowanym w Europie. Tylko przypadek wyraźny i będący symbolem czegoś złego może doprowadzić do jego powrotu do zawodu. I tu pojawia się przewrotność losu, ponieważ w momencie gdy Herkules wygłasza tę opinię, dochodzi właśnie do takiego niezwykłego przypadku. Jak zachowa się nasz sławny detektyw? Czy naprawdę dana jest mu emerytura? Czy sprawa postawiona przed nim zostanie tą nierozwiązaną? 

Jeśli się nie mylę, to jest moja druga powieść autorki. Nie jestem wielbicielką kryminałów, więc zazwyczaj je omijam, lecz są takie momenty, gdzie po prostu trzeba. A Agatha Christie to nie tylko klasyka gatunku, to coś więcej – klasyka literatury. Dla mnie to jest wystarczający argument, by sięgnąć po jej powieść. Moim pierwszym spotkaniem z pisarką było "I nie było już nikogo". Bawiłam się wtedy przy nim fantastycznie, jednakże moje oczekiwania stanowczo był większe. Jak to było tym razem z "Samotnym domem"? Bez wątpienia o wiele lepiej i ciekawiej. 

Na podstawie tych dwóch powieści pisarki, o których Wam wspomniałam, wnioskuję, że Agatha Christie nie wyróżnia się wyłącznie unikatową atmosferą swych historii, ale wręcz kreuje ją za pomocą charakterystycznego i niesztampowego stylu. Sam ten fakt ukazuje, dlaczego to akurat ona została osławiona królową kryminału. Język, którym się posługuje, jest prosty, ale przenika w nim niezwykła inteligencja i poczucie humoru, pozwalając na odpoczynek oraz radość i zarazem dając pole popisu dla logicznego myślenia czytelnika. Przez "Samotny dom" wybrzmiewała iskra wyzwania. Gdy czytałam tę powieść w ogóle nie miałam poczucia, że jest to jednak książka pisana ponad pół wieku temu. 

Natomiast w samej fabule moją uwagę przykuł niezmiernie ciekawy zabieg fabularny, z którym chyba nigdy wcześniej się nie spotkałam. A przynajmniej nie w tak intensywnie odczuwalny sposób. Narratorem jest przyjaciel Herkulesa. Hasting jest narratorem pierwszoosobym i to przez jego subiektywną ocenę przepuszczana jest cała historia. Zarazem wiemy, że Hasting jest osobą inteligentną i naiwną. Tworzy się wtedy filtr jego obserwacji poczynań Herkulesa Poirota i mordercy. Z jednej strony mamy prawo zaufać jego spojrzeniu na sytuację, ponieważ jest to człowiek wyróżniający się mądrym umysłem, lecz z drugiej strony czy jego naiwna strona charakteru nie dominuje i nie skrzywia tego spojrzenia – tego już nie wiemy. Takie wielowymiarowy ogląd na sytuację sprawił, że czułam się zaintrygowana i postawiona przed olbrzymim wyzwaniem. 

Gdy czytałam, to bardzo długo nie miałam w ogóle pomysłów, co mogło się tam wydarzyć. Żadnych konkretnych koncepcji, żadnych logicznych połączeń, nic. Dopiero po ponad połowie książki zaczęłam tworzyć pewien scenariusz i już wtedy okazał się on prawdziwy w wielu aspektach, z czego czuję się bardzo dumna. W "Samotnym domu" pojawiło się wiele niespodziewanych zwrotów akcji i informacji istotnych, ale też mylących. 

Natomiast kreacja bohaterów jest mocno ograniczona, ale przy tego typu powieści całkowicie wystarczająca. Agatha Christie podała czytelnikowi na tacy te cechy charakteru, które są konieczne i pozwoliła za nimi podążać. Dla mnie to jest pierwsze spotkanie z postacią osławionego Herkulesa Poirota. Przyznam się, że miałam całkowicie inne wyobrażenie na temat tej postaci. Detektyw zaskoczył mnie swoją zarozumiałością, arogancją i pewnością siebie. Ale doceniam zamysł pisarki, która stworzyła bohatera genialnego, jednak niekoniecznie do polubienia. 

W "Samotnym domie" wybrzmiewa nauka, że czasami oczywiste rzeczy nie są tak oczywiste, jakby mogło się wydawać. To dość rozmyte stwierdzenie i niekoniecznie pasujące do wszystkich życiowych zdarzeń, lecz warto zastanowić się nad niektórymi aspektami, gdyż nigdy nie wiadomo, czy coś, co mamy blisko siebie, nie jest przy nas, a my natrętnie to omijamy, by iść schematem. Warto pamiętać, że każdy z nas ma swoje własne tajemnice. Niektóre są małe i nic poza dyskomfortem danej osoby nie stałoby się, gdyby się wydały, ale niektóre przerażają i nie bez powodu są ukrywane. 

Bardzo cieszę się, że zapoznałam się z kolejną powieścią królowej i że zyskuję o niej coraz to lepsze zdanie. Na pewno czuję się przekonana, by jeszcze nieraz spróbować poznać inną jej historie i zagłębić się w świat sekretów, intryg i zbrodni.

Egzemplarz recenzencki Sztukater.pl