Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dolnośląskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dolnośląskie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 października 2021

Samotny dom – Agatha Christie

 

Tytuł: Samotny dom

Autorka: Agatha Christie

Cykl: Herkules Poirot 

Tom: VII

Seria: Jubileuszowa Kolekcja Agathy Christie

Kategoria: Kryminał

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Liczba stron: 224

Ocena: 7/10





Mówi się, że przejście na emeryturę przynosi dużo szczęścia, odpoczynku i wreszcie czasu na rozwijanie swoich pasji. Sama jestem młoda i nawet jeszcze nie rozpoczęłam pracy zawodowej, jednakże i w życiu, i w literaturze wielokrotnie słyszałam, gdy ludzie zarzekają się, że na emeryturze będą podróżować, rozwijać swoje umiejętności i ogólnie spełniać marzenia. Jednak też nieraz i nie dwa byłam świadkiem, jak piękne plany nie mają urzeczywistnienia. Los do końca życia jest przewrotny i stawia człowieka przed zdarzeniami nieprzewidzianymi, trudnymi lub po prostu odmiennymi od naszych wyobrażeń. Podobnie było w przypadku Herkulesa Poirota. 

Herkules jednoznacznie stwierdził, że to koniec jego kariery detektywa. Nadszedł czas przejść na emeryturę i cieszyć się obiecanym odpoczynkiem. Herkules jest na tyle zdesperowany, by spełniać swoje pragnienia, że odmawia rozwiązywania spraw nawet osobom najbardziej szanowanym w Europie. Tylko przypadek wyraźny i będący symbolem czegoś złego może doprowadzić do jego powrotu do zawodu. I tu pojawia się przewrotność losu, ponieważ w momencie gdy Herkules wygłasza tę opinię, dochodzi właśnie do takiego niezwykłego przypadku. Jak zachowa się nasz sławny detektyw? Czy naprawdę dana jest mu emerytura? Czy sprawa postawiona przed nim zostanie tą nierozwiązaną? 

Jeśli się nie mylę, to jest moja druga powieść autorki. Nie jestem wielbicielką kryminałów, więc zazwyczaj je omijam, lecz są takie momenty, gdzie po prostu trzeba. A Agatha Christie to nie tylko klasyka gatunku, to coś więcej – klasyka literatury. Dla mnie to jest wystarczający argument, by sięgnąć po jej powieść. Moim pierwszym spotkaniem z pisarką było "I nie było już nikogo". Bawiłam się wtedy przy nim fantastycznie, jednakże moje oczekiwania stanowczo był większe. Jak to było tym razem z "Samotnym domem"? Bez wątpienia o wiele lepiej i ciekawiej. 

Na podstawie tych dwóch powieści pisarki, o których Wam wspomniałam, wnioskuję, że Agatha Christie nie wyróżnia się wyłącznie unikatową atmosferą swych historii, ale wręcz kreuje ją za pomocą charakterystycznego i niesztampowego stylu. Sam ten fakt ukazuje, dlaczego to akurat ona została osławiona królową kryminału. Język, którym się posługuje, jest prosty, ale przenika w nim niezwykła inteligencja i poczucie humoru, pozwalając na odpoczynek oraz radość i zarazem dając pole popisu dla logicznego myślenia czytelnika. Przez "Samotny dom" wybrzmiewała iskra wyzwania. Gdy czytałam tę powieść w ogóle nie miałam poczucia, że jest to jednak książka pisana ponad pół wieku temu. 

Natomiast w samej fabule moją uwagę przykuł niezmiernie ciekawy zabieg fabularny, z którym chyba nigdy wcześniej się nie spotkałam. A przynajmniej nie w tak intensywnie odczuwalny sposób. Narratorem jest przyjaciel Herkulesa. Hasting jest narratorem pierwszoosobym i to przez jego subiektywną ocenę przepuszczana jest cała historia. Zarazem wiemy, że Hasting jest osobą inteligentną i naiwną. Tworzy się wtedy filtr jego obserwacji poczynań Herkulesa Poirota i mordercy. Z jednej strony mamy prawo zaufać jego spojrzeniu na sytuację, ponieważ jest to człowiek wyróżniający się mądrym umysłem, lecz z drugiej strony czy jego naiwna strona charakteru nie dominuje i nie skrzywia tego spojrzenia – tego już nie wiemy. Takie wielowymiarowy ogląd na sytuację sprawił, że czułam się zaintrygowana i postawiona przed olbrzymim wyzwaniem. 

Gdy czytałam, to bardzo długo nie miałam w ogóle pomysłów, co mogło się tam wydarzyć. Żadnych konkretnych koncepcji, żadnych logicznych połączeń, nic. Dopiero po ponad połowie książki zaczęłam tworzyć pewien scenariusz i już wtedy okazał się on prawdziwy w wielu aspektach, z czego czuję się bardzo dumna. W "Samotnym domu" pojawiło się wiele niespodziewanych zwrotów akcji i informacji istotnych, ale też mylących. 

Natomiast kreacja bohaterów jest mocno ograniczona, ale przy tego typu powieści całkowicie wystarczająca. Agatha Christie podała czytelnikowi na tacy te cechy charakteru, które są konieczne i pozwoliła za nimi podążać. Dla mnie to jest pierwsze spotkanie z postacią osławionego Herkulesa Poirota. Przyznam się, że miałam całkowicie inne wyobrażenie na temat tej postaci. Detektyw zaskoczył mnie swoją zarozumiałością, arogancją i pewnością siebie. Ale doceniam zamysł pisarki, która stworzyła bohatera genialnego, jednak niekoniecznie do polubienia. 

W "Samotnym domie" wybrzmiewa nauka, że czasami oczywiste rzeczy nie są tak oczywiste, jakby mogło się wydawać. To dość rozmyte stwierdzenie i niekoniecznie pasujące do wszystkich życiowych zdarzeń, lecz warto zastanowić się nad niektórymi aspektami, gdyż nigdy nie wiadomo, czy coś, co mamy blisko siebie, nie jest przy nas, a my natrętnie to omijamy, by iść schematem. Warto pamiętać, że każdy z nas ma swoje własne tajemnice. Niektóre są małe i nic poza dyskomfortem danej osoby nie stałoby się, gdyby się wydały, ale niektóre przerażają i nie bez powodu są ukrywane. 

Bardzo cieszę się, że zapoznałam się z kolejną powieścią królowej i że zyskuję o niej coraz to lepsze zdanie. Na pewno czuję się przekonana, by jeszcze nieraz spróbować poznać inną jej historie i zagłębić się w świat sekretów, intryg i zbrodni.

Egzemplarz recenzencki Sztukater.pl 

poniedziałek, 14 grudnia 2020

Chilling Adventures of Sabrina. Ścieżka Nocy – Sarah Rees Brennan

 

Tytuł: Chilling Adventures of Sabrina. Ścieżka Nocy

Autor: Sarah Rees Brennan

Tłumaczenie: Donata Olejnik

Cykl: Chilling Adventures of Sabrina

Tom: III

Seria: Chilling Adventures of Sabrina 

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Ocena: 7/10

Książkę "Chilling Adeventures of Sabrina. Ścieżka Nocy" otrzymałam od TaniaKsiążka.pl



Życie czasami niesie ze sobą nieprzewidziane zdarzenia losu, które wymagają od nas natychmiastowej decyzji. Zaważy ona na całej naszej przyszłości, a my mamy zaledwie kilka sekund, by ją podjąć. Wtedy przychodzi ten abstrakcyjny czas prawdy, gdy musimy zaakceptować siebie i pewne zdarzenia niezależnie od tego, czy chcemy. Akceptacja wydaje się czymś pożądanym i niosącym ze sobą satysfakcję i czasami nawet szczęście. Ale jest też czymś niesamowicie wymagającym, angażującym i dającym popis najwyższej odwagi. Czy każdy z nas jest w stanie przyznać się do swoich grzechów? Czy każdy z nas jest gotowy, przyjąć siebie takim, jakim się jest? Czy to łatwiejsza droga, czy jednak o wiele trudniejsza? 

Sabrina z pomocą przyjaciół po raz kolejny pokonała zło. Tym razem przekroczyła wszelkie granice, ponieważ odwróciła się od swojej wiary i stawiła czoło samemu Lucyferowi. To przejaw niezwykłej odwagi, wytrwałości i pewności siebie. Lecz ona również musiała zapłacić za to olbrzymią cenę w postaci ciała i duszy swojego ukochanego – Nicka. Młoda półczarownica nie jest w stanie pozostawić osobę, którą kocha najbardziej na świecie, na wieczne piekło. Dlatego postanawia ponownie stoczyć walkę. Tym razem wchodząc do samej otchłani piekła. Czy Sabrina da radę uratować Nicholasa? Czy oni naprawdę się kochają? I czy jej przyjaciele są w stanie zaakceptować samych siebie? Pytań jest wiele, a każda błędna odpowiedź, czy czyn mogą pozbawić życia wszystkich. 

Jakiś czas temu postanowiłam zapoznać się z najnowszym serialem o przygodach młodej półczarownicy Sabriny. Pamiętałam go jeszcze z dziecięcych lat, gdy z pasją oglądałam zmagania nastolatki. Do nowej wersji było to moje drugie podejście i ponownie nietrafione. Mimo że obejrzałam cały serial i planuję za niedługo powrócić do najnowszego sezonu, mam raczej złe wspomnienia. Nie mam pojęcia, dlaczego zdecydowałam się przeczytać tę książkę. Chyba w ramach wiary, że książka jest zawsze lepsza od wersji filmowej. Choć w tym przypadku to serial jest inspiracją. Czy tak było? Stanowczo moja teza po raz kolejny się potwierdziła. 

Przede wszystkim bardzo spodobał mi się styl autorki, gdyż pisarka wykazała się niezwykle lekkim i przyjemnym piórem, zarazem w żaden sposób nie podchodząc pod infantylizm. Książki napisane takim językiem według mnie niosą ze sobą fantastyczną rozrywkę i pozwalają czytelnikowi na oddanie się fabule i przeniesienie do innego świata. W połączeniu z obrazowymi opisami świat pełen magii i mrocznej otchłani od samego początku pochłonął mnie. 

Natomiast fabuła przedstawia się nam z trzech perspektyw – Sabriny i jej przyjaciół, Nicka oraz Ambrose'a i Prudence. Jest to bardzo podobny zabieg jak w samym serialu i bardzo przypadł mi do gustu. Pozwala na pełnowymiarowe spojrzenie na uniwersum z różnych perspektyw i w kontekście różnych problemów. Autorka nie ograniczyła się do jednej przeciwności losu, ale nie wprowadziła też niepotrzebnego chaosu. Historia w większości była spójna i harmonijnie łączyła różne wątki. Co prawda w niektórych miejscach przydałoby się lepsze dopracowanie i wytłumaczenie, lecz i tak mając w głowie cały czas fabułę serialu, która jest miejscami mocno odrębna od książki, było to logiczne i skupiało moją uwagę. Jednak największą zaletą całej opowieści są liczne retrospekcje, które pozwalają poznać lepiej duszę bohaterów i ich ukryte motywy działań. Było to podróż do wnętrze ich istnienia i ukazanie jak zewnętrzne zachowania mogą być zwykłą pozą, tworząc wcześniej zaplanowaną sztukę teatralną odbywającą się w prawdziwym życiu. 

Istotna wydaje się też tematyka. Zauważyłam, że wiele czytelników uważa ten gatunek wyłącznie za pustą rozrywką. Dla mnie niesie on ze sobą wielką metaforę uderzającą w sedno samego życia. W przypadku tej powieści również tak jest. Pisarka strona za stroną ukazuje, że w wielu przypadkach prawda boli, lecz bez jej akceptacji nie jesteśmy w stanie ruszyć dalej i po prostu żyć. Jesteśmy w pajęczynie swojego własnego losu i decyzji. W każdej chwili można to zmienić, lecz wymaga to olbrzymiego wysiłku. Ten raczej przygnębiający fakt jest w otoczeniu wizji prawdziwej miłości i równie prawdziwej przyjaźni. "Ścieżka Nocy" dobitnie pokazuje, że te dwie wartości grają olbrzymią rolę w naszym istnieniu i często są nieodłączne. 

Największym i to pozytywnym zaskoczeniem okazali się bohaterowie. Ponownie – w przeciwieństwie do serialu – bardzo dokładnie dopracowani i pełnowymiarowi. Byłam pod olbrzymim wrażeniem ich kreacji oraz uczuć, którymi zaczęłam ich darzyć. Przede wszystkim doceniłam Nicholasa, które z całego serce nie cierpiałam. Dzięki retrospekcjom z jego życia dostałam szansę, by nareszcie zrozumieć jego postępowanie i dać mu szansę. Choć pewien aspekt wywołał moje oburzenie, a chodzi mi o zbytnie wyidealizowanie Harvey'a. Jest po prostu irytująco perfekcyjny, a tacy ludzie nie istnieją. Choć może powinnam się skupić na Sabrinie, która w tej części jest wręcz nieuchwytna i łatwiej ją spotkać w opowieściach innych niż w tej prawdziwej. 

"Chilling Adentures of Sabrina. Ścieżka Nocy" okazała się znacznie lepsza od serialu, zarazem będąc bardzo intrygującą książką samą w sobie. Cieszę się, że pomimo małej niechęci zdecydowałam się na literackie zapoznanie z tą historią. Bez wątpienia przeczytam kolejne tomy, gdy się już pojawią i prawdopodobnie wrócę do pierwszych. Tymczasem jeśli lubicie lekkie opowieści o magii i zwariowanych czarownicach, będzie to pozycja idealna. 

Podobno powieści można znaleźć w kategorii książki dla młodzieży na stronie TaniaKsiążka.pl

wtorek, 9 lutego 2016

Skrzydła Laurel


Tytuł: "Skrzydła Laurel"

Autor: Aprilynne Pike

Tłumaczenie: Donata Olejnik

Cykl: Laurel

Tom: I

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Liczba stron: 264

Ocena: 6/10







Niektórzy nie chodzą do szkoły. Decyzja rodziców zapadła – ich dziecko będzie uczyć się w domu. Dlaczego miałoby być to gorsze środowisko? W końcu będzie wśród kochających ludzi, którzy zawsze będą pomagać, motywować i w nagłych przypadkach iść na kompromis. Tylko jest jedno sławetne "ale"... W życiu tak nie jest. Nie otaczają nas sami życzliwi ludzie, nie zawsze jest łatwo. Właśnie dlatego Laurel po latach nauki w domu musi przekroczyć mury przerażającego budynku – szkoły. Nie podoba się jej to. Wolałaby dokończyć swoją edukację  w swoim własnym pokoju. Jednak rodzice są nieubłagani. Dziewczyna musi się pogodzić z ich decyzją. Ku jej zaskoczenie szkoła nie okazuje się takim strasznym miejscem, jak myślała. Poznaje przystojnego Dawida, który widocznie zabiega o jej względy. Ma nowych przyjaciół. Wszystko zaczyna się układać. Do czasu... Na jej plecach pojawia się małe wybrzuszenie, które rośnie i rośnie, aż wreszcie... Kim tak naprawdę jest Laurel? Czy otoczenie szkolne jest odpowiednie dla takiej osoby jak ona? Czy dziewczyna będzie umiała sobie poradzić z uczuciami?

O "Skrzydłach Laurel" opowiadała mi wielokrotnie przyjaciółka. Nasłucham się o niej samych pozytywnych opinii. Do tego stopnia, że postanowiłam zapoznać się z całą serią. Moja przyjaciółka nie ukrywała, że nie jest to ambitna lektura. Jest to bardziej powieść, która pozwala odciąć się od trudności życia codziennego i odprężyć. Nigdy nie przeczyłam, że lubię takie książki. Najczęściej są wyjątkowo naiwne i mają płytką tematykę, ale potrzebuję od czasu do czasu przeczytać taką lekturę, dlatego z chęcią wzięłam się za czytania "Skrzydeł Laurel". Czy dała mi to, czego szukałam?

Bez wątpienia autorka wpadła na ciekawy pomysł. Wprowadziła do fabuły nową rasę fantastyczną, która przewijała się od wieków wśród literatury i legend, ale nigdy nie znalazła swojego konkretnego miejsca poza bajkami dla dzieci. Podoba mi się, że pisarka nie uległa uprzedzeniom i z banalnych istotek stworzyła cały odmienny gatunek, który ma większe znaczenie poza ubarwianiem innych historii. Jest to pewnego rodzaju oryginalność i odwaga. Łatwo skrytykować coś, co uchodzi za pozornie trywialne. Pike w "Skrzydłach Laurel" kreuje nowy świat. Jest on jeszcze oparty na naszej rzeczywistości, ale czuć zapowiedź czegoś nowego, czegoś, czego jeszcze nie było... Nie ukrywam, że koniecznie chcę się zapoznać z alternatywnym uniwersum stworzonym w cyklu "Laurel".

Styl autorki jest wyjątkowo przyjemny. Wciąga czytelnika w taki sposób, że książkę spokojnie można przeczytać na jeden raz. Jest to dość duży plus, jednakże poza tym język powieści nie wyróżnia się na tle innych. Jest przeznaczony bardziej dla młodszej młodzieży, która dopiero zaczyna odkrywać tajniki czytania. Idealna zachęta, by w przyszłości sięgnąć dalej i poszukać bardziej ambitnych dzieł. Nie poznałam tutaj nowych słów, nie zachwyciłam się niesamowitą składnią, więc czuję trochę niedosyt literacki. Lubię uczyć się z książek czegoś nowego o naszym języku. Tutaj w pewnym stopniu musiałam się cofnąć, gdyż to nie jest historia na mój wiek. Lecz dobrze wiecie, że uważam, że trzeba wrócić do lektur dla tych trochę i bardzo młodszych. Miałam do tego okazję, więc ją wykorzystałam.

Co do bohaterów mam bardzo mieszane uczucia. Nie zachwycili mnie, ale nie mogę też powiedzieć, że byli źle wykreowani. Lepszym słowem będzie tutaj niedokładnie. Są namiastką czegoś większego. Nie byłam w stanie wywnioskować, o czym myślą, ani przewidzieć ich przyszłych zachowań. To jest dobry znak, który daje nadzieję, że w następnych częściach postacie będą bardziej ciekawe i dociekanie, jakie akurat mają przemyślenia, będzie pasjonującym zajęciem. Czuję, że to zapowiedź czegoś większego i nastawiam się bardzo pozytywnie na drugi tom.

"Skrzydła Laurel" są książką, której nie mogę polecić, ale również nie mogę odradzić. To jest zależne od czytelnika. Jeśli gustuje w samych ambitnych powieściach, to przeczytanie tej pozycji będzie bardzo ciężkim doświadczeniem. Lecz jeśli po trudnym dniu chce się odprężyć i trochę "odmóżdżyć", będzie to idealna lektura, którą bardzo przyjemnie się czyta. 

piątek, 18 września 2015

Każdego dnia

Każdego dnia
David Levithan

Każdego dnia nastoletni A znajduje się w innym ciele. Otaczają go nieznajomi, okolica nigdy nie przypomina miejsca, w którym chłopak już bywał, a najbliższa rodzina okazuje się nikim ważnym. Tak wygląda świat A, który pogodzony z swym losem stara się nie przekraczać wszelkich granic. Jednak pewnego dnia w ciele Justina chłopak poznaje nadzwyczaj intrygującą Rhiannon, dla której z chęcią złamie najważniejsze reguły. 

Codziennie nowe wcielenia, ciała, charakter, pochodzenie, historia. Zero ograniczeń. Brak konsekwencji. Umysł dryfujący w przestrzeni w poszukiwaniu stałego domu. Ciała, które z radością powita nową perspektywę bytu. Niepojęte istnienie, nad którym kontroli nie utrzymuje nawet diabeł. Czysta karta dla nowego życia. Czy chcielibyście, by tak została zapisana wasza bajka? Bez uczuć, emocji, pełna fałszu, a przede wszystkim wielu wcieleń? Wyobrażacie sobie codzienne budowanie życia od podstaw? 

Jednego się dotąd nauczyłem: każdy człowiek chce, żeby wszystko grało. Nie marzymy o niczym fantastycznym cudownym, ani wyjątkowym. Z radością godzimy się na to, że wszystko gra, bo tyle nam w zupełności wystarcza.

Tak właśnie wygląda bajka A  nastolatka pragnącego odnaleźć ukojenie oraz zrozumienie w świecie bez prawdziwego kontaktu z ludźmi. Bohater jest cierpliwy, tolerancyjny i ostrożny. Ceni prywatność innych, dlatego stara się nie ingerować w ich sprawy towarzyskie. Wycofany, troskliwy, ideał niemający ciała, ale... co jeśli serce A zatańczy i odnajdzie drugą połówkę? Czy taki związek ma szansę zaistnieć? 

David Levithan to autor z daleko sięgającą wyobraźnią. Jego skoczny pomysł zdobyłby serca wielu czytelników, gdyby do historii wniesiono parę poprawek. Przede wszystkim tempo akcji powinno przyspieszyć, ciała z dnia na dzień powinny być atrakcyjniejsze, a skala ich urozmaicenia powinna nie znać granic. Jednym słowem  książce zabrakło pięknego, fabularnego tła, na którym mogłaby rozwijać się słodka historia A. 

Czy przez to, kim jestem, różnię się od innych ludzi? Owszem, morderstwo uszłoby mi na sucho, jednak przecież w każdym człowieku tkwi zło. Chodzi o to, że dokonujemy wyboru. Każdego dnia decydujemy, że nikogo nie skrzywdzimy. Nie jestem inny pod tym względem.

Podsumowując  uważam, że Każdego dnia to idealna lektura dla czytelników pragnących zatopić się w nieziemskim romansie. Gwarantuję, że otoczy was słodko-gorzka aura, która pozostawi po sobie ślady obecności. Jeśli nie boicie się nudy i szukacie niezobowiązującej, lecz pięknej powieści, to sięgajcie po Każdego dnia. Na pewno się  nie zawiedziecie. 

Moja ocena:
7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu oraz Redakcji Essentia.