Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Young. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Young. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 października 2021

Przewodnik dla damy po halkach i korsarstwie – Mackenzi Lee

 

Tytuł: Przewodnik dla damy po halkach i korsarstwie

Autor: Mackenzi Lee

Przekład: Daria Kuczyńska-Szymala

Cykl: Rodzeństwo Montague

Tom: II

Kategoria: Literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Young

Liczba stron: 405

Ocena: 7/10

Książkę "Przewodnik dla damy po halkach i korsarstwie" otrzymałam w ramach współpracy z TaniaKsiażka.pl



Czuliście się kiedyś ograniczeni przez system? Dlatego że macie określone preferencje, że jesteście z określonej warstwy społecznej, że jesteście jakieś płci, innej niż hetero orientacji seksualnej, że macie określony kolor skóry, pochodzenie? Cokolwiek, co sprawiło, że nie mogliście żyć tak, jakbyście chcieli? Myślę, że jest wśród nas na pewno dużo osób, które w swoim życiu z różnych powodów zostały wykluczone ze społeczeństwa, w którym chciały uczestniczyć. Często mówi się o równości, tych samych możliwościach, ale równie często życie to weryfikuje i rachunek niekoniecznie jest dodatni. 

Felicity po tym, jak Monty i Percy zostali parą i postanowili żyć poza rodziną, by móc być razem i nie obawiać się w takim stopniu, że może dojść do tragedii ze względu na ich orientację seksualną i przypadłość Percy'ego, również postanowiła żyć według własnych zasad. Utrzymuje się poprzez pracę u piekarza i dzielnie dąży do tego, by dostać się do szkoły medycznej i z czasem uzyskać licencję lekarza. Jednak zderzenie z XVIII-wieczną rzeczywistością okazuje się bolesne i trudne do pokonania. Lecz Felicity jest silną młodą kobietą, która jest gotowa walczyć o swoje wartości i marzenia. Z tego względu rusza do Londynu, by tam próbować swoich sił i zostać lekarzem. Czy uda się Felicity osiągnąć cel? Czy da się przekonać mężczyzn, że bycie kobietą nie eliminuje inteligencji i tak samo sprawnie pozwala leczyć innych ludzi? Jak dalej potoczyły się losy Monty'ego i Percy'ego? 

Gdy dowiedziałam się, że już niedługo drugi tom cyklu "Rodzeństwo Montague", byłam niezmiernie podekscytowana. Z pierwszą częścią zapoznałam się poprzez podejście, że być może okaże się to ciekawa rozrywka. Tymczasem okazało się, że to wartościowa pozycja ukazująca realia ówczesnych czasów, ale podkreślająca również problemy współczesne, a to wszystko w otoczce genialnego poczucia humoru i wnikliwych analiz profili psychologicznych. Przywiązałam się do bohaterów, więc byłam przekonana, że to będzie niesamowity i nostalgiczny powrót. Czy tak było?

Na pewno drugi tom udowodnił mi, że styl, którym posługuje się pisarka, jest czymś stałym u niej. Również zachwyca wspaniałą lekkością pióra, ale też skupieniem się na szczegółach. Daje to poczucie, że jest to literatura młodzieżowa, jednakże dla starszych czytelników też jest godną uwagi pozycją, gdzie nie trzeba się obawiać zbytniego infantylizmu lub spłyconych problemów. Zarazem da się zauważyć, że coś się zmieniło. Pisarka pamiętała, że inną osobowość ma Monty, a inną Felicity i jest to wyczuwalne w narracji. Być może to wyłącznie zaleta narracji pierwszoosobowej, która już sama w sobie narzuca inność. Niemniej jestem zdania, że to też praca autorki nad kreacją bohaterów. 

Sama fabuła okazała się intrygującą i pełną pasji przygodą, choć przyznam, że stanowczo bardziej do gustu przypadła mi opowieść z pierwszej części, gdzie większość zdarzeń skupiało się jednak na bracie Felicity. Tutaj chyba powinnam podkreślić, że tak polubiłam postać Monty'ego, że główna postać gasła, a ja tylko wyczekiwałam, kiedy pojawi się ten niesforny chłopak. Nie sądzę, by wynikało to z błędu pisarki, tylko mojej pozostałej z pierwszego tomu fascynacji. Tym bardziej że naprawdę historia tej młodej i pełnej werwy oraz pasji kobiety była nieprzewidywalna i dawała wiele do myślenia. Ujmowała rzeczywistość w kontekście wielowymiarowym i mimo że dominował problem dyskryminacji kobiet, to dało się zwrócić uwagę i na inne istotne aspekty społeczne. 

Ogólnie już pierwsze strony poruszyły moje serce, gdy zdałam sobie sprawę, że talent Felicity nie ma znaczenia w świecie, gdzie liczą się wyłącznie mężczyźni i ich status społeczny. Czułam oburzenie i sama tworzyłam listę argumentów, które dokładnie mówiły, dlaczego ci mężczyźni powinni się zastanowić nad sobą. Mimo dość oschłej natury Felicity darzę ją olbrzymią sympatią i szacunkiem. Było niesamowicie czytać, że ta kobieta nie poddaje się i mimo ciężkiej pracy w piekarni oraz ciągłym odmowom – często odbywającym się w sposób mało kulturalny – nadal ma w sobie tę iskrę, by przeć do przodu. Nie mogłam zapomnieć, że mimo braku uwagi ze strony rodziców dziewczyna pochodzi z bogatej i wpływowej rodziny arystokratycznej. Sam fakt, że była gotowa poświęcić luksus w imię swoich marzeń jest godny podziwu. Choć nie można zapominać, że pieniądze, szanowane nazwisko i właśnie luksus nie są w stanie zmyć krzywdy stereotypów, obraz i ograniczeń. 

Postać Felicity Montague okazała się dla mnie inspirująca i dająca nadzieję, że da się przeć do przodu mimo przeciwności. Tak jak napisałam we wprowadzeniu – do dzisiaj wiele z nas w większym lub mniejszym stopniu doświadczyło w życiu stygmatyzacji. Na pewno czasy się zmieniły i obecnie możemy na nie patrzeć w lepszych kolorach, ale czy nadal wystarczających? Czy możemy osiąść na laurach? Jeśli jest z Was coś, co przez społeczeństwo jest uważane za odmienność, mam nadzieję, że macie odpowiednie wsparcie i rozumiecie, że to system jest chory i nie ma prawa decydować, czym jest odmienność i czy to powód, by ranić kogokolwiek. 

Więcej podobnych książek można znaleźć w dziale książki dla młodzieży na TaniaKsiążka.pl

środa, 23 czerwca 2021

Arcymag – Charlie N. Holmberg

 

Tytuł: Arcymag

Autorka: Charlie N. Holmberg

Przekład: Monika Wiśniewska

Cykl: Papierowy Mag

Tom: III

Seria: Young

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Liczba stron: 256

Ocena: 5/10

Książkę "Arcymag" otrzymałam w ramach współpracy z TaniaKsiażka.pl


Ile zasad można złamać w imię miłości? Jakich czynów się dopuścić, by jeszcze otrzymało to wybaczenie? Czy miłość w ogóle może być wymówką do łamania zasad prawnych, etycznych czy własnej moralności? Być może część z Was ma własne poglądy na ten temat i wartościowe argumenty za tym, że macie rację. Jednak ja bym się nie angażowała w jednoznaczną odpowiedź. Może pokusiłabym się, by ocenić konkretną sytuację, ale miłość jest na tyle skomplikowanym uczuciem, że póki osobiście nie znajdziemy się w danej sytuacji, to nie możemy określić, jak samemu byśmy postąpili. Potęga miłości nie zawsze okazuje się tak cudowna jak w pięknych bajkach, ale jednak nie bez powodu jest tak szanowanym i docenianym uczuciem. 

Ceony już dawno zaakceptowała swój los papierowego maga. Choć w tej chwili nie przedstawia to większego wyzwania, ponieważ nowe odkrycie dziewczyny zmieniło wszystko. Obiecała Emery'emu, że nie będzie korzystać z nowych możliwości, ale kto by dał radę dotrzymać tak trudnej obietnicy. Minęły dwa lata, a Ceony jest krótko przed egzaminem. Musi tylko zdać i wtedy odmieni się jej życie. Będzie nareszcie oficjalnie magiem, ale to tylko jedna ze zmian. W końcu miłość Ceony i Emery'ego rozkwita, a jeszcze nie jest do końca legalna. Czy przed nimi szczęśliwe życie bez żadnych przeszkód? Czy Ceony bez problemu zda egzamin? 

Myślę, że tutaj nikogo nie zdziwi fakt, że najpierw moją uwagę przyciągnęła okłada pierwszego tomu "Papierowego Maga". Zachwyca srebrem i kunsztownym wykonaniem. Gdy przeczytałam pierwszy i drugi tom cyklu, to byłam w stanie wypisać szereg nieścisłości i wad książek, jednak byłam też w stanie przymknąć na nie oko, gdyż i tak fantastycznie się bawiłam i obie części przeczytałam w zaledwie dzień. Dlatego po "Arcymagu" oczekiwałam epickiego zakończenia, które zrobi na mnie wrażenie i wykaże rozwój umiejętności pisarskich autorki. Czy tak właśnie było? No niestety nie do końca. 

Przede wszystkim jestem mocno zawiedziona stylem pisarki, ponieważ nie wyróżnia się niczym szczególnym. Nie odczułam w nim nic na tyle charakterystycznego, bym mogła to uznać za znak rozpoznawalny Holmberg. Po prostu czytało mi się przyjemnie i szybko. To prawda, że to powieść fantastyczna z przeznaczeniem dla młodzieży, więc prosty język jest całkowicie uzasadniony i raczej powinien się sprawdzać. Lecz młodzież to już nie dzieci, a pojawiało się trochę niepotrzebnego infantylizmu. 

Kolejnym moim zarzutem jest nudna fabuła. Jak poprzednim częściom część czytelników zarzucało zbyt szybkie tempo, z czym po części się zgadzam, to w trzecim tomie było ono stanowczo dla mnie zbyt wolne. Nie rozumiem do końca, skąd to się bierze. Pisarka dotknęła wielu tematów z potencjałem do rozbudowania fabuły, lecz nie decydowała się na poświęcenie im większej ilości czasu. Tymczasem czekałam i byłam przekonana, że z czasem zostaną one rozwiązane, a tak się niestety ku mojemu rozczarowaniu nie stało. Może byłabym w stanie wybaczyć te ograniczanie się, gdybym dobrze się bawiła przy tym, co czytam. A tutaj zabrakło nawet zwykłej, niekoniecznie inteligentnej rozrywki. 

Nie chcę Was zawieść, więc jeszcze trochę wad wypiszę. Tym razem pomysł i cały świat. Nie jest to może pomysł najbardziej oryginalny wśród najoryginalniejszych, lecz na pewno nie wyczuwa się sztampy. Dlaczego nie został rozbudowany? Tak dobrze rozpoczynający się wątek z innymi materiałami mógł dać olbrzymie pole popisu dla wyobraźni. Tymczasem jako czytelnicy dostajemy tylko parę nowych zaklęć, które w żaden sensowny sposób nie zostały wytłumaczone. Mnie to nie satysfakcjonuje. 

Co do kreacji bohaterów również mam ambiwalentne odczucia, ponieważ poza główną bohaterką pozostałe postacie są pominięte. Oczywiście wyróżniają się jakimiś konkretnymi cechami, ale pozostaje to wyłącznie na zewnętrznej powierzchni. Jak ich widzimy, tacy są. Nie ma żadnego wielowymiarowych osobowości. Co prawda jestem przekonana, że przy niektórych bohaterach pisarka starała się osiągnąć ten efekt, za co ją mocno szanuję, tylko niestety pozostało to w sferze starań. I może gdybym jeszcze polubiła samą Ceony, to inaczej patrzyłabym na całość. Lecz niestety Ceony wywołała we mnie antypatię. Choć po cichutku przyznam się Wam, że rozumiem, skąd uczucie bohaterki do Emery'ego. Lubię mocno tę postać za jego indywidualistyczny charakter. 

W tym momencie chciałabym Wam opisać problematykę poruszoną w "Arcymagu", a następnie przedstawić swoje osobiste przemyślenia na ten temat, ale jest mało wartościowych rzeczy w powieści. Niemniej nadal wierzę, że z każdej książki przy odpowiedniej perspektywie da się wiele nauczyć, więc ta oczywiście nie jest żadnym wyjątkiem. Podkreśla wagę tego, by nie oceniać ludzi po pierwszym wrażeniu. Bardzo łatwo można mylnie zinterpretować niektóre sytuacje lub słowa. Czasami wręcz znając kogoś bardzo dobrze, wielu rzeczy możemy nie rozumieć i odnosić mylne wrażenie lub pochopnie wyrażać swoje zdanie. Póki nie mamy szerokiej perspektywy danego zachowania, nie mamy prawa oceniać. Tylko kiedy tak naprawdę mamy pełny obraz? Bardzo rzadko. Poza wydarzeniami, gdzie czyny mogą wyrządzić rzeczywistą kwestię, trzeba w przemyślany sposób wyrażać swoje zdanie. Choć nie wiem, czy spod rąk recenzenta takie słowa nie zahaczają o szczyptę hipokryzji. 

"Arcymag" mocno mnie zawiódł. W ogóle nie spełnił moich oczekiwań i niestety okazał się o wiele mniej przystępny niż poprzedni tomy. Tutaj naprawdę mogę pocieszyć się wyłącznie tymi cudnymi wydaniami. Mało wciągająca stylistyka pisarki, niedopracowany świat i wiele wątków sprawiły, że przez większość czasu nie czułam potrzeby czytania powieści i tak naprawdę zmuszałam się, by ją skończyć. 

Więcej podobnych książek znajdziecie w dziale nowości na TaniaKsiażka.pl

piątek, 19 marca 2021

Poradnik dla dżentelmena o występku i cnocie – Mackenzi Lee

 

Tytuł: Poradnik dla dżentelmena o występku i cnocie

Autorka: Mackenzi Lee

Przekład: Darai Kuczyńska-Szymala

Cykl: Rodzeństwo Montague

Tom: I

Kategoria: Literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Young

Liczba stron: 448

Ocena: 8/10

"Poradnik dla dżentelmena o występku i cnocie" otrzymałam w ramach współpracy z TaniaKsiążka.pl



Wbrew pozorom życie młodych ludzi nie zawsze jest proste i przyjemne. Niekiedy ciążą nad młodymi osobami prywatne tragedie, tajemnice, przedwczesne obowiązki i stereotypy. Mogłoby się wydawać, że to nic takiego, ale to nie jest nic takiego. Dla większości dorosłych, dojrzałych ludzi to olbrzymi ciężar, więc jak może być łatwy do udźwignięcia dla młodszych osób? W idealnym, utopijnym świecie takie problemy, by nie istniały. Nikt, by nie musiał radzić sobie z wydarzeniami czy sytuacjami, które są niezależne od niego samego i które stanowczo są ponad jego siły. Tylko że my nie żyjemy w utopijnym świecie. A już na pewno nie w perfekcyjnym. 

Monty jest szalonym młodzieńcem, który bez skrupułów łamie wszelkie zasady. Lubi rozrywkę, uwielbia alkohol, a jeszcze bardziej flirt i seks. Dla niego to są najważniejsze wartości w życiu. Lecz za niedługo będzie musiał przejąć majątek rodzinny. Który rodzic będzie gotowy oddać takiemu nicponiowi cały dobytek swojego życia? Na pewno nie ojciec Monty'ego, który wielbi dyscyplinę i surowe wychowanie. Wraz z modą postanawia wysłać swojego pierworodnego syna w podróż po Europie. Nie zostawia go całkowicie samego, ponieważ wraz z nim ma podróżować przyjaciel chłopaka oraz jego siostra. Umowa jest bardzo prosta – Monty ma przez rok udowodnić, że potrafi być dżentelmenem i jest godny majątku rodzinnego. Czy uda mu się to? Czy jest gotowy wyrzec się wszelkich przyjemności, a co za tym idzie samego siebie? 

Przyznam się, że gdy pierwszy raz spotkałam się z książką, czułam się całkowicie zniechęcona. Tytuł wydawał mi się dość infantylny, a okładka pretensjonalna. Jednak postanowiłam dać szansę opisowi i to był doskonały wybór, ponieważ już on zachęcił mnie całkowicie do zapoznania się z tą powieścią. Akcja historii ma miejsce w XVIII wieku, co już samo w sobie jest intrygujące. Do tego bohater z szalonymi pomysłami i wyraźny wątek romantyczny zapowiadały wspaniałą zabawę. Tak też było, jednak "Poradnik dla dżentelmena o występku i cnocie" to coś znacznie więcej niż tylko rozrywka. 

Od pierwszych stron byłam zachwycona samą pomysłowością całej książki. Połączenie historycznych czasów z pewną dozą współczesności wydawało mi się fascynujące, ale też dawało zapowiedź wyzwania. Pojawiło się pytanie, jak autorka poradzi sobie z tą różnorodnością językową i kulturową. I tutaj wielkie pokłony dla pisarki, ponieważ wyszło to fantastycznie. Z idealnym wyczuciem osiągnęła ona tę optymalną granicę pomiędzy trzymaniem się faktów, fikcją i współczesnością. Takie zabiegi rzadko wychodzą dobrze, a tutaj zachwycał on od samego początku. 

Tym bardziej że doskonałym dopełnieniem pomysłu jest unikatowy styl autorki, który niesamowicie przypadł mi do gustu. Książkę czytało się wyjątkowo szybko, zarazem mając poczucie, że jest ona pod każdym, nawet najmniejszym aspektem dopracowana i spójna. Niekiedy pojawiało się parę archaizmów, co oczywiście było do przewidzenia, jednak nie psuło to całej koncepcji. A w dodatku humor przebijający wśród tych wszystkich zdań okazał się genialny i zachęcający do dalszej lektury. 

Kiedy zaczynałam czytać powieść, byłam przekonana, że będzie ona bardzo lekka w odbiorze. Przez pierwsze rozdziały ta tendencja utrzymywała się, by z czasem ukazać tematykę poważną i niezmiernie istotną. Pisarka wyciągnęła tu najcięższe działa, jednakże cały czas pilnując, by dla czytelnika nie było to zbyt obciążające. Nie bała się wchodzić w odważne rejony i poruszać tematy tabu. Właśnie w tym przypadku pojawiło się wiele niedorzecznych aspektów dotyczących ówczesnych czasów, lecz były one koniecznie i to dzięki nim czytelnik mógł lepiej zrozumieć bohaterów i walczyć ze stereotypami i schematami. A zapewniam, że w całej tej książce wątków poważnych i mniej poważnych jest naprawdę wiele. 

Co do bohaterów to mamy tutaj tylko kreację głównej trójki i to właśnie ona na przestrzeni tych setek stron pozwala ujrzeć duszę głównych postaci i zachwycić wielowymiarowością charakterów oraz głęboką analizą motywów i działań. Żałuję, że pisarka nie pokusiła się, by wszystkich występujących bohaterów wykreować w podobny sposób. Na pewno byłoby to trudne zadanie i zwiększałoby to objętość książki, ale czuję, że wniosłoby wiele dobrego do fabuły. 

Monty'ego polubiłam, odkąd go poznałam. Nie przeszkadzało mi, że jest infantylny, samolubny i nieroztropny. Poznałam go jako rozrywkowego, młodego mężczyznę, by móc razem z kolejno następującymi wydarzeniami obserwować, jak reaguje na dotychczas niespotykane sytuacje, jak jest zmuszony, by wreszcie dojrzeć i jak bardzo się zmienia. Jego postać jest dla mnie wspaniałym przykładem zmiany wynikającej z zewnętrznych czynników, ale również i z wewnętrznego poszukiwania samego siebie. Natomiast jego przyjaciel Percy charakteryzował się subtelnością i delikatnością. Miał grać rolę dobrego człowieka, więc często był zbyt wyidealizowany. Mimo to uważam, że w tym przypadku tak właśnie powinno być i w żaden sposób nie zabrało mu to człowieczeństwa. W historii dość dobrze jako czytelnicy poznajemy również siostrę Monty'ego, czyli Felicity. Nastolatka jest przykładem skrajności charakteru, gdzie raz dominuje surowość i przesadna pewność siebie, by za zasłoną istniała też strona empatyczna i pragnąca uznania, szacunku i miłości. Jej kreacja dodatkowo podkreśla wspaniałą gamę osobowości. 

Jednak najważniejszym aspektem powieści jest tematyka. Tak jak wcześniej wspomniałam, jest ona pełna tematów trudnych, ciężkich i niesamowicie ważnych. Na głównym torze na pewno najłatwiej zauważyć wątek biseksualności Monty'ego i tego, jak się czuje w świecie, gdzie brakuje akceptacji, gdzie nie może po prostu kochać, a wszystkie swoje uczucia musi ukrywać, ponieważ może go czekać nawet kara śmierci. To metaforyczne spojrzenie na wiek XVIII, gdzie biseksualność była uznawana za grzech. Lecz tutaj wybrzmiewa przerażające pytanie – czy naprawdę we współczesności zmieniło się coś? Czy w naszym świecie Monty mógłby być po prostu szczęśliwy? Dobrze wiemy, jaka odpowiedź narzuca się w pierwszej kolejności. 

Obok wątku Monty'ego krzyczy o uwagę tematyka rasizmu i ponownie braku akceptacji ze strony społeczeństwa. Nadal pozostajemy w historii toczącej się setki lat temu, więc wydźwięk tego jest jeszcze straszniejszy i jeszcze bardziej chwytający za serce. Tym bardziej że to jest tylko jeden z wielu problemów bohatera. W XVIII wieku zwykła, choć mocno uciążliwa choroba może stać się powodem, by nie było warto żyć. Kto o tym decyduje? W tamtych czasach Kościół. W obecnych na szczęście wiele się zmieniło, ale nie można zapomnieć, że pozostałości złych decyzji i zabobonnych działań, takich jak choćby egzorcyzmy nadal są notowane. 

Skupiłam się na tym, by w mojej recenzji wybrzmiały główne wątki historii, lecz jest ich o wiele więcej. Niesie to ze sobą wiele rozważań, refleksji, ale i motywacji, by świat postępował do przodu i dawał szansę wszystkim bez względu na płeć, pochodzenie czy orientację seksualną. W tym momencie macie prawo mieć wątpliwości, jak to wszystko zostało zawarte w historii mającej miejsce w XVIII wieku i jaką ma to realnie wartość merytoryczną. Według mnie olbrzymią, tym bardziej że pisarka na końcu dokładnie opisuje, co jest faktem historycznym, wydarzeniami, które mogły mieć miejsce w ówczesnych czasach, a co jest fikcją wymyśloną, by opowieść była lepiej zrozumiała. Ten zabieg bardzo mi się spodobał, bo daje jasność i łamie ramy gatunkowe. 

Cała powieść ma parę wad, ale przy powadze tematyki giną one. Zarazem nie jest to też mocno obciążająca historia, ponieważ przełamuje poczucie bezradności i frustracji poczuciem humoru i zwykłą młodzieżową opowieścią. Dzieje się to w sposób nienachalny i optymalny, więc daje też wybór, co czytelnik znajdzie w tej książce. Osobiście znalazłam temat do przemyśleń i wiele godzin wspaniałej rozrywki. 

Więcej podobnych książek można znaleźć w dziale bestsellery na TaniaKsiążka.pl


niedziela, 6 grudnia 2020

Szklany Mag – Charlie N. Holmberg

 

Tytuł: Szklany Mag 

Autor: Charlie N. Holmberg

Tłumaczenie: Monika Wiśniewska

Cykl: Papierowy Mag

Tom: II

Seria: Young

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Ocena: 6/10

"Szklanego Maga" otrzymałam z TaniaKsiążka.pl




Ambicje potrafią kierować człowiekiem. Pozwalają na zdobycie gór i podziwianie niesamowitych widoków. Pozwalają spełniać marzenia i brnąć bez zahamowania do przodu. Jednak mają również swoją mroczna stronę, bo to one zabierają człowiekowi część osobowości. To one pod płaszczem braku ograniczeń narzucają bariery i pokazują tylko jedną drogę. A dróg jest zwykle wiele i gdyby nie los, pozornie nieszczęśliwy przypadek wiele osób nie zaznałoby szczęścia, nie wiedząc nawet, że je straciło. Wszystko ma swoją wartość i wszystko ma swoją cenę. 

Ceony kiedyś bardzo pragnęła być Wytapiaczem. Zebrała wszystkie swoje siły i zdolności, by spełnić to jedno wielkie marzenie. Kiedy myślała, że już wszystko poszło zgodnie z planem, jej przyszłość okazała się całkowicie odmienna. Ku swojej rozpaczy dziewczyna została Składaczem. Kolejne wydarzenia sprawiły, że doceniła ona ten zaszczytny zawód. W końcu ukazał on jej swoje piękno i dał wizję prawdziwej miłości. Kto o niej nie marzy? Niebezpieczeństwo kryje się za rogiem, ale póki jest, o kogo walczyć, nie można się poddawać. Co czeka Ceony? Czy jej uczucie zostanie odwzajemnione? Jakie jeszcze tajemnice ukrywa jej Papierowy Mag? 

Oczarowana nowym, nieznanym mi uniwersum i cudownie błyszczącymi się okładkami zapoznałam się z pierwszym tomem "Papierowego Maga". Od razu po przeczytaniu zapragnęłam dowiedzieć się, jak dalej potoczą się losy Ceony i Emery'ego. Ich historia urzekła moje serce, a zapowiedziany wątek romantyczny rozbudził ciekawość. Dlatego bez wahania sięgnęłam po "Szklanego Maga". Do pierwszej części starałam się podejść bez zbędnych oczekiwań. W tym przypadku mocno wierzyłam w potencjał całej opowieści i świata za nią idącego. Czy udało mnie się zachwycić po raz kolejny?

Dość dużym zarzutem jest styl pisarki, który nie wyróżnia się niczym unikatowym. Momentami jest zbyt oschły, a jedyne słowo odnośnie języka, jakie narzuca mi się, jest "poprawny". Oczywiście w żaden sposób to nie wada, ale od dawna – nawet w książkach dla młodzieży – oczekuję pewnego rodzaju finezji i niesztampowości. Tutaj tego nie odnalazłam, co wywołało we mnie smutek. Na szczęście opisy i stosunkowo intrygujące dialogi pozwoliły wciągnąć mi się w świat papieru i niebezpieczeństw. Ostatecznie przeczytałam książkę w jeden dzień. 

Fabuła również wywołuje we mnie ambiwalentne uczucia, gdyż widzę w niej niekonwencjonalność, ale i zbędne wyolbrzymienie lub właśnie niedopracowanie pewnych wątków. Zacznę od tego mniej pozytywnego aspektu. Przede wszystkim wątek romantyczny został rzucony na pierwszy plan, co początkowo wydawało mi się wspaniałym zabiegiem, lecz z czasem rozterki miłosne Ceony wydały się zbyt wydumane i nierealne. Lubię wizję prawdziwej miłości i związanych z nią emocji. Tutaj odczuwałam niczym niepoparte oczarowanie. Nie umiałam sobie odpowiedzieć, skąd bierze się to niezwykłe uczucie. A to z kolei wywoływało zirytowanie. Natomiast sytuację ratował wątek innych magicznych surowców. Pewnie część z Was domyśla się, że pragnęłabym wielowymiarowego, spójnego, ale zarazem zaskakującego świata. Niestety, aż tak dobrze nie jest, co nie zmienia faktu, że tym razem możemy lepiej poznać uniwersum i dokładniej sprawdzić, jakie możliwości nam to daje. Bez wątpienia to wspaniała zabawa dla wyobraźni czytelnika. 

Autorka w swojej opowieści stawia nas przed dwoma ważnymi tematami. Jednym z nich jest wspomniana miłość, co nie do końca mnie zadowala. Jednak ukazanie, jak bardzo potrafi determinować ludzkie życie i nieść ku poświęceniu, jest wspaniałą wizją. To przeplatanie nici najwspanialszego uczucia, ale też cena, jaka za nim idzie i decyzja, czy razem ze szczęściem jesteśmy w stanie przyjąć też cierpienie, ponieważ wszystko ma swoje konsekwencje. I to jest drugi aspekt, który pisarka podkreśla. Podejmujemy decyzje, a one prowadzą nas przez przestrzeń życia i efektem motyla tworzą kolejne wydarzenia. 

Przy pierwszym tomie nie satysfakcjonowała mnie kreacja bohaterów i tym razem pod tym względem nic się nie zmieniło. Nadal pozostają niedopracowani i niewychodzący poza strony książki. Ceony wyjątkowo nie lubię, gdyż jest zwykłą egoistką, która częściej opowiada, jak się poświęca niż realnie to robi. To oszukana odwaga. Za to Emery, który bez wątpienia w pierwszym tomie wiódł prym, w tym stał się rozmyty i niepewny. Nie mogłam uchwycić jego charakteru i wymykał mi się za każdym razem, gdy myślałam, że już dobrze go poznałam. 

Spędziłam intrygujące i przyjemne godziny ze "Szklanym Magiem" i mimo pewnych trudnych do zaakceptowania wad, czekam z wielką niecierpliwością na kolejny tom. Wierzę, że pisarka będzie szkolić swój warsztat i jeszcze nieraz nas zachwyci. Tymczasem jeśli lubicie przyjemne i stosunkowo lekkie historie pochodzące ze świata fantastyki, jak najbardziej polecam Wam cały cykl. 

Więcej podobnych książek znajdziecie w kategorii fantasty w Taniej Książce

piątek, 3 stycznia 2020

Zawsze i na zawsze – Jenny Han


Tytuł: Zawsze i na zawsze

Autor: Jenny Han

Tłumaczenie: Matylda Biernacka

Cykl: O Chłopcach

Tom: III

Seria: Young

Kategoria: Literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece 

Liczba stron: 376

Ocena: 6/10




Lata nastoletnie wbrew pozorom wcale nie są łatwym okresem życia. Zawsze się opowiada, jakie to były cudowne czasy, jak wiele niesamowitych rzeczy się wydarzyło i ile było możliwości. Myślę, że jest w tym dużo prawdy. Jednak zapomina się, że jest to moment wielu zmian, poznawania samego siebie i podejmowania decyzji, które w wielu wypadkach mogą zaważyć na całym życiu. Moje nastoletnie lata dopiero, co minęły, a ja weszłam w wiek młodego dorosłego, więc może nie mam jeszcze wielkiego porównania i nie powinnam się wypowiadać w kwestii całego życia. Mimo to dzięki młodemu wiekowi jestem w stanie pamiętać dość dobrze, jak to było w gimnazjum i liceum. A Wy pamiętacie? Albo może właśnie jesteście nastolatkami? 

Lara Jean jest w ostatniej klasie szkoły średniej. Czuje już nadchodzącą presję związaną ze studiami, różnymi nowymi wyborami i koniecznością wykazania się. Lecz temu wszystkiemu towarzyszą również pozytywne uczucia. Jest podekscytowaną możliwością pójścia na wymarzony uniwersytet, nadchodzącym ślubem swojego ojca i... Oczywiście miłością do Petera. To ostatnie stanowczo sprawia, że dziewczyna czuje się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie i jest gotowa dla miłości robić cuda. Szkoda tylko że każda, nawet najlepsza rzecz ma swój własny cień. Czy Lara Jean dokona właściwych decyzji? Czy młodzieńcza miłość ma prawo przetrwać? Czy zmiany mogą okazać się o wiele lepsze niż to co znane i dobre? 

Trylogia "O Chłopcach" okazała się niespodziewanie moją bratnią duszą. Co prawda w tej chwili wypowiadam się tylko na podstawie drugiego i trzeciego tomu, jednak nie przeszkadza mi to żywić pozytywne emocje do całości. Zdecydowałam się na kontynuowanie przygody z Larą Jean, ponieważ miałam dobre wspomnienia z tą dziewczyną i chciałam ponownie przenieść się w świat książki dla młodzieży. Trzeci tom nie okazał się tak samo wspaniały jak drugi, ale i tak dał mi wiele do myślenia. 

Autorka ma bardzo lekkie i swobodne pióro, co w takich powieściach cenię całym sercem. Dzięki temu historię czyta się szybko i z olbrzymią przyjemnością. Łatwo zrozumieć, czym kierują się bohaterowie oraz poczuć dokładnie to samo co oni. Nie jest to kolejna nastoletnia książka, która od razu po przeczytaniu zostanie odhaczona i zapomniana. 

Niestety tym razem dużym niedociągnięciem okazała się sama fabuła. Przede wszystkim była przesłodzona, co mnie zniechęcało. Ogólnie nie jestem fanką uroczych powieści, lecz w drugiej części dałam się ponieść dozie romantyzmu i zbyt dużej naiwności. Tutaj ta doza okazała się zbyt wielka jak na moje pragmatyczne serce. Byłabym może w stanie przymknąć na to oko, jednakże sama historia okazała się zbyt nudna i normalna. Miałam przed sobą życie przeciętnej nastolatki i nie umiałam wynieść z tego refleksji. Takich historii na co dzień widzę wiele. Ba, jestem w stanie znaleźć wiele analogii między życiem Lary Jean a swoim własnym, co początkowo uznałam za intrygujące. Z czasem stało się monotonne i nużące. Bez żadnej głębsze akcji. Wątek romantyczny również mnie nie pochłonął. Nie zrozumcie mnie źle, bo Lara i Peter są przekochani, ale czasami mam wątpliwości, czy związki tak odmiennych od siebie osób mogą funkcjonować w ten sposób, a przynajmniej na dłuższą metę. 

Większość bohaterów zyskała moją sympatię. Przede wszystkim Lara Jean, którą można opisać w trzech słowach – przekochana, przeurocza i przenaiwna. Czyli w skrócie dziewczyna jest całkowicie wyidealizowana pod schemat. I tutaj było dla mnie olbrzymie zaskoczenie, ponieważ w ogóle mi to nie przeszkadzało, tylko wręcz koiło moje serce. Tak miłe osoby potrafią być irytujące w prawdziwym życiu, ale tutaj na kartach książki dają nadzieję. Do Petera przekonałam się już całkowicie. W tej części okazał się ludzki pod względem emocji i zachowań. Umiał okazać miłość swojej dziewczynie, wiedział, jak rozmawiać z ludźmi, by go polubili, wiedział, jak poprawić im humor, ale ulegał też negatywnym emocjom, smucił się i bał. Myślę, że mógłby być ciekawą postacią do analizy psychologicznej. Jednak żeby nie było zbyt kolorowo, muszę też wspomnieć o Margot, która jest wybitnie irytująca. Jak ona się zachowywała, to jest po prostu nie do opisania. Młoda, inteligentna kobieta, a tymczasem bezsensowna buntowniczka i zazdrosne dziecko. Rozumiem, skąd się brały jej uczucia, ale nie rozumiem, że akurat ona nie była w stanie nad nimi zapanować. 

"Zawsze i na zawsze" okazało się ciekawym zwieńczeniem trylogii. Mimo swoich pojedynczych wad, bardzo się cieszę, że zapoznałam się z tą książką i poznałam dalsze losy Lary Jean. Przy czytaniu poprzedniego tomu miałam wiele przemyśleń i planów na zmiany. Tym razem nic takiego nie przeżyłam, ale doznałam przyjemnej i wciągającej rozrywki. 

Za możliwość zapoznania się z powieścią dziękuję bardzo Taniej Książce



sobota, 16 listopada 2019

Królestwo – Jess Rothenberg


Tytuł: Królestwo

Autor: Jess Rothenberg

Tłumaczenie: Zbigniew Kościuk

Seria: Young

Kategoria: Literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Liczba stron: 352

Ocena: 7/10









Czasami jestem po prostu zszokowana postępem technologii, a należę do tego pokolenia, które na własne oczy mogło zobaczyć, jak szybko rozwija się nasza elektronika, i zarazem należę do tych osób, które są wychowane na nowych technologiach. W mojej pamięci są wspomnienia pierwszych telefonów komórkowych dostępnych dla zwykłych ludzi, komputerów o kolosalnej wielkości i malutkich ekranów telewizorów, gdzie znajduje się kilka kanałów. Jednak minęło tylko kilka lat, a w swoim ręku miałam już nowoczesny, dotykowy telefon, grałam na laptopie i oglądałam filmy w bardzo dobrej jakości na wielkim telewizorze. Z perspektywy czasu jest to olbrzymi przeskok od raczkującej technologii po urządzenia, które zastępują nam wiele aspektów codziennego życia. Wyobrażacie sobie, co będzie za dziesięć lat? Dwadzieścia? Pięćdziesiąt? Sto?!

Ana jest hybrydą – połączeniem programu komputerowego z biologiczną istotą. Została stworzona po to, by dostarczać ludziom rozrywki w największym i najnowocześniejszym parku rozrywki na całym świecie. Jest zaprogramowana do bycia uprzejmą, atrakcyjną i radosną istotą spełniającą ludzkie marzenia. Nad nią i jej siostrami czuwają Matka i Tata, którzy robią wszystko, by ich niesamowite istoty były bezpieczne i nie musiały się w żaden sposób obawiać prawdziwego świata. Domem Any jest Kingdom i nie wolno jej opuszczać tej przystani. Tam powinna być szczęśliwa, pomocna i stamtąd sięgać po przyjemności. Jednak czy taka jest prawda? Jakie mroczne tajemnice skrywa najpiękniejsze miejsce na świecie? Czy maszyna może odczuwać prawdziwe emocje? Prawdziwe uczucia? Co doprowadziło do wyjątkowo brutalnego morderstwa? 

Po "Królestwie" oczekiwałam przyjemnej książki dla młodzieży, która pozwoli mi się oderwać od poważnych książek z klasyki, literatury naukowej i nauki do egzaminów. Spodziewałam się dość naiwnej lektury, ale za to pełnej emocji i miłości. Moje oczekiwania zostały spełnione, ale dostałam też wiele nadprogramowych i bardzo pozytywnych aspektów. Zostałam pozytywnie zaskoczona przez powieść, która umiała w sobie połączyć lekkość pióra oraz poważne tematy skłaniające do refleksji. Już dawno nie spotkałam takiej książki z gatunku literatury młodzieżowej.

Przede wszystkim pomysł! Cała historia jest niekonwencjonalna i bardzo zaskakująca. Nie przypominam sobie, żebym dotychczas spotkała się z czymś takim, a jednak czytałam sporo podobnych książek. "Królestwo" bierze pod lupę znane i popularne motywy, jednak łączy je w niesztampowy sposób i tworzy uniwersum opierające się na magii technologii oraz prawdziwych i poruszających uczuć. Zwykle nie przepadam za takim toposem, ale tutaj zostałam całkowicie do niego przekonana. 

Co do stylu autorki nie mam za dużo uwag. Idealnie pasuje do typowego młodzieżowego języka, który ma być prosty i przyjemny. Nic ponad to – nic charakterystycznego. Choć przypadł mi do gustu układ rozdziałów. Intrygujące połączenie przeszłości z teraźniejszością, które sprawia, że powieść chce się czytać dalej, by zrozumieć te wszystkie wydarzenia. 

Książkę przeczytałam w dwa dni, co przy dość dużej liczbie obowiązków jest fantastycznym wynikiem i dużo mówi na temat samej fabuły. Przepadłam całkowicie w tym świecie. Był on na tyle baśniowy, że poczułam ten niesamowity klimat parku rozrywki, który sprawiał, że ludzie byli choć przez chwilę po prostu szczęśliwi. Niezwykłe wykorzystanie wirtualnej rzeczywistości i adekwatne odebranie pragnień ludzkich spowodowały, że sama chciałam być jednym z klientów i poczuć się tak samo cudownie jak oni. Lecz był to też świat tajemnic, czego jako czytelnicy dowiadujemy się od pierwszych stron, ale w ogóle to się nie zgadzam z przeszłością, którą poznajemy. Krok po kroczku zaczynamy rozumieć, czym było Kingdom i dlaczego hybrydy zostały doprowadzone do niewyobrażalnych stanów psychicznych i fizycznych. Wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, dlaczego sama dałam się oczarować tej krainie, a zapominałam o jej mrocznych sekretach. Każde takie przypomnienie dawało mi motywację, by brnąć dalej i poznać prawdę, jeśli nawet miała być okrutna. 

Bohaterów przewijało się wielu, jednak byli oni tylko tłem i uważam to za dość duży minus, gdyż mieli olbrzymi potencjał i naprawdę wyszedłby ciekawy efekt, gdyby tylko ich dopracować. W końcu w dużej mierze były to albo hybrydy, albo ludzie o dość specyficznych zainteresowaniach. Główną bohaterkę Anę polubiłam od pierwszych stron za nietypowy tok myślenia. Oczywiście można było się tego spodziewać po robocie, ale mimo to daję ukłon w stronę pisarki, która ukazała coś wprost niesamowitego. A mówię tu o opisach emocji i czuć bez nazywania ich. Tak właśnie myślała Ana – opisywała pewne stany i uważała je za reakcję programu, często przy tym obawiając się awarii. Tymczasem te stany były tak bardzo ludzkie i tak naturalne wśród ludzi, że poczułam się urzeczona jej niewiedzą i przekonaniem o byciu maszyną przy tak wielkim pragnieniu ludzkich rzeczy. Do gustu przypadł mi również Owen. Nie jestem w stanie racjonalnie opowiedzieć Wam, za co go polubiłam, jednak odkąd tylko się pojawił, poczułam, że można mu ufać i że odegra ważną rolę w tej historii. Po prostu poczułam jakąś sympatię. 

Królestwo okazało się emocjonującą książką, która momentami dogłębnie mnie poruszyła. Dzięki wartkiej akcji czytało się ją niezwykle szybko, ale przy tym łatwo zapomnieć o rzeczywistym świecie. Po lekturze można zadawać sobie multum pytań o słuszność technologii oraz o nasze własne człowieczeństwo. Czy jesteśmy w stanie wziąć odpowiedzialność za to, co tworzymy? Nie pytam tutaj, czy jesteśmy w stanie to kontrolować. Pytam, czy emocjonalnie jesteśmy w stanie dać sobie z tym radę i dać z siebie wszystko, by stworzyć piękny świat dla nas i naszych wytworów? Myślę, że sami znacie odpowiedź. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję bardzo Taniej Książce

  

czwartek, 4 kwietnia 2019

Ogień i kość – Rachel A. Marks


Tytuł: Ogień i kość

Autor: Rachel A. Marks

Tłumaczenie: Marcin Barski

Cykl: Otherborn

Tom: I

Seria: Young

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Liczba stron: 523

Ocena: 6/10
Czasami wśród nas są ludzie, którzy funkcjonują inaczej niż my. Czasami właśnie takimi ludźmi jesteśmy my sami. Czasami zapominamy, kim naprawdę jesteśmy. Czasami przychodzi czas zmian, który sprawia, że musimy nauczyć się żyć całkowicie inaczej niż dotychczas i zmierzyć z przeszkodami, które dotychczas przerastały naszą wyobraźnię. Czasami nie mamy wyboru i przekraczamy wszelkie granice...

Sage jest dziewczyną z ulicy, która nigdy nie wie, co przyniesie jej kolejny dzień. Musi spać na dworcach, żebrać i liczyć, że nie zostanie oszukana lub skrzywdzona. Przez wiele lat przechodząc od jednej placówki wychowawczej do drugiej, nauczyła się, że ludziom nie można ufać i że w życiu trzeba sobie radzić samemu. Jednak pewnego dnia razem ze swoją znajomą korzystają z pomocy dobrej duszyczki. Sage nie spodziewała się, że ta decyzja przewróci jej życie do góry nogami i otworzy drzwi do dawno zapomnianego świata. Kim tak naprawdę jest Sage? Dlaczego trafiła na ulicę? I co przyniesie kolejny dzień?

Ogień i kość przyciągnęły mnie do siebie ciekawym opisem. Nie miałam wielkich wymagań co do tej książki, ponieważ od początku spodziewałam się, że będzie tam wątek z typu paranormal romance, ale miałam też nadzieję na coś większego i lepszego. W dużej mierze moje oczekiwania zostały spełnione, lecz mam również sporo negatywnych uwag co do tej powieści. 

Tradycyjnie zaczynając od stylu, powiem, że jest bardzo przyjemny, dzięki czemu książkę czyta się raczej szybko. Jednak mam zastrzeżenie do niego, ponieważ był bardzo nierównomierny. Czasami tę historię czytało się genialnie i nie mogłam odłożyć czytania na później. Musiałam brnąć przed fabułę i nie było mowy, żeby odpuścić. Z perspektywy czasu muszę przyznać, że w tych momentach byłam totalnie wciągnięta w opowieść i chciałam koniecznie dowiedzieć się, jak dalej potoczą się losy bohaterów. Tylko czasami pojawiały się części, które okazały się koszmarnie napisane i one były dla mnie męczarnią. Dlatego też "Ogień i kość" czytałam niesamowicie długo. Po prostu w takich momentach przerywałam lekturę i długo nie byłam w stanie zmusić się do dalszego czytania. 

Sam pomysł na fabułę bardzo przypadł mi do gustu, dlatego się zawiodłam, że nie do końca wykorzystano w odpowiedni sposób ten pomysł.  Chodzi mi o to, że w tej rzeczywistości świat bogactwa, Hollywood łączył się ze światem starodawnych mitów i legend. Nie spodobało mi się to połączenie. Gryzło się dla mnie, przez co prawie non stop zirytowana. Ogólnie spotkałam się już z powieściami, które łączą tak rożne rzeczywistości i niektóre z nich były fantastycznie wykreowane. Tutaj nie pasowało to do siebie. Póki autorka skupiała się na magii i całej tej otoczce, to nie było problemu, ale jak wchodziły gwiazdy, celebryci to nie dało się tego czytać. Na szczęście całokształt ratowały wspomnienia jednej z bohaterek, które czasami przechodziły na główny plan. Właśnie te wspomnienia były napisane w cudowny i bardzo barwny sposób i choćby dla nich warto przeczytać "Ogień i kość". 

Główna bohaterka niestety denerwowała mnie, ponieważ zawsze miała jakiś problem, zawsze wszystko psuła na siłę i ogólnie nic jej w życiu nie pasowało. Choć muszę przyznać, że mimo to miała w sobie pewnego rodzaju iskrę, więc jeszcze nie została przeze mnie skreślona i tak naprawdę liczę na to, że w przyszłości ją polubię. O wiele ciekawszą postacią byłą Faelan, który zdobył moją sympatię. Tylko tutaj też jest pewne ale... W wielu przypadkach zachowywał się nienaturalnie i pojawiały się nagle jego wspomnienia, co dla mnie psuło ogólny jego wizerunek. Lecz poza tymi małymi wpadkami okazał się bardzo męski, czuły i przy tym pełen nadziei. Natomiast postać Kierana bardzo mnie zaskoczyła, gdyż całkowicie przepadłam za nim. Nie będę udawać, że lubię takie mroczne postacie. W erotykach jestem im całkowicie przeciwna, ale w fantastyce są podstawą opowieści i w tym przypadku moja mała reguła się potwierdziła. Autorka wykreowała go bardzo dobrze, ponieważ umiała pokazać cały jego mrok, ale też głębie duszy i wrażliwość. Mam nadzieję, że Kieran pozostanie do końca Kieranem. 

Co do tej powieści mam mieszane odczucia, ponieważ dała mi to, czego oczekiwałam, jednak mimo to czegoś mi zabrakło. Wiem, że za bardzo narzekam, ale ostatnio jestem jakoś coraz bardziej wymagająca co do książek. Jednego jestem pewna – z chęcią przeczytam kolejny tom tej serii, ponieważ moja czytelnicza intuicja podpowiada mi, że pisarka rozwinie się i jeszcze zaskoczy nas wieloma wspaniałymi powieściami. Głęboko w to wierzę i polecam tę książkę ludziom, którzy nie oczekują arcydzieła, tylko przyjemnej powieści fantasy dla przyjemności. 

Za możliwość poznania mrocznego świata pełnego magii i mitów dziękuję bardzo Taniej Książce