Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Samantha Shannon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Samantha Shannon. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 maja 2020

Zakon Drzewa Pomarańczy. Część 2 – Samantha Shannon


Tytuł: Zakon Drzewa Pomarańczy. Część 2

Autor: Samantha Shannon

Tłumaczenie: Maciej Pawlak 

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Liczba stron: 560

Ocena: 8/10










Czym jest poświęcenie? Jest to wyjątkowo trudne pytania, na które każdy z nas zapewne odpowie odmiennie. Możemy decydować się na wskazanie zachowań wyjątkowo bohaterskich, które dominują w czasach wojen. Możemy również odwołać się do miłości, gdzie jesteśmy w stanie poświęcić swoje własne szczęście na rzecz drugiej osoby. Poświęcenia możemy też poszukiwać w wielkich ideach i planach. Możemy zejść poziom niżej i docenić te małe codzienne poświęcenia, które na tle innych nie wyróżniają się tak bardzo, ale nawet do nich potrzeba samozaparcia, odwagi i pewnego rodzaju bohaterstwa. Możemy... Co tak naprawdę możemy?

Nadchodzi czas, którego tak bardzo bali się wszyscy. Czas, gdy będzie trzeba podejmować wielkie decyzje, od których zależeć będzie tak wiele. Czas, gdy może już nie być żadnej przyszłości. Czas, gdy miłość będzie uderzać jeszcze mocniej niż zwykle, ale jeszcze szybciej może się spalić. Jest to czas niepokoju, cierpienia i śmierci. Jest to czas poświęcenia wszystkiego, by inni mogli żyć, by pewnego dnia mogli być szczęśliwi, by przyszłość jednak istniała. Czy jest to jeszcze w ogóle możliwe?

Samantha Shannon już dawno zajęła zaszczytne miejsce wśród grona pisarzy fantastyki. Pamiętam, jak wiele lat temu zaczynało się mówić o jej pierwszych książkach. Nieśmiało przyznawało się, że mają wiele potencjału, a autorka osiągnie sukces i pod względem materialnej sprzedaży, i pod względem pozytywnej opinii wśród recenzentów. Sama w tamtym czasie nie miałam styczności z jej powieściami, ale prawie codziennie czytałam pozytywne recenzje na ich temat. Tak o to po wielu latach skończyłam swoją pierwszą książkę tej pisarki. Pierwszą część "Zakonu Drzewa Pomarańczy" czytałam w wakacje i pamiętam, że tak bardzo zawładnęła moimi myślami, że pożarłam ją – albo bardziej ona mnie. Po kilku miesiącach wróciłam do tego świata i po raz kolejny dałam się ponieść niesamowitym przygodom. 

Autorka powieści ma niepowtarzalny styl, który od razu na pierwszych stronach daje o sobie znać. Wyróżnia się niesamowitą lekkością i zarazem dokładnością. Podejrzewam, że to właśnie on sprawia, że czytelnik z taką pasją przerzuca stronę za stroną i nie zauważa, że mijają kolejne setki. To właśnie ten język tworzy niesamowite opisy, które oddziaływają na wyobraźnię i pozwalają zapomnieć o rzeczywistości na rzecz świata, gdzie istnieje magia, stwory dotychczas nam nieznane i przede wszystkim prawdziwe smoki! Nie da się oprzeć temu symbolowi fantatsyki.

"Zakon Drzewa Pomarańczy" ma wielowątkową fabułę, dzięki czemu każdy czytelnik może znaleźć dla siebie wątek, który wyjątkowo przypadnie mu do gustu. Tworzy to poczucie potęgi całego uniwersum, ponieważ nie ograniczamy się do jednego miejsca akcji, ale wiemy, co dzieje się na całym świecie i z czasem jesteśmy w stanie skomponować to w płynną i logiczną całość. Choć, żeby nie było zbyt kolorowo, muszę podkreślić, że akurat ta część ma olbrzymią wadę, która sprawia, że nie dorównuje swojej poprzedniczce. Tym razem akcja przyśpiesza i mimo że tego właśnie można by się spodziewać, w końcu nadchodzi wojna, to jest to zbyt szybkie. Przez tyle stron pisarka utrzymywała w miarę równomierne tempo akcji, zarazem umiejętnie dobierając je do wydarzeń, a tymczasem nagle przy końcu przyśpieszyła. Zamiast dać się ponieść kolejnym wydarzeniom, biegłam przez nie, nie rozumiejąc, co się dzieje. Zadawałam sobie pytanie – to już? Tak szybko? Przecież dopiero co się zaczęło. 

Historia wśród wszystkich wydarzeń nie z tego świata przemyca wiele ważnych tematów takich jako homoseksualizm, czy dyskryminacja na tle rasowym i religijnym. Dzięki możliwości spojrzenia do różnych zakątków uniwersum czytelnik widzi odmienność całych kultur, ale też widzi, że mimo innych tradycji, wierzeń czy zachowań dążą one do tego samego i innych widzą jako wrogów, których w najgorszym przypadku trzeba ignorować, w najlepszym unicestwić. Potrzeba widma zagłady, by zastanowić się, czy naprawdę znaczenie ma kolor skóry, orientacja seksualna czy wyznawane wartości. A może większe znaczenie ma wspólne przetrwanie i dobre postępowanie? 

Samantha Shannon stworzyła wielu niesamowitych bohaterów. Każdy z nich ma za sobą własną historię, którą z czasem możemy poznać i zrozumieć, skąd wynikają ich decyzje, postępowania i pragnienia. Jest to cudowne przedstawienie gamy różnorodnych charakterów. Niestety nie zapałałam sympatią do tej najważniejszej postaci – do Ead. Akurat ona tle wszystkich wydaje się bardzo mdła i wielokrotnie zachowuje się w sposób nielogiczny i po prostu irytujący. Na szczęście ta mała wada ginie na tle mojego ulubionego bohatera, którym jest Niclays. Wielokrotnie podkreślam w swoich recenzjach, że wyjątkowo cenię postacie ludzkie, czyli takie, które mają zalety i wady. Niclays właśnie taki jest. Nieraz i nie dwa postępował nieuczciwie, egoistycznie i wykorzystywał innych. Zarazem to on pokazał, czym jest prawdziwa miłość i jak silne może być to uczucie. W jego przypadku "póki śmierć nas nie rozłączy" jest dużym niedopowiedzeniem, bo nawet śmierć nie była w stanie pokonać jego miłości. Jeśli miałabym wskazać jakąś literacką parę, która przez lata ujęła wyjątkowo mnie za serce, to na pewno wybrałabym właśnie Niclaysa i Jannarta. 

Niesamowicie się cieszę, że zdecydowałam się wreszcie poznać twórczość pisarki, gdyż cały "Zakon Drzewa Pomarańczy" okazał się fascynująca i pełną wzruszeń przygodą, której długo nie zapomnę. Zostałam urzeczona przez świat magii, smoków i nie oczywistości, dlatego polecam tę powieść każdej osobie, która odnajduje się w fantastyce. 

wtorek, 21 kwietnia 2015

Przedpremierowo - Zakon Mimów

''Zakon Mimów''
Samantha Shannon
Sine Qua Non

''Paige Mahoney uciekła z brutalnej kolonii karnej Szeol I, ale jeśli myślała, że to koniec jej problemów, to bardzo się pomyliła. Od teraz jest bowiem najbardziej poszukiwaną osobą w Londynie. Kiedy Sajon zwraca swoje wszystkowidzące oko w stronę Paige, mim-lordowie i mim-królowe gangów miasta zostają zaproszeni na bardzo rzadkie wydarzenie. Jaxon Hall i jego Siedem Pieczęci są gotowi na pojawienie się w samym centrum uwagi. W społeczności jasnowidzów pojawia się jednocześnie coraz więcej gorzkich oskarżeń, a za każdym rogiem czają się mroczne sekrety. Z cieni wypełzają Refaici...''

Witaj w Sajonie. Wszechpotężnym Londynie opanowanym przez bezwartościowych ślepców, których umysł opanowały zabobony oraz strach przed nieznajomym. Lęk, ciemność, groza, fobie to czynniki, które zawzięcie terroryzują mały, bezbronny świat ludzki. Jednak mimo przeświadczeń, wywołują je niegroźne postacie posiadające niezrozumiały, lecz wartościowy dar. Są to bezbronne osobniki odizolowane od świata codziennego, życia, w którym rolę gra miłość i rodzina, gdzie ludzie mimo strachu pojawiają się na powierzchni bezproblemowo, niewidocznie. Są to jasnowidze, którzy niestrudzenie walczą o swe prawa do normalności. Kochani, krwawa bitwa wciąż wre.

Paige to bohaterka o silnym, niestrudzonym charakterze, dzięki któremu jej organizm drży za tęsknotą umysłowej walki. Odważa, wrażliwa oraz niestrudzona walczy o wolność, próbując zjednoczyć jak największą grupę jasnowidzów. Lecz będąc pożądanym nabytkiem nie pozyskuje aplauzu z niemal żadnej strony. Paige przegrywa, Jaxon triumfuje, a Refaici tylko czyhają na ich strach. Jednak Blada Śniąca ma w zanadrzu wiele sprecyzowanych trików, w których odnajdzie pomoc od jednego z największych wrogów - Naczelnika. Czy jej odwaga pomoże w wyswobodzeniu się z macek niepewności, buntu i terroryzmu?

''Jest w tym coś pięknego, prawda? - wymruczał Nick.- Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Londyn, zapragnąłem być jego częścią. Wszystkie te warstwy historii, śmierci i majestatyczności... Tu masz poczucie, że możesz być każdym, dokonać wszystkiego.''

Pani Samanta jest jedną, wielką, nieodkrytą bombą, która wybucha gwałtowne oraz niespodziewanie. Takie czynniki upatrzymy również i w jej dziełach, które wręcz kipią od wystrzałowych niespodzianek powodujących natychmiastowe opadnięcie szczęki. I choć w Zakonie Mimów ich nie zabrakło, akcja pozostawała wiele do życzenia. Fabuła przyśpieszała w momentach niespodziewanej akcji, by zaraz zwolnić i brnąć mozolnym tempem przez resztę stron. Dostawaliśmy zbyt dużo chwil wytchnienia, byśmy zachwyceni nie mogli złapać tchu. Łącząc to z stylem pani Samanty, który wymaga wiele, wiele skupienia dostaniemy niezbyt ckliwą akcję do podziwiania. Ale muszę was rozczarować - to jedyny minus Zakonu Mimów.

W oby dwóch częściach dostaniemy ogromny ładunek walk o wolność, przetrwanie, a co za tym idzie i buntów, które zadowolą najbardziej łaknących bitw czytelników. Postacie trzymają swój poziom z poprzedniej części, gdzie były wyśmienicie tajemniczo wykreowane. Bo tajemnic i zwid tu nie zabraknie. Wciąż nie mogę się nadziwić, iż tak genialna powieść wyszła spod pióra dwudziestoparoletniej debiutantki. Tylko paść na kolana i bić brawo przed nową boginią skomplikowanej fantastyki z domieszką polityki. Przeraża mnie jedynie zapowiedź czternastu części powieści. Mam nadzieję, że autorka jednak nie zmierza do przesadności jak pani Clare.

''Słowa dodają skrzydeł nawet tym zdeptanym, załamanym i pozbawionym całej nadziei.''

Podsumowując - Zakon Mimów to genialna kontynuacja Czasu Żniw i zapowiedź kolejnej części. Już nie mogę się doczekać ponownego spotkania z moją ukochaną Paige. Miłośnicy fantastyki - sięgajcie po tą pozycję czym prędzej, wrażenia zagwarantowane! :)

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.

sobota, 31 stycznia 2015

Czas Żniw

''Czas Żniw''
Samantha Shannon

''Rok 2059. Dziewiętnastoletnia Paige Mahoney pracuje w kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn. Jej szefem jest Jaxon Hall, na którego zlecenie pozyskuje informacje, włamując się do ludzkich umysłów. Paige jest sennym wędrowcem i w świecie, w którym przyszło jej żyć, zdradą jest już sam fakt, że oddycha.

Pewnego dnia jej życie zmienia się na zawsze. Na skutek fatalnego splotu okoliczności zostaje przetransportowana do Oksfordu – tajemniczej kolonii karnej, której istnienie od dwustu lat utrzymywane jest w tajemnicy. Kontrolę nad nią sprawuje potężna, pochodząca z innego świata rasa Refaitów. Paige trafia pod protektorat tajemniczego Naczelnika – staje się on jej panem i trenerem, jej naturalnym wrogiem. Jeśli Paige chce odzyskać wolność, musi poddać się zasadom panującym w miejscu, w którym została przeznaczona na śmierć.''


Rok 2059. Londyn został opanowany przez strażników Sajonu - instytucji likwidującej wszelkie oznaki jasnowidztwa, w tym i właścicieli typowego daru. Gnębiąc, maltretując, poniżając i prześladując zmusza ich do pozostawania w ukryciu, nawet w szczególnych okolicznościach. Jednak dziewiętnastoletnia Paige tryskając odwagą w pewien sposób stara się terroryzować niebezpiecznych Władców. Pracując w tajemniczej organizacji, pod okiem swego mim-lorda trenuje swój talent, by w niedalekiej przyszłości podarować jasnowidzom wolność. Zadanie ułatwia jej niesamowity dar - Paige jest śniącym wędrowcem. Wędruje pomiędzy sennymi krajobrazami, jak z kwiatka na kwiatek, co uwydatnia tylko jej wrażliwość na Zaświaty. Jednak czy mimo swej potężnej mocy nastolatce uda się wyzwolić świat od wszechpotężnego Sajonu, przy tym pozostając w ukryciu ? 

Paige Mahoney to odważna, choć wrażliwa dziewiętnastolatka, która w swym jakże krótkim życiu straciła wiele bliskich. Choć swą aurą olśniewa wiele jasnowidzów, stara się ją zamaskować, zapomnieć o darze, a raczej o jego prawdziwej wymowie, do której mogłaby niebawem dojść. Samotna, imigrantka stara się wypełnić swe życie wyłącznie pracą, dzięki której może oderwać się od szarej rzeczywistości. Będąc uległą spełnia większość poleceń swego mim-lorda bez zawahania, lecz tym samym nie zdając sobie sprawy wpędzi się w wielkie tarapaty, które o złowrogiej wymowie okażą się być wręcz wybawieniem. Od pierwszej do ostatniej strony będziemy podziwiać, krytykować jej wybory, które z upływem stron staną się poważniejsze oraz odważniejsze. Dane nam będzie obserwować zmiany, jakie zachodzą w jej umyśle, charakterze, zachowaniu i spostrzeganiu świata, dzięki czemu sami poczujemy się jasnowidzami. 

''Nadzieja to jedyna rzecz, która może jeszcze wszystkich nas ocalić.''

Pani Samantha stworzyła wielkie arcydzieło, które zasługuje na aplauz z każdej strony. Świat, który wykreowała zdaje się być tak szczególnie obmyślony, sprecyzowany. Każde słowo zdaje się być przemyślane setki razy. Każdy gest, każda sytuacja wyszukana w najmroczniejszych zakątkach umysłu. Nazwy wyszukane z najodleglejszych zakamarkach internetu, czy ksiąg. A każda postać  zdaje się być najoryginalniejszą postacią w całym wszechświecie. Wszystko jest obmyślone, wyszukane - książka idealna. Można powiedzieć, że brak w niej spontaniczności, ale tworząc te słowa w swym umyśle, już wiemy, iż jest to głupim, bezsensownym, nieprawdziwym wnioskiem, który ot tak zbajerował nasze myśli. Czas Żniw jest precyzją, z jakiej strony by na nią nie spojrzeć. Fabuła ocieka magią, czas płynie niczym wartka rzeka słów, a bohaterowie kipią niedoskonałością. 

Książka posiadająca 500 stron mogłaby zdawać się nudna - nieoczekiwanie. W każdym rozdziale coś, co poruszy naszą wyobraźnią, a czasami nawet i sercem. Sprawią to wątki, których w powieści spotkamy niemało. Najczęściej wypełniać je będą elementy fantastyczne, ale i również obyczajowe - miłosne, jeśli można je tak nazwać. Czas Żniw wyrażając dość dużą brutalność nie daje nam powodu do niechęci, wręcz przeciwnie - połączona z niebywałym romansem staje się gratką dla naszych umysłów. O dziwo nie jest to trójkącik, czworokącik i inny kącik, jaki to zdarza się w młodzieżówkach. O nie. Dostajemy coś poruszającego, zakazanego i nieprawidłowego - prawdziwą bombę romansu, która wybuchnie zaraz pod sam koniec powieści. Jedynym minusem staje się czas. Strony będące każdą przemijającą minutą niemiłosiernie się ciągną, jeśli chodzi o nasz wątek miłosny, ale spokojnie - w następnych częściach zostanie nam to zrekompensowane.

'' - Dziękuję Ci. 
- Nie musisz mi dziękować za swoją wolność. Masz do niej prawo.
- Ty również.
- To Ty dałaś mi wolność Paige. Zajęło mi dwadzieścia lat, żeby odzyskać siły i spróbować o nią zawalczyć. Tobie i tylko tobie to zawdzięczam. '' 
[ str. 494]

W skrócie książka nie posiada wad - może małe, niedostrzegalne minusy, które nie mają wpływu na ogólny odbiór. Jest powieścią idealną, o którą niestety dość trudno, gdy chodzi o typowe młodzieżówki, a co dopiero o debiuty. Nigdy nie byłabym w stanie wyobrazić sobie tak doskonałą historię, która wyszła spod pióra świeżo upieczonej pisarki. Jest to coś nadzwyczajnego. Polecam każdemu fanowi fantastyki, ale i nie tylko. Według mnie Czas Żniw przypadnie do gustu każdemu czytelnikowi, chociaż by z racji, by w pełni uświadomić sobie jak bardzo ludzki umysł jest podatny na manipulację.
Powieść zasługuje na najwyższą ocenę - od dziś stać będzie wśród mych niebywałych perełek - lecz utnę małe pół punktu, z racji na dość chaotyczną końcówkę oraz by przy recenzowaniu niedługo wydawanej części nie zabrakło mi cyferek. 
Jeszcze raz gorąco polecam! :)

Moja ocena:
9.5/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non