Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafał Kosik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafał Kosik. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 maja 2019

Amelia i Kuba. Mi się podoba – Rafał Kosik


Tytuł: Amelia i Kuba. Mi się podoba

Autor: Rafał Kosik

Cykl: Amelia i Kuba 

Tom: VII

Kategoria: Literatura dziecięca

Wydawnictwo: Powergraph

Liczba stron: 256

Ocena: 9/10









Dorośli uważają, że ich życie jest ciężkie, męczące i skomplikowane. Twierdzą, że zabija ich rutyna, a to co muszą robić jest bez sensu. Ogólnie rzecz ujmując, mają raczej negatywne spojrzenie na świat. Spotkaliście się z tym z perspektywy dziecka albo nawet właśnie dorosłego? Chyba najsmutniejszą odpowiedzią może być odpowiedź, że samemu jest się takim dorosłym. Część z nas jest tak bardzo znudzona, że chciałaby wrócić do dzieciństwa, bo w końcu wtedy wszystko było takie proste i przyjemne. Otóż nie! Było tak sama skomplikowane (jak nie bardziej), tak samo trudne i tak samo męczące. Tylko dzieci kilka takich małych przeszkód nie powstrzymuje. One walczą o swoje marzenia, ideały i angażują się całym sobą. 

Nadchodzi bal przebierańców! Wymarzona impreza dla każdego dziecka oraz niezwykła możliwość by stać się ukochaną postacią czy to filmową, czy książkową, czy też realnym człowiekiem lub zwierzęciem. Amelia chce być księżniczką, ale taką skromną i niewyróżniającą się księżniczką. Mi pragnie być Samotną Wilczycą. A co z Kubą i Albertem? Otóż oni twierdzą, że jest to głupie i szkoda marnować czas. W czasie gdy dzieci zastanawiają się nad balem, Imbir postanawia sprawdzić, co ciekawego je Celebrytka. Jak skończy się jego misja? Czy dziewczynki spełnią swoje marzenia? Czy Kuba i Albert są w stanie wybrać poświęcenie?

Jest to już trzecia książka, którą czytam z cyklu "Amelia i Kuba". W tej chwili łapię się na tym, że przywiązałam się do tych dzieci i chcę wiedzieć, jak wiodą się ich losy oraz w jakie kłopoty tym razem się wpakują. Możecie mi zarzucić, że jestem już dorosła i powinnam się skupić na powieściach wyższych lotów, a nie literaturze przeznaczonej dla dzieci. Jednak po co? Tak się składa, że literatura dziecięca jest uważana przeze mnie za najbardziej wartościową, gdyż w prosty i przyjemny sposób porusza poważne tematy i sprawia, że człowiek chce się zatrzymać i przemyśleć swoje życie. Tak jest też z serią przygód o tej dwójce przyjaciół. 

Rafał Kosik trzyma cały czas klasę i będę powtarzać to chyba non stop, ponieważ jeszcze się nie spotkałam z jego książką, która zawiodłaby moje oczekiwania. Zawsze jestem usatysfakcjonowana tym, co przeczytam. Przez te słowa przewiewa naturalność, oddanie i całkowita pasja pisarza. Czego chcieć więcej? 

Fabuła bardzo mnie wciągnęła i przeczytałam tę powieść na jeden raz. Czytało mi się niezwykle przyjemnie. W szczególności, że bardzo przypadł mi do gustu pomysł na tę historię i całe ogólne jej przeprowadzenie. Autentycznie już dawno nie spotkałam się z tak dobrym pomysłem i wykorzystaniem jego potencjału. Przy tym mam poczucie, że książka jest bardzo inteligentna i może nauczyć naprawdę wiele. Naszym młodym czytelnikom takie opowieści są potrzebne. 

Tak jak już wspomniałam – bardzo się przywiązałam do bohaterów. No może nie dotyczy to Amelii, która jest strasznie spokojna, cicha i niczym się niewyróżniająca. Do Kuby w tej chwili czuję już czystą sympatię, gdyż ma w sobie tak widoczny czynnik ludzki, że nie da się go nie polubić. I Albert, który znowu jest gdzieś z boku, co mi się bardzo nie podoba! Albert jest fantastycznie wykreowaną postacią. Uwielbiam jego udawaną aspołeczność, ponieważ dzięki niej nie jest naiwny, mówi tylko wtedy, gdy potrzeba, a przy tym wszystkim wykazuje olbrzymie zaangażowanie w przygody. Brzmi to trochę paradoksalnie, ale jakby nie patrzeć, to Albert najlepiej wie, co się dzieje, jest w stanie wiele rzeczy przewidzieć i nigdy się nie poddaje. Natomiast Mi jest bohaterką grającą pierwsze skrzypce. Jest jej wszędzie pełno. Ma tyle pomysłów i energii, że aż przez strony książki zaraża mnie nią. 

Ta część była najlepsza z tych, które czytałam i przyznam się Wam, że całkowicie przepadłam. "Amelia i Kuba" to fascynujący cykl, który łapie za serduszko i pozwala ujrzeć świat w najpiękniejszych barwach. Zapomina się o wszystkim co złe, a pamięta o dobroci, przygodach, przyjaźni i radości z małych rzeczy. Serdecznie zachęcam Was do jej przeczytania i nieważne ile macie lat. 

Za możliwość poznania Amelii i Kuby oraz pokochania ich dziękuję bardzo wydawnictwu Powergraph
 


sobota, 11 maja 2019

Amelia i Kuba. Wenecki spisek – Rafał Kosik


Tytuł: Amelia i Kuba. Wenecki spisek

Autor: Rafał Kosik

Cykl: Amelia i Kuba

Tom: VI

Kategoria: Literatura dziecięca

Wydawnictwo: Powergraph

Liczba stron: 336

Ocena: 7/10








Od dawna mówi się, że podróże kształcą. W końcu pozwalają zyskać wiedzę na temat nieznanych nam terenów, kultur, poznać nowych ludzi oraz zdobyć nowe doświadczenia. Przeczytanie w książce czy internecie oraz obejrzenie zdjęć nie zastąpi nam prawdziwych wrażeń i odczuć. Z tego też względu tak dużo ludzi lubi podróżować. Jednak niestety wiąże się to często z dużymi pieniędzmi oraz czasem. Na szczęście czasami da się ominąć te dwie przeszkody i pozwolić na poniesienie się przygodzie. 

Jak wszyscy dobrze wiedzą Mi lubi rozrabiać. Lubi też psy, ale niestety ma alergię na ich sierść i nie może głaskać zwierzaków ani tym bardziej mieć w domu. Jednak czy to by się zmieniło, gdyby istniał lek na alergię na sierść? Tak się dobrze składa, że tata Mi i Kuby odpowiada właśnie za reklamę takiego leku, a mała tabletka, która może zmienić życie dziewczynki, leży na stoliku nie pilnowana przez nikogo. Co byście zrobili na miejscu Mi? 

Pierwszy tom "Amelii i Kuby" całkowicie mnie oczarował. Nie spodziewałam się, że książka dla dzieci może zrobić tak olbrzymie wrażenie na dorosłej osobie. Na pewno wynika to po część z sentymentu do książek Rafała Kosika, ale nawet pomijając ten argument jestem pełna podziwu dla pomysłu oraz wykonania. Mimo to obawiałam się, że jest to jednorazowy zachwyt, a kolejne tomu nie sprostają moim oczekiwaniom. Czy tak się stało?

Zaczynając tradycyjnie od stylu, muszę powiedzieć, że styl autora jest tak sama jak zawsze bardzo dopracowany. Tak naprawdę widać, że nie ma tam miejsca na jakąkolwiek pomyłkę, czy źle dobrane słowo. Po prostu wszystko idealnie do siebie pasuje. Jest to bardzo charakterystyczne dla Rafała Kosika i między innymi dlatego tak bardzo go cenię. Gdy czytamy, to nie mamy wrażenia, że pisarz pisał, by pisać. Nie, on pisał z pasją i zafascynowaniem. We wcześniejszej recenzji wspominałam, że pojawia się dużo trudnych słów i są one tłumaczone dla dzieci. Tym razem nawet ja potrzebowałam tłumaczeń, a zawsze twierdziłam, że mam raczej duży zasób polskiego słownictwa. Prawdopodobnie dlatego odbieram ten zabieg tak pozytywnie. W końcu poznaję nowe słowo, jego definicję oraz kontekst, w którym można go użyć. To ciekawe doświadczenie. Dzięki językowi w tej książce całość czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Jest to czysta radość czytania. 

"Amelia i Kuba. Wenecki spisek" jest dość naiwny, co mnie trochę drażniło. Zdaję sobie sprawę, że postrzegam całkowicie inaczej świat niż dzieci, jednakże i tak wydaje mi się, że jest to zbyt naiwne dla nich. Nawet młody człowiek wie, że niektórych rzeczy się nie robi i są one niemożliwe pod każdym względem – nawet jeśli to wątek fantastyczny, co nie odnosi się do tego przykładu. Ale żeby za bardzo nie narzekać, to przyznam, że mimo tej wady książka była wciągająca i przede wszystkim nieprzewidywalna. Do gustu przypadł mi w szczególności wątek ze Szpiegówką. Był rozbudowany i przy tym podchodził już typowo pod akcję, więc napędzał całą fabułę. Choć miałam wrażenie, że to jest jedyny wątek, a wszystko inne jest pominięte lub zapomniane... Poza tym pisarz bardzo zadbał, żeby czytelnik mógł dobrze poznać Wenecję, ciekawostki o niej i użyć całej swojej wyobraźni, pozwalającej przenieść się do tego świata. Wyszłam po przeczytaniu tej książki z olbrzymią wiedzą na temat tego miejsca. 

Pod względem bohaterów mamy całą gamę różnorodnych i wyrazistych osobowości. Postacie są bardzo dobrze wykreowane i łatwo znaleźć osobę, z którą możemy się utożsamić. Tak naprawdę jedyną postacią, której nie mogę zaakceptować jest Amelia. Jest po prostu papierowym bohaterem, który niczym konkretnym się nie wyróżnia. Tym razem była wielką artystką, żyjącą w swoim świecie i według własnych zasad. Nie jestem w stanie wytłumaczyć czemu, ale bardzo mnie to drażniło. Co do Kuby, to jest to lubiany przeze mnie bohater. Ma takie swojskie poczucie humoru, które mimo pewnej prymitywności potrafi rozbawić. Natomiast Mi w tym tomie rozśmiesza z taką samą pasją, energią i przede wszystkim zaangażowaniem w życie. Doceniam takie charaktery, więc i tu czuję dużą sympatię do małej. I przede wszystkim nie można zapomnieć o moim ukochanym Albercie. Jestem zawiedziona, ponieważ w tej części jest pomijany i ogólnie jest go jakoś mało. Ale jakby nie patrzeć, ubarwia w sposób wyśmienity tło powieści. 

Pierwszy tom przypadł mi bardziej do gustu, jednak w żaden sposób nie umniejsza to "Weneckiemu spiskowi". Książka była wciągająca, pełna niesamowitych przygód i potrafi poruszyć serce nawet sceptycznie nastawionych czytelników. Myślę, że dzieci bardzo dobrze będą się przy niej bawić oraz pogłębiać swoją wiedzę na temat świata. 

Za możliwość poznania cudownej Wenecji dziękuję bardzo wydawnictwu Powergraph

piątek, 26 kwietnia 2019

Amelia i Kuba. Godzina duchów – Rafał Kosik


Tytuł: Amelia i Kuba. Godzina duchów

Autor: Rafał Kosik

Cykl: Amelia i Kuba

Tom: I

Kategoria: Literatura dziecięca

Wydawnictwo: Powergraph

Liczba stron: 256

Ocena: 8/10









Jako dziecko marzyłam o wielu przygodach, o odkrywaniu tajemnic oraz tworzeniu własnych historii. Było to pragnienie,  które jest bardzo trudno zrealizować w naszym świecie. Na szczęście istnieją książki dające taką możliwość. Dzięki najróżniejszym powieściom przenosiłam się do magicznych światów pełnych sekretów, emocji i nagłych zwrotów akcji. To było spełnienie moich marzeń i do dzisiaj, jak sami widzicie, zostałam całkowicie wierna literaturze i jej potędze. Choć przyznam, że czasami lubię zapoznać się z historiami, które nie są przeznaczone dla mnie i po prostu cofnąć się w czasie. 

Amelia wraz ze swoimi rodzicami i bratem przeprowadziła się niedawno. Teraz mieszka na osiedlu pełnym nowoczesnych apartamentowców. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że na razie przeprowadziło się mało rodzin i na podwórku nie ma innych dzieci. Jednak z czasem pojawia się nowa rodzina i właśnie wtedy Amelia wraz z bratem Albertem poznaje Kubę i Mi. W tym samym czasie ochroniarz osiedla – Pan Zenek – widzi coś, co nie ma prawa istnieć w naszym świecie. Co takiego zauważył Pan Zenek? Czy Amelia i Kuba polubią się? Jakie tajemnice kryje stary dom obok osiedla? 

Jak już Wam wielokrotnie wspominałam, jestem olbrzymią fanką twórczości Rafała Kosika. Pewnie część z Was zarzuciłaby mi, że nie moge opierać swojej opinii tylko i wyłącznie na "Felixie, Necie i Nice". Jakby nie patrzeć, to dotychczas innych książek autora nie czytałam. Jednak sami przyznajcie, znam całą serię o tych genialnych przyjaciołach i wiem, że trzeba posiadać olbrzymi talent, by stworzyć tak rozbudowaną fabułę, tak dopracowanych bohaterów, utrzymać przy tym odpowiednie napięcie i zachować odpowiednią dawkę humoru. Pan Kosik to potrafi i właśnie za to go cenię. Sentyment do jego cyklu dla młodzieży przekonał mnie, bym spróbowała również z serią o "Amelii i Kubie". Co prawda to literatura dla dzieci, ale to właśnie ją najbardziej cenię. 

Styl książki jest bardzo dopracowany. Widać, że pisarz zwraca uwagę na każdy najmniejszy szczegół i ostrożnie dobiera słowa. Przy tym zachowuje naturalność języka, dzięki czemu książkę czyta się wprost genialnie i bardzo szybko. Jest to styl typowy dla Kosika. Spodziewałam się, że to "Felix, Net i Nika" mają w sobie pod tym względem coś wyjątkowego, ale jak widać autor utrzymuje również poziom w innych swoich dziełach. Przy tym używa dużo trudnych słów, które mogą być jeszcze nieznane młodszym czytelnikom, jednak nie jest to problemem, ponieważ są one wytłumaczone. Podoba mi się to, ponieważ dziecko może zapoznać się z nowym słowem od razu w odpowiednim kontekście i nie musi się martwić, czy na pewno dobrze wszystko rozumie. Jest to dobry pomysł, który na pewno niesie ze sobą edukacyjne możliwości. 

Tak naprawdę największą i jedną z niewielu wad książki jest początek. Nie będę udawać, że powieść od razu mi się spodobała, gdyż pierwsze strony były dla mnie strasznie nudne i w ogóle nie mogłam się wciągnąć w fabułę. Czuję się pod tym względem trochę zawiedziona, ponieważ w pierwszej chwili obawiałam się, że cała książka taka będzie. Na szczęście w pewnym momencie akcja przyśpieszyła i stała się niesamowicie ciekawa. Byłam zafascynowana tym, co się działo i chciałam koniecznie dowiedzieć się, jak zakończy się ta historia. Wszystko było dopracowane w szczegółach, a ujęcie całej opowieści było panoramiczne. Dzięki temu miałam poczucie, że to co robią bohaterowie jest niezwykle ważne, ale również że poza tym coś więcej istnieje na tym świecie. Jednakże żeby za bardzo nie chwalić, zwrócę uwagę na to, że książka próbuje być śmieszna, ale dla mnie nie jest. Tutaj pisarz niestety nie stanął na wysokości zadania, choć trzeba też pamiętać, że jest to historia przeznaczona dla dzieci, więc humor niekoniecznie musi trafiać w moje obecne wymagania. Ważne, żeby dzieci bawił, a tego akurat w tej chwili nie jestem w stanie zweryfikować. 

"Amelia i Kuba. Godzina duchów" to książka, która posiada całą gamę najróżniejszych bohaterów, co jest stanowczo na plus. Są to wyraziste charaktery oraz widać w każdym z nich indywidualność. Niestety tylko sama Amelia nie spełnia tych wymogów, gdyż była po prostu nudna. Nie wyróżniała się niczym ciekawym i przez to od samego początku nie mogłam jej polubić. Natomiast Kuba to trochę taki buntownik, a jakoś nie przepadam za takimi osobami, ale mimo to zyskał moją sympatię i był dobrze wykreowany. Moje serce zdobył Albert. Okazał się wyjątkowo inteligentną osobą, która zawsze wiedziała, co powiedzieć, ale też niepotrzebnie nie strzępiła języka. Trochę przypomina mi Felixa, który również był moim ulubionym bohaterem. W książce jest też siostra Kuby, czyli Mi. Dopiero pisząc tę recenzję, skojarzyłam, że w "Muminkach" była Mała Mi i coś czuję, że pisarz trochę się na niej wzorował, gdyż również potrafi być wredna, zbyt ciekawska i kipi nieskończonymi pokładami energii. 

"Amelia i Kuba" bardzo mi się podobali i myślę, że jest to fantastyczna książka dla dzieci. Gdybym miała swoje dzieci lub chociaż w rodzinie, to na pewno zachęcałabym je do przeczytania jej. Jestem wyjątkowo ciekawa kolejnych części i planuję w przyszłości poznać je wszystkie. To mnie również skłoniło do tego, by zapoznać się z dziełami Rafała Kosika, które są skierowane bardziej do dorosłych. Też planuję to zrobić w dość bliskiej przyszłości. 

Za możliwość poznania Amelii i Kuby dziękuję bardzo Wydawnictwu Powergraph

wtorek, 5 stycznia 2016

Felix, Net i Nika oraz (nie)Bezpieczne Dorastanie


Tytuł: "Felix, Net i Nika oraz (nie)Bezpieczne Dorastanie

Autor: Rafał Kosik

Cykl: Felix, Net i Nika 

Tom: XIV

Kategoria: Literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Powergraph

Liczba stron: 432

Ocena: 7.5/10







Rozczochrane włosy, palce chodzące po klawiaturze, keczup i zdezorientowanie – znaki rozpoznawcze pewnego chłopaka, który obecnie siedzi w pralni i ma za zadanie włączyć program w jednej pralce oraz poukładać ubrania. Co mogłoby się nie udać? Każdy potrafi wykonać tak banalne zadanie. No dobrze, przyznaję –  wyjątki, a najlepszym przykładem jest Net Bielecki. Net musiał iść do pracy, by móc dalej zostać w Londynie. Jednak nie tylko on ma problemy z nowym obowiązkiem. Laura również nie na leży do tych najszczęśliwszych pracowników. Lecz nagle wszystko się zmienia. Felix, Net i Nika oraz teraz również Laura dostają dość ciekawą propozycję ze szkoły. Czemu by nie skorzystać? W końcu kilka nieprawdziwych słów nie może tak bardzo zmienić ich życia. Na pewno? Czym tak naprawdę ma zajmować się Nika? Dlaczego paczka przyjaciół czuje się tak dziwnie? Czy będą w stanie przetrwać w Londynie bez pomocy finansowej rodziców? 

"Felix, Net i Nika" jest cyklem, o którym lata temu bardzo dużo słyszałam i muszę się przyznać, że ten rozgłos okropnie mnie denerwował. Nie rozumiałam, czemu ludzie tak pozytywnie oceniają tę książkę. Co prawda wtedy nie wiedziałam nawet, o czym jest, jednakże zbyt duży natłok informacji zniechęcał mnie. Oczywiście los sprawił, że później trafiłam na nią i dałam jej szansę. To był dobry wybór, bardzo dobry. W krótkim czasie przeczytałam pierwszy tom, żeby następnie połykać kolejne. I w pewnym momencie (książkoholicy zrozumieją mnie) tomy się skończyły! I co tu robić? Nie pozostaje nic innego niż czekać na kolejne. Doczekałam się ich, ale one również zostały w bardzo szybkim tempie przeczytane przeze mnie. Jednak autor nadal dostarcza nam rozrywki i postanowił napisać czternastą część – "Felix, Net i Nika oraz (nie)Bezpieczne Dorastanie". Nawet nie wiecie, jak bardzo się ucieszyłam z tego powodu. Moja radość była nie do opisania. Czy była uzasadniona? To jest głupie pytanie. Przecież to oczywiste, że tak.

Gdy zaczęłam czytać powieść, uświadomiłam sobie, jak bardzo tęskniłam za tym światem. Atmosfera, która panuje w tym cyklu jest niezwykła. Czujesz się, jakbyś wchodził w mgłę, która powoli okrywa Cię. Na początku nie wiesz, co to jest, ale czym jesteś głębiej, tym bardziej zdajesz sobie sprawę, że to coś niesamowitego i przyjaznego Tobie, coś, co sprawia, że czujesz się bezpiecznie i wiesz, że to Twoje miejsce. Odkąd przeczytałam pierwszy tom cały czas właśnie takie miałam wrażenie i podziwiałam Kosika, że potrafił stworzyć taki klimat powieści. To jest pewnego rodzaju radość z powrotu. W dodatku autor postanowił kontynuować przygody paczki w Londynie, co bardzo mnie ucieszyło. Dzięki temu czułam się, jakbym przerwała książkę i po chwili do niej wróciła.

Teraz nadszedł czas na podziwianie stylu napisania książki. Już w recenzji poprzedniej części rozpisywałam się na ten temat, ale nie oznacza to, że i tym razem tego nie zrobię. Zacznijmy od tego, że styl jest bardzo szczegółowy, co zdarza się rzadko w powieściach przeznaczonych dla młodzieży. Czasami mam wrażenie, że pisarze uważają, że dla tak młodych ludzi nie warto zbytnio się rozpisywać i wchodzić w detale, co jest niesamowitym błędem. Cieszę się, że Rafał Kosik nie popełnił go. Takie drobnostki są ważne, ponieważ to właśnie one kreują świat przedstawiony – nie ogólne, pobieżne opisy, tylko te małe szczególiki, z których istnienia nie zdajemy sobie sprawy, gdy tymczasem one kierują naszą wyobraźnią. Poza tym w języku jest coś specyficznego, co wyróżnia książki z tej serii na tle innych. Nie można też zapomnieć o olbrzymiej dawce humoru. Nieraz i nie dwa śmiałam się do otwartej księgi. Później rozglądałam się, czy ktoś przypadkiem nie przygląda mi się (choć tak naprawdę już dawno do tego się przyzwyczaiłam...). Dzięki temu wyjątkowemu połączeniu wciągnęłam się w historię i oddałam całym sercem.

W "Felix, Net i Nika" zawsze pojawia się wątek kryminalny. Czasami jest bardzo dobrze widoczny, innym razem ginie, choć podświadomość wyczuwa go. W tej części to on przejął kontrolę nad całą opowieścią i zrobił na mnie duże wrażenie. W pewnym momencie wątki z poprzednich tomów połączyły się w dość nieoczekiwany sposób i poprowadziły wydarzenia, nadając im nieprzewidywalności. Brakowało mi pomysłów do czego to wszystko dąży. Każdy mały szczegół się liczył.To chyba największy plus całej powieści.

Oczywiście muszę również poświęcić czas bohaterom. Nie są to papierowe postacie, które mają nadane wyróżniające ich cechy i nic więcej. Każdy z bohaterów "Felix, Net i Nika" ma w sobie coś niepowtarzalnego, ale również posiada typowo ludzkie uczucia – i te pozytywne, i te negatywne. Najbardziej wyróżnia się tytułowa trójka. Jednakże w pewnym momencie zawiodłam się. W tej części na większą skalę pojawia się Laura. Ta postać, odkąd tylko się pojawiła, intrygowała mnie. Miałam olbrzymią nadzieję, że będzie bardzo dopracowana, dzięki czemu lepiej ją poznam. Niestety brakowało mi czegoś w jej charakterze, osobowości. Nadal nie wiem, kim jest...

"Felix, Net i Nika oraz (nie)Bezpieczne Dorastanie" było miłym powrotem do jednego z moich ulubionych światów. Książka na pewno jest warta przeczytania, choć nie będzie należeć do czołówki tej serii. Jest duży wybór. W końcu czternaście części to naprawdę coś. Dla tych, którzy znają pozostałą trzynastkę jest to pozycja obowiązkowa. Natomiast innym również ją polecam, ale warto przeczytać przynajmniej jedną lub dwie poprzednie części, by zrozumieć ją. 

Za możliwość powrotu do niesamowitego świata i przeżycia niezapomnianych przygód dziękuję bardzo Autorowi książki – Rafałowi Kosikowi 

niedziela, 21 grudnia 2014

Felix, Net i Nika oraz Klątwa Domu McKillianów


Tytuł: "Felix, Net i Nika oraz Klątwa Domu McKillianów"

Autor: Rafał Kosik

Seria: Felix, Net i Nika

Tom: XIII

Kategoria: Literatura młodzieżowa

Ilość stron: 398

Ocena: 9/10










Rok szkolny zakończył się. Teraz pora na dwa miesiące wypoczynku i słodkiego leniuchowania. Felix, Net i Nika wybierają się do Szkocji oraz Anglii - do swoich przyjaciół z wymiany. Razem z nimi ma jechać dziewczyna Felixa - Laura. Jednak niefortunne zdarzenia sprawiają, że niestety Laura nie może pojechać, co bardzo zasmuciło Felixa. Wakacje nie wydają się już takie wspaniałe, jak myślał... Tym bardziej że gdy znajdują się już na miejscu, nikt ich nie odbiera z lotniska. Nie mogą się dodzwonić do kolegów. Czekając, zastanawiają się, co zrobić dalej. Czyżby coś się stało? Postanawiają sami dotrzeć do domu Angusa. Czeka ich tam raczej niemiła niespodzianka. Czy wakacje Felixa, Neta i Niki w ogóle mogą być leniwe i normalne? Jakie tajemnice skrywa przed nimi szkocki zamek? I przede wszystkim co się stało, że nikt nie odebrał ich z lotniska?

Moja przygoda z Felixem, Netem i Niką zaczęła się już dawno, gdy przez przypadek kupiłam pierwszą część serii. Była to przypadkowo kupiona książka, więc nie spodziewałam się po niej czegoś wielkiego. Jednak szybko zmieniłam zdanie, gdy zaczęłam ją czytać. Mimo że technika, maszyny i komputerowe sprawy w ogóle mnie nie interesują, szybko wciągnęłam się w fabułę i zaczęłam przeżywać wszystko razem z trójką przyjaciół. Niezmiernie się cieszyłam, gdy kolejne części serii znalazłam w miejskiej bibliotece. Krótko mi zajęło przeczytanie ich wszystkich. Można powiedzieć, że wręcz je pochłonęłam. Było to już kilka lat temu i byłam świadkiem wydawania kolejnych tomów, które prawie od razu czytałam. Teraz przyszedł czas na przeczytanie trzynastej części przygód Felixa, Neta i Niki. Czy żałuję? Bez zastanowienia odpowiadam, że nie. Czy jest w ogóle możliwość innej odpowiedzi?

Bardzo tęskniłam za bohaterami tej książki. Zawsze miałam do nich słabość. Nigdy nie spotkałam w tej serii bohatera, którego bym nie lubiła, czy to trójka głównych bohaterów, czy epizodyczne postacie. Każdy z nich jest wyjątkowy i niepowtarzalny, a przy tym wyjątkowo barwny. Nie można tu spotkać typowego człowieka, czy maszynę, która niczym się nie wyróżnia. Nawet postać, która pojawia się tylko przez chwilę wyróżnia się czymś niespotykanym i często komicznym. Jednak odkąd pamiętam zawsze najbardziej lubiłam Felixa. Felix jest dla mnie wyjątkowo fascynującą postacią. Sprawia mi niezwykłą przyjemność obserwowanie jego zachowań. Może to przez moje zamiłowanie do fizyki i fascynacja osobami wybitnie uzdolnionymi... Choć muszę przyznać, że Neta też nie da się nie pokochać z jego pomysłami, humorem i niezdarnością. Nika natomiast jest dla mnie dziwną postacią, a przy tym niezwykle rozbudowaną. Nigdy nie jestem w stanie jej rozszyfrować. Podziwiam ją za jej empatię i znajomość ludzkiej psychiki. Niejednego się od niej nauczyłam.

Nie mogę też pominąć komicznych scen, które występują w tej książce bardzo często. Najczęściej są one tak nierealne, że aż śmieszne. Nadają one całej powieści niepowtarzalnej atmosfery i klimatu, który sprawia, że przenosimy się na karty powieści i razem z trojgiem gimnazjalistów przeżywamy niezwykle chwile. Ten cały klimat jest największym plusem książki, a raczej całej serii. To właśnie on nadaje wyjątkowości. Jest doskonały. No i sprawia, że nie można przestać się śmiać, więc lepiej nie brać jej do autobusu, szkoły, czy pracy. Dość dziwnie wygląda, gdy śmiejemy się do książki, choć pewnie większość z Was tak jak ja przyzwyczaiła się do dziwnych spojrzeń rzucanych ukrytkiem. Taki los czytelnika.

Autor też wprowadził elementy horroru, co mnie jako fance bania się nierealnych rzeczy, bardzo się podobało. Rafał Kosik wymyślił sytuacje, które będą mnie prześladować. Rzadko kiedy coś jest w stanie mnie przestraszyć. Jednak niestety, jeśli już przestraszy, to później prześladuje mnie przez następne miesiące. Czasami nie pamiętam o czym była książka, a boję się jej. Wady zbyt bujnej wyobraźni. Prawdopodobnie szkocki zamek sprawił, że czasami byłam realnie przerażana. A tak naprawdę to za każdym razem, gdy nie było akurat wyjątkowo zabawnej sceny. Ciekawa kombinacja... albo się śmiejesz, albo boisz. Nie ma momentów na nudę i wytchnienie. Przy tym odczuwasz, że coś dzieje się poza tymi wydarzeniami. Autorzy często zapominają, że coś musi się dziać poza książką. Dlatego często mam odczucie pojedynczego wątku. Tu tak nie było. Nie miałam wątpliwości, że życie innych ludzi toczy się nadal.   

Wady? Jak wiecie, wyznaję zasadę, że każda książka je ma. Jednak przy tak bardzo lubianej przeze mnie serii, nie jestem w stanie ich wymienić. Byłam zbyt zaabsorbowana przygodami przyjaciół, by zwracać uwagę na jakieś pomniejsze błędy, czy niedociągnięcia. Właśnie dlatego polecam książkę każdemu. To jest opowieść, którą tak naprawdę może przeczytać każdy bez względu na wiek i upodobania. Historia, która odpręża, daje dawkę emocji i uczy rzeczy, które w życiu nie raz przydadzą się.      

Za możliwość przeżycia niepowtarzalnych przygód razem z niesamowita trójką przyjaciół dziękuje bardzo autorowi książki - Rafałowi Kosikowi.  

Książka przeczytana w ramach wyzwania:  
~ Czytam fantastykę
~ Grunt to okładka
~ Czytam by myśleć
~ Czytam opasłe tomiska
~ Book lovers