Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rak. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Pułapka Uczuć

''Pułapka Uczuć''
Colleen Hoover
WAB/Foksal

''Layken skończyła niedawno osiemnaście lat. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej niespodziewanie straciła ojca. Wraz z kochającą matką i młodszym bratem postanawiają zostawić za sobą przeszłość w Teksasie, by rozpocząć nowe życie w Michigan. Sprzedają dom, pakują rodzinne pamiątki i wyruszają na północ. Każde z nich z innymi obawami i planami na dalszą przyszłość. Zarówno Lake, jak i Kel nie chcą porzucać szkoły, przyjaciół, wspomnień związanych z ulubionymi miejscami. Boją się tego, co ich czeka prawie dwa tysiące kilometrów od domu. Prawdziwego domu. Julia też się martwi. Mimo to stara się dodać otuchy swoim dzieciom i wesprzeć ich w najtrudniejszych chwilach. 
Po przyjeździe na miejsce okazuje się, że już pierwszy kontakt z sąsiedztwem z naprzeciwka zwiastuje poważne zmiany w rodzinnych relacjach. A to dopiero początek niezwykle emocjonalnej, momentami przezabawnej historii losów dwóch rodzin Cohen i Cooperów, w której nikt nie zdaje sobie sprawy, jak ich członkowie staną się sobie bliscy w obliczu śmiertelnej choroby i codziennych problemów.''


Każdy z nas posiada własny świat - oazę spokoju, gdzie myśli dryfują bezgranicznie w zakątki różnorodnych umysłów. Miejsce, gdzie tworzymy nową, oryginalną architekturę, budując konstrukcje, w których osiągniemy pełny spokój psychiczny towarzyszący niezmąconej ciszy. Oaza istnieje tak długo, na ile jej pozwolimy, lecz możemy napotkać siejący grozę i spustoszenie umysł, który nie pozwoli nam na dalszy relaks. Młoda, inteligentna, niegroźna kobieta przelewając swe myśli na papier, potrafi brutalnie, ślamazarnie, lecz nieświadomie zburzyć nasz jedyny, upragniony świat, do którego stworzenia dążymy całe życie. Jedna myśl, jedno słowo, jedna litera miażdży budynki, wyrywa rośliny i sieje zamęt. By nagle, nieoczekiwanie odejść pozostawiając nas u krawędzi przepaści jałowej ziemi. Jedna myśl pochłania niczym ocean. Jedna myśl może stać się naszym końcem. Jedna myśl jest pułapką dla uczuć. Tylko jedna myśl ...

''Żałowanie do niczego nie prowadzi. To patrzenie w przeszłość, której nie można zmienić. Kwestionowanie rzeczy na bieżąco może zapobiec żałowaniu czegoś w przyszłości.''

Layken i Will to postacie o przeciwnych charakterach. Osiemnastolatka pełna oburzenia, gniewu, smutku oraz dwudziestojednolatek z wielkim doświadczeniem, zrozumieniem oraz inteligencją. Mogłoby się zdawać, iż tych dwoje dzieli nieunikniona przepaść niepowodzeń. Nieoczekiwanie. Miłość wybucha nagle, z wielkim żarem, łącząc ich smutki, straty oraz lęki. Miłość z pozoru delikatna, łagodna i nieustająca staje się przekleństwem pochłaniając życie i budynki powstałe w ich umysłach. Miłość odbijająca swe potężne piętno na bliskich. Czy Layken i Will poradzą sobie z tak wielkim uczuciem? Czy przejmą nad nią kontrolę w odpowiednim czasie? Czy zdołają uchronić swych bliskich?

Pułapka Uczuć to kolejna wzruszająca powieść pani Colleen. I mimo powodzenia Hopeless, które do dziś zamieszkuje moje serce, autorka zdołała utrzymać wysoki poziom (co graniczy z cudem, bo tak dobre obyczajówki ciężko jest przebić), a nawet oczarowała mnie na nowo. Ponownie nauczyłam się spoglądać na miłość z innej perspektywy, kochając mocniej, jak i bezwzględniej. Pułapka Uczuć zdołała odnaleźć drogę do mego przesiąkniętego emocjami serca, gdzie zapuściła potężne korzenie. Tak jak wskazuje tytuł znalazłam się w prawdziwym potrzasku, kontrolowana przez małe, żałosne słowa. To, co wyprawiała ze mną powyższa pozycja jest wręcz nie do wyobrażenia. Zasiedlając w sercu niszczyła umysł, wywlekając wszelkie emocje na najbardziej widoczną powierzchnię. Raniła, zadawała ból, doprowadzała do płaczu, histerii, by po chwili uleczyć i pozostawić na łaskę losu. Samego. Z gwałtownie bijącym sercem oraz oznakami pourazowymi. Nie jestem w stanie opisać wszystkich wrażeń, które towarzyszyły mi w tej pięknej, brutalnej podróży. Ale jednego jestem pewna. Colleen Hoover to oficjalnie jedna z najlepszych autorek na świecie. Pani Colleen jest Genialna. Temu nie można zaprzeczyć.

'' -Co to znaczy zamyszkiwanym? - pyta Kel.
- Zamieszkiwanym - poprawiam go. - Zamieszkiwać to inaczej zajmować, mieszkać, rezydować, zaludniać, koczować, żyć.
-To jak my zamyszkiwujemy Ypsilanti?
- Zamieszkujemy. Jestem padnięta. Idę do łóżka.
- Chcesz powiedzieć, że idziesz zamieszkiwać swoją sypialnię? - pyta Kel.
-Szybko się uczysz, koniku polny.''

Pułapka Uczuć słynie przede wszystkim ze swej poezji. To właśnie wiersze pozwalały nam przeżywać ową historię naprawadę, urzeczywistniając pewne elementy. Tak jak powiedziała Lyken poeci są w stanie zwabić nas do swego świata, sprawić, że patrzymy na rzeczywistość z zupełnie innej perspektywy Dlatego też muszę przyznać, iż jest to najlepszy zabieg literacki jaki dotąd spotkałam. Brawa dla Colleen za jej podwójny dar i brawa za sposób w jaki podzieliła się ze światem swymi przemyśleniami.

Spoglądając na bohaterów ujrzymy doskonale, dojrzale zarysowane postacie nie posiadające ani jednej rysy. Przyznaję, że zachowanie Layken dość często potrafiło wprawić w irytację, ale było ono usprawiedliwione wieloma czynnikami. Jakimi - przekonacie się dopiero po przeczytaniu powieści. Fabuła gnała własnym, ustalonym tempem, nie przyśpieszając, czy zwalniając, a jedynie zaskakując czytelnika pewnymi zwrotami akcji. Dzięki temu narazimy się na niejeden wstrząs, ale uwierzcie - będzie on całkowicie pożądany.

Podsumowując - Pułapka Uczuć to doskonałe dzieło, jakże doskonałej autorki, której pozycje zaczynam oprawiać w ramki niczym zdjęcia. :) Pani Colleen stworzyła niezwykle intrygującą historię opowiadającą o dojrzałości oraz cierpieniu, jakie wiążą się z utratą bliskich. Pozycję jak najbardziej polecam. Jeśli nadal nie przeczytaliście Pułapki Uczuć natychmiast lećcie składać zamówienia, chociaż by dla pięknej poezji. Polecam.

Moja ocena: 
10/10


Za możliwość przeczytania książki niezmiernie dziękuję Księgarni Książka i Prezent.

czwartek, 4 września 2014

Gwiazd naszych wina


Tytuł: "Gwiazd naszych wina"

Autor: John Green

Kategoria: Literatura dziecięca

Film: Gwiazd naszych wina

Premiera: 6 czerwca 2014 r. (Polska)

Ocena: 7/10













Hazel jest chora na raka. Już od jakiegoś czasu nie chodzi do szkoły. Codziennie musi mieć przy sobie butlę z tlenem i wąsy. Jej płuca nie są w stanie same oddychać. Większość czasu spędza na czytaniu jednej i tej samej książki oraz oglądaniu programów rozrywkowych w telewizji. Jej mama sądzi, że popadła w depresję. Właśnie dlatego wysyła ją na grupę wsparcia. Jednak Hazel uważa, że to strata czasu. Każde spotkanie jest tak samo nudne i przygnębiające. Jednak raz spotkanie robi się sporo ciekawsze, ponieważ po raz pierwszy pojawia się tam pewien tajemniczy chłopak - Augustus Waters. Lecz to nie koniec atrakcji... Wyraźnie jest zainteresowany Hazel. Przekomarza się z nią, a następnie zaprasza do siebie do domu. Dziewczyna jest nim zafascynowana, tym bardziej że na jednej "randce" się nie kończy. Spotykają się coraz częściej, co owocuje najpierw przyjaźnią, a później nieśmiałą miłością. Jednak oboje zapominają, że są chorzy na raka, a ta choroba nie poddaje się tak łatwo.

Nie wiem, czy jest jakaś osoba, która przynajmniej raz nie słyszała o "Gwiazd naszych wina". Książka sama w sobie jest bardzo popularna, a ekranizacja, która weszła w czerwcu do naszych kin, dodała jeszcze jej prestiżu. Słyszałam wiele pozytywnych opinii o tej książce. Zazwyczaj w takich przypadkach od razu chcę przeczytać taką powieść i robię wszystko co w mojej mocy, by ją zdobyć. Tym razem tak nie było. Nic mnie w niej nie zachęcało, a fakt, że napisał ją John Green zniechęcał mnie. Nie przepadam za jego stylem. No ale wreszcie uległam. Dobrze zrobiłam? Myślę, że tak. Lecz mimo to bardzo się na niej zawiodłam. Jednak najpierw zaczną od plusów.

Bardzo mi się podoba temat powieści. Opowiada przecież o dzieciach chorych na raka. W codzienny życiu większość z nas jest wyobcowana z takiego tematu. Zdajemy sobie sprawę, że ludzi chorują na tę złośliwą chorobę, ale jeśli nas to nie dotyczy, to bardzo łatwo o tym zapominamy. A trzeba o tym pamiętać. Takich ludzi jest naprawdę dużo i potrzebują oni pomocy - finansowej, ale i psychicznej. Takich książek jest za mało. Powinno być ich więcej. Bardzo mi się podoba, że Green poruszył tak ważny temat. Poza tym wymyślił historię, która wstrząsa i uświadamia nam wiele rzeczy, o  których nagminnie zapominamy. Pozwala nam poznać życie ludzi, których dotknęła ta tragedia. Nie jest ono normalne, ale nie jest też tak wcale różne od naszego. Po prostu ci ludzie mają więcej przeszkód niż my i muszą z nimi dzień w dzień walczyć. Są niesamowici i silni, ale są też normalni - tacy jak my. Mają swoje marzenia, rodziny, życie. Często właśnie o tym zapominamy.

I tu się raczej jak dla mnie kończą plusy książki. Historia jest niesamowita, ale moim zdaniem Green bardzo skutecznie ja spłycił i źle opowiedział. Miał świetny pomysł, piękny i wzruszający materiał, ale nie wykorzystał go. To się prosi o dopracowanie, pogłębienie. Zdaję sobie sprawę, że ta jest książka dla młodzieży. Nawet jest zaliczana do literatury dziecięcej. Nie powinna być zbyt trudna i głęboka. Jednak powinno być jakieś większe rozwinięcie. Wtedy dodałoby to głębi i pozwoliło zrozumieć poważne sprawy. Kolejną sprawą jest sam styl. Jest wyjątkowo prosty, co raczej nie powinno przeszkadzać w tej książce, ale to wszystko się gryzie. Green używa wiele trudnych, mało zrozumiałych słów, które nagle utrudniają czytanie, mimo że przed chwilą czytało się idealnie. To bardzo się rzuca w oczy. 

Książka nie podobało mi się tak bardzo, jak się spodziewałam. Naprawdę nie rozumiem tego całego zachwytu nad nią. Jednak mimo to uważam, że każdy powinien ją przeczytać. Jak wcześniej pisałam, jest na ważny temat, a wcale nie tak częsty w literaturze i ostatecznie jest tam jakaś głębia naszego życia, tylko jest bardzo dobrze zakopana. Dla niektórych może być bardzo wzruszająca, choć przyznaję się, że nie było ani jednego momentu, który mnie wzruszył, a tym bardziej takiego, w którym bym płakała. Czyta się ją szybko. Jeśli ktoś się bardzo uprze bez większego problemu przeczyta ją w jeden wieczór. Skłania nas do refleksji, ale też przygnębia. Jest dość specyficzna.          

Książka przeczytana w ramach wyzwań: