''Poza Czasem''
Alexandra Monir
''Kiedy rodzinę Michele Windsor dotyka tragedia, dziewczyna zmuszona jest
przeprowadzić się z Los Angeles do Nowego Jorku, gdzie mieszkają jej
bogaci i arystokratyczni dziadkowie, których nie poznała nigdy
wcześniej. W ich starym, pełnym rodzinnych sekretów domu przy Fifth
Avenue, Michele odkrywa największą tajemnicę: dziennik jednej z jej
przodkiń, który ma niesamowitą moc: przenosi ją w czasie do 1910 roku,
kiedy to został napisany. Tam, na wytwornym balu maskowym, Michele
poznaje młodego mężczyznę o intensywnie niebieskich oczach, który przez
całe życie nawiedzał ją w snach. Zakochuje się w nim i rozpoczyna romans
nie z tego świata.''
Odwiedź niesamowity świat magii.
Pozwól odkryć się Czasu i zatańcz z nim magiczną balladę.
Pozwól, by zajrzał w głąb Twej duszy.
Pomóż mu odnaleźć swe wcześniejsze wcielenie.
Zagłąb się w świecie pełnym tajemnic, gdzie Czas pełni główną rolę w międzynarodowym spisku. Gdzie marzenia się spełniają, ale zazwyczaj w dość szaleńczy sposób. Gdzie miłość nie zna granic czasu. Gdzie każdy człowiek niesie w sobie coś wyjątkowego i zachwycającego. Gdzie mimo nędzy oraz masy śmierci świat jest szczęśliwy, zachwycając swymi kolorami.
Bla, bla, bla, bla .... czy to nie brzmi jak tandetnie, współczesne reklamy różnorodnych marek, sieci ? Czy to nie jest nierealistyczne ? Lub odpychające ? Zapewne gdybym wcześniej przeczytała coś tak bardzo banalnego nawet bym na książkę nie zerknęła.
Michaele to nastolatka o typowych problemach młodzieży. Ah, właśnie utraciłam miłość swego życia. Ah, czy ta sukienka mnie nie pogrubia ? Ah, ostatnio śni mi się tak bardzo seksowny chłopak, że w rzeczywistości od razu bym się do niego 'dorwała'. Dylematy bohaterki nie mają końca. W pewnym momencie przestawiają się wyłącznie na problemy sercowe, gdy ( jak wiadomo ) bohaterka nie może się zdecydować czy zawrzeć 'poważny' związek z superprzystojniakiem z XX wieku. To dość irytujące. Zwłaszcza gdy takie słowa wypadają z ust siedemnastolatki. Pod tym względem inni bohaterowie wcale nie są odpowiedzialniejsi. Nawet kilkuset letni mężczyzna, a nawet kobieta nie jest w stanie pozbyć się tak bardzo żałosnych problemów. Ale o dziwo nie odnajdziemy tu trójkącika. W przeciwieństwie do 2 części. Ale o niej napiszę następnym razem.
Podróże w czasie to wcale nie taki pospolity wymysł, chociaż i nie oryginalny, ale a to bardzo wymagający. By móc zagłębić się w tym pomyśle trzeba posiadać niemałą wiedzę na temat wcześniejszych czasów, co i tak nie jest najważniejsze.
Najważniejszy jest klimat.
Klimat, klimat, klimat.
By zbudować klimat panujący w czasach XX, XIX, XVIII, czy dowolnego wieku należy po prostu posiadać tą niesamowitą zdolność. Czy Pani Aleksandra takową posiada ? A właśnie nie jestem pewna. Z jednej strony niemal bardzo dobrze poradziła sobie ze zbudowaniem świata wojen światowych, a z drugiej w ogóle nie ujęła czytelnika tą strukturą. Naprawdę trudno jest ocenić taką wymagającą pracę. Nie powiem, mogłoby być lepiej, ale powieść nie musi być idealna, by przyciągać czytelników. Jednak i tak powyższy przykład działa na jej niekorzyść.
W takim razie co jest jej plusem ? Właściwie nie mam pojęcia. Jedynie pomysł, z którym nie możemy spotkać się tak często. I muzyka. Muzyka towarzysząca nam na każdej stronie książki. Doświadczenie magiczne i zniewalające. Coś niesamowitego. Naprawdę szkoda, że zostało to przytłoczone mnóstwem wad.
Książka jest baaardzo trudna do ocenienia. Jak już pisałam wszystko jest tak banalne, a w tym tak urzekające. Polecam jedynie osobą, które nie mogą się zdecydować, czy przeczytać to, czy Czerwień Rubinu. Mogę przyznać, że Poza Czasem jest o wiele bardziej wciągające niż wymieniona wcześniej powieść. ;)
(Mam nadzieję, że recenzja nie była dość irytująca. Odrodziły się we mnie uczucia, które towarzyszyły mi w trakcie czytania książki i nie mogłam powstrzymać się przed jej skrytykowaniem.)
PS Mam również nadzieję, że nikogo nie uraziłam. :)
Ocena:
4/10
