Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Assassin's Creed. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Assassin's Creed. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 września 2017

Assassin's Creed: Ostatni potomkowie. Grobowiec chana – Matthew J. Kirby

Tytuł: "Assassin's Creed: Ostatni potomkowie. Grobowiec chana"

Autor: Matthew J. Kirby

Tłumaczenie: Michał Jóźwiak 

Cykl: Assassin's Creed – Ostatni potomkowie

Tom: II

Seria: Assassin's Creed

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Insignis

Liczba stron: 400

Ocena: 4/10


Wydaje się wam, że wiecie wszystko o sobie. Znacie swoich rodziców, większość rodziny, swoje zalety i wady oraz położenie, w którym się znajdujecie. Nie macie przed sobą tajemnic, o których istnieniu nie wiecie. Możecie coś wypierać ze swojego umysłu, udawać, że tego nie ma, ale tak naprawdę zdajecie sobie z tego sprawę. Tylko prawda jest inna. Wy jesteście inni, a wasze DNA niesie ze sobą nieodkryte sekrety zmieniające przyszłość. Jesteście żywą maszynę, która może dać nieograniczoną władzę. Walka się rozpoczyna.

Natalia, David, Grace i Sean przebywają w pracowniach należących do templariuszy. Warunki, które zapewnia im Zakon, są idealne. Mogą czuć się bezpieczni oraz mają nieograniczone możliwości, by poznawać wydarzenia z życia swoich przodków. Nie jest to przyjemne, jednakże wiedza zdobywana przez nich jest warta tego poświęcenia. W zamian mają bacznie obserwować świat w symulacji i szukać fragmentu Trójzębu Edenu. W tym samym czasie Owen i Javier są szkoleni przez assassina, który o nich dba, lecz nie jest w stanie zapewnić im odpowiednich warunków. Ma podobne pragnienia jak templariusze. Pytanie kogo wybiorą nastolatki.

Nie znam się zbyt dobrze na serii "Assassin's Creed", lecz wystarczająco by zrozumieć powiązania między assassinami a templariuszami oraz ich dążenia. Mam za sobą pierwszą część napisaną przez Olivera Bowdena. Nie podobała mi się, lecz zachęciła do uniwersum swoim mrocznym klimatem. Dlatego obecnie gram w grę "Assassin's Creed: Revelations". Robią na mnie duże wrażenie te wszystkie tajemnice, mroczne poczynania i skrytobójstwa. To spowodowało, że oczekiwałam bardzo wiele po najnowszej serii o assassinach, choć nie zdawałam sobie sprawy, że "Grobowiec chana" to druga część "Ostatnich potomków". Niestety bardzo się zawiodłam na tej powieści.

Od początku byłam zaskoczona pomysłem na przeprowadzenie tej historii. Zdaję sobie sprawę, że jest to literatura młodzieżowa, ale raczej nie spodziewałam się, że ktoś wykorzysta typowe postacie nastolatków jako głównych bohaterów. Z jednej strony bardzo mnie to zaciekawiło. W końcu najsławniejszego chyba assassina – Ezja – poznajemy jako rozbrykanego młodzieńca. Zastanawiałam się, czy ktoś jest w stanie powtórzyć to w satysfakcjonujący mnie sposób. Ale z drugiej strony... Sami wiecie... Takie młode nastolatki potrafią irytować (tak naprawdę jeszcze przez kilka miesięcy sama nim jestem). I właśnie tego w tym pomyśle najbardziej się obawiałam. I miałam rację.

Chyba z całej książki największy problem miałam ze stylem autora. W ogóle niczym niezwykłym się nie wyróżniał, a dla mnie to podstawa. Poza tym był zbyt lekki. Nie oczekiwałam nie wiadomo jak rozbudowanego języka i kilometrowych opisów, ale czasami po prostu podchodził pod infantylizm. Książka ma naprawdę potencjał. To czemu go nie wykorzystać?

Fabuła niestety jest mało wciągająca, choć do przebrnięcia. Może dlatego że nie jest zbyt rozbudowana, ale myślę, że tego przesadnie nie można wymagać od książki dla młodzieży. Na szczęście pojawia się bardzo interesujący motyw. Dzieciaki wchodzą do symulacji, gdzie przebywają w różnych czasach oraz miejscach. Wszystkie fakty historyczne wydają mi się niezmiernie ciekawe, co bardzo ubarwiło historię. Poza tym niektórzy bohaterowie byli nieświadomi, z kim konkretnie rozmawiali, co dodało pewnego rodzaju pikanterii. W "Ostatnich potomkach" jest coś intrygującego, ale zarazem czegoś brakuje, czego nie jestem w stanie określić.

Do samych bohaterów mam również mieszane odczucia, ponieważ każdy z nich ma własną, całkowicie oddzielną historię, która na swój własny sposób oddziałuje na nich i sprawia, że przyszłość się zmienia. Taki efekt motyla od dawna mnie fascynował i tutaj pomiędzy stronami można go zauważyć. Poza tym bardzo polubiłam Owena, który przez swoje pragnienia oraz samą przeszłość jest postacią rzeczywistą, która potrafi zaskoczyć i przede wszystkim jego poczynania są dla mnie zrozumiałe. Niestety nikt inny nie zyskał mojej sympatii. Spodziewałam się, że ktoś jeszcze się wyróżni, ale nic takiego się nie stało.

Niektórych na pewno zaintryguje wątek samych assassinów i templariuszy. Jest odmienny od pozostałych historii, ponieważ nasza banda nastolatków nie opowiedziała się po żadnej stronie. Patrzymy na opowieść oczami osób bezstronnych, które dopiero się zastanawiają, co jest słuszne a co nie. Ja już dawno opowiedziałam się po jednej stronie i jestem pewna, że to oczywiste której, więc mnie ciutkie to irytowało. Aczkolwiek rozumiem wszystkie opory bohaterów i w wielu sprawach zgadzam się z nimi.

Tematyka jest różnorodna, ponieważ możemy zaobserwować, jak dwie strony walczą o sprawiedliwość, dokonując przy tym przerażających czynów. Nie cofną się przed niczym. Ważny jest cel, a nie sami ludzie. A tak naprawdę wszystko sprowadza się do władzy, która zabiera resztki rozumu i przede wszystkim moralności. 

Jest mi przykro, że ta książka nie zrobiła na mnie odpowiedniego wrażenia, lecz mimo to wiem, że jest wiele młodych osób, którym na pewno by się spodobało. Jednak decyzję musicie podjąć sami. Myślę, że zapoznam się z pierwszą część, ale to raczej w odległej przyszłości.


niedziela, 6 grudnia 2015

Assassin's Creed: Renesans


Tytuł: "Assassin's Creed: Renesans"

Autor: Oliwer Bowden

Tłumaczenie: Tomasz Brzozowski

Cykl: Assassin's Creed 

Tom: I

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Insignis

Liczba stron: 488

Film: Assassin's Creed

Ocena: 2/10




W Italii w średniowieczu powstają państwa-miasta. Każde z nich ma własnego władcę i własne zasady. Na pozór nic ich nie łączy poza sojuszami i walkami. Jednak czy na na pewno nie mają innych połączeń? We Florencji jednym z ważniejszych rodów jest Auditore. Giovanni – głowa rodu – odgrywa ważną rolę w polityce i bankowości. Tymczasem jego synowie bawią się, rozrabiają i żyją beztroskim życiem. Ezio uwielbia beztroskę, brak obowiązków i swoją młodość. Nie myśli o czasach, gdy będzie musiał przejąć powinność swojego ojca. A ten dzień przychodzi szybko i niespodziewanie. Ezio z niestatecznego młodzieńca będzie musiał zmienić się w morderczego asasyna. Czy poradzi sobie z zadaniem wyznaczonym mu jeszcze przed jego narodzinami? Kim naprawdę jest jego ojciec? Czy Ezio może ufać swoim przyjaciołom?

"Assassin's Creed" już od iluś lat jest bardzo popularną grą. W 2017 r. ma powstać film na jego podstawie. Niedawno wyszła kolejna część niesamowitych rozgrywek. Dlatego właśnie jest o nim tak głośno. Do tego stopnia, że nawet ja, jako osoba nie interesująca się tą tematyką, zwróciłam uwagę na ten cykl. Nie jestem graczem i nie chcę poświęcać swojego czasu na granie na komputerze lub konsoli, choć nie uważam, że to strata czasu, dlatego postanowiłam przeczytać pierwszy tom w wersji papierowej. Przyciągnął mnie rozgłos i niestety hipnotyzujące okładki. Zawsze mnie fascynowały te tajemnicze postacie na obwolutach. Zadawałam sobie pytanie: kim są? Aż wreszcie zadecydowałam, że poznam odpowiedź. Czy była warta mojego czasu? "Assassin's Creed: Renesans" jest książką, która wyjątkowo mnie zwiodła. Miałam duże wymagania, które w najmniejszym stopniu nie zostały spełnione. 

Odkąd tylko się dowiedziałam, że powieści zostały napisane na podstawie gry, byłam niesamowicie zdziwiona tą kolejnością. Naprawdę rzadko zdarza się, że inspiracją nie jest książka tylko rozgrywka komputerowa. Ludzie polubili do tego stopnia "Assassin's Creed", że powstał i cały literacki cykl, i film. Przed przeczytaniem tej historii obejrzałam najpierw zwiastuny gry. Mogę je określi dwoma słowami – robią wrażenie. Przeniosłam się do innego świata, który mnie zachwycał i dawał niesamowitą ilość adrenaliny. W ostatnim czasie tego potrzebowałam, więc miałam nadzieję, że znajdę to w opowieści o asasynach. W dodatku miałam skojarzenie z "Sagą o Wiedźminie". Nie mam tu na myśli podobnej fabuły czy nawet kreacji świata. Po prostu byłam przekonana, że znajdę kolejną książkę fantasy, która mną zawładnie tak jak "Saga o Wiedźminie". Wybaczcie mi fani Sapkowskiego, że popełniłam tak karygodną pomyłkę.

Fabuła "Renesansu" jest niemiłosiernie nudna. Pierwsze kilkadziesiąt stron zaciekawiło mnie. Jednakże czym dalej, tym pojawiało się więcej suchych faktów. Czasami miałam wrażenie, że czytam podręcznik od historii, zamiast pasjonującej powieści, na którą tak bardzo liczyłam. Bowden skupił się na ogólnym przekazie, a nie dopracował wykreowanego świata, przyczyn i skutków. Po prostu coś się zdarzyło i tak ma być. Brakowało scenek sytuacyjnych. W każdej rozbudowanej powieści występują, tworząc tło dla opowieści. To jest konieczne, bo dzięki temu wiemy, w jakiej rzeczywistości żyje bohater. A w takim przypadku widzimy główną postać na białej kartce. Nic się nie zmienia, nie pojawiają się nowe wątki, wszystko dąży to tego samego.

Jestem w stanie wybaczyć wszystkie te wady oprócz jednej. Czas, czas i jeszcze raz czas. Autor całkowicie nie umiał nim operować, a to jest podstawa. Gdy poznajemy Ezia, ma on siedemnaście lat. Natomiast gdy kończymy powieść, ma ponad czterdzieści. Nie twierdzę, że taka duża przestrzeń czasu jest błędem. Lecz nie czułam, jak upływa. Dostawałam zwykłe zdanie: minęło lat osiem. Co się działo przez te osiem lat? Jak zmienił się główny bohater? Ludzie się zmieniają a raczej ich mentalność. A Ezio? Cały czas był tą samą postacią, którą poznałam na początku. Dążył do celu, ale nigdy tak naprawdę nie został on jasno określony. Kończąc "Renesans" nadal nie wiem, czym on był.

Dla osób, które lubią akcję, jest to dobra książka, ponieważ opiera się tylko na szybkim tempie wydarzeń. Dla mnie nie jest to dobre rozwiązanie, ponieważ nie otrzymałam odpowiedzi, nie wiem, z czego wynika postępowanie asasyna i nie wiem, jak do tego doszło. Na początku myślałam, że to po prostu ja nie rozumiem wielu rzeczy, ale z czasem doszłam do wniosku, że ich nie ma. Miałam wrażenie, że Bowden miał genialny pomysł, który został dopracowany w jego głowie, lecz bardzo śpieszył się, żeby przelać go na kartkę, więc ominął istotne wyjaśnienia.    

"Assassin's Creed: Renesans" jest dla mnie największym zawodem tego roku. Przyznaję, że moje wymagania były wyjątkowo wysokie i to bardzo wpływa na ogólną ocenę, jednakże nie ukrywajmy, że jest to po prostu książka o dobrym pomyśle, ciekawiej fabule i przede wszystkim niewykorzystanym potencjale. Mimo tak złych wspomnień jestem pewna, że zaznajomię się z kolejnymi częściami, Kto wie, może będzie coraz lepiej... 

Książka przeczytana w ramach wyzwania: