Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narkotyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narkotyki. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 grudnia 2015

Pamiętnik narkomanki


Tytuł: Pamiętnik narkomanki

Autor: Barbara Rosiek

Kategoria: Biografia

Wydawnictwo: Mawit Druk

Liczba stron: 304

Ocena: 8/10












Życie jest takie piękne! Codziennie rano wstaję, jem śniadanie, po czym idę do szkoły, gdzie spędzam całe osiem godzin, by później wrócić do domu i spędzić cały wieczór nad pasjonującymi pracami domowymi... Czyż to nie jest piękne? A przy tym niemiłosiernie monotonne i nudne? Basia była bardzo dobrą uczennicą, która zawsze słuchała się rodziców i robiła to co należy. Miała idealne życie i dobrze o tym wiedziała. Jednakże idealność jest arcynudna. Dlatego właśnie pewnego dnia Basia postanowiła zrobić coś innego – iść na wagary. Przecież nic się nie stanie, jak jednego dnia opuści szkołę i spróbuje czegoś nowego. W końcu ludzie są uczynni i pomogą jej poznać świat. Na przykład zaproponują jej dziwną substancję. Czemu nie spróbować? To nie może być prawda, że przez następne lata będzie w olbrzymiej depresji, jej jedynym marzeniem będzie śmierć, a bogiem narkotyk. Zwykłe czcze gadanie. Jeden dzień nie ma znaczenia. Ale czy na pewno? 

"Pamiętnik narkomanki" leży u mnie na półce odkąd tylko pamiętam. Należy do mojej mamy. Gdy byłam dzieckiem, przerażał mnie. Czułam dziwną obawę przed nim. Nigdy nie bałam się strzykawek, ani ciemności, więc to nie mógł być strach przed okładką. Podejrzewam, ze podświadomie wiedziałam, czym tak naprawdę jest. I już wtedy byłam pewna, że przyjdzie czas, gdy wezmę go w rękę i poznam historię Basi. Czy moje obawy przed przeczytaniem go były uzasadnione? Tak, jest to historia, która zmienia światopogląd.

Gdy zaczęłam czytać "Pamiętnik narkomanki" myślałam, że jest to ubarwiona historia, która ma za zadanie przerazić mnie i z moralizować. Byłam w gigantycznym błędzie. W pewnym momencie zrozumiałam, że musiała napisać ją osoba, która przeżyła coś podobnego. Nie ma żadnych pięknych opisów, kunsztu literackiego. Jest po prostu prawda. Czym dłużej czytałam, tym bardziej byłam pewna, że są to prawdziwe osoby, które żyły wtedy. Autorka nie bawiła się w zmienianie imion i nazwisk. One były rzeczywiste. I to właśnie robi największe wrażenie w tym najbardziej przerażającym znaczeniu – to wszystko jest oparte na faktach. Główna bohaterka to Barbara Rosiek, czyli autorka tej biografii. Nie mam wątpliwości, że opisała wszystko tak jak naprawdę było. Nie miała potrzeby ubarwiać, czy grać na emocjach. Życie zrobiło to za nią. 

Ten pamiętnik jest czymś rzeczywistym. Nie jest to kolejna książka na półce, gdzie ma ładnie wyglądać. To nie jest dekoracja. Prawie każda powieść poza wartością merytoryczną ma też funkcję estetyczną. Ta nie. Gdy tylko poznałam jej treść, miałam ochotę schować ją daleko w szafie i udawać, że nie istnieje. Jednak w taki sposób zmarnowałabym swój czas, autorki i wszystkich narkomanów. To już nie jest zabawa. To jest poważny problem, a najczęściej unikamy go. Sama po sobie wiem, jak to jest. W szkole ciągle są spotkania na temat narkomanii, podczas których słuchamy muzyki, rozmawiamy, marzymy, a już na pewno nie zwracamy uwagi na to, co mówi nauczyciel. Przecież już przez te wszystkie lata dowiedzieliśmy się, na czym polega problem. Ale czy na pewno? Czy przypadkiem nie jesteśmy zdania, że nasi znajomi nie mają nic wspólnego z narkotykami, a my nigdy nie spróbujemy? Czy raczej udajemy, że problem nie istnieje? 

To jest naprawdę bardzo ważny temat, którego nie można ignorować. Wiele ludzi umiera, ponieważ przedawkuje, ponieważ nie ma siły już walczyć. Autorka zwraca uwagę, że w większości przypadków kłopoty z dragami nie biorą się znikąd. Najczęściej towarzyszy im zła sytuacja rodzinna lub przeczucie, że szczęście niedługo się skończy. Marihuana i inne tego typu substancje na początku sprawiają, że tak zwyczajnie zapominamy i mamy nadzieję na lepsze jutro. To tylko pozory. W pewnym momencie narkoman zdaje sobie z tego sprawę i jest... nie, nie jest właśnie za późno. Wtedy zaczyna szukać pomocy, która najczęściej nie jest mu oferowana. 

Jest to biografia o wyjątkowo dużym ładunku emocjonalnym. I jeśli spodziewacie się, że wylejecie nad tym pamiętnikiem litry łez, to mylicie się. Ta książka ma inne zadanie. Dzięki niej można zrozumieć narkomana i jego toksyczną więź z prochami i całym światem. Tak, wtedy wszystko jest toksyczne. Na pewno zdarza wam się, że od czegoś chcecie się uwolnić, bo sprawia wam to ból, przykrość, ale nie potraficie, gdyż bez tego nie umiecie żyć. Według autorki to to samo uczucie, tylko tysiąc razy silniejsze. "Pamiętnik narkomanki" nie ostrzega, tylko pozwala na całkowite zrozumienie i akceptacje. Nie występuje tu żadna ocena moralna, ani my nie jesteśmy w stanie jej wygłosić po przeczytaniu powieści. 

"Pamiętnik narkomanki" był opowieścią, która dała mi bardzo dużo, choć również ja musiałam dać coś od siebie – czas, uczucia, poświęcenie. O wiele łatwiej byłoby odłożyć ją i zapomnieć. Ale jaki wtedy byłby tego sens? Każdy powinien przeczytać historię Barbary Rosiek.

PS: Piszę tę recenzję szóstego grudnia w Mikołajki, słuchając kolęd. Przy większości przyjemnych książek byłoby to normalne, ale w tym przypadku przerażające. Sama sobie tworzę mistyczny nastrój i czuję, że tak powinno być...

środa, 17 września 2014

Lot Komety


Tytuł: "Lot Komety"

Autor: Anna Onichimowska

Kategoria: Literatura dziecięca

Ilość stron: 192

Ocena: 6.5/10















Czas nieubłaganie płynie, a rodzina Niwickich nadal nie może znaleźć porozumienia. Zresztą czy ich można jeszcze nazwać rodziną? Jacek wraz z ojcem mieszkają w wynajętym mieszkaniu. Natomiast Grażyna opuściwszy męża i syna gospodaruje ich domem. Mogłoby się wydawać, że wszystko jest na najlepszej drodze do poprawienia stosunków. Jacek nie bierze narkotyków, studiuje. Kamil nie pije od pięciu miesięcy i dwunastu dni, a Grażyna przestała palić. Mogliby zacząć wszystko od nowa. Lecz czy jest sens? Tym bardziej że matka znalazła sobie nową rodzinę - sektę, która nazywa samych siebie Rodziną. Nie potrzebuje już starej rodziny. Jednak nie wie o jednej rzeczy. Osobą, która zachęciła ją do przystąpienia do sekty, była Kometa. Ona też się zmieniła. Przestała brać narkotyki, zaczęło się jej układać z rodzicami i siostrą, zdała maturę. Wszystko zaczęło się pięknie układać. Lecz ludzi lubią niszczyć to co piękne...    

Po wstrząsającej pierwszej części postanowiłam przeczytać kolejną. Byłam przekonana, że tutaj znowu pojawi się motyw narkotyków, jednak on został tylko wspomnieniem. Tym razem ukazała nam się sekta. Nigdy nie interesowałam się sektami i moja znajomość na ich temat jest minimalna. Nawet ostatnio nie słyszałam nic o nich ani ich działalności. Dlatego z wielką chęcią wgłębiłam się w książkę, poznając hierarchię Rodziny. 

Powieść zawierała wszystkie elementy, które pozwoliłyby nam zrozumieć historię. Jednak muszę przyznać, że nie zrobiła na mnie tak dużego wrażenia, jak poprzednia część. Była to zwykła historia, która mogła przydarzyć się każdemu. Zwykle zaliczam to jako plus, bo za mało wiemy o własnym życiu, ale w tym przypadku była po prostu nudna. Mimo że mnie interesowała, nie mogłam się wciągnąć. Każda strona dłużyła mi się niemiłosiernie. Chciałam wiedzieć, co będzie dalej, lecz wydawało mi się zbyt trudne przedarcie się przez kolejny rozdział. Na tym polu bardzo się zawiodłam. Byłam przekonana, że przeczytam ją bez problemu przez jeden wieczór, który sobie zaplanowałam akurat na tę książkę. A zajęło mi to dwa wieczory, które niesamowicie mi się wydłużyły. 

Jednak mimo że książka nudziła mnie, nie żałuję, że ją przeczytałam. Jak poprzednia część porusza ważny temat i wiele uczy. Sama historia sekty i jej działalności jest niezmiernie pouczająca. Patrzenie jak kilkoro ludzi robi pranie mózgu innym ludziom, którzy potrzebują pomocy, jest przerażające. Najgorsze jest to, że ci ludzie myślą, że dostali tą pomoc, a tak naprawdę z każdą chwilą jest gorzej, a później jest już za późno. Tym bardziej że bardzo oryginalnym pomysłem było pokazanie życia dorosłej osoby w sekcie. Zwykle mówi się, że to nastolatkami najlepiej manipulować i zaciągać ich do swoich "stowarzyszeń". Tutaj jest pokazane, że dorośli ludzie, którzy mają dobra pracę, dzieci i tak naprawdę wszystko co potrzebne jest do szczęścia, też są podatni na manipulację. W tej części jest poruszony jeszcze jeden ważny problem, który zazwyczaj nam umyka. Nie ma on swojej nazwy ani nie jest oczywisty. W tej książce jest pokazany na przykładzie Komety, która nadal zachowuje się skandalicznie i jest uważana za diabła, a raczej wiedźmę. Nikomu nie przyszło do głowy, dlaczego ona to robi. Wszyscy obwiniali ją o swoje problemy, a nikt nie pomyślał, że to może ona jest ofiarą, a oni oprawcami. Jej zachowanie nie wzięło się znikąd. Ona też potrzebuje pomocy, a przede wszystkim miłości.

Skrytykowałam książkę i raczej nie zachęciłam do przeczytanie, jednak uważam, że to jest kolejna książka, która mimo swych licznych wad jest warta przeczytania. Może to być dość trudne, bo jak pisałam wcześniej nie wciąga, ale jest nam potrzebna. Pokazuje to, co nam zwykłym ludziom może się przydarzyć. Jest ostrzeżeniem, ale też pocieszeniem. Jak najbardziej polecam ją każdemu.

Książka przeczytana w ramach wyzwania:    

wtorek, 9 września 2014

Hera moja miłość


Tytuł: "Hera moja miłość"

Autor: Anna Onichimowska

Kategoria: literatura dziecięca 

Ocena: 7,5/10
















Rodzina Niwickich wiedzie piękne i dostatnie życie. Mają wszystko: piękny dom, idealny ogród, dwa drogie samochody i dwóch synów. No właśnie. Czy można osoby wymienić razem z rzeczami? Czy miłość jest materialna? Grażyna - matka chłopców wychowywała się w skrajnej biedzie. Gdy osiągnęła pełnoletność, obiecała sobie, że nie pozwoli żyć swoim dzieciom w takich warunkach. Dotrzymała obietnicy, jednak po drodze zapomniała, że istnieje takie coś jak poczucie bezpieczeństwo, bliskości drugiej osoby, a przede wszystkim uczucie, uczucie zwane miłością. Nawet nie zdawała sobie sprawy do czego może doprowadzić takie zachowanie. A jej mąż? Głowa rodziny? Oczywiście jest dobrze wykształcony, pracuje na wysokim stanowisku, ma pieniądze. Czego chcieć więcej? Przecież to nieważne, że codziennie pije, że wraca z ważnych wyjazdów służbowych w bardzo złym stanie. Liczą się pozory... Nic więcej. Może właśnie takie zachowanie spowodowało, że ich starszy syn zaczął brać narkotyki, co przyniosło tragiczne skutki dla całej rodziny. 

Książkę wypożyczyłam z biblioteki. Poprosiłam bibliotekarkę o polecenie czegoś naprawdę dobrego. Miałam nadzieję, że poleci mi coś sławnego, co mi umknęło, coś co zmieniło jej życie. Wtedy spytała się mnie o wiek. Nie lubię jak ktoś dopasowuje książki do mojego wieku. Uważam się za dość dojrzałą osobę. Może nie jestem dorosła i brakuje mi doświadczenia, ale staram się rozumieć otaczający nas świat i przede wszystkim ludzi. Dla mnie nie ma znaczenia, czy to książka dla dorosłych, czy dla dzieci. Obie niosą przesłania, które przybliżają mnie do odkrycia świata. Dlatego byłam trochę zła, że od razu ocenia po wieku. Nie tego potrzebuję. Jednak książka dała mi porządną lekcję, którą długo będę pamiętać. 

Narkotyki stały się ostatnio dość powszechnym tematem. Coraz łatwiej jest je zdobyć, jest ich coraz więcej na rynku i niestety coraz więcej ludzi je bierze, przede wszystkich tych młodych. To jest przerażające zjawisko. Wszyscy znamy te historie. Na początku jest naprawdę fajnie, wręcz fantastycznie. A później? Piekło. W tej książce jet potwierdzona ta teza, ale trochę z innej perspektywy. To jest naprawdę duży plus tej powieści, bo to nie jest utarta historia, którą dorośli karmią młodzież na każdym spotkaniu o narkotykach. Zaczyna się inaczej i inaczej się kończy. Największym szokiem jest fakt, że to wielkie zło, które ma się zdarzyć, nie dzieje się na końcu książki, tylko w połowie. Naprawdę jest to szokujące. Wielkie brawa dla autorki. Właśnie to wywołuje tak wielkie wrażenie. Miałam w pewnym momencie zamiar odłożyć książkę, bo nie dawałam rady emocjonalnie, ale nie mogłam. Czułam się zobowiązana do przeczytania tej powieści. Dla tych ludzi... To im byłam to winna. Nie sobie, nie autorce, tylko im. 

Niesamowicie zżyłam się z głównym bohaterem - Jackiem. Nie mogłam go zrozumieć, ale bardzo chciałam. Dopiero gdy przeczytałam to opowiadanie zrozumiałam, że nie mogłam wiedzieć, dlaczego to robi. On sam tego nie wiedział. Na tym polegał problem - brak zrozumienia. Książka na początku była "pod linijkę". Wszystko idealnie musiało do siebie pasować. Później zaczął się chaos. Czasami on mnie po prostu przerażał, nie byłam w stanie go uporządkować. To nie był błąd autorki, tylko jej zamysł. Mogliśmy się poczuć jak Jacek - cały czas w chaosie własnego życia.

Książka nie była doskonała. Zawierała wiele błędów. Nie były one drastyczne, ale jednak były. Nie będę tutaj ich opisywać, bo nie o to chodzi. Uważam, że tę książkę powinien przeczytać KAŻDY. Nie jestem nastolatką, którą ciągnie do narkotyków, alkoholu, czy papierosów, lecz muszę przyznać, że ostrzeżenie zawarte w tej historii spełniło swoją funkcję. Tym bardziej że jest ono oparte na prawdziwych faktach. Tak, to wszystko się wydarzyło. Dorośli zapewne powiedzą, że nie dla nich takie opowiadania. Mylą się. Mają dzieci, mężów, żony, siostry. To nie jest tylko i wyłącznie historia o narkotykach. To historia o życiu i naszych problemów. Ja nie polecam tej książki. Uważam, że to oczywiste, że trzeba ją przeczytać.

Książka przeczytana w ramach wyzwania: