Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harry Potter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harry Potter. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 lipca 2020

Harry Potter i Książę Półkrwi – J.K. Rowling


Tytuł: Harry Potter i Książę Półkrwi

Autor: J.K. Rowling

Tłumaczenie: Andrzej Polkowski

Cykl: Harry Potter 

Tom: VI

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Media Rodzina

Liczba stron: 704

Ocena: 9/10







Niektórych ludzi spotykają złe rzeczy w życiu. I nie ma żadnej zależności między czynami tej osoby, charakterem czy miejscem. Po prostu przypadek, może jakaś potężna siła, a może zwykły efekt motyla sprawiają, że te rzeczy się wydarzą i ten człowiek nie ma na to żadnego wpływu. Co w takim przypadku zrobić? Część osób nie jest w stanie sobie poradzić z taką sytuacją – wpadają w obojętność, wielki smutek albo bezczynność. Jednak są też ludzie, którzy mimo wszystko brną do przodu. Składają swoje zniszczone życie na nowo i gdy ich budowla cały czas upada, oni zaczynają ją budować od nowa. 

Harry musi poradzić sobie ze złymi wspomnieniami, które nawiedzają go co nocy w śnie i przypominają, że jego życie nigdy nie będzie już wyglądać tak samo. A dni również nie przynoszą ulgi, gdyż towarzyszy im widmo wojny i cierpienia. Jedynym wytchnieniem od tego wszystkiego jest Hogwart, gdzie jest bezpiecznie i można przynajmniej próbować zapomnieć o rozrastających się szeregach Lorda Voldemorta. Lecz czy w szkole magii na pewno nadal jest bezpiecznie? Czy ciemnym mocom uda się pokonać mury zamku? Co niesie Harry'emu przyszłość? 

Krótko przed Bożym Narodzeniem stwierdziłam, że w 2020 roku przeczytam ponownie cały cykl o Harrym Potterze. Czytałam go wielokrotnie, ale nigdy – nawet za pierwszym razem – po kolei. Gdy zaczynałam wprowadzać w życie swoje postanowienie, mocno wątpiłam, czy jest ono w ogóle w jakikolwiek sposób do spełnienia. Byłam przekonana, że nie znajdę czasu na czytanie tych samych książek, że nie uda się mi tak jak kiedyś przepaść w tym świecie magii. Tymczasem mamy lipiec, a ja przed sobą mam tylko jedną część, a dzisiaj przychodzę do Was z recenzją "Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi". 

Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale mam wrażenie, że z każdym kolejnym tomem serii autorka rozwijała swoje umiejętności i w "Księciu Półkrwi" jest to majstersztyk językowy. Idealnie wyważone proporcje między opisami, które pozwalają dokładnie poznać całe uniwersum, a dialogami, dzięki którym czytelnik może poznać lepiej bohaterów, utożsamić się z nimi i ich zrozumieć. Bez wątpienia warsztat pisarki Rowling jest unikatowy i rozpoznawalny. Wydaje mi się, że byłabym go w stanie rozpoznać wszędzie, bo jednak rzadko się zdarza, by prawie każdy szczegół, prawie każda postać była tak dobrze dopracowana. 

Fabuła w tej części już należy do tych mroczniejszych czasów, gdzie nie możemy być przekonani, że Harry pokona zło i wszystko będzie dobrze. To są już czasy, gdzie możemy mieć tylko nadzieję na lepszą przyszłość. Zarazem jako czytelnicy możemy zaobserwować, jak mimo zła, cierpienia i wszechogarniającego okrucieństwa bohaterowie nadal próbują normalnie żyć, nadal się śmieją, zakochują, przyjaźnią i dążą wcześniej wyznaczoną sobie drogą. Nastolatek może zbyt wcześnie dojrzeć, zostać postawiony przed zbyt wielkimi wyborami, jednak pozostaje nadal młodą osobą, która pragnie być po prostu szczęśliwa teraz i w przyszłości. 

Powieść jest wprost naszpikowana wieloma zagadkami, niedopowiedzeniami i intrygami. Jednak powoli to wszystko zaczyna się wyjaśniać i dążyć zgrabnie do rozwiązania. W poprzednich częściach można mieć wrażenie, że ta mroczna część historii jest labiryntem, w którym po omacku poszukujemy wyjścia, a nie dostajemy żadnych podpowiedzi. Tutaj jeszcze nie można otworzyć złotego klosza i zobaczyć, co pod nim jest, ale na pewno wszystko zmierza ku prostej – tylko z wieloma przeszkodami po drodze. Wśród fanów i antyfanów często spotykam się z opinia, że w całej serii jest wiele niejasności i niespójności. Oczywiście to prawda i nie można temu przeczyć, ale osobiście uważam, że nie istnieją historie bez takich błędów, a tutaj te większe czy mniejsze niedociągnięcia są wynagradzane niesamowitą siecią sensownym i logicznych połączeń. Ich odkrywanie przynajmniej mi wiele lat tamu dało olbrzymią przyjemność. Obecnie zauważam coraz więcej aspektów, które odgrywają ważną lub fascynującą rolę, a za pierwszym razem w ogóle nie zostały one przeze mnie zauważone. 

Już wielokrotnie Wam wspominałam, że na temat bohaterów mogę napisać wręcz całą książkę, ponieważ prawie każda postać jest dla mnie warta uwagi i dobrze wykreowana. Myślę, że duże znaczenie ma tutaj fakt, że nie są to miałcy bohaterowie, tylko osoby o pełnowymiarowych charakterach i własnych historiach. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o Dumbledorze, który jest wyjątkowo wyraźną postacią w całej serii. Na przestrzeni lat powoli wyłania się jego obraz i płynie on od kochanego nauczyciela, przechodząc przez autorytet i przyjaciela, a dochodząc do bardzo ludzkiej postaci z wieloma tajemnica. Ich poznanie czytelnikowi na razie nie jest jeszcze dane, ale dostajemy obietnicę, że to już niedługo. Bardzo cenię tę postać właśnie za tą wielowymiarowość i przede wszystkim ludzkość. Myślę, że większość z nas na samym początku oceniło by dyrektora szkoły jako dobrego, a teraz – czy na pewno? W "Księciu Półkrwi" coraz większe znaczenie ma również Draco, a jego własna historia zaczyna być opowiadana z całkowicie innej perspektywy, co przypomina, że każdy z nas się myli i zawsze istnieją dwie strony medalu. 

Cieszę się, że zdecydowałam się przeczytać jeszcze raz wszystkie części i to w dodatku w poprawnej kolejności. Sporo osób twierdzi, że jest to cykl już nie na mój wiek, a moja fascynacja tą historią jest co najmniej dziwna. Nie sądzę tak, bo nie będę ukrywać, że czytałam o wiele lepsze książki niż "Harry Potter" i pod względem fabuły, i języka, i... być może bohaterów. Nie jest to też ta perełka, która sprawiła, że rozpoczęłam swoją przygodę z czytaniem. Jest to po prostu seria pozwalająca przypomnieć mi, jak z pasją oddawałam się czytaniu jako dziecko i jak łatwo było mi przenieść się do całkowicie innego świata. To uczucie jest niepowtarzalne i niezastąpione, więc teraz mogę tylko wspominać, przekładając strony tych powieści. 


czwartek, 14 maja 2020

Harry Potter i Zakon Feniksa – J.K. Rowling


Tytuł: Harry Potter i Zakon Feniksa

Autor: J.K. Rowling

Tłumaczenie: Andrzej Polkowski

Cykl: Harry Potter

Tom: V

Kategoria: Fantastyka 

Wydawnictwo: Media Rodzina

Liczba stron: 960

Ocena: 10/10







Lubimy ludzi szczerych. Odbieramy ich jako osoby godne zaufania, pozytywnie nastawione do nas i świata oraz uczciwe. Jednak czasami się zastanawiam, czy na pewno właśnie tak jest, czy na pewno lubimy szczerość. W końcu prawda potrafi zaboleć. Czasami łatwiej jest udawać, że kłamstwo jest prawdą. Nie jesteśmy zbyt dobrzy w wykrywaniu kłamstwa. Wolimy myśleć, że inne osoby są wobec nas prawdomówne, a brzydka prawda wcale nie istnieje. Jednak czasami trzeba spojrzeć jej w oczy i zmierzyć się z negatywnymi konsekwencjami, zanim nas zaskoczą. 

Harry w snach ponownie przeżywa koszmar Turnieju Trójmagicznego. Co noc patrzy na śmierć Cedrika i przypomina sobie, że Czarny Pan powrócił, że nadchodzi wojna. Jego strach i obawy są potęgowane poprzez złość i irytację na swoich przyjaciół, którzy nie informują go o sytuacji w świecie czarodziejów, a on zamknięty u swojego wujostwa może tylko snuć ponure przypuszczenia, że jego świat stoi nad przepaścią. Ostrzegł wszystkich przed niebezpieczeństwem. Dokładnie opowiedział, co widział. Jednak czy to starczy, by przekonać innych o powrocie Lorda Voldemorta? Czy i tym razem znajdą się czarodzieje gotowi na walkę ze złem? 

Z zapałem i oddaniem kontynuuję swoją ponowną przygodę z cyklem o Harrym Potterze, Gdy sięgałam po tę część, byłam niezmiernie podekscytowana, ponieważ "Zakon Feniksa", odkąd tylko go pierwszy raz przeczytałam, stał się nieodzownie moim ulubionym tomem i bez wątpienie z wszystkich książek o młodym czarodzieju najwięcej razy przeczytałam właśnie tę część. Tutaj nie było obaw, czy po latach nadal będzie mi się podobał, czy zrobi takie samo wrażenie jak kiedyś i czy po raz setny wciągnie mnie w swój świat. Po prostu wiedziałam, że tak będzie. Bo jak po tylu latach wspólnej przygody mieć takie wątpliwości? 

Niezmiennie zawsze ten sam początek recenzji, czyli hymn pochwalny na temat stylu. Jest po prostu przykładem geniuszu, magii potężniejszej niż magia w całej tej opowieści. Język autorki jest właśnie jak zaklęcie, które za pomocą słów sprawia, że wyobraźnia ożywa i przejmuje kontrolę nad umysłem czytelnika. To już nie jest nasza rzeczywistość, gdzie idziemy do zwyczajnej szkoły, często nudnej pracy i wykonujemy bezmyślnie obowiązki domowe. Hogwart i świat czarodziejów podczas czytania staje się tym prawdziwym światem. Dopracowanie i różnorodność opisów sprawiają, że pisarka stworzyła niepowtarzalny klimat opowieści. Jeśli czytelnik raz go zakosztuje, na zawsze pozostanie w jego pamięci, by kojarzyć się z radością, przygodą i miłością. Dla mnie zawsze będzie to atmosfera dzieciństwa, gdy z taką pasją oddawałam się po raz pierwszy lekturze tej książki. To sentyment wyznaczający moje kroki na ścieżce literackiego kunsztu. 

Fabuła jak na powieść przeznaczoną przede wszystkim dla młodzieży jest wyjątkowo rozbudowana. Czasami mam wrażenie, że dorośli pisarze traktują dzieci i nastolatków jako niewymagających czytelników, którzy chcą wyłącznie przygody i wątków romantycznych. Zapominają, że młoda osoba jest w stanie dojrzeć olbrzymią gamę uczuć, emocji, a miłość i szalone wydarzenia są panoramiczną szybą ukazującą nasze życie. Rowling nie popełniła tego błędu i między innymi dlatego tak bardzo szanuję tę pisarkę. W sposób subtelny potrafiła połączyć codzienne wydarzenia z wielkimi czynami i siecią pełną tajemnic. Te prawie tysiąc stron pozwala nam poznać bohaterów jako zwykłe osoby, które jak większość ludzi pragną być lubiane, osiągać sukcesy, zawiązywać przyjaźnie i po prostu żyć. Zarazem wśród mrocznych czasów muszą podejmować decyzje trudne, wymagające wielu poświęceń i decydujące o całej przyszłości. To samo w sobie tworzy niezwykłą historię, ale to nie jest wszystko. Opowieść jest zabarwiona niesamowitą dozą humoru tak bardzo charakterystycznego dla postaci ze świata magii. 

W "Zakonie Feniksa" zawsze wyjątkowo zwracała moją uwagę relacja trójki głównych bohaterów. Każdy fan wie i pewnie też jest tego samego zdania, że ich przyjaźń jest po prostu piękna i zachowuje przy tym naturalność. Można im na przestrzeni tych wszystkich tomów wiele zarzucić, ale nie da się podważyć ich lojalności oraz gotowości, by uszczęśliwiać swoich przyjaciół. Nigdy nie miałam wątpliwości, że ich relacja jest bezinteresowna. Piąta część jest dla mnie podkreśleniem tego oddania i wiary w siebie. Gdyby każda osoba na świecie miała choć jednego tak dobrego przyjaciela, nasz świat byłby piękniejszym miejscem. Gdy już wspominam od tak podniosłych emocjach, może warto również skupić się na drugiej stronie medalu, czyli Dolores Umbridge. Szczerze? Ta postać jest wykreowana doskonale. Za pomocą różu i fałszywych uśmiechów pisarka stworzyła bohaterkę, której nienawidzą prawie wszyscy czytelnicy. Można nienawidzić Voldemorta czy Bellatrix, ale oni są po prostu symbolem zła. A Umbridge jest symbolem czystej frustracji, nienawiści i irytacji. 

Myślę, że już dostatecznie wymieniłam zalet, które sprawiły, że tak bardzo pokochałam tę książkę. "Harry Potter" na pewno odegrał w moim życiu istotną rolę, ale akurat ta część jest dla mnie najbardziej wyjątkowa i pozostanę jej wierna. Podejrzewam, że dla mnie to będzie już na zawsze jeden z symboli dzieciństwa i moich ambitniejszych kroków literackich. 

wtorek, 28 kwietnia 2020

Harry Potter i Czara Ognia – J.K. Rowling


Tytuł: Harry Potter i Czara Ognia

Autor: J.K. Rowling

Tłumaczenie: Andrzej Polkowski

Cykl: Harry Potter

Tom: IV

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Media Rodzina

Liczba stron: 768

Ocena: 9/10






Większość swojego czytelniczego życia spędzam nad gonieniem książek, których jeszcze nie przeczytałam, które są cenione, popularne, znane lub nagradzane, które teoretycznie przeczytali wszyscy a ja nie. Liczę je i ustawiam na półkach, by zapomnieć o nich na rzecz nowej historii, która za chwilę zostanie ponownie przeze mnie zapomniana, bo pojawiła się jakaś jeszcze nowsza. W efekcie znam setki książek, ale raczej tylko jako ozdoba mojego pokoju niż konkretna historia. Czasami zapominam nawet o tych najbardziej wartościowych dla mnie. Przypadkowo trafią ponownie w moje ręce, a ja ze zdziwieniem i dozą sentymentu przypominam sobie, że kiedyś w zamierzchłej przeszłości, ta książka znaczyła dla mnie coś więcej. Ale co? – nie pamiętam. W końcu liczą się te nowe i niepoznane historie. Ale czy na pewno? 

Harry rozpoczyna swój czwarty rok w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Rozpoczyna się on niesamowitą niespodzianką dla wszystkich uczniów. A jest nią Turniej Trójmagiczny, który od wielu lat nie miał miejsca w Hogwarcie. Szkoła gości uczniów z innych szkół magii. Jeden reprezentant każdej szkoły ma zmierzyć się z trudnymi i często niebezpiecznymi zadaniami. Harry jest jak wszyscy podekscytowany dobrze zapowiadającą się rywalizacją. Sam nie może wziąć w nim udziału, ponieważ jest jeszcze za młody. Ale czy na pewno tym razem wszystkie ustalone zasady będą przestrzegane? Czy turniej na pewno ma być tylko edukacyjną rozrywką? 

Jak sami widzicie po pierwszym akapicie, jestem dość rozgoryczona swoimi małymi osiągnięciami w czytelnictwie. Postanowiłam przestać jak jakiś rajdowiec, czytać nowe książki. Kwiecień jest dla mnie miesiącem powrotu do starych opowieści, które kiedyś tak bardzo uwielbiałam. Jedną z nich jest na pewno mój ukochany cykl o Harrym Potterze. Tym razem ponownie zapoznałam się z częścią, którą kiedyś uważałam za najmniej ciekawą. I o dziwo wcale taka nie była.

Dla tradycji – trzeba oddać hołd stylowi Rowling. To musi być przy recenzji każdego tomu, ponieważ jest po prostu godne podziwu i chciałabym, żeby jak najczęściej wybrzmiewało. Pierwsze trzy części są stosunkowo krótkie przy następnych tomach. "Czara Ognia" zaczyna już wchodzić do kategorii tych literackich cegieł, które czyta się godzinami. Dlatego tutaj już w całej okazałości język, którego używa pisarka, pokazuje swój bardzo wysoki poziom. Czytelnik nie czuje, że przewraca stronę za stroną, że mijają całe długie minuty, które przemieniają się w godziny. Po prostu czas sobie biegnie, a historia wciąga tak bardzo, że nie można poczuć tego upływu czasu. Pasjonujące opisy pozwalają wejść w świat pełen magii i tajemnic, które trzeba rozwiązać. A zapewniam, że cały styl jest mocno rozbudowany i dopracowany pod względem każdego najmniejszego szczególiku. 

Historia zaczyna się już rozwijać i tworzyć spójną opowieść z pozostałymi częściami – tymi przeszłymi, a jak później się okazuje i przyszłymi. Nie jest to już tylko kolejny rok w Hogwarcie, gdzie pewnego rodzaju schemat powtarzał się co roku. Tym razem autorka poszła znacznie dalej, a świat poza szkołą okazuje się równie pasjonujący i rozbudowany jak ten dotychczas. Pojedyncze wydarzenia nabierają rozpędu, by nas zaskoczyć lub pozostawić z niedosytem, który zostanie zaspokojony dopiero w następnych tomach. Szybka akcja dotycząca bezpośrednio wydarzeń ważnych i fascynujących przeplata się płynnie ze szkolną rzeczywistością i małymi anegdotkami, które w tak dojmujący sposób znajdują miejsce w sercu czytelników. Nie chcę zbyt dużo powiedzieć, ale dla mnie już sam początek powieści rozpoczyna nową erę – erę mroku, wojny i cierpienia. Jest to przełom w całej historii. 

Z każdą następną częścią przywiązuję się coraz bardziej do Harry'ego. Lubię go za jego wyjątkowość, ale też naturalność i pewnego rodzaju normalność. Wszyscy wiemy, że jest tym chłopcem, który przeżył, ale jest też nastolatkiem z typowo nastoletnimi problemami. Tak samo jak każdy ma prawo się zakochać, pokłócić z przyjaciółmi, ulegać trendom i smakować życia. "Czara Ognia" podkreśla to i tym też dodatkowo mnie urzeka. Możemy też ponownie spotkać tutaj Zgredka, którego już nie muszę Wam przedstawiać. Nie ma, co wiele mówić – ubóstwiam tego skrzata domowego! Jego oddanie, wierność, otwarty umysł i poczucie humoru sprawiają, że obserwuję jego poczynania z oczarowaniem. 

Mam za sobą kolejną część, choć tak naprawdę od czasu "Czary Ognia"  przeczytałam już ponownie dwa kolejne tomy. Cieszę się, że oddałam się tej historii całym sercem i że postanowiłam przestać gnać i spojrzeć na nią jeszcze raz po tych wszystkich latach. Jestem zszokowano, ale i bardzo pocieszona, że w odbiorze tej książki tak mało się zmieniło. Gdy czytałam ją po raz pierwszy, byłam w podstawówce. Z mojej perspektywy są to wręcz wieki, wyblakłe wspomnienie. Dobrze wiedzieć, że te wspomnienie nadal trwa. 

niedziela, 15 marca 2020

Harry Potter i Więzień Azkabanu – J.K. Rowling


Tytuł: Harry Potter i Więzień Azkabanu

Autor: J.K. Rowling

Tłumaczenie: Andrzej Polkowski

Cykl: Harry Potter

Tom: III

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Media Rodzina

Liczba stron: 448

Ocena: 10/10






"Nauczyli nas, że przyjaźń to fałsz" napisał w tekście piosenki Grzegorz Kupczyk. Pamiętam, że w pierwszym momencie, gdy to usłyszałam, czułam się bardzo poruszona. W końcu większość książek, filmów i różnego rodzaju opowieści dla młodzieży podkreśla, że przyjaźń to olbrzymia wartość, która pozwoli nam przejść przez życie szczęśliwie. Więc dlaczego autor piosenki podkreśla, że wbrew temu wszystkiemu uczy się nas czegoś innego? Jak teraz spojrzę z perspektywy czasu, to jestem w stanie sobie przypomnieć, ile razy zdarzyło się, że przyjaźnie się rozpadały i ile razy po czasie okazywało się, że przyjaciele nie byli w stanie zaufać w swoją wierność, lojalność i bezinteresowną przyjaźń. To jest codzienne życie. Dlatego jestem wdzięczna historiom, które mimo brutalnej rzeczywistości ukazują, że warto jest zdobyć się na odwagę, by zaufać bliskiej sobie osobie. Takich osób jest tak wiele, że jesteśmy w stanie stworzyć między sobą więzy trwające do końca naszego życia i pozostawiające po sobie wyraźne wspomnienia. Czemu o tym teraz Wam wspominam? Ponieważ dzisiaj mowa o powieści, która ukazuje potęgę przyjaźni, czyli "Harrym Potterze".

Harry ucieka z domu. Nie jest w stanie już wytrzymać pomiatania sobą przez wujostwo. Czarę goryczy przelała jego ciotka, która wypowiadała się haniebnie i przede wszystkim fałszywie o rodzicach chłopca. Ucieczka zaczyna się od impulsu, dlatego Harry dość szybko odkrywa swoje fatalne położenie. Na szczęście trafia na magiczny autobus – Błędnego Rycerza. Tam dowiaduje się, że w czarodziejskim świecie dzieją się złe rzeczy, gdyż z więzienia ucieka mężczyzna, który zamordował wielu czarodziejów i mugoli. Był oddanym sługą Sami Wiecie Kogo i teraz sieje postrach, ponieważ przewiduje się, że szuka zemsty. Kogo poszukuje Syriusz Black? Myślę, że sami już doskonale to wiecie. 

Tak o to przyszła kolej na następną część z cyklu "Harry Potter". Do tego tomu mam wyjątkowy sentyment, ponieważ przez wiele lat to była moja ulubiona część. Tak naprawdę do czasu jak przeczytałam "Zakon Feniksa", a to było wiele lat później. Zarazem "Więzień Azkabanu" jest też najczęściej czytaną częścią przeze mnie. I muszę Wam powiedzieć, że ile razy bym go nie czytała, to i tak jestem tak samo zachwycona. Myślałam, że mój wiek zmieni podejście do tej opowieści, ale nie... Chyba już do końca życia będę wierna przygodom młodego czarodzieja. 

Nadeszła tradycyjna część, gdzie będę wychwalać pod niebiosa styl autorki. Za każdym razem, bez znaczenia, o którym tomie jest mowa, jestem tak samo oczarowana faktem, jak wspaniale Rowling operuje piórem. To ona powinna być czarownicą, ponieważ tworzy rzeczy magiczne za pomocą słów. Jak można tego nie docenić? Każdy najmniejszy szczegół jest dopracowany, a przy tym zakres historii jest tak wielki, że nie wiem, jak ona się przy tym nie pogubiła. Styl w żaden sposób nie jest infantylny czy też ciężki. Wyróżnia się naturalnością dialogów i opisów, dzięki czemu czyta się powieść w zawrotnym tempie. 

Fabuła ma wszystko, czego można by oczekiwać po mądrej i intrygującej książce. Pojawia się rozbudowana tajemnica, która kusi, by ją rozwiązać, ale zarazem wcale nie chce tak łatwo odkryć przed czytelnikiem swojego sedna. Trzeba się skupić, rozważać wiele hipotez, a na koniec i tak większość osób zostanie zaskoczona. To wszystko jest ubrane w wiele zabawnych i naturalnych scen. W końcu jesteśmy w szkole wśród młodych ludzi, którzy są przepełnieni radością i mają głowę pełną najróżniejszych pomysłów i idei. Razem uderza to sentymentalizmem, który nie jest natrętny, tylko pobudza serce i sprawia, że przywiązujemy się do bohaterów. 

Zawsze będę też podziwiać relację głównej trójki bohaterów. To o niej mówiłam na samym początku tej recenzji. Jest to niesamowity wizerunek prawdziwej przyjaźni, która jest w stanie poświęcić wszystko i wszystko przetrwa. Niby mamy przed sobą młodych nastolatków z humorami, problemami i niepewnością dotyczącą przyszłości, a mimo to są na tyle lojalni, wierni i konsekwentni, że żadne nieporozumienia czy spory nie są w stanie ich rozdzielić. Wiecie, o ile piękniejszy byłby świat, gdyby wszyscy ludzie tak postępowali? Pewnie część z Was najchętniej przypomniałaby mi, że to wyidealizowany obraz, ale ja wierzę, że przy odpowiednich chęciach jesteśmy w stanie stworzyć tak samo głęboką relację jak Harry, Ron i Hermiona. 

W tej części poznajemy nowych bohaterów – w tym mojego ulubionego. Chyba nie mam, co się za bardzo rozpisywać nad doskonałością ich wykreowania. Po prostu jest doskonała dla mnie. A mowa tutaj o moim ukochanym Remusie Lupinie, który uzyskał moją sympatię już właśnie w "Więźniu Azkabanu" i przez następne części będzie się ona tylko pogłębiać. Według mojej opinii jest to najbardziej tragiczna postać całego cyklu. Mam ochotę Wam wykazać szereg argumentów, dlaczego właśnie tak jest, jednak osobom, które nie czytały powieści, opowiedziałabym przy tym prawie całą historię. Dlatego na tę chwilę wspomnę tylko, że to wyjątkowo odważna osoba, która jest tak bardzo kochana i pełna wyrozumiałości, że nie da się jej nie pokochać. Nigdy nie ocenia, ale wie, jak naprowadzić na dobrą drogę. I mimo błędów walczy nieugięcie o dobro na świecie. Kolejną nową postacią jest Syriusz Black. Tak naprawdę ze względu na tytuł tej części jest właśnie najbardziej z nią kojarzony, ale tutaj poznajemy go jeszcze niedostatecznie dobrze, by mieć przekonanie, jaką rolę odgrywa w opowieści. Syriusz ma w sobie niesamowitą dzikość, która sprawia, że jest tak bardzo intrygującym bohaterem. 

Co tutaj powiedzieć na koniec... Każdy fan fantastyki powinien zapoznać się z całym cyklem. A tymczasem dla mnie "Harry Potter i Więzień Azkabanu" to piękne wspomnienie dzieciństwa, które będę pielęgnować przez przyszłe lata. 

niedziela, 16 lutego 2020

Harry Potter i Komnata Tajemnic – J.K. Rowling


Tytuł: Harry Potter i Komnata Tajemnic

Autor: J.K. Rowling

Tłumaczenie: Andrzej Polkowski

Cykl: Harry Potter

Tom: II

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Media Rodzina

Liczba stron: 368

Ocena: 8/10






Czasami zdarza się, że jedna, nawet bardzo krótka, pozornie nic nieznacząca sytuacja, która sprawi, że w przeciągu kilku sekund wrócę myślami do lat dzieciństwa. Z olbrzymią nostalgią przypomnę sobie sytuację, o której nie myślałam od lat. Nie jestem w stanie wytłumaczyć, skąd to wspomnienie bierze się akurat teraz, skąd to skojarzenie. Nie jestem też w stanie wyjaśnić, dlaczego akurat tę część mojego życia sobie przypomniałam. Ona się po prostu pojawia i często po kilkunastu latach otwiera mi oczy na moje obecne życie. Z całą swoją potęgą zmusza mnie, bym myślała, bym rozważała i podejmowała decyzje. Zdarza się się Wam podobna sytuacja? 

Trwają wakacje, których Harry Potter nienawidzi. Chłopiec nie jest jak inne dzieci – posiada magiczne moce i uczęszcza do szkoły, która uczy magii. Między innymi dlatego Harry nie cierpi wakacji. Musi spędzać je u swojego wujostwa, gdzie nim pomiatają i ostatnie o czym może marzyć to miłość. Młody czarodziej w szkole znalazł sobie lojalnych przyjaciół, jednak mijają tygodnie, a oni nie dają o sobie znać. Harry jest bardzo zawiedziony i znużony tą sytuacją. Lecz pewnego dnia gdy otwiera drzwi swojego pokoju, spotyka Zgredka – skrzata domowego. Od tego momentu jego przygoda rozpoczyna się na nowo. Co tym razem spotka Harry'ego w szkole? Czemu jego przyjaciele nie odzywali się? Czy chłopiec na pewno jest bezpieczny? 

Nie wiem, czy jest sens po raz nie wiadomo który tłumaczyć Wam moją miłość do tej serii. Większość z Was pewnie już zna tę historię tak bardzo podobną do wszystkich innych, a by zaczerpnąć coś z tej recenzji, wystarczy Wam wiedzieć, że "Harry Potter" jest najbardziej sentymentalną opowieścią dla mnie i przez około piętnaście lat towarzyszy mi bez przerwy. Nie zmienia to faktu, że już dawno nie odświeżałam sobie tych pasjonujących książek i planuję do końca tego roku po raz kolejny zapoznać się ze wszystkimi. A na dzisiaj przygotowałam Wam swoją opinię o "Komnacie Tajemnic". 

Trzeba zacząć tradycyjnie, czyli napisać hymn pochwalny nad stylem autorki. Mijają lata i to wiele, a ja nadal tak samo się zachwycam nad językiem, którego używa Rowling. Zdaję sobie sprawę, że wiele zawdzięczamy genialnemu tłumaczeniu. Ale te wszystkie nowe słowa, odpowiednia doza opisów poprzeplatana naturalnymi dialogami o wydźwięku poważnym, ale również zabawnym urzekają mnie. Jest to snucie pasjonującej historii, pełnej przygód i pasji, ale w sposób na tyle wolny, że powoli przywiązujemy się do bohaterów, uniwersum i całej otoczki. Czasami się zastanawiam, czy to właśnie nie ten styl sprawił, że tyle ludzi zakochało się w opowieści o przygodach małego czarodzieja. 

Muszę przyznać, że tym razem pod względem fabuły trochę się nudziłam. Jednak nie odbierzcie tego jako wady, ponieważ w swoim czasie czytałam tę książkę tak często, że nie można było się spodziewać, że odkryję drugie dno. Ważne jest, że kilka pierwszy razy mnie urzekło i nadal mam wspomnienie jak siedzę wieczorem w swoim łóżku i zapominając o całym świecie, wchodzę do Komnaty Tajemnic w Hogwarcie. Ta powieść jest tak pełna emocji, że nie da się tak po prostu odłożyć jej na później, czy na półkę. Trzeba czytać dalej i nie poddawać się, bo Harry i jego przyjaciele nigdy nie odpuszczają. Brną przed siebie, by walczyć o dobro. Tym bardziej że gdy czyta się, znając dalsze losy bohaterów, to można zauważyć wiele ciekawostek, ukrytych znaczeń, które umykały po raz pierwszy. Cały cykl jest jedną, wielką łamigłówką, która po woli odkrywa kurtynę tajemnicy. 

Kolejnym aspektem, który doceniam zawsze i wszędzie, a tutaj to w szczególności, jest niesamowita kreacja bohaterów. Jest ich tak wielu, a zarazem żaden nie jest zwykłą papierkową postacią, tylko wyrazistą osobowością mającą własną historię i przyszłość, która intryguje i zastanawia. Czasami mam ochotę zadać pytanie: jak to zrobiłaś Rowling? Przecież to jest jak w życiu. Tym razem chciałam zwrócić szczególną uwagę na profesor McGonagall. Zawsze fascynowało mnie w niej to nietypowe połączenie cech – surowości z ciepłem, czułością i zrozumieniem. Wiedziała, kiedy nie dawać taryfy ulgowej i wymagać. Ale zarazem idealnie wyczuwała momenty, gdzie jej przyjaciele i uczniowie potrzebowali wsparcia i pomocy. Nigdy się nie wahała, by jej udzielić. Wyjątkowo ważną postacią jest też oczywiście przekochany Hagrid. Większość z Was pewnie doskonale wie, o czym mówię. Mam ochotę powiedzieć potocznym językiem, że to prosty chłop, ale przepełniony od góry do dołu miłością i lojalnością. Nie można też zapomnieć o jego ciekawej historii. 

"Harry Potter" może i ma dość schematyczną fabułę pod względem głównej osi, czyli walki dobra ze złem, ale to nie zmienia faktu, że tak mocno go doceniam. Tym bardziej że to jest tylko główna oś, a jest tak dużo wątków pobocznych, że często ona ginie i to inne aspekty wysuwają się na przód, by ukazać, co w życiu jest ważne. Jestem bardzo szczęśliwa, że postanowiłam sobie przypomnieć książkową wersję tej opowieści. A jeszcze bardziej szczęśliwa, że jako już dorosła osoba nadal mnie zachwyca. 

niedziela, 5 stycznia 2020

Harry Potter i Kamień Filozoficzny – J.K. Rowling


Tytuł: Harry Potter i Kamień Filozoficzny

Autor: J.K. Rowling

Tłumaczenie: Andrzej Polkowski

Cykl: Harry Potter

Tom: I

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Media Rodzina

Liczba stron: 328

Ocena: 9/10







Chciałabym Wam powiedzieć, że dzisiejszy tekst będzie o książce, która sprawiła, że pokochałam czytanie. Jednak byłoby to kłamstwo, ponieważ swoją przygodę z czytelnictwem rozpoczęłam wiele lat wcześniej. I nie mam ani jednej powieści, przy której mogłabym powiedzieć, że to ona pozwoliła odkryć mi pasję czytania i doprowadziła do tego miejsca. Dlatego dzisiaj opowiem Wam o najbardziej sentymentalnej książce w moim życiu. Historii, która pojawiła się przypadkowo i zamieszkała w moim sercu na całe lata, jeśli nie na całe życie. Nie jestem pod tym względem oryginalna, czy kontrowersyjna. Wybieram to co większość czytelników, czyli "Harry'ego Pottera".

Harry jest zwyczajnym chłopcem, którego rodzice zginęli, gdy był małym dzieckiem. Obecnie mieszka razem z siostrą swojej mamy, jej mężem i synem. Odkąd pamięta jest traktowany o wiele gorzej przez swoich opiekunów niż cioteczny brat. Ale na tym nie kończą się jego problemy, gdyż w szkole również jest poniżany i nielubiany. Zawsze jest tym dziwnym, mimo że czuje się całkowicie normalny. Jednak teraz, mając niecałe jedenaście lat, widzi szansę na poprawę swojego losu. Od września idzie do nowej szkoły i ma nadzieję, że tam nie będzie już bity i wyzywany. Lecz plany mają to do siebie, że potrafią się psuć. W przypadku Harry'ego również tak jest, ponieważ krótko przed jego jedenastymi urodzinami pojawia się list zaadresowany właśnie do niego. Jest to jego pierwszy list w życiu, dlatego czuje się skrzywdzony, gdy wujostwo zabiera mu go bez żadnych tłumaczeń. Czas mija, listów jest coraz więcej i więcej, aż pewnego dnia Harry poznaje Hagrida, który jest gajowym w pewnej szkole. Co to za szkoła? Kto przysyłał z taką wytrwałością listy do chłopca? Co czeka go w przyszłości? Czy naprawdę jest taki zwyczajny? Na te pytania pewnie większość z Was zna doskonale odpowiedź. 

Napisanie tej recenzji jest dla mnie olbrzymim wyzwaniem. W końcu to nie jest jakaś tam sobie kolejna książka, która podobała mi się albo nie. To książka, która towarzyszy mi od prawie piętnastu lat. Jak wyrazić coś takiego? Jak dobrać słowa? Jak na nią spojrzeć z perspektywy recenzenta, a nie kilkuletniego dziecka, które przenosi się do świata magii i marzeń? Mimo to chcę spróbować, ponieważ po latach do niej wróciłam i nadal ją uwielbiam. Obawiałam się, że tym razem już nie zrobi wrażenia, że tym razem jest kolejną powieścią fantasy. Nie, ona nadal pozostaje wyjątkowa i po raz nie wiem, który udowadnia mi, że jest warta swojej sławy i przede wszystkim mojego sentymentu. 

Mija tyle lat, całe uniwersum jest mi tak dobrze znane, a tymczasem nadal jestem zachwycona pomysłem i o dziwo nadal mnie zaskakuje. Wiele twórców brało inspirację właśnie z cyklu o Harrym i mimo to on nadal się wyróżnia na tle tych wszystkich nowych i często popularnych powieści i filmów. Zostaje oryginalny i niepowtarzalny. Nawet nie zamierzam liczyć, ile sama przeczytałam podobnych książek, ile ich powstało... To on wiedzie prym i na tym powinniśmy skończyć ten aspekt. 

Kiedyś najbardziej doceniałam pomysł na tę historię i uniwersum. W tej chwili skłaniam się bardziej do języka, jakiego używa autorka, który swoją drogę również jest niepowtarzalny. Pod każdym względem jest dopracowany. Piękne, rozbudowane, ale nie za długie opisy wprowadzają czytelnika w świat magii i pozwalają na panoramiczne wyobrażenie sobie wszystkich wydarzeń. Same dialogi są naturalne i dają możliwość poznania bohaterów. Olbrzymia liczba neologizmów rozbudowuje całość i zmusza nas do przekierowania myśli na nowy tor. Przy tym zawsze miałam wrażenie, że książka płynie wolno, monotonnie i przyjemnie, a zarazem jest wielkim tornadem wydarzeń, który nie pozwala nam zatrzymać się choćby na chwilę. 

Fabuła zawsze wydawała mi się nieprzewidywalna, choć w tej chwili ciężko mi to stwierdzić. Jednak dla potwierdzenia tej mojej małej tezy, powiem, że nawet teraz, gdy czytałam tę historię po raz nie wiem który, wielokrotnie zostałam zaskoczona. Okazało się, że wielu rzeczy nie pamiętam albo jest to zmodyfikowane przez często oglądaną przeze mnie ekranizację. Myślę, że trudno sobie wyobrazić moje zszokowanie, gdy jakaś scena okazała się dla mnie pozornie nowa. Tak dobrze znana, a jednak zapomniana. Dlatego zostałam totalnie pochłonięta przez tę opowieść. 

Bohaterowie! O nich mogłabym pisać i pisać, i dalej pisać, i nie kończyć pisania. Mam o nich zbyt dużo do powiedzenia i to najchętniej o każdym. Wyobrażacie sobie, ile bym potrzebowała do tego stron? Dlatego zacznę od szczerego przyznania się, że podaję "Harry'ego Pottera" jako przykład książki, gdzie postacie zostały wręcz doskonale wykreowane. Każdy z nich jest wyrazisty, rozbudowany i zachowuje przy tym naturalność oraz wywołuje olbrzymie fale emocji. Harry jest dla mnie wyjątkowo wyrazistą postacią, która łączy w sobie wiele niespójności. Możemy obserwować wielką odwagę, szczerą dobroć, niesamowite poczucie humoru, wrażliwość, a zarazem zbyt dużą emocjonalność, nieodpowiedzialność, spryt i częstą chęć zemsty. O tym też już zdążyłam zapomnieć, bo tę postać wcale nie tworzą te wielkie sceny, które prawie wszyscy znamy, tylko te małe, pozornie nic nieznaczące wydarzenia. Ron jest dla mnie kolejnym niespodziewanym odkryciem. Z perspektywy czasu wydawał mi się bladą, papierową postacią. Teraz po przeczytaniu stwierdzam, że jest wręcz przeciwnie. Ubarwia tę opowieść i pozwala na jej powolne rozwinięcie. Jest niesamowicie lojalny z poczuciem humoru i jak się okazuje dużymi pokładami odwagi. Natomiast na Hermionie się zawiodłam. Jako dziecko ubóstwiałam ją, a teraz wydaje mi się tak bardzo, wręcz nieakceptowanie zarozumiała i oderwana od rzeczywistości. Jest maszyną, która wykonuje tylko określone cele. 

Jak widzicie, po tylu latach fascynacji, można nazwać, że obsesji, napisałam hymn pochwalny na temat "Harry'ego Pottera". To nie jest tak, że uważam tę część za wybitne dzieło, bez żadnych wad. Nie ma książek bez wad. I ta też na pewno je ma. Jednak nie zdecydowałam się na ponowne jej przeczytanie, by ich szukać. Chciałam jeszcze raz poczuć ten niesamowity klimat magii, tajemnic mistycznego zamku i prawdziwej przyjaźni. To dostałam i to zapamiętam. 

piątek, 8 września 2017

Quidditch przez wieki – J.K. Rowling


Tytuł: Quidditch przez wieki

Autor: J.K. Rowling

Tłumaczenie: Andrzej Polkowski

Seria: Harry Potter

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Media Rodzina

Liczba stron: 144

Ocena: 6/10









Pamiętacie te czasy, kiedy pierwsze książki z cyklu o Harrym Potterze pojawiały się na rynku wydawniczym? Ja sama niekoniecznie je pamiętam, bo wtedy nie było mnie jeszcze na świecie. Ale za to bardzo dobrze pamiętam, jak były wydawane kolejne tomy i przede wszystkim jak w kinach pojawiały się ekranizacje. Fascynowała mnie cała ta opowieść i świat, który wykreowała Rowling. Już wtedy w literaturze fantastyka była dość popularna, ale nie ma wątpliwości, że w późniejszych latach to właśnie "Harry Potter" dyktował warunki. 

Chyba jedną z najbardziej efektownych scen, jakie pojawiały się w filmach, ale również w naszej wyobraźni podczas czytania, są niesamowite mecze quidditcha. Sami przyznajcie się – nie chcielibyście polatać na miotle? Może niekoniecznie ganiać za piłkami, w końcu nie każdy je lubi, ale poczuć ten wiatr we włosach, świeże powietrze i zobaczyć pod sobą panoramę olbrzymiego stadionu... Marzenie... I to pewnie ono sprawiło, że fani tak bardzo pokochali ten sport. Podobno nawet gdzieś w Stanach odbywają się rzeczywiste mecze quidditcha, a polska reprezentacja ma nawet jakieś osiągnięcia. Byłam zszokowana, gdy się o tym dowiedziałam. Oczywiście wszystko odbywa się na ziemi. A szkoda...

Pewnie właśnie ten zapał miłośników "Harry'ego Pottera" sprawił, że Rowling postanowiła napisać podręcznik o dźwięcznej nazwie "Quidditch przez wieki". Teraz i my mugole możemy poznać tajniki tej niespotykanej w naszym świecie dyscyplinie sportowej. Rzadko mamy styczność z tak oryginalnym pomysłem, by do cyklu powieści został dopisany podręcznik szkolny. Właśnie to mnie przyciągnęło. Zapoznałam się już z "Fantastycznymi zwierzętami i jak je znaleźć", który zrobił na mnie dość dobre wrażenie, więc przyszedł i czas na tę encyklopedię. 

Ta książeczka stanowczo różni się od innych książek pisanych przez Rowling. To nie jest opowieść, ale raczej zbiór faktów, które razem mają ukazać, czym naprawdę jest quidditch i jak doszło do rozpowszechnienia tej gry. Podziwiam pisarkę za jej wyobraźnię, bo umiała ująć wszystko jako naszą rzeczywistość, w której bierzemy aktywny udział. W dodatku wszystkie fakty są połączone i tworzą spójną całość. Jest to pasjonująca historia, która ukazuje pomysłowość ludzi oraz różnorodne postrzeganie świata. Naprawdę wiele rzeczy zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. 

Styl pisarki jest przy tym lekki i przyjemny, więc każdy – nawet mało wymagający czytelnik – może spokojnie ją przeczytać. Aczkolwiek żeby zrozumieć te wszystkie zjawiska, które zachodziły przez wieki w quidditchu, należy się skupić i skorzystać z większości pokładów swojej często zbyt wybujałej wyobraźni. Przyznam również, że nieraz i nie dwa zaśmiałam się, bo język jest dość prześmiewczy. Czasami autorka krytykuje głupotę innych czarodziejów lub brak kreatywności, co nadaje książce trochę komizmu.

Koniecznie muszę zwrócić również uwagę na piękne wydanie podręcznika. Cudowna, statyczna okładka oraz wnętrze pełne ciekawych ilustracji ubarwia ją. W dodatku pojawia się w niej całkiem intrygujący podział. Jest on typowo podręcznikowy, ale można w nim zauważyć pewne anomalie. Pojawiają się również pewne dodatki, jak wypowiedź Dumbledore czy innych znakomitych osobowości znanych w magicznym świecie. Możemy się też spotkać z zapiskami bibliotecznymi, które na początku nie robią większego wrażenia, ale po wnikliwej obserwacji są naprawdę zabawne, jeśli ktoś dobrze zna dzieje Harry'ego Pottera.

"Quidditch przez wieki" czytało mi się przyjemnie, choć przyznam, że ze wszystkich dodatków jest on najmniej interesujący i posiada najmniej konkretnych informacji. Nie zmienia to faktu, że fani tego sportu powinni się z nim zapoznać. 

sobota, 1 lipca 2017

Baśnie Barda Beedle'a – J.K. Rowling


Tytuł: "Baśnie Barda Beedle'a"

Autor: J.K. Rowling

Tłumaczenie: Andrzej Polkowski

Seria: Harry Potter

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Media Rodzina

Liczba stron: 144

Ocena: 9/10






Pamiętacie te czasy, kiedy z utęsknieniem czekaliście na wieczór, by wysłuchać pasjonujących baśni na dobranoc? Mam nadzieję, że tak, ponieważ ja pamiętam to bardzo dobrze i jest to wyjątkowe wspomnienie. Zawsze wieczorem moja mama czytała lub opowiadała mi najróżniejsze historie. Znałam je na pamięć, więc każda pomyłka czy próba skrócenia opowieści skutkowała moją szybką interwencją. W końcu sami pomyślcie – skracać bajkę?! To wręcz niedorzeczne. Zastanawiające jest to, że wbrew pozorom wszystkie historie księżniczek nie fascynowały mnie jakoś bardzo. Oczywiście lubiłam je, ale wolałam wróżki, jakieś absurdalne przygody i emocje. Pewnie dlatego czytając tę książeczkę, bawiłam się bardzo dobrze. Bo wiecie – czarodzieje też mają swoje baśnie, które towarzyszyły im od najmłodszych lat.

Gdy pierwszy raz usłyszałam o tych wszystkich dodatkach do cyklu o Harrym Potterze, byłam w siódmym niebie. Lecz po jakimś czasie przypomniało mi się, że jakieś dodatkowe tomy, opowiastki najczęściej nie mają nic wspólnego z głównymi powieściami i są po prostu słabe. Dlatego zaczęłam się ich obawiać. Z "Harry'ego Pottera" przeczytałam już "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć", a teraz "Baśnie Barda Beedle'a" i muszę wam powiedzieć, że warto było się z nimi zapoznać.

W ogóle bardzo mi się podoba pomysł na wydanie baśni czarodziejów. Jest to coś niespotykanego i przede wszystkim niekonwencjonalnego. Świat, w którym żyje Harry, jest bardzo rozbudowany, co zawsze podziwiałam w powieściach Rowling, więc to daje olbrzymie możliwości. Czemu właśnie nie pokazać, na czym bazują najmłodsi czarodzieje? To jakby zacząć od samych korzeni, a żaden fan nie będzie mógł czegoś takiego przeoczyć.

Lubię bardzo styl pisarki. Jest on lekki, taki niezobowiązujący, ale przy tym nie czuć w nim infantylizmu, co bardzo cenię. Tym bardziej że jest on dla niej bardzo charakterystyczny, więc nie miałabym problemu go rozpoznać, a to jest kolejny plus. Dzięki temu bajki czyta się przyjemnie i można przenieść się do świata, gdzie wszystko jest możliwe, a zwykłe historie przynoszą pokłady wiedzy. Choć niestety zauważyłam pewną tendencję – język Rowling w tym dziele nie jest już tak bardzo dopracowany jak w głównych książkach, więc niestety mam trochę poczucie, że autorka nie brała tego dodatku jakoś bardzo na poważnie. 

Bajki są bardzo krótkie. Nawet zaryzykuję stwierdzenie, że sporo za krótkie. Na szczęście mimo tego faktu czyta się je bardzo dobrze. Czasami czułam pewien niedosyt, ale nie na tyle by na dłużej pozostało negatywne odczucie. Gdyby były bardziej rozbudowane, można stworzyć by z nich kolejne olbrzymie historie, które na każdym kroku by zaskakiwały. 

Niesamowitą zaletą jest to, że książeczka jest podzielona na poszczególne części – baśń i osobisty komentarz Dumbledore. Jak dla mnie to raj. Te wypowiedzi dyrektora Hogwartu były bardzo zabawne i pouczające. Szczerze to po przeczytaniu już pierwszego komentarza miałam ochotę sięgnąć po "Harry'ego Pottera" i dla tej niesamowitej postaci przeczytać od początku cykl, mimo że robiłam to wielokrotnie. Dumbledore zwraca uwagę na małe szczegóły, które umykają i dodaje pewne historie z Hogwartu, które ubarwiają uniwersum.

Bardzo istotną rolę odgrywa tematyka. Każda z pięciu baśni porusza inny temat, co daje cykl pouczających opowieści. Autorka zwraca uwagę na problemy miłosne i to w innym kontekście niż zwykle spotykamy w naszych, rodzimych baśniach. Dlatego właśnie najbardziej spodobała mi się historia "Włochate serce czarodzieja". Tak wstrząsająca baśń nie jest spotykane wśród naszych, choć Andersen też potrafił zszokować. Możemy spotkać opowiadania o braku tolerancji, zbytniej pewności siebie, magii słów i nadziei. Jednak najdłużej czekałam na tę dobrze znana nam historię o trzech braciach. Czy wy też z takim zafascynowaniem poznawaliście ją w "Insygniach Śmierci"?

Nie mogę też zapomnieć o przecudownym wydaniu. Twarda, mroczna okładka i ilustracje, które za każdym razem zachwycają. Kiedy wzięłam pierwszy raz książkę do ręki, byłam zachwycona. Jednak gdy już ją czytałam i trafiałam na wcześniej niezauważalne rysunki, mój zachwyt z każdą chwilą się pogłębiał.

"Baśnie Barda Beedle'a" zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. Jestem zadowolona, że zapoznałam się z nimi i że posiadam je w swojej kolekcji "Harry'ego Pottera". Jeśli jesteście fanami cyklu o przygodach tego chłopca, to nie macie się nad czym zastanawiać – musicie je przeczytać. Natomiast jeśli tylko go lubicie, to nie jest dla was jakaś pozycja obowiązkowa, choć zapewniam, że będziecie dobrze się przy niej bawić.    

niedziela, 28 maja 2017

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć


Tytuł: "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć"

Autor: J.K. Rowling

Tłumaczenie: Andrzej Polkowski

Cykl: Harry Potter

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Media Rodzina

Liczba stron: 152

Ocena: 7/10





Świat czasami jest pozorny. Wygląda inaczej niż wyobrażamy to sobie. To, co widzimy, jest jedynie obrazem wygenerowanym przez nasz własny mózg, który bardzo często się myli. W końcu wielu rzeczy nie chcemy zauważyć albo wręcz odwrotnie – chcemy, ale nie powinniśmy. Zaprzeczamy samym sobie lub wmawiamy sobie sytuacje, które nie istnieją. Jest to skomplikowany proces do dzisiaj niekoniecznie wyjaśniony przez psychologów. A jeśli cały czas nam coś umyka – coś bardzo istotnego? 

"Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" zostały po raz pierwszy wydane lata temu, lecz wtedy mało kto w Polsce zwracał uwagę na ten dodatek do cyklu przygód o Harrym Potterze. Ja sama polowałam na niego przez długie lata, ale był on dla mnie nieosiągalny. Dopiero gdy na podstawie tej krótkiej książeczki powstała ekranizacja, pojawiła się nadzieja na wznowienie druku. I tak właśnie było, więc teraz miałam przyjemność zapoznać się z tą książką.

Na początku byłam dość sceptycznie nastawiona do pomysłu. "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" jest mniemanym podręcznik w Hogwarcie. Tak szczerze – kto chce czytać sam z siebie podręcznik? Nawet świat magii może niekoniecznie przyciągnąć czytelników. Ostatecznie jednak to zrobił. W końcu sama dałam się skusić. I wtedy poczułam zdumienie. Wyobrażałam sobie, że to będzie jakaś konkretna historia, która ukaże cały świat magicznych zwierząt. Coś podobnego do filmu, który bardzo cenię. Jednakże jest to po prostu alfabetyczny wykaz zwierząt z opisami. Nie brzmi to dobrze i przyznaję, że wielokrotnie mnie znużyło, ale mimo to cenię ten oryginalny pomysł i wyobraźnię autorki. 

Cała książka jest napisana stylem popularnonaukowym. Gdzieniegdzie mamy suche fakty, ale pojawiają się też zabawne lub bardzo ciekawe wzmianki o różnych wydarzeniach, które ubarwiają całą powieść. Tym bardziej że język Rowling jest lekki i dość subiektywny, co zachęca do dalszego czytania. Przyznam, że nieraz czułam rozbawienie.

Jestem pod wrażeniem opisów. Nie oszukujmy się – one najczęściej nudzą. Mało który pisarz umie zachęcić czytelnika poprzez rozbudowane opisy. Jest to wielka sztuka, którą nasza pisarka wspaniale opanowała, choć nie ukrywam, że czasami i ona troszkę przesadzała. Nie zmienia to faktu, że zdumiała mnie różnorodność pomysłów. Naprawdę trzeba mieć nieograniczoną wyobraźnię, by stworzyć te wszystkie istoty i dodać każdemu z nich dodatkowych, często ekstrawaganckich cech. W szczególności spodobał mi się widołowąż o trzech kłócących się głowach. Wydaje mi się, że jest to zaciągnięte z któreś z mitologii, ale wizerunek zwierzęcia jest tak bardzo rozbudowany, a przy tym zaskakujący, że zyskał moją sympatię.

"Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" poszerzają uniwersum "Harry'ego Pottera", które może zdumieć nawet najbardziej zajadłych fanów. W książce jest ono ukazane jako tajemnicze i niezbadane. Czytając, zdawałam sobie sprawę, że nie ma szans, by kiedykolwiek jeden człowiek mógł je zbadać i doszczętnie poznać. 

Poza tym muszę koniecznie zwrócić uwagę na wprost przepiękne wydanie tej książeczki. Twarda oprawa, niesamowite ilustracje są wielkim plusem. Gdy pierwszy raz wzięłam ją do ręki, nie mogłam wyjść z zachwytu nad nią. Jest pięknym dodatkiem do tej całej serii.

Ten podręcznik jest naprawdę miłym bonusem, lecz nie jest jakoś bardzo wartościową książką. Jednakże zapewniam, że można z nią spędzić przyjemny czas i poszerzyć wiedzę na temat świata "Harry'ego Pottera". Bez wątpienia była lepsza niż się spodziewałam.