niedziela, 12 stycznia 2020

Żelazne Werble – Tomasz Sadowski


Tytuł: Żelazne Werble

Autor: Tomasz Sadowski

Kategoria: Science fiction

Wydawnictwo: Novae Res

Liczba stron: 369

Ocena: 9/10













Nie umiemy radzić sobie z konsekwencjami naszych czynów. Codziennie dokonujemy decyzji, codziennie wpadamy na jakieś pomysły i codziennie nie myślimy, jaki skutek to przyniesie. Jesteśmy tylko ludźmi, więc mamy prawo do błędów i nieprzemyślanych decyzji. Mamy prawo do tego, by nie przewidzieć niektórych rzeczy, by nie umieć naprawić swoich nieodpowiednich czynów. Tylko czy tak można cały czas? Czy na pewno nie wykorzystujemy tych praw zbyt łatwo, zbyt lekkomyślnie? Czy jesteśmy w stanie podjąć tak złą decyzję, że cały nasz świat legnie w gruzach, a my zostaniemy zmuszeni do walki o przetrwanie? 

Zaczęło się niewinnie, bo od zwykłego wynalazku, który miał służyć bogatym ludziom, a innym dać zarobić. Niektórzy wtedy już przewidywali, chcieli zatrzymać całą machinę. Jednak czemu zatrzymywać coś, co może być takie dobre? W końcu robotki to też kobiety, które są piękne, często inteligentne i mniej skomplikowane niż żywe kobiety. Tak było prościej. Tylko czy wybór prostej ścieżki na pewno jest dobry? Jak doszliśmy do tego, że kobiet jest tak mało i tym samym są najbardziej wartościowym towarem? 

Tym razem zdecydowałam się wyrwać z gatunków, na które decyduję się zazwyczaj. W końcu już wiele lat temu obiecałam sobie, że będę otwarta na inne rodzaje literatury i nie dam się zamknąć w fantastyce i klasyce. "Żelazne werble" miały być właśnie takim oderwaniem, a tymczasem okazały się czymś więcej i udowodniły mi, że różnorodność jest dobra i pozwala poszerzać horyzonty. Już dawno po przeczytaniu książki w mojej głowie nie pojawiło się tyle rozważań, problemów i ciężkich myśli. 

Przede wszystkim bardzo do gustu przypadł mi pomysł. Nie jestem zbyt obeznana z tą tematyką, więc też za bardzo nie mogę porównać go do całości. Mimo to osobiście nie spotkałam się jeszcze z takim, dlatego jestem zachwycona. Nie spodziewałam się takiego zafascynowania z mojej strony tematyką przyszłości i pewnego rodzaju dystopii, do której niestety możemy dążyć. Tak naprawdę cały pomysł opierał się, na czymś dobrze nam znanym. Jednak nie ograniczył się tak po prostu do teraźniejszości lub samej przyszłości. Autor w zgrabny sposób połączyć coś, co znamy z obecnych czasów, by powoli w refleksyjny sposób przeprowadzić nas do przyszłości. 

Na początku styl, którego używał wydawał mi się bardzo surowy, przez co czułam się trochę zniechęcona. Nie chodzi o to, że lubię ckliwe opowiastki, ponieważ dobrze wiecie, że tak nie jest. Lubię, gdy wszystko jest optymalne lub wyjaśnione, czemu akurat znajduje się na tym biegunie. Tutaj otrzymałam właśnie takie wyjaśnienie. Wystarczyło się przyzwyczaić i zacząć rozumieć historię, a wtedy surowy styl stał się olbrzymią zaletą i ukazał swoją unikatowość. W dodatku język stworzył zgrabną kompozycję pod względem szczegółowości. 

Fabuła rozpoczyna się dość chaotycznie i niespójnie jak dla mnie. Przez co miałam poczucie całkowitego niezrozumienia i zarazem znudzenia. Potrzebowałam czasu, by powiązać ze sobą fakty i zdać sobie sprawę, jak funkcjonuje całe uniwersum. Gdy tylko to się stało, to przepadłam całą sobą na wiele godzin. Otrzymałam niezwykłą dawkę rozrywki, która niosła ze sobą mądrość. Co prawda liczne opisy mechanicznych i militarnych aspektów wykańczały mnie, ponieważ w ogóle się na tym nie znam i tym bardziej nie interesuję. Co nie jest oczywiście wadą tylko bardziej brakiem mojej wiedzy. Natomiast uniwersum to jest jeden wielki majstersztyk, który zrobił na mnie wielkie wrażenie. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio spotkałam taki świat, gdzie wszystko jest przedstawione w tak rozbudowany sposób. Nie dostajemy wszystkiego na talerzyku. Dostajemy ileś informacji, a następnie musimy sami je dodać do siebie i zrozumieć. To daje niesamowitego wrażenie panoramiczności. Przy tym miałam odczucia, że wszystko jest logiczne oraz ułożone w sposób przyczynowo-skutkowy. 

Gdybym miała wymienić jakąś wadę powieści, to myślę, że stanowczo byliby to bohaterowie. Są mało rozbudowani. Wystarczająco, by ich polubić lub znienawidzić, ale potencjał jest niewykorzystany. To materiały na analizę psychologiczną. Ludzie mający w pamięci nasze czasy, a wystawieni na wojnę, przemoc, walkę i nadchodzącą katastrofę. Sam Kris zyskał moje uznanie i przede wszystkim sympatię. Jestem mu całkowicie oddana, ponieważ jest wyjątkowo dobrym człowiekiem. Ale właśnie... Jest człowiekiem, więc też popełnia błędy, zachowuje się nie zawsze moralnie i czasami po prostu irytuje. Mimo to pozostaje tym jednym z ostatnich płomyków w dogasającym ognisku.

"Żelazne Werble" to książka, która porusza człowieka. Nie sprawiła, że się wzruszyłam, tylko sprawiła, że poczułam prawdziwe emocje – te pozytywne i te negatywne. I nie mam tutaj wątpliwości, że to jest o wiele lepsze niż delikatne odczucia. Czytając to, czułam, że żyje i że to właśnie my kreujemy naszą przyszłość. Dlatego tym razem zastanówmy się nad naszą kolejną decyzją.

Za możliwość poznania świata, gdzie wszystko legło w gruzach, a my walczymy o przetrwanie, dziękuję bardzo Tomaszowi Sadowskiemu

12 komentarzy:

  1. Myślę, że książka ta mogłaby mi się spodobać. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Przed Twoją recenzją przeszłabym obojętnie obok tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze słyszeć, że w jakiś sposób przyciągnęła Twoja uwagę :D

      Usuń
  3. Myślę, że opis jest na tyle zachęcający, że chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o niej wcześniej...

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog!!! ZApraszam do mnie; https://xaervi.blogspot.com/
    :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, tym razem propozycja chyba nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń