Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szermierz Natchniony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szermierz Natchniony. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 lipca 2023

Virion. Pustynia –Andrzej Ziemiański

 

Tytuł: Virion. Pustynia

Autor: Andrzej Ziemiański

Cykl: Szermierz Natchniony

Tom: II

Kategoria: Fantasy

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 521

Ocena: 7/10






Historia pokazuje, że nawet najpotężniejsze imperia upadały. Pozostawało po nich tylko wspomnienie – wspomnienie potęgi, historia powstawania. Tylko tyle. Ale czy na pewno? Czy razem z całym imperium nie łączyły się najróżniejsze kultury, tworząc unikatową mieszankę? Czy nie wprowadzano nowych praw, nowych zasad, zwyczajów? Nie ma wątpliwości, że prawie wszystkie najpotężniejsze imperia w ludzkiej historii upadły, ale nie można mieć również wątpliwości, że nawet po setkach, tysiącach lat w jakiś sposób kierują tym, co jest tu i teraz. Jaka jest Wasza opinia?

Tak oto po dość odległym czasie przeczytałam drugi tom z cyklu "Szermierz Natchniony". Mam poczucie, że jest to seria, którą chcę zgłębiać i przede wszystkim zakończyć. Nie do końca wiedziałam, czy w ogóle się za nią brać ze względu na kontrowersje związane z poglądami pisarza. Osobiście pozostałych książek  autora, poza właśnie tą serią, nie czytałam. Jednak te jak najbardziej mnie przekonują i w żaden sposób nie ranią. 

Tak jak wspominam, nie znam dobrze twórczości Andrzeja Ziemiańskiego, jednak po przeczytaniu dwóch jego książek czuję, że pisarz ma swój własny charakterystyczny styl, który jest nie do podrobienia. Zachwyca od samego początku rozbudowaniem i dopracowaniem. Autor doskonale wiedział, gdzie umieścić piękne słowa nadające całości patetyczności i powagi, a gdzie umieścić język potoczny i wielokrotnie wulgarny. Według mnie połączenie tego jest dość trudnym zabiegiem literackim, gdyż łatwo przejść granicę i zmieszać te dwa rodzaje języków. Dzięki temu miałam poczucie, że cała rzeczywistość jest mocno ukształtowana

Natomiast sama fabuła wciągnęła mnie o wiele mniej niż w pierwszym tomie, ale nadal robiła na mnie dość duże wrażenie. Doceniam skupienie się na szczegółach, które są istotne dla całości. Widzę całą opowieść jako bardzo realną, ponieważ właśnie to dopracowanie małych wydarzeń daje możliwość spojrzenie poza ramy wydrukowanych liter. Nie są to jakieś czcze opisy, tylko wnikliwość i umiejętność obserwacji ludzkich zachowań oraz łączenie przyczynowo-skutkowe. Tym bardziej że w tym tomie pojawiło się naprawdę dużo zaskakujących faktów. Choć też z żalem przyznam, że rozbudowana polityka w książce przerosła mnie. Okazała się zbyt skomplikowana i nieuchwytna dla mnie, co miejscami niszczyło moją radość z lektury. 

Tematycznie cały cykl "Szermierz Natchniony" jest mocno umiejscowiony właśnie w polityce oraz w mechanizmach sterujących państwem i obywatelami. Oczami drużyny Viriona możemy patrzeć na upadek imperium i manipulacje, które są tego skutkiem. Z łatwością można kierować ludem, gdy ma się odpowiednie narzędzia i wie, czego społeczeństwo pragnie. Miałoby to utopijne zastosowanie, gdyby służyło słusznym celom. Również podkreślenie wagi współpracy wydaje mi się wyjątkowo istotne w tej powieści. 

W książce znajduje się dość duża gama najróżniejszych charakterów. Prawie każda postać jest dopracowana. I ku mojemu zdziwieniu samego tytułowego Viriona jest mało, niemniej ma w sobie coś kuszącego, unikatowego, co potrafi zdominować pozostałe postacie. Cieszę się też z kreacji Taidy, która jest wielowymiarową bohaterką, budzącą we mnie zarazem podziw, jak i olbrzymią irytację. Jej analiza psychologiczna nie daje punktu zaczepienia, ponieważ wydaje się doskonale stworzona. 

"Virion. Pustynia" okazał się naprawdę dobrą literaturą fantasy, która wyróżnia się istotnością tematu oraz porusza serce czytelnika poprzez dobrze wykreowanych bohaterów. Bez wątpienia będę czytać w dość bliskim czasie trzeci tom i myślę, że w przyszłości spróbuję zapoznać się z pozostałymi cyklami autora. 

Współpraca recenzencka z Fabryka Słów

niedziela, 8 maja 2022

Virion. Zamek – Andrzej Ziemiański

 

Tytuł: Virion. Zamek

Autor: Andrzej Ziemiański

Cykl: Szermierz Natchniony

Tom: I

Kategoria: Fantasy

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 506

Ocena: 8/10






Jak spojrzymy wstecz na naszą historię, to zobaczymy, że przez tysiąclecia tworzyliśmy olbrzymie imperia, państwa, cesarstwa, całe potęgi, które podporządkowywały sobie mniejsze terytoria i ludzi na nich. Jednak wszystkie dotychczas imperia łączy jedno – żadne nie przetrwało. Każde miało swój tak zwany złoty wiek, każde wprowadziło coś własnego, najczęściej zachwycającego do kultury, każde było symbolem władzy, ale też upokorzenia i kontrolowania ludzi i każde ostatecznie poniosło klęskę. Niektórzy debatują nad Stanami Zjednoczonymi, jednak one są jeszcze młode. Może Chiny można uznać za taką potęgę? Tutaj to już subiektywne zdanie laików takich jak ja lub rozbudowanie argumenty specjalistów. Mimo to zastanawiam się, czemu nasza historia wygląda akurat tak... 

Zamek – odpowiadający za bezpieczeństwo cesarstwa i infiltracje ludzi. Swoista potęga, która jest symbolem skuteczności, organizacji i bycia niepokonanym. Dotychczas nikt nie wątpił w tę organizację, ponieważ nigdy nie zawodziła, a jeśli nawet, to nikt o tym nie wiedział. Niekończące się regulaminy, zasady, hierarchia i szkolenia okazały się wyjątkowo efektywne. Ale czy na pewno? W tym czasie Virion podróżuje dalej i ma jeden cel – odnaleźć swoją żonę i znów być razem. Bo miłość przetrwa wszystko. Czy uda mu się to? Co czeka Viriona i Niki w przyszłości? W końcu przyszłość potrafi być zaskakująca. 

Przyznam się Wam od razu na początku, że "Virion" jest dla mnie nietypowym wyzwaniem. Od najmłodszych lat słyszałam o twórczości Andrzeja Ziemiańskiego i jego osławionej "Achai". Historia, która przez lata zdobywała grono fanów i szacunek, ale też grono przeciwników i krytykę związaną z nadmierną brutalnością, a z czasem i z poglądami samego autora. Ciężki orzech do zgryzienia. Z jednej strony bardzo chciałam zapoznać się z dziełami pisarza, z drugiej negatywne opinie mocno zniechęcały mnie. Dlatego sięgnęłam właśnie po nowy cykl Ziemiańskiego "Szermierza Narchnionego" – z nadzieją, że sprawa wygląda inaczej niż lata temu. Czy tak jest? Wydaje mi się, że owszem. 

Sam pomysł bardzo przypadł mi do gustu. Oczywiście ciężko mi się do niego ustosunkować w kontekście całości, gdyż jej nie znam, ale opierając się na "Virionie. Zamku" to stanowczo wyróżnia się unikatowością. W moich odczuciach czuć tutaj atmosferę nietypową dla innych książek fantasy. Istnieje jakiś schemat klimatyczny w powieściach z tego gatunku, który odczuwam i cenię, ale też zauważam jego nadmierną powtarzalność. Tymczasem ta historia wychodzi poza szablon i dodaje wiele własnych odniesień. 

Zafascynowały mnie też postacie upiorzyc, których w ogóle tutaj się nie spodziewałam i jak teraz się zastanawiam, to w takim wyobrażeniu nie miałam jeszcze przyjemności spotkać się z nimi w literaturze, co nasuwa myśl, że to niekonwencjonalna rasa łącząca elementy dawnych wierzeń z nowoczesną wizją. To, co upiorzyce potrafią i ogólnie, czym się charakteryzują, stanowczo mnie zahipnotyzowało i sprawiło, że chcę dowiedzieć się o nich znacznie więcej. 

Co do stylu autora to według mnie stanowczo widać, że to ktoś, kto już w swoim życiu niejedną książkę napisał. Po czym to widać? Powieść czyta się niesamowicie szybko i jest przyjemna w odbiorze, ale też widać, jak bardzo jest dopracowana i logiczna w przedstawionych działaniach. To optymalne łączenie prostoty odbioru z rozbudowaniem fabularnym i stylistycznym. Nie męczy czytelnika, ale też jest swoistym wyzwaniem wymagającym zaangażowania w czytanie. Każdy szczegół wydaje się być na swoim własnym miejscu. Nie ma tutaj miejsca na pomyłki i w efekcie historia wyróżnia się oryginalnością i zachęca do dalszego zapoznawania się z nią. 

Niesamowicie szybko wciągnęłam się i przywiązałam do fabuły i bohaterów. Dosłownie po chwili miałam poczucie, że to dobrze mi znany świat, do którego właśnie powracam, a nie świat, z którym dopiero się zapoznaję i zaczynam oceniać. Został też zastosowany niezmiernie ciekawy zabieg dwutorowości fabuły, który płynnie przeszedł w fabułę jednotorową. Początkowo poznajemy dalsze losy Viriona i oddzielnie Zamku, by w pewnym momencie stało się to spójną jednością. Mam wrażenie, że cały ten tom do dopiero rozbudowane wprowadzenie do o wiele ciekawszej i potężniejszej w swych poczynaniach opowieści. Jedynym fabularnym mankamentem było zakończenie, które mnie rozczarowało. Było szybkie, niekiedy zaskakujące, ale nie w ten sposób, w który oczekiwałam. Według mnie nie wnosiło zbyt dużo do ogólnej historii, raczej było koniecznym elementem. Dlatego w mojej głowie pojawiają się duże oczekiwania co do drugiego tomu. Być może tam znajdę odpowiedzi na pytania, które sobie zadaję. 

Sami bohaterowie są wyjątkowo wyraziści i barwni, co osobiście uwielbiam. Niekiedy miałam nawet poczucie, że są karykaturalni, co jest może zbyt śmiałym wnioskiem, ale też w żaden sposób nieprzeszkadzającym mi. Virion wbrew pozorom nie odgrywa na razie tak istotnej roli, jakby można się spodziewać. Jeszcze nie do końca mam o nim opinię. Moje odczucia się mieszają. Z jednej strony kochający i uroczy mąż, który martwi się okrucieństwem świata, z drugiej jego przeszłość i wyłaniający się z niego mrok mówią same za siebie. Kontrastowy i przy tym przekomicznie przedstawiony jest Kody. Dla mnie ta postać jest po prostu przegenialna. Kody łamie zasady, w sumie to dużo zasad, ale są to zasady Zamku, a nie zasady moralności. Wydawałoby się, że buntownik. Tymczasem Kody jest pełen zasad moralnych, posiada olbrzymie pokłady ambicji i chce je wykorzystać, by czynić dobro. 

"Virion. Zamek" zaskoczył mnie w bardzo pozytywny sposób. Okazał się nieschematyczną fantastyką, która łamie wiele zasad, ale daje też nadzieję i patrzy z wielu perspektyw. Przy tym stylistycznie jest dopracowany i zachęca do przeczytania kolejnej części, co bez wątpienia w najbliższym czasie zrobię. Jestem przekonana, że fanom fantastyki ta powieść przypadnie do gustu. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję bardzo Fabryce Słów