Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kel Kade. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kel Kade. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 grudnia 2022

Królestwa i chaos – Kel Kade

 

Tytuł: Królestwo i chaos

Autor: Kel Kade

Przekład: Piotr Kucharski

Cykl: Kroniki Mroku

Tom: IV

Kategoria: Fantasy

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 576

Ocena: 7/10





Od dawien dawna trwa dyskusja, co sprawia, że jesteśmy tacy jacy jesteśmy. Geny? Środowisko? Mieszanka genów i środowiska? Sprawa na tę chwilę nie została wyjaśniona. Badania wskazują, że wiele aspektów jest zależnych od naszej genetyki, ale również wskazują, że poprzez modelowanie i warunkowanie można tworzyć określony zestaw zachowań. Następnie nie można zapomnieć, że odpowiednia praca nad swoją psychiką i umysłem oraz wpływ różnych doświadczeń kształtuje nas. Jaki jest ostatecznie efekt? Czy da się go przewidzieć? Czy zastanawiając się dziesięć lat temu, kim będziemy teraz, potrafiliśmy to przewidzieć? 

Historia Rezkina robi się coraz bardziej zaskakująca. Obecnie wraz z uchodźcami z Ashai tworzy nowe królestwo, które ma dać im bezpieczeństwo oraz w przyszłości możliwość powrotu do swojej ojczyzny. Rezkin z każdym dniem musi się mierzyć z trudnymi i często brutalnymi decyzjami dotyczącymi jego, jego przyjaciół oraz ludzi, za których jest odpowiedzialny. Lecz realną trudnością nie jest wojna, ale kontakty społeczne. Perfekcyjne wyszkolenie wojownika pozwala mu odgrywać wiele ról, lecz pozostają one tylko nauczonymi rolami, a nie prawdziwymi emocjami i głębokim relacjami. Ale czy na pewno tak jest? Czy Rezkin jest bezdusznym wojownikiem? Czy jednak gdzieś tlą się w nim emocje? 

"Kroniki Mroku" są moim jednym z ulubionych cyklów. Poprzednie tomy przyniosły mi niezapomnianą rozrywkę, nowych książkowych przyjaciół oraz wiele refleksji. Dlatego z taką pasją czekałam na możliwość przeczytania "Królestw i chaosu". Co tym razem spotka Rezkina? I jak to będzie w nowym świecie? Pytań było wiele, ale Kel Kade już dawno udowodniła, że utrzymuje poziom i kształci swój warsztat. 

Styl autorki sprawia, że od razu czuję nostalgię. Dla mnie nie jest już to tylko jakaś kolejna powieść fantasy, lecz książka, do której powracam jak do dobrego przyjaciela. A charakterystyczny dla pisarki język daje poczucia otulenie ciepłą kołderką i bezpieczeństwa. Zarazem wywołuje szeroki uśmiech na moich ustach. Kel Kade dopracowuje każdy opis. Tutaj nie ma znaczenia czy to opis krajobrazu, analiza postaci czy jej charakterystyka. Już dawno nie ma u niej miejsca na niedopracowanie. Nasuwa mi to obraz malarza, który z pasją oddaje się każdemu fragmentowi, by stworzyć doskonalą całość. Dzięki temu opisy oddziałują intensywnie na wyobraźnie. Natomiast dialogi charakteryzują się naturalnością w stosunku do danego kontekstu

Sama fabuła jest niezmiernie skomplikowana, ale też nie ma wątpliwości, że przemyślana na wielu płaszczyznach. Czym dalej czytałam, tym więcej elementów składa się w sensowną całość i da się zauważyć, że pisarka już w poprzednich tomach na nie wskazywała. To nie są spontanicznie wprowadzone pomysły do fabuły, a dobrze przemyślany plan na serię. Widać, że w każdym tomie następują konkretne zmiany i autorka nie boi się ich. Zna swoje możliwości i pozwala sobie na to, by robić krok dalej i nie bazować wyłącznie na znanych motywach. To byłoby krótkoterminowe, a tymczasem granice powieści rozrastają się i dają poczucie, że istnieją jeszcze dalej – dopiero ich poznanie przed nami. Historia wielokrotnie mnie zaskoczyła, choć przyznam, że niektóre zagrywki są naprawdę fantastyczne, ale niektóre są dość tanie i tu mam na myśli niektóre aspekty wątków romantycznych. 

Mam poczucie, że Kade bierze pod uwagę opinie swoich czytelników i mocno z nich czerpie, by udoskonalić powieść, dać czytelnikom to, czego oczekują, ale zarazem zaskoczyć ich. Przejawia się to w kreacji bohaterów, którzy są niezwykle misternie dopracowani. Każdy z nich ma swój unikatowy zestaw cech, każdy swoją własną historię i własną przyszłość. Niekoniecznie musimy ją znać, ale da się odczuć, że ona istnieje i wpływa na całą fabułę, niekiedy tworząc efekt motyla. Natomiast Rezkin po wszystkich subtelnych zmianach na tę chwilę ukształtował już swój własnych charakter. Myślę, że to jeszcze nie koniec zmian u niego, ale te będą już na poziomie naturalnego zmieniania się wraz z upływem czasu. Uwielbiam jego postać, ponieważ darzę go wielką sympatią, szacunek, ale ma też wiele wad nadających mu ludzkiego oblicza, na co tak długo czekałam. 

Tematycznie jest poruszone wiele wątków, które dają możliwość refleksji. Niemniej jednak od pierwszych stron tej serii dominuje pytanie o to, czy geny, czy środowisko mają większe znaczenie. Rezkin został poddany okrutnemu szkoleniu, które przeszedł wyłącznie dzięki swoim własnym, wrodzonym zdolnościom. Mimo to większość z tych cech nigdy by nie doszła do głosu, gdyby nie został wychowany w określony sposób. Pytanie, jakie cechy nigdy nie yujawnił swojego istnienia przez właśnie to wychowanie. 

Jak sami widzicie, pozostaję wierna swoją ukochanej serii i nadal mnie zachwyca. Dotychczas najbardziej cenię drugi tom, ale każdy z nich jest unikatowy i też spójny w odbiorze. Gdy zaczynałam czytać "Królestwa i chaos" byłam przekonana, że to finałowy tom. Teraz wiem, że to dopiero zapowiedź głównego wątku, więc nie mogę się doczekać, kiedy przyjdzie na nią czas. 

Egzemplarz recenzencki Fabryka Słów

poniedziałek, 20 czerwca 2022

Legendy Ahn – Kel Kade

 

Tytuł: Legendy Ahn

Autor: Kel Kade

Przekład: Piotr Kucharski

Cykl: Kroniki Mroku

Tom: III

Kategoria: Fantasy

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 574

Ocena: 9/10





Czasami zaczynam czytać książkę i od pierwszych stron mam poczucie, że to będzie dla mnie niezapomniana przygoda. Niekoniecznie książka musi się wyróżniać genialnym stylem, oryginalną fabułą, czy dobrze wykreowanymi bohaterami. Może mieć naprawdę sporo wad. Jednak to nic nie zmienia. Po prostu wiem, że ta powieść będzie odgrywać w moim życiu istotną rolę. Nigdy nie umiałam tego uczucia dokładnie ubrać w słowa. Nie jest to też coś częstego. Jak mam być szczera, to moje początkowe "czasami" zdarzyło się tylko kilka razy w życiu. A czy Wy macie takie książki? 

Rezkin został postawiony przed całkowicie nowym zadaniem. Na szczęście był szkolony do takich działań od najmłodszych lat. Sytuacja może być niekonwencjonalna, przerażająca i wymagającą wybitnych umiejętności, ale Rezkin to wszystko potrafi. Czy to nie jest niesamowite, że jest tak wyjątkowy i utalentowany pod każdym względem? Na pewno tak, ale tak naprawdę Rezkinowi brakuje jednej podstawowej umiejętności – komunikacji międzyludzkiej i co za tym idzie empatii. A przynajmniej tak mogłoby się wydawać. Czy moje słowa się potwierdzą? Czy też ta nieludzka postać jest właśnie wyjątkowo ludzka? 

"Kroniki Mroku" okazały się w moim przypadku strzałem w dziesiątkę! Są dokładnie typem książki, o której piszę we wprowadzeniu. Dosłownie od pierwszych stron zakochałam się w tej historii i byłam w stanie przymknąć oko na wszystkie wady pierwszego tomu. Jednak czym dalej, tym było jeszcze lepiej. Nie dość, że czuję z tym cyklem głęboką więź, to Kel Kade jako pisarka bardzo rozwinęła własne umiejętności pisarskie, tworząc opowieść niesamowicie rozbudowaną, pełną tajemnic i zachwycającą wnikliwą analizą osobowości głównego bohatera. Czego chcieć więcej? Kolejnych tomów!

Już od "Powiernika Mieczy" doceniałam pomysł na całościową koncepcję. Wydawał mi się bardzo ciekawy oraz sprawiał, że koniecznie chciałam wiedzieć, co będzie działo się dalej. W "Legendach Ahn" moje zamiłowanie do pomysłu jeszcze bardziej się pogłębiło, ponieważ pisarka wyszła poza sztywne ramy i swoje pierwotne koncepcje wykorzystała jako solidny fundament, na którym ciągle buduje coś nowego. Dzięki temu cykl zachowuje świeżość i za każdym razem potrafi mnie czymś zaskoczyć. Poza tym cały czas bawię się wyśmienicie, zastanawiając się, co tym razem mnie jako czytelnika czeka. 

Styl Kel Kade jest już mi doskonale znany i dotychczas nigdy się na nim nie zawiodłam. Jest to typowy przykład powrotu do czegoś, co dobrze się zna i co daje poczucie bezpieczeństwa i rodzaj swoistej satysfakcji, że ponownie udało się nam spotkać. Pisarka dba, by był on dopracowany poprzez dokładne opisy miejsc, ludzi, broni i przede wszystkim przeżyć wewnętrznych bohatera. Mam wrażenie, że część czytelników może taki styl odebrać jako dość trudny i wręcz ciężki właśnie w odbiorze. Lecz gdy ja czytam, to mam poczucie szczegółowości, ale też przejrzystości. Tym bardziej że te liczne opisy intensywnie oddziałują na wyobraźnię i sprawiają, że jestem w stanie przenieść się do tego świata i podążać za bohaterami. 

Sama fabuła ekscytuje mnie poprzez wiele akcji i to poczucie, że tyle ważnych zdarzeń ma tam miejsce, że nie można się oderwać ani na chwilę. Jednak nie miałam też poczucia, że te wszystkie wydarzenia dzieją się zbyt szybko. Dla mnie to doskonałe trafienie w punkt pomiędzy akcją, a jej odpowiednim spowolnieniem. Sama historia wydaje się wyjątkowo przemyślana i logiczna, lecz dla czytelników początkowo jest owianą mgłą wielu tajemnic i niedopowiedzeń. Dlatego tak wspaniale jest odkrywać powoli wraz z Rezkinem tak olbrzymią liczbę sekretów i łączyć ją w zgrabny ciąg przyczynowo skutkowy. Na większość rzeczy nie byłam w stanie sama wpaść, ponieważ w powieści dominuje odejście od schematów i nieprzewidywalność. 

Kolejnym elementem, który systematycznie mnie zadziwia i zachwyca, jest kreacja bohaterów. Historia przedstawia naprawdę wielu niesamowitych ludzi, którzy są dopracowani pod każdym względem. Reprezentują sobą różne charaktery i różne życiowe historie. Każdy z nich posiada własną historię poprzez opowieść z przeszłości i nadzieję na przyszłość. Niekoniecznie musimy te opowieści znać, ale ewidentnie one tam są i nadają barw tym osobom. Jednak bez wątpienia najbardziej wyjątkowym bohaterem jest sam Rezkin. Jego postać będzie dla mnie zawsze geniuszem. Autorka tworząc Rezkina, ujęła tak wiele elementów. Nie zapomniała o niczym – jest jego osobowość, jest jego charakter, temperament, ale też lata nauki, a później styczność ze światem wewnętrznym i nowo poznanymi ludźmi. W jego głębokich przemyśleniach to wszystko jest widoczne i jest widoczne jak z czasem zaczyna się powoli zmieniać. Ta zmiana jest po prostu wybitnie przedstawiona pod względem psychologicznym. 

Książki fantasy mają to do siebie, że łatwo zapomnieć, że poza epickimi opowieściami one opowiadają również o wyjątkowo istotnych sprawach. Tak samo jest z "Legendami Ahn" i ogólnie całym cyklem "Kronik Mroku". Tutaj właśnie postać Rezkina przedstawia, w jaki sposób można tworzyć ludzi. Brzmi to dość okrutnie, ale dzięki modelowaniu, warunkowaniu czy karaniu można człowieka w pewien sposób uformować pod własne widzimisie. Niemniej jest to też duże uproszczenie, bo jak książka początkowo ukazuje potęgę takich działań, to z czasem można zobaczyć, że i one mają swoje granice i że mogą zostać zaburzone, zmienione i dzięki tym zmianom człowiek może stać się kimś całkiem innym. Tym bardziej że powieść ujmuje w tym również wątek zależności od sytuacji, kontekstu. Niekiedy poprzez brak wzajemnego zrozumienia można niszczyć ludzi. Należy się tego wystrzegać. 

Jak sami czytacie, jestem zachwycona "Legendami Ahn". Tak naprawdę nie wymieniam tutaj żadnych wad, co jest dla mnie nietypowe. Oczywiście one istnieją, ale przy tak wielu niesamowitych zaletach blakną i są niedostrzegalne. Historia Rezkina skradła moje serce i sprawiła, że zaczęłam inaczej postrzegać świat. Nie można też zapomnieć, że to niezwykła powieść fantasy. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję bardzo Fabryce Słów

poniedziałek, 31 stycznia 2022

Królestwo Obłędu – Kel Kade

 

Tytuł: Królestwo Obłędu

Autor: Kel Kade

Przekład: Piotr Kucharski

Cykl: Kroniki Mroku

Tom: II

Kategoria: Fantasy

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 654

Ocena: 9/10





Granica między dobrem i złem jest bardzo rozmyta i niepewna. Wiele zależy od kontekstu sytuacji, historii człowieka i tego, kim jest. Wbrew pozorom decyzja nie jest równa decyzji. Tym bardziej że w tym wszystkim są jeszcze konsekwencje naszych wyborów. Przypominają mi się w tym momencie zdania o mniejszym złu. Czy naprawdę czasami nie ma w ogóle innego wyboru niż pomiędzy różnymi rodzajami zła? Czy może my doprowadzamy do tego, że pozostają przed nami tylko takie ścieżki? Ciężko jest oceniać póki nie przejdzie się przysłowiowo w czyiś butach. 

Rezkin wraz ze swoimi starymi oraz nowopoznanymi przyjaciółmi rusza w podróż do Skutton, gdzie ma się odbyć turniej. Liczy, że wreszcie po wszystkich trudach uda mu się odnaleźć jedyną osobę, która przetrwała rzeź w fortecy. Zarazem jest to jedyna osoba, która może mu powiedzieć, kim jest i jakie jest jego zadanie. Jednak młody mężczyzna nie przewidział, jak bardzo odmiennie mogą potoczyć się jego losy i jak ważne – być może – ma zadanie. Czy Rezkin wreszcie dowie się, kim jest? Do czego był tak dokładnie przygotowywany? I czy uda się mu według Zasad ochronić swoich przyjaciół? 

Na tom drugi "Kronik Mroku" czekałam bardzo niecierpliwie. Mimo wielu wad pierwszego tomu bardzo dobrze wspominam przygody Rezkina i jego poczynania. Od razu wiedziałam, że to typ powieści, gdzie można usiąść i wypisywać wadę za wadą, tylko po co... "Powiernik Mieczy" dał mi wiele godzin niezwykłej rozrywki. Pozwolił przywiązać mi się do bohaterów i dał naprawdę wiele tematów do przemyśleń. To wystarczyło, by przyćmić niedociągnięcia. Tymczasem drugi tom... Jest jeszcze lepszy i wiele niedopracowań zostało wspaniale naprawionych. 

Styl autorki od początku wyróżniał się unikatowością łączącą w sobie lekkie pióro dające łatwy odbiór, z dopracowaniem szczegółów. "Królestwo Obłędu" potwierdza, że nie jest to osiągnięcie jednej książki, ale prawdziwy talent pisarski z widoczną pracą nad nim. Cenię takich pisarzy. Tym bardziej że od razu gdy tylko zaczęłam czytać, miałam to wspaniałe poczucie, że powracam do starych, dobrych przyjaciół i ruszam wraz z nimi w niezapomnianą podróż. Moja wyobraźnia od razu wykreowała tak dobrze znane mi obrazy i poprowadziła przez historię pełną emocji. W książce pojawia się też wiele słownictwa, które jest mi całkowicie nieznane – czy to z powodów braku wiedzy, czy też niektóre z nich to neologizmy. Dotyczy to przede wszystkim rodzajów broni. Jednakże każde słowo, które było dla mnie nowe, było tłumaczone poprzez zgranie z innymi opisami, więc doskonale rozumiałam treść. 

Sama fabuła płynie stosunkowo wolno, ale w żaden sposób nie oznacza to, że jest nudna lub zbyt monotonna. Ona po prostu dokładnie przedstawia opowieść i pozwala dobrze zapoznać się z postaciami oraz podstawami i zwyczajami świata przedstawionego. Napędza ją przede wszystkim brak wiedzy na temat tego, kim jest Rezkin. W pierwszym tomie nie miałam najmniejszego pomysłu, tutaj w drugim cały czas pojawiały się z mojej strony najróżniejsze spekulacje. I koniecznie chciałam dowiedzieć się, czy moje pomysły znajdą potwierdzenie w samej historii. Niemniej niekiedy miałam wrażenie, że niektóre elementy opowieści są nie do końca spójne lub pomijają ważne aspekty, a jeszcze innym razem oczywistości były niepotrzebnie tłumaczone. 

Na temat bohaterów mam bardzo ambiwalentne opinie, ponieważ część z nich została wykreowana w genialny i niezmiernie panoramiczny sposób. Inni zostali spłyceni i potraktowani jako marionetki, bo ktoś taki musi być, ale przecież na dłuższą metę nie jest ważny. Jednak rozpocznę od mojego kochanego Rezkina. To jak został on przedstawiony, jest wprost wybitne. Pisarka podjęła się niesamowicie trudnego zadania, ponieważ musiała stworzyć charakter ukształtowany przez świat prawie dla nas niewyobrażalny, by później wrzucić go w świat ludzi, gdzie nie może się odnaleźć, ale jest inteligentny, więc z czasem zaczyna się uczyć. Sam punkt wyjściowy wydaje mi się wyjątkowo trudnym zabiegiem charakterologicznym, ale proces zmiany postrzegania świata przez Rezkina przy jednoczesnym zachowaniu jego prawdziwej osobowości wymaga niesamowitych umiejętności i Kel Kade tego dokonała. W dodatku połączyła w sobie ponownie głęboko analizę psychologiczną bohatera i wielkie poczucie humoru wynikające z dystansu do rzeczywistości i zasad społecznych. 

Niestety czuję się mocno rozczarowana postacią Frishy, gdyż jeszcze w pierwszym tomie została przedstawiona jako silna postać kobieca, która może jest niewykształcona, ale ma olbrzymi potencjał, by co najmniej pod względem inteligencji i emocji być równa Rezkinowi. Tymczasem są to tylko słowa, ponieważ działania kobiety przeczą temu. Frisha wydaje się być osobą pełną dramatyzmu i nieradzącą sobie z własnymi emocjami. Ogólnie mam wrażenie, że postacie kobiece są tutaj przedstawione w podobny sposób. W teorii kobiety różnią się charakterem, pochodzeniem, umiejętnościami i marzeniami. Niemniej każda z nich przejawia jakąś słabość, która stereotypowo nie może wystąpić u mężczyzny, a jest akceptowana u kobiet, bo to cecha typowo kobieca. Nie podoba mi się ten tok myślenia... 

Tematycznie "Królestwo Obłędu" porusza wiele ważnych kwestii, które po tej lekturze według mnie powinny zostać poddane refleksji. Na głównym planie jako czytelnicy widzimy Rezkina, który jest przykładem tego jak można tworzyć człowieka. Przypomina to podejście Johna Watsona, który twierdził, że z dowolnego dziecka zrobi, kogo tylko będzie chciał. Czy na pewno tak jest? Tutaj właśnie główny bohater sprawia, że trzeba zadać sobie to pytanie. Czy w tym tomie zaczynamy poznawać prawdziwego Rezkina, który zaczyna się wyzwalać z linek założonych mu przez jego mistrzów? Czy też tak naprawdę cały czas jest marionetką w ich rękach i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy? Za tym idzie też kult pracowitości, wytrwałości i poświęcenia się danemu celowi. Bardzo lubię ten motyw, gdyż wierzę, że odpowiednia ilość pracy da swoje owoce. 

"Królestwo Obłędu" tak jak pierwszy tom dało mi wiele godzin wspaniałej rozrywki. Pozwoliło odpocząć pomiędzy egzaminami na studiach i zagłębić się w niesamowity świat, gdzie poza docenieniem poczucia humoru i kreacji bohaterów mogłam przemyśleć wiele elementów naszego istnienia. Teraz z ręką na sercu muszę przyznać Wam się, że oczekiwanie na trzeci tom będzie dla mnie bardzo trudnym wyzwaniem. 

Za egzemplarz bardzo dziękuję Fabryce Słów

czwartek, 8 lipca 2021

Powiernik Mieczy – Kel Kade

 

Tytuł: Powiernik Mieczy

Autorka: Kel Kade

Przekład: Piotr Kucharski

Cykl: Kroniki Mroku

Tom: I

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 529

Ocena: 7/10





Bardzo łatwo jest oceniać innych po pozorach. Czasami wystarczy wyłącznie jedno zachowanie byśmy w pozytywny czy negatywny sposób pomyśleli oceniająco o danej osobie. Często się mówi, że nie mamy do tego prawa. Po części zgadzam się z tym – takie szybkie wyrokowanie rzadko kiedy może przynieść coś dobrego. Jednak prawdą jest, że w wielu przypadkach nie jesteśmy w stanie zapanować nad tym. I myślę, że nie ma w tym nic złego. Tak jesteśmy skonstruowani, więc może nie chodzi bezpośrednio o samo ocenianie, a oto, co robimy z tą pierwszą myślą. Od razu kierujemy się nią bezmyślnie? A może traktujemy tylko jako punkt wyjścia, od którego odchodzi wiele różnorodnych ścieżek? 

Rezkin od małego jest trenowany przez ludzi wybitnych w swoim fachu. Chłopiec ma być doskonałym wojownikiem. Jego umiejętności walki mają przewyższać każdego w królestwie, mają być niezachwiane, a on sam poza nauką posługiwania się bronią ćwiczy ogrom potrzebnych umiejętności. Nie potrzebuje broni – jest nią sam. Dlaczego ktoś postarał się, by to właśnie Rezkin był w taki sposób szkolony? Co takiego jest w chłopcu? Dlaczego już jako dorosły mężczyzna ma wyruszyć w podróż bez celu? Kim tak naprawdę jest? 

Ta książka to ogrom najróżniejszych pytań i już sam opis na nie nakierowuje. Między innymi dlatego z tak olbrzymią chęcią sięgnęłam po nią. Gdy zaczynałam czytać, nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać, ale byłam niesamowicie podekscytowana. Uwielbiam fantastykę i obecnie przechodzę swoisty powrót. Przez lata przeszłam przez wiele gatunków literacki. Niektóre całym sercem cenię, inne nie są w moim guście. Jednakże to fantastyka, a konkretnie podgatunek fantasy jest moją pierwszą, dziecięcą domeną czytelniczą. Czy ta powieść dała mi tę niesamowitą frajdę? 

Sam pomysł wydaje się być intrygujący, ale poza tym nie oddala się mocno od standardowych toposów z tego typu literatury. Nie traktuję tego jako wady, ponieważ uwielbiam motyw takiego idealnego wojownika i dotychczas nadal nie czuję się nim znudzona. Zaskakuje mnie jeden fakt, co mocno doceniam, ale o nim dokładnie dalej. 

Natomiast styl, jakim posługuje się autorka, jest niesamowicie przyjemny w odbiorze. Już dawno z taką łatwością i radością z czytania nie miałam do czynienia. Dzięki temu udało mi się wciągnąć momentalnie w fabułę, by następnie zapomnieć o świecie i za pomocą wyobraźni przenieść się do miejsc opisanych w powieści. Tym bardziej że w całości stylistyki pisarki wyczuwałam jakiś charakterystyczny punkt. Nie jestem w stanie dokładnie go zidentyfikować, ale wystarczy mi, że on istnieje i daje pole, by w kolejnych tomach rozpoznać ponownie pisarkę. Poza tym w książce znajdują się liczne opisy walk, co jest na pewno trudne do opisania, lecz nie będę udawać – mnie to po prostu nuży. 

Gdy czytałam, to koniecznie chciałam dowiedzieć się, co będzie dalej i jak potoczą się relacje między bohaterami, do czego ostatecznie zdecyduje się dążyć Rezkin i oczywiście, skąd w ogóle pomysł, by w tak niekonwencjonalny sposób go szkolić. Niekiedy wyczuwałam sporo niespójności między niektórymi wydarzeniami, co zaburzało mi logiczny odbiór, lecz tutaj też w dużej mierze bazuję na wiedzy, że będą kolejne tomy. Kiedy wiem, że to dopiero początek, że to kilkaset stron wprowadzenia, to jestem w stanie przymknąć oko na wiele niedogodności i małych niedociągnięć. Właśnie to robię w "Powierniku Mieczy" – wierzę, że wszystko w swoim czasie zostanie dopracowane, a umiejętności pisarki bardziej się rozwiną. Tym bardziej że przemawia przez całość niezwykła i niepowtarzalna atmosfera, co jest kolejną zaletą maskującą małe wady. 

I teraz dochodzą do najważniejszej części całej recenzji, czyli do bohaterów. Ogólnie odnoszę wrażenie, że podstawą całej książki jest osoba Rezkina i jego unikatowy charakter, który jest połączeniem wrodzonych cech i uwarunkowań środowiskowych, co jest ukazane w historii genialnie. Tutaj troszkę zdradzę początkowej fabuły – Rezkin wychowywał się w fortecy, z której nie wychodził i był szkolny wyłącznie pod względem umiejętności walki i dostosowywania się, ale w ogóle nie miał możliwości rozwijać umiejętności społecznych. Tworzy to wybitnie ciekawe połączenie, ponieważ bohater jest doskonale wyuczony, co kiedy powinien mówić i jak się zachowywać w danym środowisku. Lecz on wyłącznie to umie na pamięć, w żaden sposób tego nie rozumie i nie pochodzi to z jego wnętrza. Doprowadza to do przekomicznych sytuacji, które dla człowieka posiadającego umiejętności społeczne są po prostu jedyne w swoim rodzaju. Wydawałoby się, że pojawia się ten wątek wyłącznie w celach humorystycznych. Tymczasem ma stanowczo głębsze oblicze. I na pewno to trudna do stworzenia postać, gdyż Rezkin wreszcie wychodzi do ludzi, więc w odpowiednim tempie musi się uczyć. Znalezienie optymalnego punktu, w którym już widać poprawę odczuć u postaci, ale nie następuje to zbyt szybko, musiało być niesamowicie skomplikowane. I to właśnie najbardziej mnie zaskoczyło – odwaga, by stworzyć tego typu postać. 

Warto też wspomnieć parę słów na temat uniwersum, choć to trudna sprawa, ponieważ akurat na tym aspekcie książki mocno się zawiodłam. Czułam, że "Powiernik Mieczy" pod względem kreacji świata ma olbrzymi potencjał, który był zmarnowany z prostego powodu – niedopracowanie. Wystarczyłoby skupić się trochę bardziej na obyczajach, geografii (mapa jest piękna, ale przydałoby się też coś więcej w tekście) i historii. Jednakże tutaj nadal pozostaję przy wierze, ale w kolejnych tomach będzie pod tym względem lepiej. 

Wraz z bohaterem idzie też ważna refleksja na temat poczynań ludzkich. Pisarka na przykładzie Reza krok po kroku pokazywała, jak duże znaczenie może mieć wczesne modelowanie człowieka. Nie jesteśmy gliną, którą można idealnie wymodelować pod swoje życzenie. Każdy z nas rodzi się z określonymi cechami wrodzonymi. Lecz nie można odmówić olbrzymiej roli wychowaniu dziecka i środowisko, w którym najczęściej przebywa. Jest to pewien schemat, który jest niezwykle trudny do przerwania. I tutaj naprawdę kłaniam się w stronę Kel Kade. Wykonała ogrom pracy nad kreacją Rezkina i idącymi za nim przemyśleniami. Dała też impuls, by zdać sobie sprawę, że bezpodstawne ocenianie jest błędem i często krzywdą dla innych. Lecz pisarka nie ogranicza się wyłącznie do tego wątku, gdyż idzie jeszcze dalej i zadaje pytanie, czym tak naprawdę jest moralność, kto wyznacza jej granice i czy one w ogóle mogą być wyznaczone w sposób oczywisty. 

"Powiernik Mieczy" nie jest powieścią idealną, lecz niosącą wiele mądrości i przemyśleń. A to wszystko w otoczce sympatycznych i wielowymiarowych bohaterów oraz komizmu sytuacyjnego, który odpowiada za aspekt rozrywkowy. Bez wątpienia, gdy tylko pojawi się drugi tom, sięgnę po niego z przyjemnością. 

Za możliwość przeczytania "Powiernika Mieczy" bardzo dziękuję Fabryce Słów