Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Księga Całości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Księga Całości. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 kwietnia 2022

Pani Dobrego Znaku. Wieczne Cesarstwo – Feliks W. Kres

 

Tytuł: Pani Dobrego Znaku. Wieczne Cesarstwo

Autor: Feliks W. Kres

Cykl: Księga Całości

Tom: VI

Kategoria: Fantasy

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 603

Ocena: 6/10






Nasz świat jest tak skonstruowany, że zawsze ktoś musi nim rządzić. Musimy mieć własnych reprezentantów, własnych królów, cesarzy i prezydentów. Zmieniają się tylko nazwy. Mój historyk twierdził, że nie zawsze tak było. Że w odległej przeszłości liczonej w tysiącach lat, ludzie potrafi inaczej żyć, że istniały inne systemy. Przyznam się Wam szczerze, że nie do końca jestem w stanie sobie wyobrazić, jak wyglądał tamten świat, jak ludzie sobie radzili. Zostałam już stworzona przez obecny system i nawet moja bujna wyobraźnia niekoniecznie jest w stanie pokonać te bariery. A czy Wy jesteście w stanie sobie to wyobrazić? Czy Wam się też wydaje, że być może mógłby to być lepszy świat?

Ezena osiągnęła coś niewyobrażalnego. Zaczynała jako zwykła chłopka, by później przez długie lata być niewolnicą i pewnego dnia stać się Panią Dobrego Znaku. Kto by pomyślał, że książę weźmie ślub z młodą i w dodatku przeciętną niewolnicą? Takie rzeczy się nie zdarzają, a przynajmniej wcześniej się nie zdarzały. Tymczasem Ezena nie dość, że została wyniesiona z dnia na dzień do tak wysokiej rangi, to teraz pragnie sięgnąć po więcej – chce zostać królową. Czy uda się jej to osiągnąć? Czy Wieczne Cesarstwo przetrwa wojnę, udowadniając tym samym, że naprawdę jest wieczne? 

Byłam bardzo podekscytowana tym tomem. Historia niewolnicy, która zyskała tak wiele i bezwzględnie umiała o to walczyć, oddziaływała na moją wyobraźnię i dała mi poczucie, że wszystko jest możliwe. Dlatego z taką niecierpliwością oczekiwałam wznowienia kolejnego tomu. Niesamowicie chciałam dowiedzieć się, co ostatecznie osiągnie, czy w ogóle jest w stanie utrzymać to, co ma. A jej wyjątkowy charakter jeszcze bardziej potęgował moją ciekawość. Jak wypadł szósty tom wieńczący historię Pani Dobrego Znaku? Niestety w mojej opinii bardzo przeciętnie. 

Jednak trzeba zacząć od pozytywów, choć w ogólnym rozrachunku nie zamierzam ich szczędzić. Przede wszystkim wyjątkowo cenię sobie styl Feliksa Kresa. Wyróżnia się on niesamowitą wnikliwością, dokładnością i dopracowaniem nawet najmniejszych szczegółów. To połączenie sprawia, że styl pisarski zachwyca, choć też momentami jest ciężki w odbiorze. Osobiście ten aspekt w żaden sposób mi nie przeszkadza, ale zdaję sobie sprawę, że niektórym może utrudniać czytanie lektury i zniechęcać do niej. Tym bardziej że w tym tomie jest wiele opisów wojennych. Dotychczas nie czytałam wszystkich tomów "Księgi Całości", więc też niekoniecznie mam porównanie do nich. Niemniej piąty tom, aż tak nie skupiał się na poczynaniach związanych z wojną, co prawda trudno, żeby się na tym skupiał, gdy fabuła tego nie wymagała. Tylko że niestety te wojenne opisy w żaden sposób mnie nie interesują, więc ich czytanie było dla mnie żmudne. Całym sercem widzę ich istotność i możliwości, ponieważ były one potrzebne i to właśnie one decydowały o dopracowaniu całości, ale nie umiały mnie oczarować.

Mimo tego że armia i wojna wychodzą na główny plan, to mam poczucie, że "Wieczne Cesarstwo" jest wyjątkowo wolne fabularnie, co było kolejnym nużącym mnie aspektem. Być może właśnie wynika to z faktu, że nie przepadam na dłuższą metę za takimi motywami, więc nie umiałam w nich też dostrzec pozytywnej strony. Wielbiciele mogliby być wręcz zachwyceni. Mimo tego chciałam się dowiedzieć, co będzie dalej i jak ta historia się skończy, jak potoczą się losy bohaterów. W końcu chodzi tu o Ezenę. Choć jestem pod wrażeniem, jak pisarz kreuje świat i przedstawia go czytelnikom. Jak sami czytacie, jestem sercem z tą szaloną, byłą niewolnicą, lecz widzę też inne strony i ich człowieczeństwo, ich pragnienie wygranej. Niekiedy ciężko było mi się zdecydować, komu ostatecznie należy się to zwycięstwo. 

Bohaterów mamy naprawdę wielu. Niektórych z nich znamy z innych tomów, niektórych dopiero teraz poznajemy. Ciekawym i wartym uwagi jest też zabieg, który niektórych z nich przedstawia tylko i wyłącznie na chwilkę, tak, by dać znać, że istnieją. Wszystkich łączy jedno – mają swoją własną, wielowymiarową historię. Każda z nich jest na swój własny sposób barwna i tłumacząca, co robią w danym miejscu. Autor zgrabnie łączy ich cechy charakteru z doświadczeniami, które przeżyli i które tak naprawdę ich stworzyły. Jeśli miałabym szukać niedociągnięć, to o dziwo wskazałaby na Ezenę. Wydaje mi się postacią wyjątkowo hipnotyzującą, co przedstawił poprzedni tom. Właśnie, poprzedni tom ją stworzył i sprawił, że czytelnicy albo ją pokochali, albo znienawidzili. "Wieczne Cesarstwo" bazuje na tym, nie dodając od siebie prawie nic nowego. To niezmiernie rozczarowujące. 

Mówi się, że powieści fantasy są tylko zwykłymi bajeczkami. Jak dobrze wiecie, całkowicie nie zgadzam się z tym twierdzeniem. Dla mnie prawie we wszystkich przypadkach to niesamowite metafory pozwalające dostrzec nasz własny świat, nasz rzeczywisty świat poprzez nowe, o wiele bardziej wnikliwe spojrzenie. "Pani Dobrego Znaku" udowodniła mi to. Dała poczucie, że każdy niezależnie od statusu i władzy jest człowiekiem. A w całych społeczeństwach tkwi siła. Światem mogą rządzić ludzie wpływowi, ludzie dzierżący władzę albo mający wiele pieniędzy, jednak całe społeczeństwa często są nie do pokonania, co jest doskonale obserwowalne w realu. 

"Pani Dobrego Znaku. Wieczne Cesarstwo" wielokrotnie poruszyło moje serce i dało wiele tematów do przemyślenia. Jednak niestety okazało się też niewystarczające przy swoich poprzednikach, a przynajmniej przy przeczytanych przeze mnie. Spędziłam wiele godzin zmuszając się do czytania i skupiania swojej uwagi na szczegółach według mnie nieistotnych. Doceniam ich istnienie, ale nie zmienia to faktu, że były nużące. Niemniej będę z olbrzymią chęcią czytać kolejny tom, bo czuję, że to on może naprawić moją chwilową niechęć do tego świata.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Fabryce Słów

piątek, 14 stycznia 2022

Pani Dobrego Znaku. Wieczny pokój – Feliks W. Kres

 

Tytuł: Pani Dobrego Znaku. Wieczny pokój

Autor: Feliks W. Kres

Cykl: Księgi Całości 

Tom: V

Kategoria: Fantastyka 

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba storn: 430

Ocena: 7/10






Czy Wy też czujecie tę niesprawiedliwość powiązaną z urodzeniem? Miejscem urodzenia, rodziną, hierarchią, krajem... Wszystkim co nas od siebie odróżnia? Czemu to tak banalne i nic nieznaczące rzeczy znaczą tak wiele? Jedni czują się poszkodowani, bo urodzili się na terenie, gdzie toczą się bez przerwy wojny, inni ubolewają nad ubóstwem, inni nad tym, że rodzina okazała się rozczarowaniem. Osobiście nie należę do żadnego grona, jednak prawie codziennie jestem świadkiem, jak ktoś czegoś takiego właśnie żałuje. Z czego to wynika? Czy my sami stwarzamy w sobie takie poczucie? Czy to jednak los w nas bezpodstawnie uderza? 

Puszcza Bukowa – miejsce dość dziwaczne i trudnodostępne, ale dające olbrzymie przychody i możliwości. Póki wszystko działa poprawnie nikt za bardzo się nią nie interesował. Jednak teraz pan tego terytorium umarł i prawa odziedziczyła jego żona. Wszystko wydawałoby się zgodnie z prawem, gdyby nie drobny mankament. To niewolnica! Co prawda wyzwolona już, ale wszystko wskazuje na to, że małżeństwo powinno się unieważnić. Co zrobi kobieta? Czy będzie walczyć o swoje prawa? Czy pozwoli, by uprzedzenia wzięły nad nimi górę?  

Niezmiernie się cieszę, że mogłam powrócić do tego świata. Przeczytałam parę wcześniejszych tomów, choć niektóre z nich na razie są pominięte i czekają na swoją kolej. Bardzo dobrze wspominam te przeczytane, więc nie zastanawiając się, sięgnęłam po "Panią Dobrego Znaku. Wieczny pokój". W pewnym sensie to nowa opowieść w tym uniwersum, więc byłam niesamowite zaintrygowana, co tym razem się wydarzy. 

Feliks Kres ponownie udowodnił, że potrafi posługiwać się piórem literackim. Jego styl sprawia, że czytelnik od razu wciąga się w ten świat, by dać się ponieść wyobraźni. Przyznam się, że rozpoczynając czytanie tego tomu, miałam wrażenie, że powracam do czegoś tak dobrze mi znanego. Dawało mi to swoiste poczucie literackiego bezpieczeństwa i czystą radość z czytania. Choć też nie mogę ukrywać, że momentami miałam wrażenie, że pojawiają się pewne niedopracowania. 

Ogólnie jestem zdania, że ten tom dopiero jest wprowadzeniem do kolejnego. Nie dzieje się w nim zbyt wiele, choć bez wątpienia są to wydarzenia istotne i zapewne odgrywające przełomową rolę. W moim odbiorze jest to tło, które jest potrzebne, by stworzyć zrozumiałe podstawy tej części przedstawionego świata. I jest to widoczne w sferach politycznych, gdzie ciąg przyczynowo skutkowy jest wyrazisty. Niemniej pisarz skupił się też na indywidualnych postaciach, dając możliwość przywiązania się do nich i podjęcia własnych decyzji. Podejrzewam, że dla czytelników, którzy znają "Księgi Całości" właśnie w całości i w odpowiedniej kolejności może być to odbierane w sposób jeszcze bardziej przejrzysty, gdyż znają już wiele aspektów uniwersum. 

Natomiast bohaterowie oczarowują dopracowaną kreacją. Każdy z nich jest na swój sposób wyjątkowy, a ich cechy osobowości i działania dają wgląd w wielowymiarowość wydarzeń. Dosłownie każda postać, która występuje w tej części, jest dopieszczona i posiada swoją własną, unikatową historię. Bardzo to doceniam, ponieważ uprzedzając Wam niektóre wydarzenia, część z tych osób zginie i to dość szybko. Niedokładni pisarze stwierdziliby, że to tylko marionetki, które mają coś ukazać w świetle całości, ale jako indywidualne postacie nie są wystarczająco ważne, by nadawać im głębię życia. Tymczasem Kres skupił się dosłownie na każdym. 

Przede wszystkim uwaga skupia się na – to dość oczywiste – niewolnicy Ezenie. Jej postać jest wyjątkowa, gdyż niejednoznaczna, grająca pozorami i złudnością. Wszystko zależy od kontekstu i obecności innych osób. To postać perspektywiczna i pełna tajemnic. Ciężko jej zaufać, ponieważ do końca nie wiadomo, kim jest. I nie mam tutaj na myśli jakiś pojedynczych etykiet, a spójność osobowości. Unikatową postacią jest też Yokes, ale zapewne części z Was nie trzeba go przedstawiać. 

Mimo że miałam już styczność z uniwersum, to nadal do końca go nie rozumiem. Wydaje się być majestatyczne i pełne niezgłębionych tajemnic. Wiodą nim siły nam nieznane z codzienności i to jest wyjątkowo interesujący motyw, który zachęca do dalszego czytania. Już względnie dobrze orientuję się w terytoriach i na mapie, ale imponuje mi nieskończonością. 

Poza tym "Pani Dobrego Znaku" jak każda dobra fantastyka, przedstawia wiele treści, które można odnieść do naszej rzeczywistości. Ukazuje siłę stereotypu i uprzedzeń. Nasze własne ograniczenia i idące za nimi tragedie. Świat, gdzie czasami bez mrugnięcia okiem decydujemy się na niepotrzebne cierpienie. Tym bardziej że ciekawym motywem jest ukazanie różnorodności niewolników. Mamy takich jak Ezena, czyli kobieta, która kiedyś była wolna, a właśnie życie ją zmusiło do sprzedaży samej siebie. Mamy niewolnice piękne i wykształcone, wbrew swojemu statusowi z niesamowitą potęgą i władzą, lecz wyhodowane do tego według wcześniej ustalonych zasad i niepotrafiące się od nich oderwać. Są też niewolnice i niewolnicy, którzy również zostali wyhodowani, ale do najcięższych prac. Czy widzicie, jak to wszystko źle brzmi? I jak wielka może być różnica między tymi osobami, a w ujęciu ich samych często między rzeczami? Bo ludźmi nigdy się nie czuli. 

Już niedługo nadchodzi kolejny tom "Pani Dobrego Znaku". Mimo że zawsze zapewniam, że chcę powrócić przede wszystkim do pierwszego tomu "Księgi Całości", to niesamowicie chcę się dowiedzieć, co wydarzy się teraz i jak potoczą się losy Ezeny. Cała powieść to niezwykła przygoda skupiająca się na tworzeniu podstaw i wiązaniu relacji interpersonalnych. Przy tym zaskakuje wnikliwością i swoim majestatem. 

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Fabryce Słów

niedziela, 31 października 2021

Grombelardzka legenda. Serce gór – Feliks W. Kres

 

Tytuł: Grombelardzka legenda. Serce gór

Autor: Feliks W. Kres

Cykl: Księga Całości

Tom: III

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 580

Ocena: 7/10






Czasami nachodzi nas olbrzymia ochota, by innym coś udowodnić. Wtedy nie patrzymy, czy nasze poczynania są rozsądne i godne uwagi innych. Zostajemy zaślepieni pragnieniem lub wręcz upokorzeniem i to one próbuje podyktować nami. Czy to jest dobry stan, by coś komuś udowadniać? Czy naprawdę musimy to robić? Wszystko jest zależne od sytuacji, bo wbrew utartym frazesom czasami warto pokazać swoją siłę, ale trzeba zrobić to z odpowiednim umiarem i przemyśleniem. 

Góry Grombelardu są potęgą nie do pokonania. Znajdują się śmiałkowie, którzy tego próbują, ale albo zostają oczarowani na tyle górami, by w nie wchłonąć i zacząć postrzegać świat przez ich pryzmat, albo giną. Gdy łuczniczka zostaje wysłana w góry, jeszcze nie zdaje sobie sprawy, jak niebezpieczne mogą być i jak wiele niespodzianek za sobą niosą. Czy jest w stanie przejść, choć jeden trudny kawałek, by udowodnić swoją wartość? W jej ojczyźnie jest inaczej i o wiele mniej niebezpieczniej. Tymczasem jeden z najsławniejszych kotów przynosi ostrzeżenie przed sępami. Co potrafią te mityczne stworzenia? Czy wyprawa po Przedmioty może skończyć się sukcesem? 

Jest to już moje kolejne spotkanie z "Księgą Całości", tylko stanowczo idę w odwrotnej kolejności, ponieważ dotychczas miałam przyjemność zapoznać się wyłącznie z czwartym tomem, a dzisiaj prezentuję Wam trzeci tom. Gdy zaczynałam czytać, byłam bardzo zagubiona w tym świecie, jednakże zarazem oczarowana i zahipnotyzowana tym, co prezentuje. Doceniłam kreację uniwersum Feliksa Kresa i byłam gotowa się cofnąć o tom dalej. Jak moje wrażenia? Nadal będę się cofać? 

Przede wszystkim nadal jestem zachwycona stylem pisarskim, który skupia się na szczegółach i płynności akcji. Mam wrażenie, że w powieści dzieje się tak wiele, ale jest to wszystko powiązane z logiczny sposób. Barwność językowa kreuje przed czytelnikami niezwykle rozbudowane opisy, zachowując przy tym optymalność, by historia nie okazała się zbyt nudna. Prawdopodobnie "Księga Całości" zawdzięcza to skupianiu się na szczegółach pozornie nieważnych, ale tak naprawdę tworzących cały świat i pozwalających na przywiązanie się do bohaterów. 

Sama fabuła przy takim książkowym kolosie wydaje się płynąć wolno, choć akurat to tempo mi odpowiada, ponieważ czuję, kiedy jest czas, by lepiej zapoznać się z opowieścią, lepiej zrozumieć ten świat i poznać bohaterów, a kiedy przychodzi czas na całkowitą i pełną akcję. Czytając, miałam wrażenie, że zapominam o całym naszym rzeczywistym świecie, a przenoszę się w góry, gdzie można spotkać sępy, inteligentną i waleczną rasę kotów i zagadki zapomniane. Jest to niesamowita przygoda, która pozwala odpocząć od codzienności. 

Tak jak to już wcześniej podkreślałam, samo uniwersum ma w sobie coś magicznego i przyciągającego moją uwagę. Mimo że tyle lat minęło od napisania książki, to czuję powiew świeżości i spojrzenia tak różnego od standardowej fantastyki. Sama stworzenie kotów jest już czymś wyróżniającym i niesztampowym. Na pewno to nie pierwszy raz w literaturze, gdy spotyka się mówiące koty, ale one są czymś więcej. Cała ich kultura i legenda, którą tworzą, jest godna mojej czytelniczej uwagi. 

Do samych bohaterów też momentalnie można się przywiązać. Mam wrażenie, że autor starał się, żeby każdy z nich był wykreowany na swój unikatowy sposób. Poza paroma przypadkami udało mu się to. Charakterystyczne cechy stały się znakami rozpoznawczymi, ale pisarz nie ograniczał się wyłącznie do tego. Starał się tworzyć postacie nieszablonowe i o wielowymiarowej osobowości, co bez wątpienia udało mu się

Odpowiadając na pytanie z początkowej części recenzji, na pewno będę się cofać, choć tym razem zdecydowałam się już bezpośrednio zacząć czytać od pierwszego tomu i być może przejdę po kolei je, by ponownie zapoznać się z trzecim i czwartym, by już nadchodzące wznowienie piątego móc poznać w całościowym ujęciu. Tymczasem jeśli czytaliście pierwsze tomy albo jesteście wielbicielami fantastyki, to gorąco polecam zapoznać się z tą książką. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję bardzo Fabryce Słów