Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Frances Hodgson Burnett. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Frances Hodgson Burnett. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 marca 2022

Mały Lord – Frances Hodgson Burnett

 

Tytuł: Mały Lord

Autor: Frances Hodgson Burnett

Przekład: Joanna Wadas

Kategoria: Literatura dziecięca

Wydawnictwo: MG

Liczba stron: 294

Ocena: 8/10







Czasami mam takie idealistyczne myśli, że gdyby każdy człowiek na świecie byłby dobry, to świat byłby dobry. Takie proste, wynikowe spojrzenie. Czy na pewno byłoby tak? Sądzę, że w tym toku myślenia nie brane jest pod uwagę, że jako jednostki mamy różne pragnienia, różne aspiracje i znajdujemy się w różnych sytuacjach, więc często nawzajem przeczymy sobie, a nasze cele nie są spójne. W tym kryje się niepohamowane piękno, jednakże też wiele trudności, które niekiedy ciężko pokonać. Jednego jestem pewna – bycie dobrym może nie rozwiązałoby wszystkich problemów, ale na pewno sprawiłoby, że większość cierpienia znikłaby z tego świata, a życie byłoby po prostu lepsze. Może to naiwne, ale kto nie pragnąłby żyć w świecie pełnym szczęścia? 

Cedryk jest siedmioletnim chłopcem mieszkającym w Nowym Jorku, którego wszyscy uwielbiają. Wyróżnia się niespotykaną, wręcz oszałamiającą urodą. Przy tym ma niesamowicie dobre serce, a jego elokwencja i pęd do wiedzy zaskakują niejedną osobę. Niejedną osobę też rozśmieszają, gdy mały, uroczy Cedryk wysławia się archaicznym i skomplikowanym słownictwem. Niestety przedwcześnie stracił ojca i razem z matką muszą sobie jakoś radzić. Wszystko się zmienia, gdy Cedryk dowiaduje się, że tak naprawdę wywodzi się z angielskiej arystokracji i jest jedynym żyjącym dziedzicem ziem swojego dziadka – hrabiego. Co czeka chłopca w przyszłości? Jak poradzi sobie w obliczu olbrzymiej fortuny i starego, zgorzkniałego dziadka?

Frances Burnett jest pisarką, do której czuję olbrzymi sentyment. Przede wszystkim za sprawą "Tajemniczego Ogrodu", który wiele lat temu oczarował moje czytelnicze serce. Niedługo będę ponownie zapoznawać się z tą tak dobrze wspominaną przeze mnie książką. Tymczasem niedawno miałam przyjemności wreszcie zapoznać się z innym jej dziełem, czyli "Małą Księżniczką". Powieść mnie na swój unikatowy sposób urzekła i dała wiele ciepła. Dlatego teraz przyszedł czas na "Małego Lorda". Co ta opowieść ze sobą przyniosła?

Ogólnie bardzo szanuję styl pisarski autorki, gdyż prowadzi człowieka przez odmęty wyobraźni i sprawia, że każda przedstawiona rzecz staje się realna i przy tym piękna. O dziwo pisarka potrafiła sprawić, że nawet rzeczy brudne, nienawistne i pogardzane zachwycają i niosą przyjemność. Bez wątpienia Burnett miała niezwykły talent. Poza tym posługiwała się dość opisowym językiem, co pozytywnie wpływa na odbiór treści, ale nie jest też przesadne. Nie ma tutaj też miejsca na infantylizm. Oczywiście to literatura dziecięca, więc wiele spraw jest uproszczonych, ale w żaden sposób nie odrzucają. 

"Mały Lord" pod względem fabularnym jest niezmiernie prosty i dzieje się w nim mało, lecz mi to nie przeszkadzało. W tym przypadku cały czas opieram się na stwierdzeniu, że to ma być powieść dla dzieci, więc musi być na swój sposób prosta i dająca możliwości zrozumienia. Niekiedy pisarze mają tendencję do przesadzania – ich książki są zbyt rozbudowane lub wręcz przeciwnie, zbyt banalne. Ta powieść jest wprost perfekcyjnie wyważona, co jest atrakcyjne dla dzieci. 

Kreacje bohaterów również wyróżniają się pewnego rodzaju prostotą. Zazwyczaj opierają się wyłącznie na kilku głównych cechach, które dominują i nie pozwalają zaistnieć innym cechom. Brzmi to jak przepis na zirytowanie mnie, jednakże i tutaj działa wcześniej wymienione założenie, że to historia dla dzieci. Sam Cedryk jest postacią niezmiernie przeidealizowaną. Piękny, inteligentny, uroczy i o dobrym sercu. Czego chcieć więcej? Muszę to przyznać – chwyta za serce i przedstawia jak najlepsze wzorce. Może trochę naiwne i niekiedy niemożliwe, ale pozostają wartościowe w kontekście dzieci. Natomiast hrabia okazał się całkowicie inny niż się spodziewałam i przy tym zostałam pozytywnie zaskoczona. Nie do końca jestem w stanie określić, na czym polega ta inność. Na pewno w sposób ciekawy jest przedstawiony proces zmian, których prowokatorem jest Cedryk. 

Tematycznie powieść jest o... O tym jak być dobrym człowiekiem. To właśnie dobro daje ludziom szczęście i pozwala całkowicie inaczej spojrzeć na świat. Zarazem przedstawiony jest obraz człowieka, którego nadmiar pieniędzy i zbyt wielka dumna doprowadzają do pewnego rodzaju upadku i skrajnej samotności. Cała ta wizja trąci naiwnością i nierealistycznością, ale ujmuje i daje nadzieję na lepsze jutro. 

"Mały Lord" to opowieść urocza, niosąca ze sobą wiele wartościowych treści, które niekiedy zostają zapomniane we współczesnym świecie. Mimo to nawet po tylu latach od napisania zachowuje uniwersalność. Cieszę się, że wreszcie się z nią zapoznałam. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję bardzo Wydawnictwu MG 

czwartek, 29 kwietnia 2021

Mała Księżniczka – Frances Hodgson Burnett

 

Tytuł: Mała Księżniczka 

Autor: Frances Hodgson Burnett

Przekład: Józef Birkenmajer

Kategoria: Literatura dziecięca

Wydawnictwo: Wydawnictwo MG

Liczba stron: 325

Ocena: 6/10







Większość z nas ma własne priorytety i wartości, które wyznaje. To dzięki nim jesteśmy w stanie podejmować wiele moralnych decyzji. Moralność jest bardzo abstrakcyjnym pojęciem, którego nie da się tak po prostu uchwycić w ramy. Pewnie życie byłoby łatwiejsze, gdyby można stworzyć dwie grupy zachowań: moralne i niemoralne. Byłby to prosty podział, który nie wymagałby od nas żadnych decyzji. Robilibyśmy wszystko według uzgodnionej listy. Jednak tak nie jest, co mocno komplikuje sprawę, ale zarazem daje nam wybór, wolną wolę. Musimy sami decydować i sami radzić sobie z tym, że inni mogą mieć odmienny system wartości niż my. Zarazem znać tę jeszcze bardziej abstrakcyjną granicę między tym, co powinno się akceptować, a tym, co przekracza wszelkie prawa człowieczeństwa. Nie sądzicie, że wbrew wszystkiemu to jest w naszym życiu piękne? 

Sara jest ukochaną córeczką swojego taty. Młody oficer jest gotowy zrobić dla niej wszystko – od czynów heroicznych po spełnianie wszelkich jej kaprysów. Lecz dziewczynka rośnie i najwyższy czas, by udała się do londyńskiej szkoły z internatem. To dla Sary i jej ojca trudne rozstanie, ale tak będzie najlepiej dla dziewczynki. Ważne, by zdobywała nową wiedzę i rozwijała swoje umiejętności. Na początku Sara ma wszystko, czego może tylko zapragnąć: własny pokój, kucyka, służącą i jest traktowana przez wszystkich z najwyższą uprzejmością. Jej bujna wyobraźnia pomaga jej w zdobywaniu sympatii innych uczennic oraz w tworzeniu pięknego świata, gdzie jest księżniczką. Tak też stara się zachowywać i to w najlepszym znaczeniu tego słowa. Jednak pewnego dnia przybywają złe wieści, które niweczą przyszłość Sary i spychają ją na margines społeczny. Jak dziewczynka odnajdzie się w nowej sytuacji? Czy nadal będzie starać się zachowywać jak mała księżniczka? 

Macie czasami tak, że jesteście przekonani, że czytaliście jakąś książkę, że wspominacie ją z nostalgią, a na końcu okazuje się, że nie macie najmniejszego pojęcia, o czym tak naprawdę jest ta powieść? Właśnie tak miałam z "Małą Księżniczką". Zachęcona nowym, przepięknym wydaniem postanowiłam ponownie zagłębić się we wzruszającą opowieść o małej Sarze. Czym dalej czytałam, tym z coraz większą mocą zdawałam sobie sprawę, że nie znam w ogóle tej historii i prawdopodobnie wbrew moim wcześniejszym przekonaniom nigdy jej nie czytałam. Dlatego z tym większą dumą cieszę się, że wreszcie zapoznałam się z tą powieścią i mam własną opinię. A jaka ona jest? 

Język, którym posługuje się pisarka, jest mocno poetyczny, choć w tym przypadku jestem przekonana, że to kwestia ówczesnych lat. Od pierwszych stron można wyczuć pewną podniosłość w zdaniach, która jest już rzadko spotykana we współczesnych powieściach. Niemniej w żaden sposób nie zachwiało to przyjemnego i prostego odbioru. Powieściopisarka za pomocą słów tka obraz sielankowy wśród brutalnego świata, gdzie często dominuje cierpienie i wyrachowanie. Cała ta opowieść jest porównywalna do wyobrażeń właśnie głównej bohaterki. To iluzja świata, który nie istnieje, jednakże jest nam potrzebny dla dobrego samopoczucia i odczuwania silnych emocji. Dzięki właśnie takim zabiegom jesteśmy w stanie przetrwać. 

Pierwsze strony "Małej Księżniczki" przynosiły mi monotonnie i potrzebowałam wiele czasu, by z przyjemnością zacząć przewracać stronę za stroną. Z czasem akcja nabiera tempa, a ja coraz bardziej zaczynam czuć sympatię do bohaterów. Doceniam tę dziecinną naiwność, która jest iskrą radości i dobra w brutalnym świecie. Dla mnie to gotowy przepis, jak akceptować niekoniecznie chcianą rzeczywistość i być człowiekiem godnym samego siebie. 

W książce występuje pobieżna kreacja bohaterów. Autorka nie skupiła się na dopracowaniu charakterów, tylko zdecydowała się umieścić ich w sztywnych ramach zachowań. Sama Sara jest tego doskonałym przykładem. Uwielbiam jej postać, lecz jest to przykład dziecka idealnego, które zawsze wie, jak się zachować, umie odpowiedzieć na wszystkie pytania, oczarować towarzystwo i wykazać się niesamowitą dobrocią. To postać przeidealizowana, której odebrano ludzkie cechy. Zapomniano, że każdy z nas ma wady. Jednakże doskonale też rozumiem, że to literatura dziecięca mająca na celu przedstawienie dobrych przykładów. Tchnie tonem moralizującym, choć w żadnym przypadku nienachalnym. Po przeciwstawnej stronie schematu dobro-zło odnajdujemy właścicielkę szkoły pannę Minchin. Nauczycielka ponownie potwierdza, że nasi bohaterowie są umieszczenie w sztywnych ramach i nie potrafią się z nich wydostać. 

W dość nieoczywisty sposób powieść wysuwa wartości, które mówią o równych prawach i szacunku człowieka do człowieka. Pisarka wielokrotnie podkreśla, że nie ma większego znaczenia, czy ktoś jest bogaty, biedny, jaki ma kolor skóry, jakie pochodzenie szlacheckie. To się nie liczy, bo wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy mamy bardzo podobne potrzeby podstawowe. Tak samo odczuwamy głód, zmęczenie, nienawidzimy upokorzenia, pragniemy miłości. To łączy większość ludzi na naszej planecie i rozmawiając z drugim człowiekiem nie można o tym zapominać, choćby był w naszym mniemaniu z samego marginesu społecznego – tak samo należy mu się szacunek i zrozumienie. 

Czuję się niezmiernie dumna, że wreszcie mam tę powieść za sobą i od tej chwili będę mogła wspominać "Małą Księżniczkę" z nostalgią. Spędziłam z nią wiele przyjemnych i refleksyjnych godzin. Z perspektywy czasu jestem zdania, że wiele wątków mogło być przedstawione w trochę inny sposób, co dodałoby książce dodatkowych pozytywów. Niemniej jest to bez wątpienia wartościowa pozycja, które może wielu rzeczy nauczyć i dzieci, i dorosłych. 

Za książką niezmiernie dziękuję Wydawnictwu MG