niedziela, 31 maja 2015

Z uśmiechem przez świat

Z uśmiechem przez świat

Oto przed Wami wyzwanie, które wygrało w ankiecie. Na początku długo przegrywało, aż pewnego razu zaczęło piąć się w górę i dążyć do sukcesu... :)

Jak wcześniej zapowiadałam, jest ono dwu poziomowe: "Z uśmiechem..." do tej kategorii zaliczamy książki, które rozbawiły Was. Natomiast "... przez świat" oznacza, że zaliczamy książki z motywem podróżniczym. Nie musi być to powieść podróżnicza. Wystarczy, że bohater gdzieś tam podróżuje.


Regulamin:

1. Wyzwanie trwa od 1 czerwca 2015 r. do 31 grudnia 2015 r

2. Do wyzwania może się przyłączyć każda osoba, która pisze recenzje/opinie i publikuje je na blogu/portalu/stronie. 

3. Do wyzwania można dołączyć w każdej chwili.

4. Zgłoszenia przyjmujemy pod tym postem. Wystarczy napisać "Zgłaszam się", podać link do swojego bloga/profilu oraz być pozytywnie nastawionym.

5. Osoby biorące udział w wyzwaniu prosimy o zamieszczenie baneru (poniżej) na swoim blogu, który będzie przekierowywał do tego posta (jeśli ktoś takowy posiada) .

6.  Każde zgłoszenie będzie dopisywane do listy i natychmiastowo usuwane z komentarzy.

7. Liczba książek przeczytanych w miesiącu nie jest wyznaczona, jednakże byłoby nam miło, gdyby każdy uczestnik przeczytał przynajmniej jedną w miesiącu.

8. Każda książka, biorąca udział w wyzwaniu, koniecznie musi zostać zrecenzowana.

9. Linki do recenzji prosimy zostawiać pod podsumowaniem miesięcznym wyzwania (w czerwcu pod tym postem). W komentarzu należy podać tytuł książki, autora, link do recenzji oraz kategorię ("z uśmiechem...", "...przez świat" – jeśli książka pasuje do obydwu kategorii, będzie liczona podwójnie). Gdy książka zostanie dodana do listy, komentarz zostanie usunięty.

10. Recenzje napisane przed zgłoszeniem się do wyzwania nie będą brane pod uwagę.

11. Byłoby nam miło, gdyby pojawiła się wzmianka pod recenzją z informacją, że książka została przeczytana w ramach tego wyzwania.

Jeśli coś jest niejasne, pytajcie się. Z chęcią odpowiemy na wszystkie pytania ;)  

Zachęcamy wszystkich do wzięcia udziału w wyzwaniu :) 


Baner przejściowy

Lista osób biorących udział w wyzwaniu (alfabetycznie):
Elfik Book
Healy Rom
Wiecznie Zaczytana
Wonderland OfBook


Pozdrawiamy serdecznie,
Elfik i Healy

sobota, 30 maja 2015

Kocioł Wiedźmy – nowe wyzwanie!!!


Kocioł Wiedźmy

W ostatnim czasie odbyła się ankieta, w której mogliście głosować na nowe wyzwanie na naszym blogu. Dwa z nich przez cały miesiąc miały bardzo podobne wyniki. Jednym z tych właśnie wyzwać jest "Kocioł Wiedźmy". Serdecznie zapraszamy do wzięcia w nim udziału!

Wyzwanie polega na czytaniu książek, w których będą występować magiczne istoty i rośliny (np. wilkołak, strzyga, feniks, kwiat paproci itp.). Powieść nie musi  być typową fantastyką. Wystarczy tylko, że pojawi się w niej ten motyw. 

Regulamin:

1. Wyzwanie trwa od 1 czerwca 2015 r. do 31 grudnia 2015 r

2. Do wyzwania może się przyłączyć każda osoba, która pisze recenzje/opinie i publikuje je na blogu/portalu/stronie. 

3. Do wyzwania można dołączyć w każdej chwili.

4. Zgłoszenia przyjmujemy pod tym postem. Wystarczy napisać "Zgłaszam się", podać link do swojego bloga/profilu oraz być pozytywnie nastawionym.

5. Osoby biorące udział w wyzwaniu prosimy o zamieszczenie baneru (poniżej) na swoim blogu, który będzie przekierowywał do tego posta (jeśli ktoś takowy posiada) .

6.  Każde zgłoszenie będzie dopisywane do listy i natychmiastowo usuwane z komentarzy.

7. Liczba książek przeczytanych w miesiącu nie jest wyznaczona, jednakże byłoby nam miło, gdyby każdy uczestnik przeczytał przynajmniej jedną w miesiącu.

8. Każda książka, biorąca udział w wyzwaniu, koniecznie musi zostać zrecenzowana.

9. Linki do recenzji prosimy zostawiać pod podsumowaniem miesięcznym wyzwania (w czerwcu pod tym postem). W komentarzu należy podać tytuł książki, autora oraz link do recenzji. Gdy książka zostanie dodana do listy, komentarz zostanie usunięty.

10. Recenzje napisane przed zgłoszeniem się do wyzwania nie będą brane pod uwagę.

11. Byłoby nam miło, gdyby pojawiła się wzmianka pod recenzją z informacją, że książka została przeczytana w ramach tego wyzwania.

Jeśli coś jest niejasne, pytajcie się. Z chęcią odpowiemy na wszystkie pytania ;)  

Zachęcamy wszystkich do wzięcia udziału w wyzwaniu :) 


Lista osób biorących udział w wyzwaniu (alfabetycznie):


Pozdrawiamy,
Elfik i Healy

piątek, 29 maja 2015

O zapowiedziach filmowych słów kilka ...

Hej!
Tym razem przychodzimy do Was z nową filmową serią, gdzie będziemy przedstawiać najbardziej interesujące zapowiedzi filmowe! Trzeba czasami odpocząć od czytania i uspokoić umysł jakąś dobrą ekranizacją, bo co jak co, ale filmy działają relaksująco. :) Dlatego też zachęcamy do zapoznania się z najlepiej zapowiadającymi się ekranizacjami na najbliższe dni.

1. Kraina Jutra 



''Kraina Jutra'' to najnowszy film przygodowy Disneya opowiadający o niezwykłej podróży do tajemniczego świata. Dwójka bohaterów: uznany w dzieciństwie za geniusza, a obecnie rozczarowany życiem Frank (George Clooney) oraz inteligentna nastolatka przepełniona zamiłowaniem do nauki Casey (Britt Robertson), wyruszają na niebezpieczną misję, której celem jest okrycie tajemnicy miejsca zwanego ''Krainą Jutra''. To zadanie zmieni ich świat i ich samych na zawsze. 

Na pewno większość z was słyszała już o tym filmie. Genialna obsada, interesująca fabuła, fantastyczny zwiastun, produkcja Disney i do tego w reżyserii Brada Pita. Zapowiada się świetna przygoda! :)





2. Miasteczko Cut-Bank 
Eks-gwiazdor licealnej drużyny futbolowej - Dwayne McLaren (Liam Hemsworth) i jego piękna dziewczyna - Cassandra (Teresa Palmer) marzą, by wyrwać się z rodzinnego Cut Bank w Montanie. Przepustką do lepszego świata może być zarejestrowane przez Dwayne’a na wideo zabójstwo listonosza i nagroda w wysokości 100 000 dolarów, którą wyznaczyła firma pocztowa za dostarczenie dowodów zbrodni. Jednak prowadzący śledztwo szeryf (John Malkovich) nie wierzy, że Dwayne znalazł się na miejscu przestępstwa przypadkowo, zaś porywczy adresat jednej z zaginionych, wraz z listonoszem, przesyłek nie cofnie się przed niczym, aby ją odzyskać. Intryga się zagęszcza, a senne na pozór miasteczko Cut Bank ujawnia przed mieszkańcami kolejne szokujące tajemnice… 
Brzmi ekscytująco, prawda? Tajemnica, zagadki kryminalne i szaleńce - klimaty wprost idealne dla czytelników kochających się w intrygach. Jedynym minusem może być aktor - Liam Hemsworth, który nie grzeszy talentem (a przynajmniej jego gra aktorska nie przypadła mi do gustu), ale w zwiastunie wypadł dość ... dobrze. :)




3. Wiek Adaline

Urodzona na początku XX wieku piękna Adaline (Blake Lively) jako dwudziestolatka ulega wypadkowi, na skutek którego przestaje się starzeć. To, co wydaje się spełnieniem marzeń o nieśmiertelności, z czasem przynosi dramatyczne konsekwencje. Adaline musi się ukrywać przed władzami, które chcą poddać ją eksperymentom. Wciąż podróżując, zmieniając tożsamość traci kontakt z najbliższymi, którzy starzeją się na jej oczach. Ta pełna przygód i dramatycznych wydarzeń podróż przez życie Adaline trwa przez cały niemal XX wiek. To życie jest fantastycznie wręcz interesujące, kolorowe, niezwykłe ale także bardzo samotne. W końcu Adaline znajduje miłość, dla której warto wyrzec się nawet nieśmiertelności. Ale czy to możliwe?
Tym razem zanurzamy się w romantyczne klimaty z elementem fantastycznym. Nie wiem jak was, ale mnie bardzo ten film intryguje i na pewno wybiorę się do kina. :)




4. Chłopak z sąsiedztwa 

Za jeden błąd możesz płacić do końca życia.
Krótko po rozwodzie nauczycielka Claire Peterson (Jennifer Lopez) wdaje się w romans z nad wyraz dojrzałym nastolatkiem Noah (Ryan Guzman), który właśnie wprowadza się do domu obok. Kiedy uświadamia sobie, że to, co robi jest złe i zrywa romans, jest już za późno. Chłopak nie przyjmuje odmowy. Nakręca się spirala terroru. Socjopatyczny Noah, jak się okazuje, ma za sobą trudną przeszłość. Wszelkimi sposobami osacza Peterson, próbując zrujnować jej karierę zawodową, „zaprzyjaźniając się” z jej synem, by w końcu zapisać na zajęcia, które prowadzi.
Poluję na tą ekranizację od dłuuugiego czasu, a nasze kino nadal nie planuje go wyświetlić. To się nazywa pech... Tak czy siak nawet gdybym miała przejechać 50 kilometrów, zobaczę ten film na dużym ekranie, bo będzie na co patrzeć. ;)



5. Najdłuższa Podróż 

Opowieść o miłości, przeznaczeniu, zrealizowanych i niespełnionych marzeniach, śmierci i tajemnicach, złożona z dwóch wątków, które splatają się w nieoczekiwanym momencie. W pierwszym z nich oglądamy starszego pana, który po wypadku samochodowym zostaje uwięziony we wraku i w oczekiwaniu na pomoc wspomina całe swoje dotychczasowe życie, wypełnione miłością do nieżyjącej już żony. Drugi z wątków to opowieść o studentce historii sztuki, zakochanej w młodym kowboju z rodeo, który musi wrócić na arenę po ciężkim wypadku, by ratować rodzinne ranczo. 
Tak! Nareszcie kolejna ekranizacja Sparksa. Nie mogę się doczekać kiedy wyjdzie do kin. Mam tylko nadzieję, że będzie trochę lepsza niż ''Dla Ciebie wszystko''. 




6. Z dala od zgiełku 

''Z dala od zgiełku" to ekranizacja powieści Thomasa Hardy'ego. Główną bohaterką jest Bathsheba Everdene (w tej roli Carey Mulligan), kobieta silna, piękna i niezależna. Bathsheba ma trzech bardzo różniących się od siebie adoratorów: pasterza Gabriela Oaka (Matthias Schoenaerts), przystojnego i lekkomyślnego sierżanta Franka Troya (Tom Sturridge) i Williama Boldwooda (Michael Sheen), bogatego i dojrzałego kawalera. "Z dala od zgiełku", osadzona w czasach wiktoriańskich, to uniwersalna opowieść o ludzkich wyborach i namiętnościach, o miłości i związkach, a także o wytrwałości i pokonywaniu życiowych trudności.




7. Ted 2 
Po wielkim sukcesie kasowym pierwszej części (550 milionów dolarów - jedna z najlepiej zarabiających komedii wszech czasów), niegrzeczny miś Ted powraca. Producenci obrazu obiecują, że historia będzie jeszcze bardziej szalona i zabawna, a u boku Johna Bennetta (Mark Wahlberg) pojawi się nowa kobieta (Amanda Seyfried). Do obsady dołączyli Liam Neeson i Morgan Freeman. Pamiętajcie, Ted is Real!

''Ted'' to jedna z lepszych komedii. Niezmiernie się cieszę, iż niedługo będziemy mogli podziwiać jej kolejną część. :)



8. Randka z królową 


W „Jak zostać królem” poznaliście ich ojca, teraz czas, żeby podejrzeć jak żyją księżniczki. W nowej komedii o rodzinie królewskiej zobaczycie kulisy nocnej eskapady dwóch nastoletnich księżniczek, z których jedna - Elżbieta II, rządzi teraz Wielką Brytanią.






9. W głowie się nie mieści 
Dorastanie bywa trudne, także dla Riley. Jak każdym z nas, bohaterką kierują uczucia: Radość, Strach, Gniew, Odraza i Smutek. Kiedy dziewczyna jest zmuszona porzucić swoje dotychczasowe życie na środkowym zachodzie USA, ponieważ jej ojciec dostał pracę w San Francisco, usiłuje dostosować się do nowej sytuacji. Chociaż Radość, najważniejsze uczucie, robi wszystko, by utrzymać pozytywną atmosferę, Riley nie jest łatwo odnaleźć się w nowym mieście, domu i szkole…

Świetny, genialny wręcz, pomysł na bajkę! Brat oglądał zwiastun z 10 razy i zawsze jest zachwycony. Muszę przyznać, że sama z chęcią zagłębiła bym się w animowany umysł nastolatki.





11. Polowanie na prezydenta 
Rakiety terrorystów strącają nad zalesionymi terenami Finlandii Air Force One. Prezydent USA (Samuel L. Jackson) ewakuuje się w ostatniej chwili w opancerzonej kapsule ratunkowej, lądując w środku dzikiej puszczy. Jego tropem natychmiast ruszają zamachowcy. Jednak prezydent zyskuje zaskakującego sprzymierzeńca. Wspólnie stawią czoło uzbrojonym po zęby złoczyńcom, sięgając po sztuczki i fortele, których nie powstydziłby się król leśnych ostępów John Rambo.
Nie tylko film zagości w Polsce. Niedługo w księgarniach znajdziemy również książkę, na której podstawie powstała powyższa ekranizacja. 




12. Papierowe Maista 

Nastoletni Quentin Jacobsen (Nat Wolff) spędza czas na adorowaniu z oddali żądnej przygód, zachwycającej Margo Roth Spiegelman (Cara Delevingne). Więc kiedy pewnej nocy niegrzeczna Margo uchyla okno i, zakamuflowana jak ninja, wkracza na powrót w jego życie, wzywając go do udziału w tajemniczej i misternie zaplanowanej przez siebie kampanii odwetowej, Quentin oczywiście podąża za dziewczyną. Gdy ich całonocna wyprawa dobiega końca i nastaje nowy dzień, Quentin przychodzi do szkoły i dowiaduje się, że zagadkowa Margo w tajemniczych okolicznościach zniknęła. Chłopak wkrótce odkrywa, że Margo zostawiła pewne wskazówki i że zostawiła je dla niego. Podążając jej urywanym śladem, w miarę zbliżania się do celu Q odkrywa zupełnie inną Margo, niż ta, którą kochał i znał dotychczas.

Na deser zostawiłyśmy wspaniałą ekranizację bestselerowej powieści Greena ''Papierowe miasta''. Jestem niezwykle zadowolona z zwiastuna, robi ogromne wrażenie. :)

 


To jak, który film najbardziej was zainteresował? Planujecie wybrać się do kina? A może znaleźliście jeszcze kilka ciekawych zapowiedzi? Jeśli tak to koniecznie podzielicie się swoim zdaniem w komentarzu! :)

środa, 27 maja 2015

Smerf Tag

Cofnijcie się w czasy dzieciństwa, kiedy kontrolę nad telewizorem sprawowali rodzice. Kiedy zasiadaliśmy na wygodnych kanapach czekając na wieczorynkę, by o dwudziestej leżeć w cieplutkim łóżeczku. To właśnie te chwile były najcudowniejsze, to na bajki czekaliśmy cały dzień z utęsknieniem. To czas relaksu, gdy mama nie poganiała do kąpieli, dziadkowie nie oglądali telenowel, znajomi nie kazali ci biegać, skakać, czy się chować w różnorodnych zabawach. Byliśmy tylko my, telewizor i wieczorynka.
No właśnie, wieczorynka! A co najchętniej oglądało się przed spaniem? Smerfy. Kto nie pamięta o tych małych, przecudownych, prześmiesznych, niebieskich ludkach? To one nas rozbawiały, edukowały, a czasami nawet i usypiały. Po tak dobrym seansie każde dziecko grzecznie szło spać. ;)
Dlatego też dzisiaj powracamy do naszych ludków i porównujemy ich do książek :)

1. Smerf śpioch - czyli książka, podczas której czytania prawie zasnęłaś.  

Jeszcze nic takiego mi się nie przytrafiło, ale zdarzyło mi się 'przymknąć' oczy podczas czytania lektury (a jakże by inaczej) ''Krzyżacy''. Mimo, że w większości jest wychwalana mnie po prostu nudziła i usypiała. :) ~ Healy

W moim przypadku jest to "Balladyna". Jest to znienawidzona przeze mnie lektura. Nawet nie wiem czemu tak jest, ale coś sprawiało, że od razu usypiałam, gdy tylko wzięłam ją w rękę ~ Elfik  



2. Smerf Laluś - czyli postać, która dba o swój wygląd. 

Tutaj z czystym sercem mogę zaliczyć Sarę z ''Powodu by oddychać''. Dziewczyna miała masę ciuchów (czasami sama jej zazdrościłam) i nie dość, że zwracała dość dużą uwagę na swój wygląd to również codziennie próbowała upiększyć swoją przyjaciółkę, Emmę. :) ~ Healy

Tak naprawdę to nikt nie przychodzi mi do głowy... Choć... Wiem! Idealnym przykładem jest Yennefer z "Sagi o Wiedźminie". Przygotowana na każdą okazję, zawsze piękna, pewna siebie i wyniosła. Prawdziwa silna kobieta o niesamowitym wyglądzie :) ~ Elfik 



3. Smerf Zgrywus - czyli postać, która robiła kawały i ciągle się wygłupiała. 

Kenji! O tak, Kenji z ''Dotyku Julii'' uwielbiał torturować naszą kochaną Julię swoimi irytującymi żartami. Muszę przyznać, że często sama niemalże posikałam się ze śmiechu, bo bohater potrafił zdenerwować i rozśmieszyć jednocześnie. To zabieg, jakiego jeszcze nigdzie nie doświadczyłam, przez co efekt spodobał mi się jeszcze bardziej. :) Kenji to naprawdę niesamowita osóbka, doskonała na przyjaciela od serca. ~ Healy

Nie wiem czemu, ale przychodzi mi od razu do głowy Jace z "Darów Anioła". Nie robił kawałów, nie wygłupiał się, ale ten jego sarkazm tak bardzo mi tu pasuje, że to musi być on :) ~  Elfik 



4. Smerf Ważniak - postać, która kocha książki. 

Hmmm... myślę, że doskonale pasuje tu Sara z ''Księgarnia spełnionych marzeń'', która ze swej miłości stworzyła księgarniany kącik dla wszystkich zaciekawionych czytaniem. Sara zrobiła coś wielkiego - namówiła niewykształconych ludzi do spotkania z literaturą, która (jak wiemy) nie zawsze jest łatwa w odbiorze. 
Nie mogłoby tu zabraknąć naszej kochanej Liesel z ''Złodziejki Książek''.  W tym przypadku rozpisywać się nie będę. Jeśli nie wiecie dlaczego bohaterka znalazła się w tej odpowiedzi zachęcam do sięgnięcia po powieść :) ~ Healy

Moja głowa jest pod tym względem schematyczna. Zawsze przychodzą mi do głowy książki Zafóna i Daniel z "Cienia Wiatru", który pokochał tę jedną powieść. Zmieniła ona jego życie i pokazała czym naprawdę jest książka. Ta nauka pozostanie w moim sercu na zawsze. ~ Elfik


5. Smerf Harmoniusz - postać, która lubi śpiewać lub dobrze śpiewa. 

Aria z ''Przez burze ognia'' jest bohaterką, która nie tylko lubi śpiewać, a w dodatku robi to zadziwiająco dobrze. Zwierzątka przybiegają, ptaszki przylatują, wszyscy spoglądają z podziwem. Brzmi podobnie do Królewny Śnieżki nieprawdaż? :) ~ Healy

Tutaj nie skojarzyła mi się jedna postać, a gromadka - krasnoludy z "Hobbita" :) Zawsze pełni energii i gotowi, by umilić czas piosenką. Mam w głowie tę piosenkę, którą śpiewali w filmie, kiedy po raz pierwszy pojawili się u Bilba :) Tacy rozśpiewani towarzysze to skarb. ~ Elfik 





6. Smerfetka - ulubiona postać żeńska. 
Katniss z ''Igrzysk Śmierci''. Po raz pierwszy przypadła mi do gustu postać tak wytrwała, zdesperowana i troszkę irytująca. Uwielbiam Katniss właśnie za ten upór oraz podziwiam za odwagę. Mogę tutaj zaliczyć również Julię z ''Dotyku Julii''. Tym razem jest to bohaterka o dużej wrażliwości. Wiecznie niezdecydowana, troskliwa, urocza i wojownicza. W Julii przypadała mi do gustu zwłaszcza jej przemiana, a obydwa oblicza były cudownie wzruszające. ~ Healy

To zbyt trudne pytanie :) Jednak teraz mam fazę na "Sagę o Wiedźminie" (jestem pewna, że nikt tego nie zauważył), więc powiem, że Ciri. Zdobyła moje serce od pierwszej chwili. Ma swoje wady i zalety, przez co jest ludzka. Czasami chciałabym być taka jak ona, ale po chwili uświadamiam sobie, że nie, jednak nie. Jest coś, co mnie w niej oczarowało :)  ~ Elfik 


7. Jakim byłabyś smerfem,  jaka byłaby Twoje imię i osobowość? 

Smerf książkocholik z masą lenistwa, uporu i zamiłowania do słodyczy. :) ~ Healy

Smerf Pozytwniak :) - jestem pozytywnie nastawiona do życia i zawsze szukam tych najlepszych stron. Problemy staram się pokonywać uśmiechem i śmiechem :) ~ Elfik 

Do tagu nominuję każdego czytelnika bloga. Jeśli zdecydujecie się opublikować tag na swoim blogu koniecznie podeślijcie linki w komentarzu. :)

poniedziałek, 25 maja 2015

Wieża Jaskółki


Tytuł: "Wieża Jaskółki"

Autor: Andrzej Sapkowski

Seria: Saga o Wiedźminie

Tom: IV

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: SuperNOWA

Liczba stron: 488

Film: Wiedźmin

Premiera: 9 listopada 2001 r. (Polska)

Ocena: 9/10





Poszukiwania trwają nadal... ale to nic nie daje. Nikt nie wie, gdzie jest Ciri oprócz jej samej. Geralt nie poddaje się. Wierzy, że jego córka odnajdzie się i będą razem szczęśliwi. Wierzy w to nawet w noc Ekwinokcjum, gdy sny stają się prawdą, a upiory przychodzą po zemstę. Wiele strasznych rzeczy dzieje się w tę noc, a łączy je jeden sen, który przeraża wszystkich począwszy od zwykłych wieśniaków, a kończąc na królach i uczonych. Przesłanie dla większości wtajemniczonych jest jasne, ale czy na pewno? Yennefer nie może pogodzić się z tym, co zobaczyła. Wie, że może jeszcze wszystko naprawić, tylko potrzebuje czasu. Niestety nie ma go... Jak potoczą się losy Ciri? Co osiągnie kompania Geralta? Co planuje Yennefer?

Opowiadanie tej samej historii nie ma sensu, więc nie będę was zanudzać anegdotą, jak to zaczęłam czytać "Sagę o Wiedźminie". Jeśli czytacie moje recenzje, znacie tę opowieść na pamięć. Jestem właśnie po przeczytaniu "Wieży Jaskółki", czyli przedostatniej części serii. Czy i tym razem tak bardzo mnie zauroczyła? Nie mogłoby być inaczej. Sapkowski jak zawsze pokazał klasę i wybitne zdolności. 

Gdy byłam dzieckiem i zaczynałam jakiś cykl książek, chciałam jak najszybciej przeczytać wszystkie części, by poznać zakończenie. Przy wszystkich powieściach, które mi się podobały, żałowałam tego później. Z "Sagą o Wiedźminie" mam bardzo podobnie. Bardzo chcę dowiedzieć się, jak to wszystko się skończy. Jednak wiem, że później poczuję pustkę, gdy już zabraknie kolejnych tomów do czytania. Jestem coraz bliżej końca i z każdą chwilą bronię się przed tym, a nie jest to łatwe, gdy czuje się mijający czas, który jest końcem historii bohaterów, ale w pewnym sensie też moim.

Mam wrażenie, że w każdej recenzji o przygodach Geralta piszę to sama. I podejrzewam, że właśnie tak jest. Co nowego można napisać o książkach, które cały czas trzymają taki sam poziom? Że domyślam się zakończenie? Nie wiem, gdzie odbędzie się finał serii, ani tym bardziej co się wydarzy, ale wiem, że nie jest to bajka, która ma dobre zakończenie. Mogę tylko marzyć i mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze, a bohaterowie będą żyli długo i szczęśliwie. Wiem również, że nie skończy się źle. Tu jest opisane nasze życie. Nie ma zakończeń ani dobrych, ani złych. Opowieść będzie trwać zawsze. Nawet wtedy, gdy wszyscy jej bohaterowie umrą. Pojawią się nowi, tylko ich dzieje niekoniecznie zostaną opisane. Ja miałam to szczęście, że nikt nie opowiedział mi wydarzeń, które zdarzą się w kolejnej części. Od początku nie wiedziałam, o czym jest książka, ani jak potoczą się losy bohaterów. Wszystko odkrywałam sama i pewnie będzie tak do ostatniej strony.

W "Sadze o Wiedźminie" występuje częsta dynamizacja postaci. Zmieniali się na moich oczach pod wpływem codziennych wydarzeń, ale również rzeczy, które żaden człowiek nie powinien widzieć w swoim życiu. Obserwacja tych zmian często skłaniała mnie do głębokich refleksji na temat życia i śmierci. Spędziłam wiele chwil, zastanawiając się nad sensem istnienia oraz miłości. Ta książka uczy i otwiera oczy na świat.

Jeśli ktoś czytał poprzednie tomy, koniecznie musi kontynuować cykl. Nie kierujcie się tym, co wcześniej napisałam. To nie są obecnie popularne spojlery, tylko czyste przypuszczenia, a raczej przeczucia, bo nawet nie mogę przedstawić faktów. Natomiast jeśli nadal nie zaczęliście czytać "Sagi o Wiedźminie", a jesteście fanami fantastyki, to musicie wreszcie to zrobić. Wielokrotnie podkreślałam, że nie każdej osobie spodoba się ta historia, ale chociaż spróbujcie, bo naprawdę warto. 

Książka przeczytana w ramach wyzwania: 

sobota, 23 maja 2015

Dziewczyna Ognia i Cierni


Tytuł: "Dziewczyna Ognia i Cierni"

Autor: Rae Carson

Tłumaczenie: Elżbieta Piotrowska

Seria: Trylogia Ognia i Cierni

Tom: I

Kategoria: Literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 416

Ocena: 8/10







Elisa jest księżniczką. Z dnia na dzień dowiaduje się, że ma wyjść za mąż. Wiedziała, że jej małżeństwo będzie zaaranżowane i nie będzie miała nic do powiedzenia na jego temat. Pogodziła się z tym faktem, jednakże przeraża ją, że ten moment nadszedł tak szybko. Ma dopiero szesnaście lat. Jest inteligentną osobą, ale otyłą i brakuje jej wdzięku, który posiada siostra. Boi się, że mąż nie pokocha ją. Pośpieszny ślub, noc poślubna i władanie olbrzymim państwem przerasta jej siły. W dodatku jest wybraną. Posiada Boski Kamień, więc w przyszłości będzie musiała wykonać misję, która może kosztować życie wielu osób. To wszystko za dużo dla szesnastoletniej dziewczyny, z którą od dziecka obchodzono się łagodnie. Czy Elisa poradzi sobie z nowym stanowiskiem? Jak będą się układać relacje między nią a mężem? Czy już jest pora, by przeznaczenie przejęło władzę nad życiem księżniczki? 

Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce, a ja najbardziej lubię powieści, o których nic nie wiem. Zaczynam powieść, nie mając żadnej opinii na jej temat. Nie wiem, czego się spodziewać, nie mam wypaczonego zdania przez inne recenzje. Jak odbiorę książkę i czy mi się spodoba, zależy wyłącznie ode mnie. To ja podejmuję decyzję. Dlatego jestem rada, że "Dziewczyna Ognia i Cierni" trafiła do mnie przed szumem, który obecnie tworzy się wokół niej. Teraz i ja przyłącze się do rozgłoszenia informacji. Czy jest warta przeczytania? Odpowiedź jest sprzeczna – tak i nie. Już dawno nie trafiłam na książkę, która wywołuje tak bardzo odmienne uczucia.

Najbardziej zafascynowała mnie główna bohaterka – Elisa. Lubię silne kobiety, które są piękne, pewne siebie i przede wszystkim odważne. To bardzo schematyczne, dlatego trochę się tego wstydzę. Nie ma idealnych osób, więc dlaczego szukam ich w książkach? To zwykłe okłamywanie siebie. Na początku byłam zawiedziona Elisą. Rozpieszczona księżniczka, która jest otyła, tchórzliwa i niepewna siebie. Całkowicie niezgodna z moim wyimaginowanym wizerunkiem głównej postaci w powieści. Zawiodłam się bardzo na niej... na początku. Moja irytacja zamieniła się w szacunek dla księżniczki. Elisa jest bohaterką dynamiczną. Wydarzenia, które są często traumatyczne, zmieniają ją. Jednakże przy tym nadal pozostaje realna i niedoskonała. Ma swoje wady i lęki, lecz walczy z nimi, nie poddaje się.

"Ktoś mnie chwyta z tyłu i obraca do siebie. To Cosme. Ściska mnie na tyle długo, by szepnąć:
– Nie bądź zimna, Eliso. Nie bądź taka jak ja.
Chwiejąc się, robię krok do tyłu. 
– Ale... to pomaga.
Potrząsa głową.
– Nie. Wydaje ci się, że tak, lecz wcale tak nie jest."

Na początku miałam też wrażenie, że opowieść jest schematyczna. Dziewczyna, która została wybrana, księżniczka, wojny... Wydaje mi się, że to gdzieś już było. Nie mogę skojarzyć w jakiej powieści albo filmie, ale o czymś takim już słyszałam. Jeśli nawet podobna historia istnieje, to jej szablonowość  jest tylko pozorna. Czuje się w niej jakąś oryginalność, inność. Ma w sobie coś niezwykłego i niepowtarzalnego. W dodatku przez całą powieść czułam się inspirowana przez wydarzenia, postacie, słowa. Przemawiały do mnie i sprawiały, że motywowałam się do pracy, nauki. To brzmi komicznie, ale myślałam sobie, że jak bohaterka jest świadkiem tak ciężkich przeżyć i ciąży na niej tak wielkie brzemię, to ja muszę sobie poradzić z codziennym życiem. Dawno już książka nie wywołała u mnie podobnych odczuć

Sam styl autorki nie był idealny. Od początku czegoś mi w nim brakowało. Był niedopracowany i pewne szczegóły, które według mnie były istotne, umykały między innymi wydarzeniami. Nie wszystko było wyjaśnione, tak jak powinno być. Można powiedzieć, że w następnych częściach pojawi się upragnione uzasadnienie. Jednak to widać, że po prostu autorka zapomniała o niektórych sprawach. Czasami miałam też wrażenie, że jest to bardzo dziecinna książka. Prawdą jest, że jest przeznaczona dla młodzieży, ale drastyczne zdarzenia kontrastowały ze stylem i opisami. Mimo to powieść niewiarygodnie wciągała i pozwalała odciąć się od rzeczywistości. Była bardzo emocjonalna i nieraz moje serce biło szybciej lub radowało się szczęściem bohaterów.

Trudno mi jednoznacznie ocenić ten tom. Wiele zależy od następnych części, lecz na tę chwilę jestem pewna, że sięgnę po nie, gdy tylko się ukarzą w Polsce. Jest w niej wiele sprzeczności i wad, ale posiada też rzadko spotykane zalety, które bardzo cenię. Nie przypadnie ona wszystkim do gustu, jednak na pewno znajdzie się szerokie grono fanów.

Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Albatros


Książka przeczytana w ramach wyzwania: 

czwartek, 21 maja 2015

Gregor i Niedokończona Przepowiednia

''Gregor i Niedokończona Przepowiednia''
Suzanne Collins
Wydawnictwo IUVI

''Opowieść o zwykłym nastolatku, który pakuje się w niebezpieczeństwo, aby wypełnić swoje przeznaczenie – i odnaleźć zaginionego w niewyjaśnionych okolicznościach ojca – w ukrytym świecie pod Nowym Jorkiem.
Kiedy Gregor spada wraz z maleńką siostrą przez kratkę wentylacyjną nowojorskiego mieszkania, trafia do ponurego Podziemia. Ludzie żyją tam we względnej zgodzie z olbrzymimi pająkami, nietoperzami, karaluchami i szczurami, lecz ten niepewny pokój jest zagrożony.
Gregor nie chce brać udziału w podziemnym konflikcie. Chce tylko wrócić do domu. Gdy jednak się dowiaduje, że ma szansę odszukać zaginionego ojca, a dziwaczna przepowiednia wyznacza mu kluczową rolę w niepewnej przyszłości Podziemia, zdaje sobie sprawę, że to może być jedyny sposób rozwiązania największej tajemnicy w jego życiu. Nie wie jeszcze, że ta wyprawa na zawsze odmieni i jego, i Podziemie.''


Czy kiedykolwiek zastanawialiście się co by było, gdyby tytułowa bohaterka ''Alicji w krainie czarów'' wcale nie byłaby dziewczynką tylko chłopcem z dwuletnią, wiecznie zasmarkaną siostrą u boku, a królicza nora okazałaby się być jedynie szybem wentylacyjnym ukrytym za przestarzałą pralką? I jaki przyniosłoby to skutek? Efekty na pewno byłyby niespodziewane. Ale skąd możemy o tym wiedzieć? Gregor z chęcią opowie nam o swoim życiu pełnym dość smutnych niespodzianek, przez które jego świat zdominowały podziemia i niebezpieczne, 'zmutowane' zwierzęta. A ściślej mówiąc obrzydliwa grupa ssaków, owadów pałaszująca najbardziej zanieczyszczone ulice Nowego Yorku. Kilkumetrowe nietoperze, karaluchy, szczury i pająki nie ukrywają swej niechęci do ... podziemnych ludzi, a oni starają się pałać większym zadowoleniem. Co z tego wyniknie?

''Gregor i niedokończona przepowiednia'' to idealna pozycja podkreślająca zdolności pani Collins, a trzeba zaznaczyć, iż pozycja jest jej literackim debiutem. Tak, dobrze przeczytaliście! Przed genialnymi ''Igrzyskami Śmierci'' powstał odpowiednik ''Alicji w krainie czarów'' w bardziej brutalnej, niebezpiecznej i tajemniczej scenerii, która zagwarantuje o wiele większy dreszczyk emocji. Na pewno wywoła go sama oryginalność książki, która mimo wzorze na innej pozycji, wcale, ale to wcale nie zdaje się być szablonowa. Podziemia, gigantyczne szczuty, karaluchy, nietoperze, pająki? Tajemnicze przejście przez szyb wentylacyjny? Fioletowoocy mieszkańcy z bladą skórą odkrywającą układ nerwowy? Tego nie można nazwać działaniem szablonowym.

W taki sposób wychodzi na jaw potwierdzenie oryginalności autorki. Jednak mimo łatwo przyswajalnego języka, lekkiego pióra, ciekawie zarysowanych postaci i fabuły, akcji rozwijającej się w odpowiednim tempie pozycja nie wywarła na mnie tak wielkiego zafascynowania, jakiego się spodziewałam. Myślę, że moje oczekiwania były po porostu zbyt wygórowane. Przyczyniła się do tego również niedojrzałość literacka pani Collins, z którą pisała historię Gregora. Debiut można wyczuć już na samym początku, a niedopracowanie lekko przyćmiewa nasze zadowolenie. Jednak mimo wszystko plusy górują i sprawiają, iż książkę wchłania się niesamowicie szybko, na jednym wdechu, a historia nie pozwala zaczerpnąć tlenu.

Podsumowując - ''Gregor i niedokończona przepowiednia'' to idealna pozycja na jeden wieczór pełen niezapomnianych wrażeń. Pani Collins wykonała dobrą robotę, a jej niedojrzałość literacka jest do przełknięcia. Nie mogę doczekać się spotkania z następną częścią powieści oraz powrotu do małej Botki, która jest uroczą dziewczynką. Polecam przede wszystkim fanom ''Igrzysk Śmierci'', dystopii, fantastyki i oryginalności. :)

Moja ocena:
8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu IUVI. 

wtorek, 19 maja 2015

Jak wychować sobie rodziców

''Jak wychować sobie rodziców''
Pete Johnson
Wydawnictwo Amber

''Dwunastoletni Louis ma dość fatalnych nawyków, jakich nabrali jego rodzice. Obchodzi ich tylko to, jak zachowuje się w szkole (nie za dobrze) i na jakie zajęcia uczęszcza po szkole (na żadne!).
Czy można coś z tym zarobić? Oczywiście! Wszystkim rodzicom przyda się trochę dyscypliny. A Louis poznał niezawodny sposób, jak ich sobie wychować...''
Żart? Dowcip? Czy to słowa powszechnie znane i lubiane w całej swej krasie? Czy nie towarzyszy im wyłącznie urok zewnętrzny? Żart? Czy piękna, dostojna, podziwiana literatura jest w stanie przyjąć do swego grona coś tak pospolitego, wręcz niezdyscyplinowanego? Oczywiście! Dowcipy to jeden z ciekawszych sposobów przekazywania swego zdania. To właśnie ich puenta jest w stanie wywołać nasz uśmiech gwarantując tzw. banana. To przecudowne uczucie, powszechnie znane i lubiane. Żary? Och, to jest coś! Potrafią wywrzeć w nas niesamowicie pozytywne emocje, których sami nie spodziewalibyśmy się doznać. Możemy płakać, uśmiechać się głupkowato, wydawać dziwne, niezidentyfikowane dźwięki, a nikt nie śmie pomyśleć, że z naszym umysłem dzieje się coś niedobrego!
''Jaka jest różnica między glutami. a brokułami? Dzieci nie jedzą brokułów.''
''Jak wychować sobie rodziców'' to powieść, której treść przejawi się na naszym ciele powyższymi oznakami. Z Pete Johnsona musiał być niezły chuligan, skoro potrafi wymyślić coś tak zabawnego, różnorodnego trafiająca do serc odbiorców w każdym wieku. Każdym! Czytałam ja, brat, znajoma i mama, i każdy z nas skończył z bananem na twarzy. To chyba coś znaczy. :) Chociaż muszę przyznać, iż niektóre dowcipy zdawały się zbyt naciągane, albo po prostu nieśmieszne. Oczywiście zdarza się to często - każdy ma inne poczucie humoru, lecz rozbarwiająca treść książki zamaskuje te małe niedociągnięcia. 

''Jak wychować sobie rodziców'' to powieść pełna zabawnych porównań, ukazująca życie dorosłych oczami dziecka. Jak dla mnie książka ciupkę skłania się ku parodii, gdyż zachowania rodziców były ewidentnie rozbrajające, a co najstraszniejsze synchronizowała się z postrzeżeniami młodszych. Sama przyłapałam się na odnalezieniu kilku podobieństw. Tak, to przerażające. Pomijając ten temat - pan Pete stworzył idealną pozycję na dwie godzinki (a może i mniej?), weekendowego, wieczornego kaca książkowego. Dzięki niej możemy się rozluźnić i ewidentnie pośmiać, czego często może nam brakować. Postacie - cudo, fabuła nie zachwyca wartką akcją, ale całokształt i tak potrafi wywrzeć spore wrażenie. 

''Pierwszego dnia w nowej szkole byłem na spotkaniu u tego, przeżartego przez mole starego pryka, który twierdzi, że jest dyrektorem. Ma ze sto osiem lat, jedną wielką brew, a gdy mówi strasznie pluje. Kiedy wyszedł, musiałem wytrzeć twarz. Przemokłem na wylot.''

Podsumowując - ''Jak wychować sobie rodziców'' to doskonała pozycja na ''jeden raz'', z zachwycającym poradnikiem dotyczącym dorosłych/rodziców. Książkę jak najbardziej polecam! Jeśli uwielbiacie czuć uśmiech na twarzy to wiedzcie, że to pozycja w sam raz dla was. :)

Moja ocena:
6/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Amber

niedziela, 17 maja 2015

Niepokorna

Tytuł: "Niepokorna"

Autor: S.C. Stephens

Tłumaczenie: Joanna Grabarek

Seria: Bezmyślna

Tom: III

Kategoria: Literatura współczesna

Wydawnictwo: Akurat

Liczba stron: 653

Ocena: 6.5/10







Życie Kiery nareszcie zaczęło się układać. Ma kochającego męża, lojalnych przyjaciół, naprawiła swoje błędy. Teraz pora ruszyć w drogę po sukces i spełnienie marzeń. Razem z zespołem Kellana jedzie do Los Angeles, gdzie Blagierzy mają nagrać swój pierwszy album. Członkowie zespołu są tym bardzo podekscytowani. Nareszcie dowiedzą się, czy są wystarczająco dobrzy, by słuchacze ich pokochali. Wyobrażają sobie piękne życie gwiazd, których uwielbiają fani, doceniają krytycy, a rodzina jest dumna i gotowa do poświeceń. Jednak życie rockmanów nie jest tak łatwe, jak myśleli... Czy podołają wymaganiom? Ile są w stanie zrobić dla sławy? Czy Kiera poradzi sobie jako żona? Czy Anna zaakceptuje fakt, że niedługo zostanie mamą?

Tak oto dosłownie przed chwilą przeczytałam ostatnią część serii "Bezmyślna". Muszę przyznać, że bardzo niecierpliwie wyczekiwałam na nią. Poprzednie tomy nie zachwyciły mnie. Wielokrotnie irytowały. Jednak wspomnienia pozostały dobre. Właśnie dlatego chciałam się dowiedzieć, jak zakończy się ta trylogia. Nie spodziewałam się wiele po "Niepokornej". Oczekiwałam lektury, przy której będę mogła odpocząć i zrelaksować się. Dokładnie to dostałam.

Na początku miałam duży problem z wciągnięciem się w fabułę. Opisy wydawały mi się nieistotne i nudne. Co chwila musiałam czytać o tym, co wydarzyło się w poprzedniej części. "Swobodna" była stosunkowo niedawno wydana i uważam, że w "Niepokornej" nie było potrzeby co drugi akapit przypominać o wydarzeniach z poprzedniej części. To okropnie nudziło i zniechęcało do lektury. Potrzebowałam dobrych kilkaset stron, aby nareszcie czytać z zaciekawieniem.

Również w początkowych częściach książki irytowała mnie główna bohaterka – Kiera. Jej rozważania wydawały mi się puste i bezsensowne. Miałam wrażenie, że zamiast żyć Kiera rozmyślała nad przeszłością i przyszłością. Brakowało mi teraźniejszości. Co chwila zapewniała o swojej miłości do Kellana, co powodowało u mnie wybuchy furii. O tym już wiem. Każdy, kto czytałam poprzednie tomy, wie o tym bardzo dobrze. Na szczęście Kiera z czasem zmieniła się (albo ja się przyzwyczaiłam) i nareszcie udowadniała, że jest naprawdę wartościową osobą, która może wiele osiągnąć w życiu.  Jej przemiana stała się z czasem dla mnie tematem do refleksji. Na początku miała wielkie plany, ale nie realizowała ich. Później zaczęło się to powoli zmieniać, co wywołało u mnie wielkie zaintrygowanie.

Powieści brakowało też celu. Każda książka powinna go mieć. Nie musi się on spełnić, nie musi być nam znany, ale powinien być wyczuwalny. Niestety tutaj tego brakowało. Nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Czy nagle stanie się coś, co obróci życie bohaterów do góry nogami, czy może przez sześćset stron będę czytać o trasie koncertowej? W tego typu powieści było to bardzo niepożądane i szkodziło fabule.

Jednak żeby nie było, że książka ma same wady, bo tak nie jest, skupię się teraz na pozytywnych aspektach. Przywiązałam się do bohaterów mimo ich wad i nie zawsze dobrej kreacji. Przez tyle setek stron podróżowałam z nimi, że zaczęłam doceniać ich obecność. Śmiałam się do otwartej książki jak do dobrego znajomego, który opowiedział świetny kawał. Gdyby ktoś mnie spytał, z czego się śmieję, nie byłabym w stanie odpowiedzieć. Po prostu to było zabawne i koniec kropka. Gdy tylko coś niepowołanego działo się, moje serce zaczynało szybciej bić, a ja czułam nieprzyjemne uczucie w klatce piersiowej, które zmagało się z obawami głównej bohaterki.

Jest to piękna opowieść, która wzruszy niejedną osobę. U mnie trudno wywołać płacz, lecz jestem pewna, że wiele pań uroniłoby przy "Niepokornej" kilka łez. Jest to historia, która motywuje, ale również przestrzega. Uczy, jak żyć i radzić sobie z problemami.

"Niepokorną" jak i całą serię polecam kobietom wrażliwym i lubiącym opowieści o wielkiej miłości, gdzie na każdym kroku pojawia się przeszkoda. Natomiast odradzam czytelniczkom, które nie miłują romansów i opowieści o sławie. Ja będę miała dobre wspomnienia po całej serii "Bezmyślna", lecz nie przypuszczam, żeby na dłużej zagościła w moim sercu.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Businness & Culture oraz Wydawnictwu Akurat

Książka przeczytana w ramach wyzwania:

piątek, 15 maja 2015

Kiedy cię poznałam

''Kiedy cię poznałam''
Cecelia Ahern
Wydawnictwo Akurat

''Jasmine kocha swoją pracę i dotkniętą zespołem Downa siostrę. Zmuszona do odejścia z pracy stwierdza, że miłość do siostry to za mało, by nadać sens jej życiu. Rozpaczliwie próbuje znaleźć coś, co wypełniłoby bolesną pustkę. W bezsenne noce podgląda sąsiada z przeciwka, Matta Marshalla, znanego radiowego didżeja. Jasmine szczerze nienawidzi go za to, że podczas jednej z audycji nie zareagował na złośliwe komentarze dotyczące osób z zespołem Downa. Zawieszony za wybryki na antenie Matt pije, awanturuje się, jest utrapieniem dla okolicy. Zbieg okoliczności sprawia, że Jasmine coraz lepiej go poznaje i zaczyna po trosze uczestniczyć w jego życiu. Każde z nich zmaga się z innymi przeciwnościami, każde musi pokonać inne problemy, ale ku swojemu zaskoczeniu odkrywają, że mogą być dla siebie wsparciem i że niechęć od przyjaźni dzieli niekiedy tylko jeden krok.''

Ludzi dotkniętych zespołem Downa przybywa. Szerzy się więc i nietolerancja, która potrafi wytworzyć złowrogą otchłań w sercu chorych niewiniątek. Smutek przybywa, odrzucenie buduje się na nowo, a fale niepowodzeń spływają strumieniami na bliskich. Tak i jest z Jasmine - trzydziestoparoletnią pracoholiczką, która nadzwyczaj troszczy się o starszą siostrę z zespołem Downa. Odważna, nieustępliwa, pewna swych celów otrzymuje nowe zlecenie do wykonania - przetrwać roczny urlop ogrodniczy. Świat Jasmine staje na głowie, wszystko przybiera nowych barw, a świat czeka na świeżą uczennicę. Czy bohaterce uda się wyjść wszelkim przeciwnościom naprzeciw? Czy Jasmine odnajdzie sens życia?

''Kiedy cię poznałam'' to książka przeobrażająca szkodniki w motyle, które dumne z swych barw unoszą się wysoko nad ziemią, uciekając przed pochłaniającymi wnętrze szkodnikami. To powieść, która pomoże odnaleźć nam sens życia, która podaruje nadzieję w najbardziej wymagających tego chwilach. To pozycja, o której chce się czytać, słyszeć, mówić. Chce się wiedzieć jak najwięcej. Tak przynajmniej powinno się nam zdawać. Jednak jak jest naprawdę?

Pani Cecelia tworzy niesamowicie dopracowane, wzruszające i przemyślane historie, które pragniemy spijać z ich tajemniczych kart. ''Love Rosie'' , ''PS Kocham Cię'' oraz ''Pora na życie'' to jedne z wielu powieści potwierdzających talent pisarki. Jednak każdy autor kryje w sobie zalety, jak i wady. Jedna historia może być lepsza od drugiej skazując ją na potępienie czytelników. Tak właśnie stało się w przypadku pani Ceceli. ''Kiedy cię poznałam'' to jedna z gorszych irlandzkich powieści, z jakimi miałam okazję się zapoznać. Mozolna akcja, nudni bohaterowie, konwersacje, zdarzenia i opisy, których w książce odnajdziemy nadzwyczaj wiele. Zbyt wiele. Minusów jest niesamowicie dużo - nigdy nie spodziewałam się, iż zdarzy mi się napisać coś równie smutnego o książce pani Ceceli. Jednak tam gdzie minusy, są i plusy.

''Kiedy cię poznałam'' to pozycja mówiąca o wykorzystywaniu życia, w jak najpozytywniejszych aspektach. To książka, która przypomina, iż to my jesteśmy kowalami własnego życia i to wyłącznie my powinniśmy nim sterować. To powieść o tolerancji, o traktowaniu bliźnich w sposób racjonalny, emocjonalny, równy, o przyjmowaniu oraz akceptowaniu wszelkich wad ludzkich. ''Kiedy cię poznałam'' na pewno niesie z sobą wiele wartości. Jednak czasami to nie wystarczy, by powieść stała się nad wyraz ciekawa.

Podsumowując - ''Kiedy cię poznałam'' to książka z morałem, o mozolnej akcji i nieciekawym zarysem postaci. Polecam, chociażby ze względu na piękne, wartościowe myśli płynące z powieści. Jednak, gdy nie uznajecie nudy radzę po nią nie sięgać! :)

Moja ocena:
6/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat! oraz Bussines & Culture. 

środa, 13 maja 2015

Kod nieśmiertelności


Tytuł: Kod nieśmiertelności

Reżyser: Duncan Jones

Gatunek: Science fiction

Główna rola: Colter Stevens

Czas trwania: 1 godz. 33 min.

Premiera: 6 maja 2011 r. (Polska), 11 marca 2011 r. (świat) 

Ocena: 7/10









Zastanawialiście się, co się dzieje, gdy wasze życie legło w gruzach w dosłownym znaczeniu tego zwrotu i nagle znajdujecie się w innej rzeczywistości i przede wszystkim w innym ciele? Nie? Mnie raczej taki scenariusz nie przyszedł do głowy. Jednak główny bohater "Kodu nieśmiertelności" właśnie takie coś przeżył. Colter budzi się w pociągu i prawie nic nie pamięta z ostatnich godzin. Wie tylko, że musi zadzwonić do ojca, by go przeprosić. Nie rozumie, co się dzieje i w jaki sposób znalazł w tym pociągu. Doznaje szoku, gdy w szybie widzi nie swoje odbicie. Tym bardziej że kobieta z naprzeciwka zna go i zwraca się do niego innym imieniem. To za dużo dla Coltera, ale życiu potrafi być jeszcze bardziej okrutne. Pociąg wybucha... Żołnierz powinien umrzeć razem z wybuchem, jednak budzi się w dziwnej kopule i dowiaduje się, że ma tam jeszcze raz wrócić na osiem minut i dowiedzieć się, kto jest zamachowcem. Ile razy Colter będzie musiał przenieść się do tamtej rzeczywistości, by to odkryć? Jak to możliwe, że cały czas tam wraca? Co się naprawdę z nim stało? 

Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym filmie. Dopiero moja koleżanka poleciła mi go i razem obejrzałyśmy. Z jej opowieści wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Nie do końca byłam przekonana, czy to film dla mnie, ponieważ raczej nie gustuję w tego typu historiach, ale ciekawość jak zawsze w moim wypadku wygrała. Trzeba co jakiś czas zmienić swoje upodobania, nieprawdaż? Jest to jeden z niewielu filmów, który obejrzałam naraz. Czy to oznacza, że tak bardzo mi się podobał? Szczerze, to trudno mi go ocenić. Mam bardzo mieszane uczucia co do niego.

Na początku mimo wyjaśnień mojej koleżanki bardzo się gubiłam w fabule. Miałam problem z odróżnieniem głównego bohatera. Gdy już pamiętałam, kto nim jest, zaczęłam zastanawiać się nad całą fabułą. Na pewno celem było zagmatwanie jej i brak zrozumienia, lecz mnie to okropnie frustrowało. To wszystko było dla mnie tak poplątane, że przerastało mój umysł. Oczywiście z czasem zrozumiałam wszystko (prawie wszystko), ale był to bardzo powolny proces i niestety dla mnie męczący.

Teraz zaprzeczę poprzedniemu akapitowi. Mimo tej dość ważnej wady fabuła sama w sobie była bardzo intrygująca i wciągająca. Może właśnie ta irytacja sprawiła, że zapragnęłam poznać dalszą część filmu. Nie mogłam oderwać oczu od komputera. Chciałam koniecznie dowiedzieć się, co będzie dalej, czy uda mu się wypełnić misję, o co chodzi tym ludziom, dlaczego pociąg został wysadzony. Takich pytań pojawiało się tysiące. A ja musiałam poznać odpowiedzi na niej.

Co do gry aktorskiej nie mam zastrzeżeń. Jak mam być szczera, to nikt nie przykuł mojej uwagi ani pozytywnej, ani negatywnej. Aktorzy przekazali treść, odwzorowując rzeczywistość. Poza tym moją uwagę przykuły efekty specjalne. Nie były one tak spektakularne jak w filmach fantasy, typowo science fiction, czy filmach akcji, jednak sprawiły, że przenosiłam się do tamtej rzeczywistości.

Nie jestem w stanie zbyt dużo powiedzieć na temat "Kodu nieśmiertelności". Jestem zadowolona, że go obejrzałam. Przydała mi się zmiana. Jednak jest to film, który nie każdemu przypadnie do gustu. Osobom, które lubią tego typu produkcje, bez wątpienia się spodoba. Natomiast innych może męczyć, choć zapewniam, że jest interesujący. 

poniedziałek, 11 maja 2015

Human


Tytuł: Human

Zespół: Three Days Grace

Kraj: Kanada

Gatunek: Metal alternatywny, hard rock

Wytwórnia płytowa: RCA Records

Rok wydania: 2015 r.

Czas trwania 39 min. 29 s. 

Ocena: 10/10




Zastanawialiście się kiedyś, czym jest dla was muzyka? Ja robiłam to wielokrotnie. Od dziecka miałam zamiłowanie do muzyki, ale niestety zostałam pozbawiona talentu. Nie umiem ani śpiewać, ani grać na żadnym instrumencie, ani tym bardziej tańczyć (choć się uczę, żeby znać przynajmniej kroki). Jednakże nie sprawiło to, że muzyka stała się dla mnie czymś obcym. Wręcz przeciwnie. Jest dla mnie oderwaniem się od rzeczywistości. Pozwala mi na wyciszenie swoich emocji, ale również często pobudza je. Nigdy nie ograniczałam się do jednego gatunku. Wprost można powiedzieć, że nie znałam żadnych granic pod względem różnorodności utworów. Do dzisiaj tak jest... Na teflonie, wśród moich płyt można znaleźć najróżniejszych wykonawców, którzy mają (lub mieli) różne poglądy na muzykę i jej rodzaje. 

Jednym z zespołów, który stosunkowo niedawno odkryłam, jest zespół Three Days Grace. Poleciła mi go koleżanka. Na początku byłam nastawiona raczej negatywnie, ponieważ jakiekolwiek odłamy metalu były mi obce i raczej niepochlebne opinie zniechęcały mnie do zapoznania się z tym gatunkiem. Jednak stwierdziłam, że muszę wyrobić sobie własne zdanie, a nie powtarzać czyjeś. W końcu zespół Linkin Park zawsze należał do moich ulubionych, a charakteryzuje się mocnym brzmieniem. I wiecie co? W przeciągu krótkiego czasu Three Days Grace znalazło się wysoko na mojej osobistej liście ulubionych utworów. 

Three Days Grace (tłum. Trzy Dni Wdzięku/Łaski – o wiele lepiej brzmi po angielsku) jest zespołem kanadyjskim założonym w 1992 roku pod pierwotna nazwą Groundswell. Obecnie posiada czterech członków. Najczęściej gra metal alternatywny (charakteryzuje go typowe dla muzyki metalowej ciężkie riffy, czyli refren, połączone z niekonwencjonalnymi tekstami i rytmiką) oraz hard rock. 

Ucieszyłam się z pojawienia się nowej płyty i gdy tylko znalazłam czas, postanowiłam przesłuchać ją. Od razu zachwycił mnie głos wokalisty – Matta Walsta, który po raz pierwszy uczestniczył w nagraniu albumu (zastąpił swojego brata). Jestem w stanie powiedzieć, że jego głos idealnie pasuje do muzyki oraz tekstów. Moim zdaniem jest lepszy od poprzedniego wokalisty. Gdy słuchałam ich piosenek, czułam, że wiele włożył w to pracy, a przede wszystkim serca. Da się wyczuć, że wierzy w to, co śpiewa i ma to dla niego sens. Przynajmniej ja tak uważam.

Jednak najbardziej ze wszystkiego do gustu przypadły mi teksty. Rzadko zdarza się, że sprawdzam tłumaczenie. Najczęściej wychwytuję pojedyncze słówka, z których tworzę sobie własną interpretację, jeśli nie cały tekst. Lecz tutaj w większości utworów sprawdziłam tłumaczenie. Dla mnie słowa tych piosenek są bardzo sensowne i inteligentne. Poruszają ważne problemy i sprawiają, że wszystkie emocje eksplodują, by następnie skłonić do refleksji, które często mogą zmienić nasze poglądy na świat. Te teksty są szczere. Nie ma w nich miejsca na kłamstwo.

Część z was pewnie nie przepada za metalem, a druga część go uwielbia. Mówi się, że ten gatunek muzyki albo się nienawidzi, albo kocha. Nie wierzę w to. Utwory na tej płycie są pośrednie. Owszem, występuje tu mocne brzmienie i często ostre słowa. Jednakże poza tym pojawiają się spokojne melodie. Wszystko zależy od zwrotki i uczuć w niej wyrażanych. Nie pojawia się też żaden moment, gdzie jest tak zwane wydzieranie się. Tu wszystko jest emocjonalne. Wszystko zależy od danej chwili i uczuć, które ma nam przekazać.

Ten album akurat polecam każdemu. Bez znaczenia, jaką ktoś lubi muzykę. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś nie mógł znaleźć ani jednej piosenki, która mu się spodoba. Różnorodność jest bardzo duża, dlatego właśnie uważam, że i metalowcy znajdą coś dla siebie, i osoby, które mają upodobania do spokojnej muzyki.

PS: Zdaję się sprawę, że moja recenzja nie jest profesjonalna. Nie znam się na tym, ani nie mam słuchu. Po prostu wyrażam swoje amatorskie zdanie na temat danej muzyki. Chcielibyście, żeby pojawiały się co jakiś czas moje opinie o różnego typu albumach muzycznych? Jak pisałam wcześniej, mam różne upodobania, więc pod tym względem byłaby duża różnorodność :)


Oto utwór, który najbardziej mi się podoba w Human – So What: