niedziela, 16 lutego 2020

Harry Potter i Komnata Tajemnic – J.K. Rowling


Tytuł: Harry Potter i Komnata Tajemnic

Autor: J.K. Rowling

Tłumaczenie: Andrzej Polkowski

Cykl: Harry Potter

Tom: II

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Media Rodzina

Liczba stron: 368

Ocena: 8/10






Czasami zdarza się, że jedna, nawet bardzo krótka, pozornie nic nieznacząca sytuacja, która sprawi, że w przeciągu kilku sekund wrócę myślami do lat dzieciństwa. Z olbrzymią nostalgią przypomnę sobie sytuację, o której nie myślałam od lat. Nie jestem w stanie wytłumaczyć, skąd to wspomnienie bierze się akurat teraz, skąd to skojarzenie. Nie jestem też w stanie wyjaśnić, dlaczego akurat tę część mojego życia sobie przypomniałam. Ona się po prostu pojawia i często po kilkunastu latach otwiera mi oczy na moje obecne życie. Z całą swoją potęgą zmusza mnie, bym myślała, bym rozważała i podejmowała decyzje. Zdarza się się Wam podobna sytuacja? 

Trwają wakacje, których Harry Potter nienawidzi. Chłopiec nie jest jak inne dzieci – posiada magiczne moce i uczęszcza do szkoły, która uczy magii. Między innymi dlatego Harry nie cierpi wakacji. Musi spędzać je u swojego wujostwa, gdzie nim pomiatają i ostatnie o czym może marzyć to miłość. Młody czarodziej w szkole znalazł sobie lojalnych przyjaciół, jednak mijają tygodnie, a oni nie dają o sobie znać. Harry jest bardzo zawiedziony i znużony tą sytuacją. Lecz pewnego dnia gdy otwiera drzwi swojego pokoju, spotyka Zgredka – skrzata domowego. Od tego momentu jego przygoda rozpoczyna się na nowo. Co tym razem spotka Harry'ego w szkole? Czemu jego przyjaciele nie odzywali się? Czy chłopiec na pewno jest bezpieczny? 

Nie wiem, czy jest sens po raz nie wiadomo który tłumaczyć Wam moją miłość do tej serii. Większość z Was pewnie już zna tę historię tak bardzo podobną do wszystkich innych, a by zaczerpnąć coś z tej recenzji, wystarczy Wam wiedzieć, że "Harry Potter" jest najbardziej sentymentalną opowieścią dla mnie i przez około piętnaście lat towarzyszy mi bez przerwy. Nie zmienia to faktu, że już dawno nie odświeżałam sobie tych pasjonujących książek i planuję do końca tego roku po raz kolejny zapoznać się ze wszystkimi. A na dzisiaj przygotowałam Wam swoją opinię o "Komnacie Tajemnic". 

Trzeba zacząć tradycyjnie, czyli napisać hymn pochwalny nad stylem autorki. Mijają lata i to wiele, a ja nadal tak samo się zachwycam nad językiem, którego używa Rowling. Zdaję sobie sprawę, że wiele zawdzięczamy genialnemu tłumaczeniu. Ale te wszystkie nowe słowa, odpowiednia doza opisów poprzeplatana naturalnymi dialogami o wydźwięku poważnym, ale również zabawnym urzekają mnie. Jest to snucie pasjonującej historii, pełnej przygód i pasji, ale w sposób na tyle wolny, że powoli przywiązujemy się do bohaterów, uniwersum i całej otoczki. Czasami się zastanawiam, czy to właśnie nie ten styl sprawił, że tyle ludzi zakochało się w opowieści o przygodach małego czarodzieja. 

Muszę przyznać, że tym razem pod względem fabuły trochę się nudziłam. Jednak nie odbierzcie tego jako wady, ponieważ w swoim czasie czytałam tę książkę tak często, że nie można było się spodziewać, że odkryję drugie dno. Ważne jest, że kilka pierwszy razy mnie urzekło i nadal mam wspomnienie jak siedzę wieczorem w swoim łóżku i zapominając o całym świecie, wchodzę do Komnaty Tajemnic w Hogwarcie. Ta powieść jest tak pełna emocji, że nie da się tak po prostu odłożyć jej na później, czy na półkę. Trzeba czytać dalej i nie poddawać się, bo Harry i jego przyjaciele nigdy nie odpuszczają. Brną przed siebie, by walczyć o dobro. Tym bardziej że gdy czyta się, znając dalsze losy bohaterów, to można zauważyć wiele ciekawostek, ukrytych znaczeń, które umykały po raz pierwszy. Cały cykl jest jedną, wielką łamigłówką, która po woli odkrywa kurtynę tajemnicy. 

Kolejnym aspektem, który doceniam zawsze i wszędzie, a tutaj to w szczególności, jest niesamowita kreacja bohaterów. Jest ich tak wielu, a zarazem żaden nie jest zwykłą papierkową postacią, tylko wyrazistą osobowością mającą własną historię i przyszłość, która intryguje i zastanawia. Czasami mam ochotę zadać pytanie: jak to zrobiłaś Rowling? Przecież to jest jak w życiu. Tym razem chciałam zwrócić szczególną uwagę na profesor McGonagall. Zawsze fascynowało mnie w niej to nietypowe połączenie cech – surowości z ciepłem, czułością i zrozumieniem. Wiedziała, kiedy nie dawać taryfy ulgowej i wymagać. Ale zarazem idealnie wyczuwała momenty, gdzie jej przyjaciele i uczniowie potrzebowali wsparcia i pomocy. Nigdy się nie wahała, by jej udzielić. Wyjątkowo ważną postacią jest też oczywiście przekochany Hagrid. Większość z Was pewnie doskonale wie, o czym mówię. Mam ochotę powiedzieć potocznym językiem, że to prosty chłop, ale przepełniony od góry do dołu miłością i lojalnością. Nie można też zapomnieć o jego ciekawej historii. 

"Harry Potter" może i ma dość schematyczną fabułę pod względem głównej osi, czyli walki dobra ze złem, ale to nie zmienia faktu, że tak mocno go doceniam. Tym bardziej że to jest tylko główna oś, a jest tak dużo wątków pobocznych, że często ona ginie i to inne aspekty wysuwają się na przód, by ukazać, co w życiu jest ważne. Jestem bardzo szczęśliwa, że postanowiłam sobie przypomnieć książkową wersję tej opowieści. A jeszcze bardziej szczęśliwa, że jako już dorosła osoba nadal mnie zachwyca. 

czwartek, 13 lutego 2020

Podróż ludzi Księgi – Olga Tokarczuk + przypomnienie o ROZDANIU! ♥


Tytuł: Podróż ludzi Księgi

Autor: Olga Tokarczuk

Kategoria: Literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Liczba stron: 256

Ocena: 7/10













Pewnego dnia trzeba zdecydować. Nie ma wtedy żadnych wymówek, żadnego odwlekania ani starania się o pomoc innych. Trzeba samemu podjąć decyzję, nie bacząc na to, ile ma się lat, co się robi i jak bardzo się nie chce tego robić. Ta decyzja zaważy na całym życiu. Tak naprawdę to ona je poprowadzi, ponieważ jest to decyzja, czy ruszyć w podróż ścieżką życia i zdecydować, co jest naprawdę ważne. Jesteście gotowi, by to zrobić? Mam nadzieję, że tak, bo więcej czasu nie będzie. 

Wydaje się, że to była grupa ludzi, których nic nie łączyło. Każdy żył w innej rzeczywistości, miał inne obowiązki i plany na przyszłość. Jednak coś sprawiło, że pewnego dnia wszyscy znaleźli się w tym samym miejscu, choć z innych powodów, ale tak samo przerażeni. Niekoniecznie zadowoleni, że ich drogi się przecięły i niepewni, co robić dalej. Co sprawiło, że ich życia okazały się tak analogiczne? Księga i decyzja o podróży po nią. 

Myślę, że wszyscy znają doskonale autorkę tej powieści. Już od lat zdobywała olbrzymią popularność i przede wszystkim szacunek. W tej chwili jej książki sprzedają się w olbrzymich ilościach, a my Polacy jesteśmy dumni, że możemy się pochwalić kolejnym Noblem z dziedziny literatury. To wielkie wydarzenie, które wręcz zmusza nas do przeczytania dzieł Olgi Tokarczuk. Chciałabym powiedzieć na swoje usprawiedliwienie, że od dawna chciałam przeczytać jakąś jej powieść. Dokładnie tak było, ale nie mam też co udawać, że ostatecznym impulsem do zapoznania się z jej twórczością jest właśnie Nobel. "Podróż ludzi Księgi" jest moim pierwszym spotkaniem z pisarką. Jak ją przyjęłam? 

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to styl autorki – zachwycił mnie, ponieważ okazał się jednym wielkim kontrastem. Łączył ze sobą niesamowitą patetyczność, z którą spotykam się niezmiernie rzadko, oraz lekkie pióro pozwalające na oddanie się lekturze bez skrępowania. Podziwiam autorkę za tak niekonwencjonalne i zgrabnie przeprowadzone rozwiązanie. Mam nadzieję, że w innych jej powieściach również odnajdę tę specyfikę języka i stylu. 

W "Podróży ludzi Księgi" fabuła jest szczątkowa. Tym razem to nie ona ma grać główne skrzypce. Jest tłem, które powoli i spokojnie doprowadza nas do głębszego sensu. Czy go zauważymy, to zależy tylko od nas. Możemy oddać swój umysł we władanie nudy i monotonni albo wznieść się do wyżyn naszej refleksyjności i tam odnaleźć samych siebie. Choć powinnam dodać, że ta druga opcja nie udało mi się do końca, gdyż tematyka jest bardzo górnolotna i pełna metafor, co okazało się dla mnie zbyt skomplikowane. Niestety wydaje mi się, że w tym przypadku jestem czytelnikiem, który nie jest w stanie zrozumieć wszystkiego i wiele przez to traci. W żaden sposób nie oznacza to, że powieść jest nieodpowiednia, czy przesadzona. Może taka być, ale to ja mogę być na nią niegotowa. 

Niezmiernie przypadła mi do gustu koncepcja bohaterów. Każda postać jest dokładnie wykreowana i opowiada swoją własną historię. Są one tak różne od siebie, ale zarazem dopełniające się, że jest to wprost magnetyzujące. Mają w sobie wiele realności pochodzącej z brutalnego życia, ale i zwykłej codzienności. A to wszystko jest zwieńczone ironią życia, która według mnie bez wątpienia istnieje w wielu przypadkach. Warto o tym pamiętać. 

"Podróż ludzi Księgi" zrobiła na mnie wrażenie, ale również bardzo rozczarowała. Przede wszystkim w dużej mierze przewidziałam zakończenie, więc nie było efektu zaskoczenia psychicznego, co chyba było ogólnym zamysłem. Tak jak pisałam wcześniej, to też w wielu aspektach nie zrozumiałam jej, co utrudniło mi odbiór lektury. Jednak nie oznacza to, że nie zapoznam się z innymi książkami Olgi Tokarczuk. Jestem bardzo ciekawa, co tam stworzyła. 


Przypominam również, że cały czas na moim blogu trwa rozdanie! 


sobota, 8 lutego 2020

Rozdanie z "Żelaznymi Werblami" Tomasza Sadowskiego!

Kochani!

Pamiętacie moją recenzję niesamowitej książki pod tytułem Żelazne Werble? Mam nadzieję, że tak, a jeśli nie, to Was na samym początku do niej odsyłam --> recenzja. Dlaczego? Otóż chciałabym Was serdecznie zaprosić do wzięcia udziału w rozdaniu, gdzie do wygrania są właśnie Żelazne Werble Tomasza Sadowskiego!

Zainteresowani? Mam nadzieję, że tak! :) 


Co trzeba zrobić by wziąć udział w tym rozdaniu? Przede wszystkim zapoznać się z regulaminem!

REGULAMIN:

1. Rozdanie jest organizowane przez właścicielkę bloga – Olgę Piechotę.
2. Książka jest ufundowana przez autora – Tomasza Sadowskiego.
3. Rozdanie trwa od 8 lutego do 27 lutego 2020 roku.
4. Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu tygodnia od zakończenia rozdania. 
5. Warunkiem wzięcia udziału jest odpowiedzenie na pytanie zadane w ramach rozdania (poniżej).
6. Zwycięzca jest zobowiązany podać adres na terenie Polski. 

Prosiłabym o odpowiedzi na pytanie w komentarzach pod tym postem. Byłoby miło, gdybyście podali też swój adres mailowy, gdyż w taki sposób od razu skontaktuję się ze zwycięzcą. Jeśli przez 7 dni od rozstrzygnięcia nie uda mi się nawiązać kontaktu ze zwycięzcą, to wybiorę kolejną osobę. 
Rozdanie będzie trwało równocześnie na moim Instagramie oraz fanpage'u strony, więc jeśli preferujecie media społecznościowe, to tam zapraszam :)

A o to pytanie:

Jaki współczesny wynalazek może zmienić przyszłość naszej planety i dlaczego? 

Z niecierpliwością czekam na Wasze odpowiedzi! ♥

Opóźnione podsumowanie miesiąca, zapowiedzi MG i pełno radości w życiu!

Witajcie! ♥

Wiem, że nie było mnie już kawał czasu, jednak wiecie... Sesja to dość gorący okres dla studentów i trzeba jednak poświęcać czas przede wszystkim na naukę. Mimo to styczeń był dla mnie niesamowitym miesiącem pod wieloma względami. Przeczytałam wiele dobrych książek, obejrzałam wspaniałe filmy i wiele działo się w moim życiu. 
Nadal mierzę się z egzaminami, lecz na tę chwilę najbardziej wymagające już są za mną, więc przechodzę do konkretów! :)

W styczniu przeczytałam 6 książek, choć przyznam się, że jest to w pewien sposób naciągane, gdyż część z nich czytałam na przestrzeni miesięcy. Co nie zmienia faktu, że jestem zadowolona, że zapoznałam się z nimi!

1. Zawsze i na zawsze (ocena: 6/10; recenzja) – zakończenie trylogii, która podbiła wiele serc. Czy podbiła moje? Stanowczo nie, choć bawiłam się bardzo dobrze, czytając tę książkę. Spodziewałam się takiego wow, jak w przypadku drugiego tomu, a tymczasem było po prostu uroczo. 













2. Studium przypadku w praktyce szkoleniowej (ocena: 6/10) – zaczęłam czytać tę książkę całkowicie przypadkiem, ponieważ gdy ją kupiłam, pomyliła mi się z inną. Mimo to nie żałuję, że wpadła w moją rękę. To nie moja tematyka, ale i tak wyniosłam z niej wiele ciekawych rzeczy.












3. Cudowna moc roślin. Zielone uzdrowicielki ciała i duszy (ocena: 7/10) – książka jest bardzo ciekawym poradnikiem, który pozwala lepiej zrozumieć rośliny i przede wszystkim mówi, jak się nimi zająć, by cieszyły nasze oczy. 













4. Żelazne Werble (ocena: 9/10; recenzja) – to jest książka, która zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. Nie spodziewałam się po niej tego, ponieważ nie jest to do końca mój gatunek i mam dość stereotypowe podejście do niego. Co jak widać okazało się błędem, ponieważ powieść wciągnęła mnie niesamowicie, a przy tym dała naprawdę wiele tematów do myślenia. Już w ten weekend konkurs, gdzie nagrodą są właśnie Żelazne Werble! 









5. Wprowadzenie do psychologii osobowości (ocena: 9/10) – to książka, z którą spędziłam ostatnie miesiące i mimo że w tej chwili mam jej serdecznie dość i liczę, że nigdy więcej nie będę musiała brać jej do ręki, to muszę przyznać, że jest naprawdę ciekawa i pozwala zrozumieć psychologię osobowości.












6. Harry Potter i Więzień Azkabanu (ocena: 10/10) – przez większość mojej wspólnej przygody z Harrym Potterem to właśnie ta część była moją ulubioną. Czytając ją ponownie po latach, muszę przyznać, że doskonale rozumiem, co tak bardzo mi się w niej spodobało. Tak samo porusza, tak samo daje do myślenia i stwarza niesamowitych bohaterów.










Jak sami widzicie, to styczeń pod względem książek był wyjątkowo udanym miesiącem. Mam nadzieję, że to znak, że będzie też taki cały rok 2020! :)

A przechodząc do filmów, to tym razem tylko je wymienię, gdyż ten post stałby się na pewno za długi :) Obejrzałam w styczniu 4 filmy, dwa seriale i aż 9 filmów krótkometrażowych (ostatnio są moją miłością ♥)

1. Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy (ocena: 6/10)
2. Dwóch papieży (ocena: 7/10)
3. Blue Jay (ocena:5/10)
4. W głowie się nie mieści (ocena: 5/10)
5. Spinning out – sezon 1 (ocena: 8/10)
6. Sex Education – sezon 2 (ocena: 5/10)
7. Pierwsza randka Riley (ocena: 5/10)
8. Nowy samochód Mike'a (ocena: 8/10)
9. Człowiek orkiestra (ocena: 9/10)
10. Niemowlę kontratakuje (ocena: 8/10)
11. Zaburzenie częściowe (ocena: 9/10)
12. Presto (ocena: 6/10)
13. La Luna (ocena: 8/10)
14. Szklana Pułapka (ocena: 2/10)
15. Lawa (ocena: 5/10)

Idąc za ciosem, zapraszam Was na premiery lutowe premiery oferowane przez Wydawnictwo MG! 

Marysieńka Sobieska. Autoportret Janina Lesiak


Marysieńka Sobieska: wiek nie do końca ustalony, pochodzenie niepewne, wykształcenie przeciętne, inteligencja powyżej normy, spryt zaskakujący, temperament chłodny, uroda zniewalająca, ambicja niezmierzona, znak zodiaku Rak, królowa Polski od roku 1774 do 1796. Ukochana małżonka Jachniczka, czyli króla Jana III Sobieskiego. Pani na Wilanowie. Nimfa, Róża, Bukiet, Esencja, Astrea – czyli „jedyne serca i duszy kochanie”, kobieta o dwóch skrzydłach: purpurowym, miłosnym i pulsującym erotyzmem, oraz ciemnym: niejasnym i nieposkromionym w pragnieniu zaszczytów, hołdów i „taburetu” w Wersalu.

Janina Lesiak próbuje pokazać Marię Kazimierę po swojemu, czyli szukając w jej losach radości i smutków bliskich każdej kobiecie i pomagając królowej namalować autoportret, który przybliży ją współczesnym czytelnikom. Autorka ma nadzieję, że Marysieńka Sobieska, tak wiernie i gorąco kochana przez niepospolitego mężczyznę i władcę, dołączy do orszaku wyjątkowych władczyń, o których trzeba pamiętać.

Wzgórze Błękitnego Snu Igor Newerly


Urzekająca pięknem języka, ale też pięknem samej opowieści, historia fikcyjnego bohatera wpleciona w rzeczywiste wydarzenia sprzed wieku.

Igor Newerly wpadł na pomysł napisania Wzgórza Błękitnego Snu podczas spaceru na powązkowskim cmentarzu. Trafił tam na groby sybiraków i postanowił opowiedzieć historię jednego z nich. Bohaterem opowieści stał się dwudziestokilkuletni Bronisław Najdarowski, członek lewicowej partii „Proletariat”, skazany na katorgę i wieczne zesłanie spiskowiec, który pragnął zabić rosyjskiego cara.
Powieść przedstawia tylko niewielki fragment z życia Bronisława, kilkanaście lat, które spędził on na Syberii. Newerly ustami swego bohatera opowiada jednak o jego wcześniejszych losach: dzieciństwie, politycznym zaangażowaniu i w końcu sprowokowanym przez ochranę spisku. Na kilku ostatnich stronach streszcza z kolei dalsze losy rodziny Najdarowskich.

We Wzgórzu Błękitnego Snu zostało zamknięte całe piękno mroźnej tajgi - miejsce początkowo będące dla Bronisława więzieniem, staje się z czasem bliską raju krainą szczęśliwości. To doprawdy niezwykła opowieść o ludzkich losach nierozerwalnie związanych z polityką, ale i otaczającą człowieka naturą.
Po czterech latach katorgi Najdarowski rozpoczyna tam nowe życie... Uczy się myślistwa, buduje w tajdze dom, poznaje wspaniała kobietę i - cały czas tęskni za ojczyzną. Newerly opisuje życie Polaków na Syberii, opowiadając zarazem o przyjaźni, męstwie, miłości, honorze i wielkiej, choć przymusowej przygodzie na tle wspaniałej, dzikiej przyrody.

Zorza Anna Rosłoniec


Styczeń 1939 roku. Zorza, agentka polskiego wywiadu, legendarnej „Dwójki”, dostaje zadanie przetransportowania wraz z partnerem ściśle tajnej, śmiercionośnej broni chemicznej o kryptonimie S-10 w bezpieczne miejsce. Akcja przybiera niespodziewany obrót, a Zorza i walizka z bronią giną bez śladu. Wszystko wskazuje na to, że wykradła broń dla Sowietów.

Styczeń 2017 roku. Historyk, Piotr Wilczyński, zbiera materiały do książki na temat „Dwójki”. Trafia na ślady świadczące o tym, że największa zdrada w historii polskiego wywiadu nie była tym, czym sądzono.  

Co tak naprawdę wydarzyło się w styczniu 1939 roku? Co stało się z S-10? Czy Wilczyńskiemu uda się odpowiedzieć na te pytania? Czy uda mu się odnaleźć zaginioną broń? Czy może ubiegnie go w tym Patria - radykalna organizacja marząca o zamachu, który wstrząsnąłby polskim społeczeństwem? 

Coś przykuło Waszą uwagę? :) Bo ja tym razem wszystkie trzy pragnę przeczytać! 

Już w ten weekend rozpocznie się rozdanie z książką Żelazne Werble! Zapraszam Was serdecznie do wzięcia w nim udziału. Wypatrujcie! ♥

Trzymajcie się cieplutko! 
Wasz Elfik

poniedziałek, 20 stycznia 2020

Dobre żony – powrót Małych Kobietek od MG! ♥

Witajcie! 

Tym razem przychodzę z niesamowitą premierą od Wydawnictwa MG! Nawet nie wiecie, jak długo na nią czekałam (nie tak długo, ale tak mi się zdawało) i jak bardzo jestem podekscytowana, że już jest i już niedługo ją przeczytam! ♥

A mowa o:

Dobre żony – Louisa May Alcott


Upłynęło kilka lat i dziewczęta powoli wkraczają w inny świat, dorośleją, zmieniają się, przeżywają smutki i rozczarowania, nawet tragedie, ale jednocześnie życie nie skąpi im także radosnych i szczęśliwych chwil. Cztery siostry - cztery różne drogi życiowe.

Zanim znów podejmiemy naszą opowieść i spokojnie udamy się na ślub Meg, powinniśmy najpierw poplotkować nieco o rodzinie Marchów. Na wypadek gdyby któryś ze starszych czytelników uważał, że w historii tej zbyt wiele mówi się o „miłości” (nie sądzę, by młodsi czytelnicy mieli podobne zastrzeżenia), mogę tylko powtórzyć słowa pani March: – Czegóż innego można się spodziewać, kiedy w domu są cztery wesołe dziewczęta, a nieopodal pełen werwy, młody sąsiad?

Już jest w księgarniach! Planujecie przeczytać? 
A może wybieracie się również do kina na ekranizację? W końcu książka warta zekranizowania, co potwierdza nominacja filmu do Oscara :) 

niedziela, 12 stycznia 2020

Żelazne Werble – Tomasz Sadowski


Tytuł: Żelazne Werble

Autor: Tomasz Sadowski

Kategoria: Science fiction

Wydawnictwo: Novae Res

Liczba stron: 369

Ocena: 9/10













Nie umiemy radzić sobie z konsekwencjami naszych czynów. Codziennie dokonujemy decyzji, codziennie wpadamy na jakieś pomysły i codziennie nie myślimy, jaki skutek to przyniesie. Jesteśmy tylko ludźmi, więc mamy prawo do błędów i nieprzemyślanych decyzji. Mamy prawo do tego, by nie przewidzieć niektórych rzeczy, by nie umieć naprawić swoich nieodpowiednich czynów. Tylko czy tak można cały czas? Czy na pewno nie wykorzystujemy tych praw zbyt łatwo, zbyt lekkomyślnie? Czy jesteśmy w stanie podjąć tak złą decyzję, że cały nasz świat legnie w gruzach, a my zostaniemy zmuszeni do walki o przetrwanie? 

Zaczęło się niewinnie, bo od zwykłego wynalazku, który miał służyć bogatym ludziom, a innym dać zarobić. Niektórzy wtedy już przewidywali, chcieli zatrzymać całą machinę. Jednak czemu zatrzymywać coś, co może być takie dobre? W końcu robotki to też kobiety, które są piękne, często inteligentne i mniej skomplikowane niż żywe kobiety. Tak było prościej. Tylko czy wybór prostej ścieżki na pewno jest dobry? Jak doszliśmy do tego, że kobiet jest tak mało i tym samym są najbardziej wartościowym towarem? 

Tym razem zdecydowałam się wyrwać z gatunków, na które decyduję się zazwyczaj. W końcu już wiele lat temu obiecałam sobie, że będę otwarta na inne rodzaje literatury i nie dam się zamknąć w fantastyce i klasyce. "Żelazne werble" miały być właśnie takim oderwaniem, a tymczasem okazały się czymś więcej i udowodniły mi, że różnorodność jest dobra i pozwala poszerzać horyzonty. Już dawno po przeczytaniu książki w mojej głowie nie pojawiło się tyle rozważań, problemów i ciężkich myśli. 

Przede wszystkim bardzo do gustu przypadł mi pomysł. Nie jestem zbyt obeznana z tą tematyką, więc też za bardzo nie mogę porównać go do całości. Mimo to osobiście nie spotkałam się jeszcze z takim, dlatego jestem zachwycona. Nie spodziewałam się takiego zafascynowania z mojej strony tematyką przyszłości i pewnego rodzaju dystopii, do której niestety możemy dążyć. Tak naprawdę cały pomysł opierał się, na czymś dobrze nam znanym. Jednak nie ograniczył się tak po prostu do teraźniejszości lub samej przyszłości. Autor w zgrabny sposób połączyć coś, co znamy z obecnych czasów, by powoli w refleksyjny sposób przeprowadzić nas do przyszłości. 

Na początku styl, którego używał wydawał mi się bardzo surowy, przez co czułam się trochę zniechęcona. Nie chodzi o to, że lubię ckliwe opowiastki, ponieważ dobrze wiecie, że tak nie jest. Lubię, gdy wszystko jest optymalne lub wyjaśnione, czemu akurat znajduje się na tym biegunie. Tutaj otrzymałam właśnie takie wyjaśnienie. Wystarczyło się przyzwyczaić i zacząć rozumieć historię, a wtedy surowy styl stał się olbrzymią zaletą i ukazał swoją unikatowość. W dodatku język stworzył zgrabną kompozycję pod względem szczegółowości. 

Fabuła rozpoczyna się dość chaotycznie i niespójnie jak dla mnie. Przez co miałam poczucie całkowitego niezrozumienia i zarazem znudzenia. Potrzebowałam czasu, by powiązać ze sobą fakty i zdać sobie sprawę, jak funkcjonuje całe uniwersum. Gdy tylko to się stało, to przepadłam całą sobą na wiele godzin. Otrzymałam niezwykłą dawkę rozrywki, która niosła ze sobą mądrość. Co prawda liczne opisy mechanicznych i militarnych aspektów wykańczały mnie, ponieważ w ogóle się na tym nie znam i tym bardziej nie interesuję. Co nie jest oczywiście wadą tylko bardziej brakiem mojej wiedzy. Natomiast uniwersum to jest jeden wielki majstersztyk, który zrobił na mnie wielkie wrażenie. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio spotkałam taki świat, gdzie wszystko jest przedstawione w tak rozbudowany sposób. Nie dostajemy wszystkiego na talerzyku. Dostajemy ileś informacji, a następnie musimy sami je dodać do siebie i zrozumieć. To daje niesamowitego wrażenie panoramiczności. Przy tym miałam odczucia, że wszystko jest logiczne oraz ułożone w sposób przyczynowo-skutkowy. 

Gdybym miała wymienić jakąś wadę powieści, to myślę, że stanowczo byliby to bohaterowie. Są mało rozbudowani. Wystarczająco, by ich polubić lub znienawidzić, ale potencjał jest niewykorzystany. To materiały na analizę psychologiczną. Ludzie mający w pamięci nasze czasy, a wystawieni na wojnę, przemoc, walkę i nadchodzącą katastrofę. Sam Kris zyskał moje uznanie i przede wszystkim sympatię. Jestem mu całkowicie oddana, ponieważ jest wyjątkowo dobrym człowiekiem. Ale właśnie... Jest człowiekiem, więc też popełnia błędy, zachowuje się nie zawsze moralnie i czasami po prostu irytuje. Mimo to pozostaje tym jednym z ostatnich płomyków w dogasającym ognisku.

"Żelazne Werble" to książka, która porusza człowieka. Nie sprawiła, że się wzruszyłam, tylko sprawiła, że poczułam prawdziwe emocje – te pozytywne i te negatywne. I nie mam tutaj wątpliwości, że to jest o wiele lepsze niż delikatne odczucia. Czytając to, czułam, że żyje i że to właśnie my kreujemy naszą przyszłość. Dlatego tym razem zastanówmy się nad naszą kolejną decyzją.

Za możliwość poznania świata, gdzie wszystko legło w gruzach, a my walczymy o przetrwanie, dziękuję bardzo Tomaszowi Sadowskiemu

niedziela, 5 stycznia 2020

Harry Potter i Kamień Filozoficzny – J.K. Rowling


Tytuł: Harry Potter i Kamień Filozoficzny

Autor: J.K. Rowling

Tłumaczenie: Andrzej Polkowski

Cykl: Harry Potter

Tom: I

Kategoria: Fantastyka

Wydawnictwo: Media Rodzina

Liczba stron: 328

Ocena: 9/10







Chciałabym Wam powiedzieć, że dzisiejszy tekst będzie o książce, która sprawiła, że pokochałam czytanie. Jednak byłoby to kłamstwo, ponieważ swoją przygodę z czytelnictwem rozpoczęłam wiele lat wcześniej. I nie mam ani jednej powieści, przy której mogłabym powiedzieć, że to ona pozwoliła odkryć mi pasję czytania i doprowadziła do tego miejsca. Dlatego dzisiaj opowiem Wam o najbardziej sentymentalnej książce w moim życiu. Historii, która pojawiła się przypadkowo i zamieszkała w moim sercu na całe lata, jeśli nie na całe życie. Nie jestem pod tym względem oryginalna, czy kontrowersyjna. Wybieram to co większość czytelników, czyli "Harry'ego Pottera".

Harry jest zwyczajnym chłopcem, którego rodzice zginęli, gdy był małym dzieckiem. Obecnie mieszka razem z siostrą swojej mamy, jej mężem i synem. Odkąd pamięta jest traktowany o wiele gorzej przez swoich opiekunów niż cioteczny brat. Ale na tym nie kończą się jego problemy, gdyż w szkole również jest poniżany i nielubiany. Zawsze jest tym dziwnym, mimo że czuje się całkowicie normalny. Jednak teraz, mając niecałe jedenaście lat, widzi szansę na poprawę swojego losu. Od września idzie do nowej szkoły i ma nadzieję, że tam nie będzie już bity i wyzywany. Lecz plany mają to do siebie, że potrafią się psuć. W przypadku Harry'ego również tak jest, ponieważ krótko przed jego jedenastymi urodzinami pojawia się list zaadresowany właśnie do niego. Jest to jego pierwszy list w życiu, dlatego czuje się skrzywdzony, gdy wujostwo zabiera mu go bez żadnych tłumaczeń. Czas mija, listów jest coraz więcej i więcej, aż pewnego dnia Harry poznaje Hagrida, który jest gajowym w pewnej szkole. Co to za szkoła? Kto przysyłał z taką wytrwałością listy do chłopca? Co czeka go w przyszłości? Czy naprawdę jest taki zwyczajny? Na te pytania pewnie większość z Was zna doskonale odpowiedź. 

Napisanie tej recenzji jest dla mnie olbrzymim wyzwaniem. W końcu to nie jest jakaś tam sobie kolejna książka, która podobała mi się albo nie. To książka, która towarzyszy mi od prawie piętnastu lat. Jak wyrazić coś takiego? Jak dobrać słowa? Jak na nią spojrzeć z perspektywy recenzenta, a nie kilkuletniego dziecka, które przenosi się do świata magii i marzeń? Mimo to chcę spróbować, ponieważ po latach do niej wróciłam i nadal ją uwielbiam. Obawiałam się, że tym razem już nie zrobi wrażenia, że tym razem jest kolejną powieścią fantasy. Nie, ona nadal pozostaje wyjątkowa i po raz nie wiem, który udowadnia mi, że jest warta swojej sławy i przede wszystkim mojego sentymentu. 

Mija tyle lat, całe uniwersum jest mi tak dobrze znane, a tymczasem nadal jestem zachwycona pomysłem i o dziwo nadal mnie zaskakuje. Wiele twórców brało inspirację właśnie z cyklu o Harrym i mimo to on nadal się wyróżnia na tle tych wszystkich nowych i często popularnych powieści i filmów. Zostaje oryginalny i niepowtarzalny. Nawet nie zamierzam liczyć, ile sama przeczytałam podobnych książek, ile ich powstało... To on wiedzie prym i na tym powinniśmy skończyć ten aspekt. 

Kiedyś najbardziej doceniałam pomysł na tę historię i uniwersum. W tej chwili skłaniam się bardziej do języka, jakiego używa autorka, który swoją drogę również jest niepowtarzalny. Pod każdym względem jest dopracowany. Piękne, rozbudowane, ale nie za długie opisy wprowadzają czytelnika w świat magii i pozwalają na panoramiczne wyobrażenie sobie wszystkich wydarzeń. Same dialogi są naturalne i dają możliwość poznania bohaterów. Olbrzymia liczba neologizmów rozbudowuje całość i zmusza nas do przekierowania myśli na nowy tor. Przy tym zawsze miałam wrażenie, że książka płynie wolno, monotonnie i przyjemnie, a zarazem jest wielkim tornadem wydarzeń, który nie pozwala nam zatrzymać się choćby na chwilę. 

Fabuła zawsze wydawała mi się nieprzewidywalna, choć w tej chwili ciężko mi to stwierdzić. Jednak dla potwierdzenia tej mojej małej tezy, powiem, że nawet teraz, gdy czytałam tę historię po raz nie wiem który, wielokrotnie zostałam zaskoczona. Okazało się, że wielu rzeczy nie pamiętam albo jest to zmodyfikowane przez często oglądaną przeze mnie ekranizację. Myślę, że trudno sobie wyobrazić moje zszokowanie, gdy jakaś scena okazała się dla mnie pozornie nowa. Tak dobrze znana, a jednak zapomniana. Dlatego zostałam totalnie pochłonięta przez tę opowieść. 

Bohaterowie! O nich mogłabym pisać i pisać, i dalej pisać, i nie kończyć pisania. Mam o nich zbyt dużo do powiedzenia i to najchętniej o każdym. Wyobrażacie sobie, ile bym potrzebowała do tego stron? Dlatego zacznę od szczerego przyznania się, że podaję "Harry'ego Pottera" jako przykład książki, gdzie postacie zostały wręcz doskonale wykreowane. Każdy z nich jest wyrazisty, rozbudowany i zachowuje przy tym naturalność oraz wywołuje olbrzymie fale emocji. Harry jest dla mnie wyjątkowo wyrazistą postacią, która łączy w sobie wiele niespójności. Możemy obserwować wielką odwagę, szczerą dobroć, niesamowite poczucie humoru, wrażliwość, a zarazem zbyt dużą emocjonalność, nieodpowiedzialność, spryt i częstą chęć zemsty. O tym też już zdążyłam zapomnieć, bo tę postać wcale nie tworzą te wielkie sceny, które prawie wszyscy znamy, tylko te małe, pozornie nic nieznaczące wydarzenia. Ron jest dla mnie kolejnym niespodziewanym odkryciem. Z perspektywy czasu wydawał mi się bladą, papierową postacią. Teraz po przeczytaniu stwierdzam, że jest wręcz przeciwnie. Ubarwia tę opowieść i pozwala na jej powolne rozwinięcie. Jest niesamowicie lojalny z poczuciem humoru i jak się okazuje dużymi pokładami odwagi. Natomiast na Hermionie się zawiodłam. Jako dziecko ubóstwiałam ją, a teraz wydaje mi się tak bardzo, wręcz nieakceptowanie zarozumiała i oderwana od rzeczywistości. Jest maszyną, która wykonuje tylko określone cele. 

Jak widzicie, po tylu latach fascynacji, można nazwać, że obsesji, napisałam hymn pochwalny na temat "Harry'ego Pottera". To nie jest tak, że uważam tę część za wybitne dzieło, bez żadnych wad. Nie ma książek bez wad. I ta też na pewno je ma. Jednak nie zdecydowałam się na ponowne jej przeczytanie, by ich szukać. Chciałam jeszcze raz poczuć ten niesamowity klimat magii, tajemnic mistycznego zamku i prawdziwej przyjaźni. To dostałam i to zapamiętam.