Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romans historyczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romans historyczny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 sierpnia 2022

Grzesznik Nawrócony – Julia Quinn

 

Tytuł: Grzesznik Nawrócony

Autor: Julia Quinn

Przekład: Maria Wójtowicz

Cykl: Bridgertonowie

Tom: VI

Kategoria: Romans

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Liczba stron: 473

Ocena: 4/10





Miłość jest uczuciem wyjątkowo skomplikowanym i trudnym do uchwycenia w słowach. Niesie ze sobą wiele pięknych, szczęśliwych chwil. Za jej sprawą można wiele zrozumieć w życiu i zmienić samego siebie. Jednak niestety potrafi ona nieść również cierpienie, rozpacz, żałobę i konieczność podejmowania wyjątkowo trudnych emocji. Mimo świadomości tego dużo osób jest gotowych i tak oddać się całym sobą miłości. W końcu te szczęśliwe chwile będą warte przeżycia. Na tyle by przysłonić te złe, by dać radę poradzić sobie z nimi. Jestem zwolennikiem takiego podejścia i wierzę, że wobec miłości naprawdę warto czasami coś poświęcić. A Wy? Jaka jest Wasza opinia?

Frencesca Bridgerton jest w szczęśliwym małżeństwie od dwóch lat. Od razu gdy tylko poznała swojego męża, miała poczucie, że przy tym człowieku czuje się swobodnie, dobrze i że po prostu jest on jej przeznaczony. Tak też w rzeczywistości było. Wchodząc w małżeństwo zyskała też wielu przyjaciół, w tym kuzyna swojego męża – Michaela. Polubiła go za jego poczucie humoru, swobodę bycia i naturalność. Uwielbiała też słuchać o jego grzeszkach, bo tak się składa, że Michael był niesłychanym uwodzicielem i beztroską duszą. Lecz Michael miał też swoją wielką tajemnicę i jego celem życiowym było, by nikt nigdy się o niej nie dowiedział. Jaka to była tajemnica? Czy udało się ją zachować? 

Do przeczytania tej książki skłonił mnie serial "Bridgertonowie". Mam za sobą oba sezony i bardzo mieszane odczucia do nich. To typ serialu, który z pasją krytykuję, ale również z pasją oglądam i nie mogę go przegapić wraz z pojawieniem się kolejnego sezonu. Doskonale wiem, co mi się w nim nie podoba, ale też doskonale rozumiem, czemu tak bardzo lubię go oglądać. Słyszałam, że książki są tradycyjną opinią lepsze od serialu. Dotychczas miałam już małą styczność z jednym tomem, jednak nie na tyle by mieć własną opinię. Tymczasem po przeczytaniu "Grzesznika Nawróconego" mam poczucie, że tym razem to powieść jest gorszym wyborem. Choć też nie do końca można uchwycić to w takie ramy, ponieważ bezpośrednio ta część cyklu o rodzeństwie nie ma jeszcze swojej ekranizacji. 

Przede wszystkim całość opiera się na wyjątkowo schematycznym sposobie myślenia, co początkowo wręcz mnie bawiło, ponieważ naprawdę wiele wydarzeń byłam w stanie przewidzieć na podstawie moich czytelniczych i filmowych doświadczeń. Lecz z czasem zaczęło mnie to niesamowicie irytować, gdyż ostatecznie chciałam, żeby coś – cokolwiek – mnie zaskoczyło. Tak niestety nie było. 

Sama powieść "Grzesznik Nawrócony" ma jak dla mnie ładne przesłanie. Pokazuje, że każdemu z nas należy się szczęście i to szczęście, które będzie naszym marzeniem, naszą decyzją, a nie narzuconą z góry koncepcją szczęścia. Powieść podkreśla również, że ludzie, którzy naprawdę nas kochają całym sercem, będą nam życzyć właśnie takiego szczęścia i będą w stanie je zaakceptować. A co może być przeszkodą w osiągnięciu tego celu? Nasze ograniczenia narzucone przez samych siebie. Wszystko dzieje się w naszej głowie i czasami możemy nie zauważyć, że jakkolwiek, idąc słowami z "Harry'ego Pottera", w żaden sposób nie oznacza to, że nie jest prawdziwe, to jednak niekoniecznie nakłada się z rzeczywistością. I sama świadomość tego, że dopatrujemy się czegoś, czego nie ma, może otworzyć nam wiele możliwości. 

Jednak wracając do aspektów bardziej warsztatowych, to pod względem stylistycznym powieść czyta się fantastycznie. Myślę, że autorka jest geniuszem stylistycznym. Wiem, że sporo czytelników nie zgadza się z tą opinią, ale tak naprawdę dla mnie jest rodzajem majstersztyku stworzyć taką powieść, którą czyta się wyjątkowo szybko, odbiór jest bardzo łatwy i przyjemny, a przy tym jest wiele intensywnych emocji. Ta książka po prostu daje odpoczynek i radość z czytania. Takie oderwanie się od rzeczywistości. Tym bardziej że jak odejdziemy trochę od samej fabuły i dokładniej się przyjrzymy właśnie stylistyce, to widać dopracowanie i dbanie o szczegóły, co bez wątpienia jest godne szacunku. 

Fabuła jest tak, jak wcześniej pisałam, bardzo schematyczna i stereotypowa. Co prawda ciężko odejść tutaj od stereotypów, gdy cofamy się o 200 lat do tyłu. Niemniej myślę, że odpowiednia doza oryginalności byłaby w stanie wiele zmienić. Same zabiegi fabularne opierają się na sposobach, które delikatnie to ujmując, nie cenię i nie umiem obdarzyć choćby krztą szacunku. Momentami czułam się zniesmaczona taką banalnością i sztampowością. Tym bardziej że pod względem akcji dzieje się wyjątkowo mało i po prawie pięciuset stronach jestem w stanie w kilku zdaniach opisać całość. Gdzie znikły te wszystkie strony? Przyznam, że to mnie dość mocno zdziwiło, gdyż przeniosłam swoje serialowe doświadczenia na książkę i zostały one stłamszone. 

Co do bohaterów jestem niesamowicie rozczarowana. "Grzesznik Nawrócony" ma wiele intensywnych emocji, jest to swoisty rollercoaster, ale dla mnie one są po prostu płytkie. Pełnią swoją funkcję, ale na niskim poziomie. Przedstawiona miłość nie jest dla mnie miłością, tylko wyłącznie namiętnością. I ja doskonale wiem, że te dwa pojęcia w tym kontekście mocno się ze sobą łączą, ale odczuwałam tutaj właśnie wyłącznie namiętność, a to za mało, by kupić moje serce. Choć uważam, że sceny erotyczne były napisane bardzo dobrze. Wracając do bohaterów, to nie wykazują posiadania osobowości. Wszystko, co o nich wiemy, to tak naprawdę słowa autorki, której musimy uwierzyć. Nie dostajemy żadnego potwierdzenia, że tak właśnie jest, żadne działania czy głębsze emocje nie dają nam szans na lepsze zapoznanie się z głównych bohaterami. Natomiast bohaterowie drugoplanowi czy epizodyczni to tylko tło, ponieważ w sytuacjach społecznych przecież ktoś więcej musi być. Sama Francesca okazała się typowym głupiutką kobietką, co mnie zasmuciło i rozczarowało, ponieważ początek zapowiadał silny, kobiecy charakter. Michael był kobieciarzem, a przynajmniej tak uważa autorka, więc trzeba jej uwierzyć na słowo. 

Wiem, że momentami jest to dość bezwzględna krytyka, ale jak czytacie, dostrzegam też zalety i na swój własny sposób je cenię. To bardziej analiza niż konkretna opinia. Uważam, że "Grzesznik Nawrócony" to dość słaba literatura, ale nawet nie będę udawać, że nie dała mi radości. Mimo tych wszystkich wad bawiłam się doskonale i dostałam wymarzoną rozrywkę podczas wielu godzin nauki do obrony. Tego trzeba mi było i jestem przekonana, że przy kolejnym tak intensywnym dla mnie czasie na pewno sięgnę po wcześniejszy lub następny tom. Czy polecam? Tutaj odpowiedź jest oczywista – zależy komu. Jeśli lubicie romans lub potrzebujecie czegoś lekkiego, to sprawdzi się doskonale. Ale jeśli jesteście fanami troszkę cięższej i poważniejszej literatury, to raczej się nie odnajdziecie w tej powieści. 

 Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl

piątek, 17 kwietnia 2015

Lawendowa dama


Tytuł: "Lawendowa Dama"

Autor: Mary Jo Putney

Cykl: Romans historyczny 

Kategoria: Romans

Wydawnictwo: Amber

Liczba stron: 304

Ocena: 5.5/10











Laurel od wielu lat zajmuje się pomocą. Razem z bratem stworzyła szpital oraz dom Zion, który udziela schronienia kobietom i dzieciom, uciekającym przed brutalnym mężem lub ojcem. Czuje satysfakcję z wykonywanej pracy. Ludzie kochają ją i szanuję. Jest dla nich promykiem słońca, który oświetla im drogę do nowego życia. Jest jedną z nich. Lecz nikt nie pomyślałby, kim jest naprawdę – hrabiną, która od dziesięciu lat posiada męża. Czy gdyby znali prawdę, nadal Laurel byłaby dla nich aniołem? Czy Kirklandowi uda się odzyskać żonę, mimo demonów przeszłości? Jaka niespodzianka czeka to małżeństwo?

Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce ani autorce. Zachęcił mnie dopisek: romans historyczny. Pewnie Was zdziwi, dlaczego akurat romans mnie zainteresował, który należy do gatunku niezbyt lubianego przeze mnie. Dzielnie trzymam się swojego postanowienia, by otworzyć się na nowe gatunki, a że romansu historycznego nigdy nie czytałam, postanowiłam spróbować. I niestety moje wcześniejsze przypuszczenia do tego typu powieści spełniły się. Książka nie przypadła mi do gustu i raczej nie zachęciła do lepszego poznania gatunku.

Jedyną zaletą, którą znalazłam w "Lawendowej Damie" (oprócz intrygującego tytułu), jest przyjemność z czytania jej. Podejrzewam, że każda kobieta chciałaby, choć na chwilę znaleźć się w ciele Laurel i przeżyć wszystkie przygody, uniesienia. Historia Laurel nie jest jakoś bardzo emocjonująca, ale po ciężkim dniu pełnym problemów i żmudnej pracy, taka odskocznia jest idealna, by odpoczęć i znaleźć się w innym ciele. Obserwowanie zmagań innych ludzi czasami pozwala zrelaksować się.  

Niestety nie umiałam polubić głównej bohaterki. Była aniołem, który dawał ciepło i miłość każdej istocie na tym świecie. Nie można było znaleźć u niej ani jednej wady, co bardzo mnie irytowało. Nie ma takich ludzi na świecie. Laurel była zbyt wyidealizowana. Zamiast w naturalny sposób motywować do działania, jak zwykle wpływają na mnie tego typu postacie, zniechęcała mnie do siebie i często wręcz przerażała tą doskonałością. W dodatku nie mogłam zrozumieć jej zachowania wobec Kirklanda. Od początku powieści zastanawiamy się, dlaczego opuściła go. Myślałam, że będą to przyczyny słuszne i mające swoje uzasadnienie. Zawiodłam się na tym. Były straszne, ale niesłuszne według mnie. To jest jeden przykład postępowania głównej bohaterki, a można by dać ich o wiele więcej.

Nie mogę również zaakceptować fabuły. Ona też odchodziła od realności, choć działa się w świecie, który jest nam znany, mimo że wydarzenia działy się kilka wieków temu. Relacje między bohaterami były zbyt proste przy wielkich problemach, które rozwiązywały się w niezrozumiały sposób. Zabrakło mi również tego klimatu. Anglia za czasów Napoleona to bardzo ciekawy temat, który odkąd pamiętam interesował mnie. A powieść mogłaby odbywać się w każdym czasie, gdyby nie krótka wzmianka na ten temat.

Nie zniechęcam Was do tej powieści, gdyż można spędzić przy niej miłe chwile. Tylko ostrzegam, żebyście wybrali dobry okres, by ją przeczytać. Obecnie jestem pełna energii. Podejrzewam, że gdybym czytała "Lawendową Damę" na przykład na koniec roku szkolnego, przemówiłaby do mnie. Można całkowicie oderwać się od trudnej rzeczywistości i przenieść w świat często naiwny, ale pozwalający na wytchnienie.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Amber

Książka przeczytana w ramach wyzwania: