Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dmitij Mereżkowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dmitij Mereżkowski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 grudnia 2019

Leonardo da Vinci. Zmartwychwstanie bogów – Dmitrij Mereżkowski


Tytuł: Leonardo da Vinci. Zmartwychwstanie bogów

Autor: Dmitrij Mereżkowski

Tłumaczenie: Eugenia Żmijewska

Kategoria: Biografie

Wydawnictwo: Wydawnictwo MG

Liczba stron: 384

Ocena: 4/10










Na świecie rodzi się tyle ludzi, że czasami sama świadomość tego może przygniatać. W naszej głowie mamy samego siebie i świat, który nas otacza. To jest wszystko, co wiemy. Tylko że takich jednostek jest miliardy i każdy z nas jest tak bardzo odmienny i zarazem tak bardzo podobny do reszty. Od dawna to mnie fascynuje. Tym bardziej że co jakiś czas pojawia się ktoś, kto się wyróżnia spośród nas. Ktoś, kogo zna cały świat, ktoś, o kim będą mówić setki lat później. Jak to się dzieje? Czy ten człowiek od razu rodzi się taki inny, by pozytywnie lub negatywnie zwrócić swoją uwagę? Czy zbieg wydarzeń to warunkuje? Połączenie wrodzonych i nabytych cech? Są różne teorie, różne przypuszczenia, ale tak naprawdę nie da się przewidzieć, kto będzie wyróżniał się od miliarda innych ludzi. 

Dla mnie osobiście takim człowiekiem był Leonardo da Vinci. Postać, która osiągnęła w rozumieniu ludzki tak wiele, która została zapamiętana na setki lat, której dzieła do dzisiaj możemy oglądać, która inspirowała w swoich czasach i nadal to robi. Nie będę ukrywać – osoba Leonarda intryguje mnie od dziecka i traktuję ją jako najwybitniejszego człowieka przez istnienie ludzkości. To geniusz, który pokonał swoją epokę. Z tego względu poświęcam też wiele czasu na poznawanie faktów o nim. Większość z nich podejrzewam, że jest mitem albo bardzo niesprawdzoną informację. Jednak nie przeszkadza mi to w żaden sposób. Tym bardziej że w ostatnim czasie zaczęłam się też skupiać na bardziej rzetelnych dziełach niż tylko internet albo powieści, w których występuje da Vinci. 

Tym razem w moją rękę wpadło przepiękne wydanie książki "Leonardo da Vinci. Zmartwychwstanie bogów". Miałam już styczność z pisarzem, który stworzył tę powieść i było ono raczej przeciętne. Chciałam mu dać drugą szansę, tym bardziej że pisał o mojej ulubionej postaci. Niestety ze smutkiem muszę przyznać, że to był bardzo duży błąd. Czemu? 

Zacznę od zalet, czyli języka, jakim posługuje się pisarz. Przypadł mi do gustu, ponieważ jest stosunkowo poważny i dość rozbudowany, a takie style bardzo cenię. Ma w sobie tę niezwykłą klasę, która dobitnie potwierdza, że mamy przed sobą snutą niesamowitą historię. Jest to powieść wolna i monotonna, ale dające zastrzyk zaciekawienia i fascynacji. Mało autorów to osiąga, więc jest to aspekt tym bardziej doceniany przeze mnie. Przy tym jest poruszający i po prostu odmienny. 

Mimo to w ostatecznym rozrachunku twierdzę, że ta historia jest niesamowicie nudna. Przyznaję, że dla wielu czytelników może być łatwiejszą formą niż typowa biografia czy książka naukowa, ale ja nie jestem zadowolona z fabuły. Była chaotyczna i przede wszystkim niespójna. Przeskoki czasowe pojawiały się co chwila i mimo że były podkreślone, to i tak czasami się gubiłam, co utrudniało mi zrozumienie kontekstu i samego życia Leonarda. Jest tam tak wiele faktów historycznych, miejsc, postaci, że dla takiego laika jak ja jest to w ogóle nie do przejścia. To wszystko tak bardzo mi się w głowie mieszało, że czasami miałam odczucia, jakby czytała randomowe fragmenty wyrwane z innych książek. Myślę, że są w stanie zrozumieć to wyłącznie znawcy tamtych czasów. 

Co do samych faktów też mam wiele zastrzeżeń. Przede wszystkim nie dowiedziałam się z tej książki niczego nowego ani zaskakującego, a tego właśnie oczekiwałam. Nie jest to też zbyt rzetelna powieść. Zdaję sobie sprawę, że minęło wiele lat od jej napisania, więc o wielu rzeczach nie wiedziano wtedy albo nie ujawniano ze względu na wizerunek.  Mimo to nie widzę sensu szukać w niej przydatnych źródeł wiedzy, gdyż w tej chwili jest wiele potwierdzonych informacji na temat tej osobistości. 

Ponarzekałam sobie, ale powiem Wam, że i tak jestem zadowolona, że mam tę książkę, gdyż jest tak pięknie wydana, że moja dusza kolekcjonera przeniosła się do siódmego nieba. Zdaję sobie sprawę, że jest to dość materialne podejście. Jednak przyznajcie sami – sama okładka, która ma fakturę płótna, jest już cudowna. Piękne kremowe stronice, na których można znaleźć dzieła da Vinciego dopełniają całości. 

Nie polecę Wam tej książki, ale też jednoznacznie nie powiem, że nie jest warta przeczytania. To zależy, czego akurat szukacie. Bo jeśli opowieści, gdzie w tle znajdziecie Leonarda, to może Wam przypaść do gustu. Lecz jeśli oczekujecie rzetelnych i rozbudowanych faktów, to już niekoniecznie. 

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu MG   

środa, 28 sierpnia 2019

Michał Anioł – Dmitrij Mereżkowski


Tytuł: Michał Anioł

Autor: Dmitrij Mereżkowski

Tłumaczenie: Wacława Kiślańska

Kategoria: Literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo MG

Liczba stron: 128

Ocena: 5/10










Sztuka jest długotrwałym śladem obecności człowieka na świecie. Mija jeden rok, drugi, jeden wiek, kolejne wieki, a to co stworzyli inni ludzie nadal przetrwało. Jest to fascynujące, ponieważ od czasów, gdy ci artyście żyli minęło tyle wieków, tyle pokoleń zostało zapomnianych, a oni przetrwali dzięki swoim dziełom. Sprawili, że ich praca okazała się długowieczna, a inni artyści czerpią od nich inspirację i dbają, by ich dzieła pozostały w dobrym stanie. Dotyczy to sztuki jako pojęcia bardzo obszernego. Choć dzisiaj będzie mowa o malarstwie i rzeźbiarstwie, to refleksje nie dotyczą tylko ich, ale również architektów, pisarzy i najróżniejszych twórcy. 

Obecnie mówi się o trzech wyjątkowych artystach renesansu włoskiego – Leonardo da Vinci, Michale Aniole oraz Rafaelu. Każdy z nich pozostawił po sobie niesamowity twórczy dorobek, który do dzisiaj zachwyca i amatorów sztuki, i koneserów. Tym razem postanowiłam lepiej poznać dzieje Michała Anioła, ponieważ zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę prawie nic o nim nie wiem. Jest to dla mnie ktoś, kto był, kto jest sławny i kto miał wybitny talent. Ale co więcej? Właśnie nic. Liczyłam, że w poznaniu tego rzeźbiarza pomoże mi książka Dmitrija Mereżkowskiego. Niestety bardzo się zawiodłam pod tym względem. 

Styl autora jest bardzo przyjemny i lekki, dzięki czemu książkę czyta się w naprawdę zawrotnym tempie. Dla mnie było to jedno miłe popołudnie. Szkoda tylko, że język autora nie wyróżnia się niczym konkretnym. Jest po prostu poprawny i zwykły, a ja wymagam czegoś więcej. Tym bardziej że w tego typu powieściach taki styl jest po prostu zbyt luźny. Łatwo się zapomnieć, czy mamy do czynienie z powieścią, która ma nam przybliżyć życie sławnego artysty, czy ze zmyśloną opowieścią. Wolałabym jednak nie mieć wątpliwości co do tego. 

Dla mnie cała ta książka jest pełna nieścisłości, dlatego mimo że ją przeczytałam, mam wrażenie, że nadal nie wiem nic o Michale Aniele. Nie mam pojęcia, ile informacji jest oparte na faktach, a ile z nich jest luźną interpretacją. Zdaję sobie sprawę, że w takim ujęciu fabularnym wiele rzeczy trzeba ubarwić i czasami po prostu dodać. Jednak trzeba mieć umiar, a w "Michale Aniele" z pewnością go brakowało, co jest nieakceptowalne dla mnie. Poza tym miałam wrażenie, że ta historia jest bardzo nachalna – wprost narzucana nam, co dodatkowo irytowało mnie. Nie lubię tego uczucia. Na końcu powieści pojawiły się dwa opowiadania, ale o nich też nic pozytywnego nie umiem powiedzieć, ponieważ nie wywołały we mnie żadnych emocji. I była napisane dokładnie w ten sam sposób, co wcześniejsza część. 

Sama postać Michała Anioła była ukazana jako ofiara niesprawiedliwych opinii. Artysta był często niedoceniany i wykorzystywany przez papieży oraz bogatych i wpływowych ludzi. Nie jestem w stanie w tej chwili potwierdzić, że tak było, ale nie będę udawać, że poczułam się trochę oburzona, ponieważ miałam wrażenie, że pisarz po prostu umniejsza rolę rzeźbiarza. Zamiast ukazać go jako niesamowicie utalentowaną postać, która musiała zmierzyć się z okropnościami życia, Michał Anioł został ukazany jako słabowity człowiek, który sam nie doceniał swojego talentu. Całą sytuację ratowały ciekawostki z życia twórcy, jednak to nadal mi nie wystarczyło. 

Powieść okazała się bardzo rozczarowująca, choć przyznam, że teraz czuję się zobowiązana do lepszego poznania Michała Anioła, choćby po to by sprawdzić prawdziwość informacji, które nabyłam i z samego szacunku do geniusza. Nie zamierzam poznawać innych książek pisarza i szczerze mówiąc, to Wam też to odradzam. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję bardzo Wydawnictwu MG


elfik_book