Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura podróżnicza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura podróżnicza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 kwietnia 2016

Alaska – Kanada Zachodnia


Tytuł: "Alaska – Kanada Zachodnia"

Autor: Małgorzata Barańska

Kategoria: Literatura podróżnicza 

Wydawnictwo: Warszawska Grupa Wydawnicza

Liczba stron: 240

Ocena: 6/10












Niech zgadnę! Zapewne, gdy byliście dziećmi, fascynował was globus. Ta mała kulka, która kręci się na dziwnym stojaczku i pokazuje coś, co podobno jest naszym światem. Jeździliście palcem po tej kuli i wyobrażaliście sobie, że przenosicie się do nowego, niesamowitego miejsca, którego jeszcze nikt nie odkrył. Czy to nie piękne wspomnienie? Tylko mam wrażenie, że u większości z was nie jest to wyłącznie część dzieciństwa. To wasza teraźniejszość... Nadal marzycie, by zwiedzić te wszystkie kraje, by poznać nowych ludzi, by odkryć nieznane. Czyż tak nie jest? Nie zaprzeczajcie. Nic się nie zmieniło pod tym względem przez te wszystkie lata. Nadal pragniecie podróżować.

Kocham podróże – jest to fakt niepodważalny. Chciałabym zwiedzić cały świat, odkryć każdy możliwy zakątek. Nie mieści mi się w głowie, że nasza Ziemia może być tak wielka i skrywać tyle tajemnic, więc po prostu muszę to zobaczyć. Wiem, że powiecie, że to niemożliwe. I niestety macie racje, ale przyjdzie moment w moim życiu, gdy ujrzę wiele wspaniałych zakątków naszej planety. Na razie nie mogę sobie pozwolić na takie wędrowanie, jednakże mogę się na nie przygotować. To właśnie dlatego postanowiłam przeczytać "Alaska – Kanada Zachodnia". Czy spełniłam choć troszeczkę swoje wielkie marzenie?

Alaska kojarzy mi się jako dziki teren, gdzie człowiek nie ma wstępu bez pozwolenia najpotężniejszego żywiołu – natury. Tam ma władzę przyroda, która potrafi być okrutna, ale również niesamowicie wyrozumiała. Pamiętam, jak oglądałam film "Wszystko za życie", gdzie główny bohater spędził miesiące na łonie natury właśnie na terenach Alaski. Fascynowało mnie to i zazdrościłam mu tego uczucia, które musiał doznać, gdy postawił stopę na tym dziewiczym terytorium. Wyobrażacie sobie, jaki człowiek musi się czuć mały przy tych wszystkich roślinach, skałach? Natomiast Kanada interesuje mnie o wiele mniej. Oczywiście znajduje się na liście miejsc, które z chęcią bym zobaczyła, jednakże jest ona dość daleko od zwycięzców. Nie zmienia to faktu, że bardzo przyjemnie czytało mi się o niej. To moje marzenie o zagranicznych podróżach jest stałe, lecz głęboko ukryte. Wiem, że to jeszcze nie czas. Aczkolwiek gdy tylko czytam powieści podróżnicze, czuję tęsknotę za nieznanym, co sprawia, że nie mogę oderwać się od przewodnika.  

Styl autorki jest dość różnorodny. Nie potrafię go do końca określi. Jest na pewno poprawny, choć niestety nieporywający. Zwróciłam też uwagę na drastyczną liczbę powtórzeń. Zdaję sobie sprawę, że bardzo trudno je wyeliminować. W każdej swojej recenzji ciągle znajduję powtarzające się słowa i wiem, że nadal są i rzucają się w oczy. Nie zmienia to faktu, że irytowały mnie. Tymbardziej że część z nich byłabym w stanie sama zastąpić. Na początku miałam problem z wciągnięciem się do książki, lecz po kilkunastu stronach zmieniło się to.  

Książki podróżnicze, które dotychczas czytałam, zawsze są wypełnione niesamowitą liczbą "zabawnych" historyjek. Cenię je bardzo, lecz niestety najczęściej to główna część takiego przewodnika, co mija się z celem. One są potrzebne, ponieważ pozwalają wciągnąć się czytelnikowi oraz ubarwiają powieść. Tutaj niestety zabrakło ich. Nie twierdzę, że się nie pojawiały, jednakże było ich mało i często nie ciekawiły mnie lub po prostu w danej sytuacji były zbędne. Spodziewałam się czegoś więcej po tej części.

Najważniejsze są dla mnie informacje o danych regionach. Właśnie po to czytam literaturę podróżniczą – chcę się dowiedzieć czegoś więcej. W książce Małgorzaty Barańskiej było ich naprawdę dużo, co zaliczam na plus, ale (bez niego nie obyłoby się) były zbyt podręcznikowe. Wypisanie suchych faktów po sobie nie jest najciekawszym sposobem na poznawanie nowych rzeczy. Od razu zapominamy je i łatwo nudzimy się, co nawet mnie dotknęło przy tym przewodniku. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to powieść przygodowa, ale oczekiwałam barwnych opisów, które pozwolą mi się przenieść do tych wszystkich wyjątkowych miejsc. 

Jak to zawsze bywa w literaturze podróżniczej, pojawiły się również zdjęcia, które oglądałam z pasją. Są ciekawe i na pewno urozmaicają książkę. Na niektórych pojawiła się sama autorka, co mnie rozśmieszyło (oczywiście w tym pozytywnym znaczeniu). Jedyną ich wadą jest rozmiar. Mogłyby być trochę większe.

Cieszę się, że przeczytałam ten przewodnik. Nie był idealny, ale bez wątpienia dowiedziałam się wielu nowych rzeczy i choć na chwilę przeniosłam się do Alaski i Kanady Zachodniej. Osobom, które lubią podróżować, polecam tę książkę. Innym raczej odradzam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Redakcji Essentia oraz Warszawskiej Grupie Wydawniczej

czwartek, 5 listopada 2015

Blondynka w Brazylii


Tytuł: "Blondynka w Brazylii"

Autor: Beata Pawlikowska

Seria: Dziennik z podróży

Kategoria: Literatura podróżnicza

Wydawnictwo: National Geographic, G+J

Liczba stron: 160

Ocena: 4/10










Marzyliście kiedyś, by wszystko rzucić i tak po prostu zacząć podróżować? Tak z dnia na dzień, bez żadnych planów, obowiązków i wyrzutów sumienia? W mojej głowie często pojawia się takie marzenie. Jednakże prawdopodobnie minie jeszcze wiele lat za nim je zrealizuję, jeśli kiedykolwiek w ogóle to zrobię. Lecz dlaczego nie miałabym podróżować za pomocą swojej wyobraźni? Oczywiste jest, że nie zastąpi prawdziwych przeżyć i nie jest w stanie wykreować idealny wizerunek rzeczywistego świata, ale pozwala na namiastkę tego uczucia. No i jak? Ruszamy w podróż?

Książki Beaty Pawlikowskiej wielokrotnie polecała mi moja koleżanka. Uwielbia podróże i związane z tym zdobywanie wiedzy na temat różnych państw i kultur. Zwykle nie opowiadam o swoich pragnieniach związanych z podróżowaniem, jednak cały czas są gdzieś w mojej głowie i co jakiś czas próbują wydostać się na zewnątrz. Dlatego właśnie postanowiłam przeczytać "Blondynkę w Brazylii". Tyle słyszy się o tym pięknym i radosnym państwie, że chciałam sama sprawdzić (niestety tylko przez książkę), co tak bardzo zachwyca tych wszystkich ludzi. Czy znam już odpowiedź na to pytanie? Nie do końca...

Beata Pawlikowska w swojej książeczce zamieściła bardzo dużo opisów, ale niestety nie usatysfakcjonowały mnie one. Są stanowczo za krótkie, przez co w mojej głowie pojawia się obraz, ale jest bardzo niewyraźny. A ja pragnę zobaczyć dany krajobraz całym swoim sercem i wyobraźnią, by zapamiętać go na dłużej. A  mgliste wizje pojawiają się na chwilę i znikają, a jeśli nawet wrócą zwykle trudno jest określić, co one przedstawiają. Poza tym potrzebuję krajobrazu, który mnie otacza, by wydarzenia w książce nabrały większej wartości. Tymbardziej że jest to pewnego rodzaju przewodnik turystyczny, który powinien ukazać nam całe piękno rejonu. Przez ten mały brak straciły w moich oczach opisy uczuć wewnętrznych. Były bardzo przyjemne i często porównywane do naszych codziennych odczuć, ale w wizji o wiele piękniejszej. Gdybym wiedziała tylko, gdzie jest umiejscowiona akcja, o wiele łatwiej byłoby mi zrozumieć kulturę i to, co przeżywała autorka.

Natomiast bardzo podobały mi przemyślenia pisarki. Były lekkie i wielokrotnie zabawne, ale nie odbierało im to uroku. W przyjemny sposób przekazywały ważne spostrzeżenia i zachęcały do refleksji. Gdy pomyślałam, że podróż pozwala na taki stan ducha i jeśli tylko chce się inaczej spojrzeć na świat, od razu zyskałam pewność, że kiedyś również i ja choć na chwilę pojadę do takich miejsc. 

Niestety książka posiadała podstawową wadę literatury podróżniczej – za mało informacji. To podstawowy błąd, który dla mnie jest nie do wybaczenia. Po to czyta się tego typu książeczki, by przenieść się do innego świata i zdobyć na jego temat dużo ciekawych informacji. A tego tu zabrakło. Pojawiły się pasjonujące opowiastki, fragmenty z życia w tym kraju, jednakże nadal nie jestem w stanie powiedzieć nic konkretnego na temat Brazylii. Miałam wrażenie, że na tych prawie dwustu stronach książki było sporo tekstu, ale on nic nie przekazywał. 

Cieszę się, że książeczka jest bardzo estetyczna. Prawie na każdej stronie pojawiają się wyjątkowo zabawne obrazki. Są to zwykłe "patyczaki", ale dzięki nim widać, że autorka ma dystans do tego, co przeżyła, ale przy tym nie zapomina tych niezwykłych dni, które spędzała w Brazylii. Liczne zdjęcia, które pojawiają się, nadają odpowiednią atmosferę książce, ale i tym razem nie jest to do końca to, czego oczekiwałam. Poza tym tytuły rozdziałów są wyjątkowo intrygujące i zachęcają do przeczytania kolejnych stron.

"Blondynka w Brazylii" nie była książką, która przypadła mi do gustu. Jeśli chcecie naprawdę dowiedzieć się czegoś o Brazylii i przenieść w jej niesamowity świat, odradzam wam ten przewodnik. Jest to moje kolejne przykre spotkanie z literaturą Beaty Pawlikowskiej i wątpię, że dam jej jeszcze jedną szansę.  
Książka przeczytana w ramach wyzwania:
~ Czytam polecane książki (~ przez koleżankę)