środa, 15 maja 2019

Kobiety mafii 2 – reż. Patryk Vega


Tytuł: Kobiety mafii 2

Reżyser: Patryk Vega

Produkcja: Polska

Gatunek: Film sensacyjny 

Czas trwania: 2 godz. 18 min.

Rok produkcji: 2019

Ocena: 4/10











Większość osób, które czyta tę recenzję, prowadzi spokojne życie u boku szczęśliwej rodziny. Dzieci codziennie idą do szkoły, dorośli do pracy, a po powrocie wszyscy siadają do wspólnego obiadu, opowiadają o przeżytym dniu, a następnie udają się na odpoczynek lub do swoich obowiązków. Jednak jeśli ktoś nie ma idealnego życia z obrazka, to musi zmierzać się z problemami, które zazwyczaj też są dość codzienne. Lecz na świecie istnieją również ludzie, którzy decydują obrać w życiu całkowicie inną ścieżkę – pełną przemocy, nielegalnych działalności, olbrzymich pieniędzy i wielkiego ryzyka. Mowa tu o mafii...

Daria osiągnęła to, co chciała – jest prawnym opiekunem chłopca, którego rodzice byli ściśle związani z mafią. Jednak nie tak łatwo zostawić dawne życie, dlatego kobieta nie rezygnuje z działalności narkotykowej. Tym razem decyduje się na szaleństwo razem z Kolumbią. W tym samym czasie dawna królowa mafii musi poradzić sobie w więzieniu, a następnie zmierzyć z biedą i smutną rzeczywistością już po wyjściu. Trudno w takiej sytuacji nie zdecydować się nie wykorzystanie dawnych umiejętności, lecz z pomocą dobrego przyjaciela można osiągnąć wiele. Kobiety mafii powracają do akcji. Czym tym razem zaskoczą? Czy nielegalne działalności, morderstwa i brak moralności można przegapić?

"Kobiety mafii" weszły po raz pierwszy do kin z wielkim medialnym szumem. Miał to być kolejny szokujący film reżysera "Pitbulla". Wielbiciele takich filmów musieli z radości zacierać ręce. Jednak ja nie jestem fanką takich filmów, więc nie byłam też jakoś bardzo zafascynowana. Z "Pitbullem"  w reżyserii Patryka Vegi spotkałam się tylko raz i to w dodatku na lekcji religii jakkolwiek kontrowersyjnie to brzmi. Tylko muszę przyznać, że mam trochę zamiłowanie do silnych, szokujących i bezwzględnych kobiet. Po prostu lubię ten motyw i w literaturze, i w kinematografii. Kobiety nareszcie nie są pomijane ani przedstawiane jako słabe, bezbronne istoty, które zawsze są zależne od mężczyzn. I to przeważyło szalę. Niestety na pierwszej części tej produkcji bardzo się zawiodłam i uważam ją za jeden z najgorszych filmów, jakie oglądałam. Pewnie teraz się zastanawiacie, to co skłoniło mnie do obejrzenia drugiej części. Odpowiem jednym słowem – ciekawość. 

Jedno jest pewne! W porównaniu do pierwszej części "Kobiety mafii 2" mają jakąś fabułę. Jest to naprawdę duży postęp i z tego da się coś stworzyć. Mam odczucie, że to nie jest kwestia nieodpowiedniej fabuły, czy pomysłów, bo to naprawdę przypadło mi do gustu, tylko nieodpowiedniego przedstawienia. Gdyby to wszystko wziąć, w przemyślany sposób połączyć ze sobą oraz bardziej popracować nad realizmem, wtedy film należałby do tych dobrych. Mimo to nie będę ukrywać przed Wami, że naprawdę się wciągnęłam i z zaintrygowaniem czekałam na zakończenie.

Niektóre sceny w tej produkcji były tak absurdalne i nierealne, że nawet teraz kiedy już jestem ponad miesiąc po obejrzeniu filmu, nie wierzę, że ktoś stworzył coś takiego. Na to po prostu nie ma komentarza. Miałam ochotę zatrzymać ten moment, przewinąć i obejrzeć jeszcze raz. Po czym... Zatrzymać, przewinąć, obejrzeć jeszcze raz. I podejrzewam, że tak w nieskończoność, ale na szczęście w kinie nie ma takiej opcji. Zastanawiałam się, czy te sceny były naprawdę w filmie, czy to połączenie jakiegoś złudzenia oraz chorej strony mojej wyobraźni, do której nie chciałabym się przyznawać. Warto też podkreślić, że wiele scen jest wyjątkowo brutalnych, więc ludzie o słabych nerwach raczej powinni sobie podarować oglądanie "Kobiet mafii" i podejrzewam, że wszystkich dzieł Patryka Vegi, który chyba zapomina, że ciągłe szokowanie w pewnym momencie staje się normą, a następnym etapem jest tylko nuda. Jednak żeby nie być niesprawiedliwym, to pojawiło się kilka scen robiące piorunujące i to pod tym pozytywnym względem wrażenie. Tylko szkoda, że było ich tak mało, bo byłyby fantastyczną podstawą do genialnego filmu. 

Samą Darię polubiłam od początku. Jest to bohaterka bardzo dobrze wykreowana oraz pod każdym szczegółem dopracowana. Tutaj miesza się wrażliwość z szaleństwem i okrucieństwem. Ciężko przewidzieć, do czego się posunie, ale widać też, że pragnie czegoś więcej niż życia wśród narkotyków i morderstw. W tej części pojawia się po raz pierwszy Stella, która stanowczo jest postacią z prawdziwego zdarzenia. Wielowymiarowa, uczuciowa, okrutna i dążąca do celu. Łatwo się domyślić, że w życiu zrobiła dużo złych rzeczy, ale łatwo też przejść po jej ścieżce i zrozumieć przynajmniej część jej decyzji. W innym świecie może byłaby kimś innym. I jeszcze warto zwrócić uwagę na Anię. Wytłumaczcie mi proszę, po co ona w ogóle jest w tym filmie. Żeby szokować? Żeby dodawać głupoty? Czy żeby obniżyć poziom produkcji? Po prostu nie rozumiem. Ta bohaterka jest tak bardzo żałosna, nienormalna i jeszcze przy tym katastrofalnie wykreowana, choć tak naprawdę to kreacji nie ma żadnej, że normalnie brakuje mi słów. Tutaj są tylko dwa rodzaje bohaterów – ci genialni i ci beznadziejni. Żadnego wypośrodkowania ani tym bardziej pięcia się w górę. 

Pod względem obsady to chyba się zgodzimy, że jest dość typowo jak na polski film, ale mimo to większość aktorów udowodniła, że nie bez powodu są nazywani nimi. Agnieszkę Dygant, która wcieliła się w rolę Darii, po prosu uwielbiam. Wyobraźcie sobie, że poszłam do kina, zapoznałam się z tym filmem, po czym wróciłam i obejrzałam razem ze swoim chłopakiem serial z naszych dziecięcych lat, czyli "Nianię". Gdy tak na nią patrzyłam, to zdałam sobie sprawę, że Agnieszka Dygant ma olbrzymi talent i poradzi sobie z każdą rolą. Aleksandra Grabowska (Stella) również idealnie odnalazła się w roli. Potrafiła być bardzo realistyczna i płynnie przechodzić od zastraszenia widza do całkowitego wzruszenia go. Jedną z istotnych ról odgrywa również Piotr Adamczyk, którego cenię jako aktora, ale czy on musi być dosłownie wszędzie... Mam wrażenie, że każdy polski film obsadził go w jakieś scenie. 

"Kobiety mafii 2" okazały się filmem niskiej klasy, a przy tym dość szokującym. Gdy wyszłam z kina, miałam poczucie niedosytu, gdyż mimo złych odczuć widziałam w nim potencjał, które został całkowicie zmarnowany. Pojedyncze sceny naprawdę zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie, tylko szkoda, że są to właśnie wyłącznie pojedyncze sceny. Nie żałuję, że poszłam do kina, gdyż zawsze była to jakaś rozrywka i doświadczenie życiowe. Jest to stanowczo produkcja zwalająca z fotela widza, ale w ten najbardziej negatywny sposób jaki może. Myślę, że zakończyłam swoją przygodę ostatecznie z "Kobietami mafii" oraz Patrykiem Vegą. 

12 komentarzy:

  1. Ja raczej nie będę oglądała tego filmu. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam szczerze, że ja nie lubię takich filmów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio oglądałam ,,Last minute", całkiem niezły film, uśmiałam się. A potem zobaczyłam,że to film Vegi to nieźle się zdziwiłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam raczej złe nastawienie do reżysera, ale może obejrzę ten film i troche zmienię zdanie :)

      Usuń
  4. Znam pierwszą część i nie była ona dobra, ale na odmóżdżenie w sam raz, dlatego po maratonie maturalnym planuję poznać też i ten film ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To myślę, że ten film będzie idealny :) Powodzenia! ;)

      Usuń
  5. Nie, to nie moje klimaty. Zdecydowanie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam, że to zdecydowanie nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ten typ filmu, ktory albo się uwielbia, albo właśnie wie, że zdecydowanie nie :D

      Usuń