niedziela, 18 czerwca 2017

Czarny Łabędź – reż. Darren Aronofsky


Tytuł: Czarny Łabędź

Reżyser: Darren Aronofsky

Produkcja: USA

Gatunek: Dramat

Rola główna: Natalie Portman

Czas trwania: 1 godz. 48 min.

Premiera: 21 stycznia 2011 r. (Polska), 1 września 2010 r. (świat)

Ocena: 6/10






Być idealnym – to chyba marzenie większości z ludzi. W końcu kto by nie chciał być doskonały we wszystkim albo chociaż w jednej dziedzinie? Jest się wtedy najlepszym i niepokonanym. Inni ludzie szanują cię oraz okazują respekt i może trochę strachu. Jednak tego nie osiąga się z dnia na dzień. Na to się składają lata ciężkiej pracy, łzy, porażki i olbrzymia motywacja oraz wytrwałość. Tu to są tylko słowa, a w rzeczywistości żmudna i wyczerpująca droga. Trzeba wiele poświęcić. Są osoby, które są na to gotowe, lecz czy na pewno doprowadzi ich to do wymarzonej perfekcji? 

Nina jest baletnicą, która bierze na poważnie swoją pracę. Chce osiągnąć mistrzostwo, więc codziennie wytrwale trenuje i na zawodowych treningach, i w domu. Każdy najmniejszy krok jest przećwiczony tysiące razy. Nie ma miejsca na pomyłkę. Gdy się okazuje, że zwalnia się posada primabaleriny w "Jeziorze Łabędzim", dziewczyna jest gotowa o nią walczyć. Tym bardziej że tym razem jedna osoba ma zagrać białego i czarnego łabędzia. Jest to niezwykłe wyzwanie, które w pierwszej chwili ją przerasta. Lecz na ile jest gotowa Nina, by udowodnić, że to jej należy się ta rola i przede wszystkim że podoła jej? 

Gdy po raz pierwszy spotkałam się ze wzmianką na temat tej produkcji, byłam zaciekawiona. Na tyle, że tytuł tego filmu zapadł mi w pamięci. Usłyszałam o nim ponownie po latach i właśnie wtedy zapragnęłam go obejrzeć. Nie zrobiłam tego od razu, lecz ostatecznie zapoznałam się z jego treścią i przyznam, że jestem zawiedziona. Nie wiedziałam do końca, o czym jest, ale kiedy zaczęłam oglądać, byłam zdumiona. Mimo że "Czarny Łabędź" nie podobał mi się, to jestem pod wielkim wrażeniem pomysłu. Sam motyw baletu jest bardzo rzadko spotykany w kinematografii, co dopiero w takim wykonaniu. Spodziewałam się czegoś całkowicie odmiennego, ale na początku byłam z niego zadowolona. Niestety pomysł spełzł na niczym. Dla mnie ten film miał olbrzymi potencjał, który prawie wcale nie został wykorzystany i bardzo tego żałuję. 

Na szczęście fabuła okazała się wciągająca. Chciałam dowiedzieć się, do czego prowadzi zachowanie Niny. Początkowo nie rozumiałam, o co jej chodzi. Dopiero z czasem zdałam sobie sprawę, co kieruje nią, dzięki czemu historia stała się bardziej przejrzysta. Choć do ostatnich chwil można było trochę się w niej pogubić. Nie nudziłam się, mimo że perspektywa baletnicy bardzo często mnie irytowała, co raczej zniechęcało mnie do dalszego oglądania. Ale tak bardzo chciałam się dowiedzieć, jakie będą konsekwencje tych wszystkich zdarzeń. I gdy się dowiedziałam, byłam bardzo zawiedziona. Pewnie ten fakt sprawił, że byłam rozgoryczona po filmie i ostatecznie wyciągnęłam z niego negatywnie na mnie wpływające wnioski. 

Na plakacie produkcji widzimy tajemniczą, piękną i okrutną postać. Mało kto mógłby przejść przy takiej kobiecie obojętnie. Dlatego właśnie dużo oczekiwałam od głównej bohaterki. Chciałam to w niej zobaczyć – tę wściekłość, pewność siebie i wrażliwość na muzykę. Nie doczekałam się tego, a mniemana przemiana wewnętrzna była w ogóle niewidoczna. Nina okazała się mało wyrazista i dość przewidująca. Jej przeciwieństwem była Lily – niespójna, nieokrzesana i pełna uczucia. Właśnie takie postacie przyciągają moją uwagę, więc to jej losy najbardziej śledziłam ze wszystkich. Zresztą tak naprawdę to bohaterów nie było za dużo i to wpływało negatywnie na fabułą. Większa różnorodność charakterów ubarwiłaby opowieść.

Tematyka, która jest poruszona w "Czarnym Łabędziu" jest niezwykle istotna i najczęściej pomijana. W życiu częściowo chodzi o to, żeby się starać, dążyć do doskonałości i osiągnąć sukces. I właśnie to się wpaja ludziom, lecz nikt nie myśli, co się stanie, gdy ktoś weźmie to zbyt dosłownie. Będzie zbyt wytrwały i nie będzie znał granic. Konsekwencje mogą być przerażające. Film daje wiele do myślenia.

Nie wiem czemu, ale bardzo nie lubię Natalie Portman. Jak patrzę na filmy z nią, choć zbyt dużo nie oglądałam ich, to mam wrażenie, że uroda zastępuje talent. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób ceni tę aktorkę, ale dla mnie nie umie wejść w rolę. Ma jedną maskę, której w ogóle nie zmienia, przez co produkcje z nią są złudnie podobne. Jedynie wyróżniła się Mila Kunic, grająca Lily. Myślę, że moją sympatię do bohaterki, zawdzięczam właśnie tej aktorce. Ukazała ona jej ekspresje oraz determinację. 

Nie żałuję, że obejrzałam "Czarnego Łabędzie", mimo że ten film w ogóle nie przypadł mi do gustu. Mam teraz własną opinię, ale również pytanie kołaczące się w głowie – co ludzie widzą w nim? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami. 

4 komentarze:

  1. Oglądałam - film średnio mi się podobał, ale ogólny zarys nie był zły :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Natalie Portman lubię od czasów Leona zawodowca. Nie oglądałem i właśnie nabieram ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdy za pierwszym razem obejrzałam ten film, myślałam podobnie do Ciebie, jednak po latch znowu do niego powróciłam i okazało się, ze dorosłam do niektórych spraw, ponadto wiele przeżyłam i podobnie jak głowna bohaterka dążyłam do perfekcji, więc jestem w stanie się z nia teraz utożsamiać, więc i być może z tych powodów film kilka lat temu wywarł na mnie pioronujące wrażenie. Nie doceniałam Natalie Portman dopóki nie obejrzałam pewnego filmu z nią i nie mówię tu o "Leonie Zawodowcu". Musze jednak przyznac Ci rację, ze aktorka nie dała z siebie wszystkiego i moim zdaniem głowna bohaterka powinna być bardziej wyraźista przez co jej dramat byłby jeszcze bardziej katastroficzny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten film ma grono zagorzałych fanów, ale i wiele przeciwników. Ja osobiście jeszcze się z nim nie zapoznałam, ale na razie nie zamierzam tego zrobić.

    OdpowiedzUsuń