środa, 14 czerwca 2017

Galerianki – reż. Katarzyna Rosłaniec


Tytuł: Galerianki

Reżyser: Katarzyna Posłaniec

Produkcja: Polska

Gatunek: Dramat

Rola główna: Anna Karczmarczyk 

Czas trwania: 1 godz. 17 min.

Premiera: 25 września 2009 r. (Polska), 13 września 2009 r. (świat)

Ocena: 7.5/10






Życie nastolatków nie jest takie piękne, jak się wydaje. Niektóre młode osoby mają wszystko – kochających rodziców, inteligencję, przyjaciół i pieniądze. Lecz nie wszystkie... Jest wiele uczniów, którzy przeżywają w domu piekło, nie mają co jeść lub są nie akceptowani przesz rówieśników, co prowadzi do znęcania się psychicznego i fizycznego. Takie sytuacje mogą mieć wpływ na całe życie. Dlatego trzeba sobie jakoś z tym radzić, tylko często to radzenie prowadzi do jeszcze gorszych wydarzeń.

Ala jest uczennicą gimnazjum. Jest nieśmiała i jeszcze dość dziecinna na swój wiek. Z zafascynowaniem obserwuje swoje koleżanki z klasy, które zawsze są wymalowane, ubrane w markowe ciuchy i pewne siebie. Dla nich liczy się tylko wygląd i pieniądze. Pewnego dnia Ala pomaga jednej z dziewczyn. Odtąd zaczyna spędzać z nimi czas. Przywódczyni paczki – Milena tłumaczy jej, skąd biorą pieniądze, a raczej drogie rzeczy. Wtedy okazuje się, że nastolatki spędzają czas w galeriach handlowych, gdzie znajdują mężczyzn, z którymi za upominki uprawiają seks. Czy Ala do nich dołączy? Ile można zrobić dla drogich rzeczy i ucieczki od prawdziwej rzeczywistości?

Minęło wiele lat, odkąd ten film wszedł do kin, lecz ja dopiero teraz postanowiłam się z nim zapoznać. Słyszałam najróżniejsze opinie o "Galeriankach", więc stwierdziłam, że najwyższa pora wyrobić sobie własną. I należę do tych osób, na których produkcja zrobiła olbrzymie wrażenie. Nie jest to jakoś wyjątkowo dobry film ani pod względem technicznym, ani fabularnym, ale problematyka jest wręcz przerażająca.

Pierwsze co mnie od razu na początku uderzyło, to fakt, że przecież takie rzeczy się zdarzają. Na szczęście nigdy nie byłam świadkiem takich sytuacji, ani nie znałam osoby, która w taki sposób wykorzystywałaby swoje ciała (przynajmniej o tym nie wiem), więc dla mnie jest to niewyobrażalne. Ale "Galerianki" nie powstały wyłącznie na bazie czyjeś wyobraźni, tylko opierają się na prawdziwych zdarzeniach. To jest konkretny problem i tak naprawdę o tym przecież raczej się nie mówi. To nie jest temat poruszany na co dzień, a tak samo istoty jak narkotyki czy alkohol. 

Fabuła jest bardzo szkicowa, więc pewnie dlatego wiele osób ocenia ten film negatywnie. W tym przypadku mnie akurat to nie raziło. To nie miała być historia pełna zwrotów akcji, tylko zwrócenie uwagi na pewien problem. I ta produkcja właśnie to robi. Opowieść rozwija się powoli. Od nudnych początkowych scen do szokującego rozwinięcia akcji. Gdy zaczęłam oglądać, byłam przekonana, że to będzie coś słabego, ale końcówka zrobiła na mnie takie wrażenie, że na długo zapadnie mi w pamięć. 

Bohaterowie okazali się bardzo wyraziści i różnorodni. Jest to duży plus, tym bardziej że często ich osobowości zahaczały o karykaturalność, co spotęgowało moje odczucia. To była smutna prawda o nich. Nie przywiązałam się do nikogo. Byli to dla mnie obcy ludzie i właśnie tacy mieli być. Bo to nie jest opowieść o kimś konkretnym. Takie samo rozżalenie wywołała we mnie każda postać. Było mi ich tak bardzo szkoda, ale zarazem zdawałam sobie sprawę, że są sami sobie winni, choć ich sytuacja najczęściej była trudna, czego wynikiem były okrutne zachowania. 

Podziwiam grę aktorską Anny Karczmarczyk, która perfekcyjnie poradziła sobie z tym zadaniem. Potrafiła zagrać niewinną i nieśmiałą dziewczynkę, ale zarazem pewną siebie i okrutną kobietę. Nie każdy aktor umiałby tak zagrać. Poza tym byłam pod wrażeniem obsady. Pojawiło się tam wiele znanych nazwisk aktorów, których bardzo cenię. Np. Artur Barciś czy Izabela Kuna. 

"Galerianki" są naprawdę mocnym filmem, o którym pamięta się jeszcze długo po obejrzeniu. Nie jest to głupiutka historyjka o bandzie nastolatek, tylko przerażająca opowieść o dojrzewających ludziach, którzy nie mogą sobie poradzić z problemami w domach rodzinnych oraz brakiem akceptacji. Jest to uderzająca produkcja. 

6 komentarzy:

  1. Też obejrzałam ten film całkiem niedawno. Dający do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam ten film dawno temu,już nawet tego nie pamiętam. Ale chyba sobie go jeszcze dziś powtórzę. Świetna recenzja :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się być trochę zbyt przesadzony, ale nie zmienia to faktu, że daje do myślenia i wyróznia się na tle kiepskich polskich produkcji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie rozczarował ten film, wynudziłam się na nim ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Według mnie film mimo, iż porusza ważną tematykę, jest niewarty obejrzenia. Sytuacje wydawały mi się tak przerysowane, że aż śmieszne. Ogólnie uważam, że potencjał tej produkcji był mocno zmarnowany...

    OdpowiedzUsuń