piątek, 7 listopada 2014

Poza Czasem

''Poza Czasem'' 
Alexandra Monir

''Kiedy rodzinę Michele Windsor dotyka tragedia, dziewczyna zmuszona jest przeprowadzić się z Los Angeles do Nowego Jorku, gdzie mieszkają jej bogaci i arystokratyczni dziadkowie, których nie poznała nigdy wcześniej. W ich starym, pełnym rodzinnych sekretów domu przy Fifth Avenue, Michele odkrywa największą tajemnicę: dziennik jednej z jej przodkiń, który ma niesamowitą moc: przenosi ją w czasie do 1910 roku, kiedy to został napisany. Tam, na wytwornym balu maskowym, Michele poznaje młodego mężczyznę o intensywnie niebieskich oczach, który przez całe życie nawiedzał ją w snach. Zakochuje się w nim i rozpoczyna romans nie z tego świata.''

Odwiedź niesamowity świat magii.
Pozwól odkryć się Czasu i zatańcz z nim magiczną balladę.
Pozwól, by zajrzał w głąb Twej duszy. 
Pomóż mu odnaleźć swe wcześniejsze wcielenie.


Zagłąb się w świecie pełnym tajemnic, gdzie Czas pełni główną rolę w międzynarodowym spisku. Gdzie marzenia się spełniają, ale zazwyczaj w dość szaleńczy sposób. Gdzie miłość nie zna granic czasu. Gdzie każdy człowiek niesie w sobie coś wyjątkowego i zachwycającego. Gdzie mimo nędzy oraz masy śmierci świat jest szczęśliwy, zachwycając swymi kolorami.
Bla, bla, bla, bla .... czy to nie brzmi jak tandetnie, współczesne reklamy różnorodnych marek, sieci ? Czy to nie jest nierealistyczne ? Lub odpychające ? Zapewne gdybym wcześniej przeczytała coś tak bardzo banalnego nawet bym na książkę nie zerknęła.


Michaele to nastolatka o typowych problemach młodzieży. Ah, właśnie utraciłam miłość swego życia. Ah, czy ta sukienka mnie nie pogrubia ? Ah, ostatnio śni mi się tak bardzo seksowny chłopak, że w rzeczywistości od razu bym się do niego 'dorwała'. Dylematy bohaterki nie mają końca. W pewnym momencie przestawiają się wyłącznie na problemy sercowe, gdy ( jak wiadomo ) bohaterka nie może się zdecydować czy zawrzeć 'poważny' związek z superprzystojniakiem z XX wieku. To dość irytujące. Zwłaszcza gdy takie słowa wypadają z ust siedemnastolatki. Pod tym względem inni bohaterowie wcale nie są odpowiedzialniejsi. Nawet kilkuset letni mężczyzna, a nawet kobieta nie jest w stanie pozbyć się tak bardzo żałosnych problemów. Ale o dziwo nie odnajdziemy tu trójkącika. W przeciwieństwie do 2 części. Ale o niej napiszę następnym razem.

Podróże w czasie to wcale nie taki pospolity wymysł, chociaż i nie oryginalny, ale a to bardzo wymagający. By móc zagłębić się w tym pomyśle trzeba posiadać niemałą wiedzę na temat wcześniejszych czasów, co i tak nie jest najważniejsze.
Najważniejszy jest klimat.
Klimat, klimat, klimat.
By zbudować klimat panujący w czasach XX, XIX, XVIII, czy dowolnego wieku należy po prostu posiadać tą niesamowitą zdolność. Czy Pani Aleksandra takową posiada ? A właśnie nie jestem pewna. Z jednej strony niemal bardzo dobrze poradziła sobie ze zbudowaniem świata wojen światowych, a z drugiej w ogóle nie ujęła czytelnika tą strukturą. Naprawdę trudno jest ocenić taką wymagającą pracę. Nie powiem, mogłoby być lepiej, ale powieść nie musi być idealna, by przyciągać czytelników. Jednak i tak  powyższy przykład działa na jej niekorzyść.

W takim razie co jest jej plusem ? Właściwie nie mam pojęcia. Jedynie pomysł, z którym nie możemy spotkać się tak często. I muzyka. Muzyka towarzysząca nam na każdej stronie książki. Doświadczenie magiczne i zniewalające. Coś niesamowitego. Naprawdę szkoda, że zostało to przytłoczone mnóstwem wad.

Książka jest baaardzo trudna do ocenienia. Jak już pisałam wszystko jest tak banalne, a w tym tak urzekające. Polecam jedynie osobą, które nie mogą się zdecydować, czy przeczytać to, czy Czerwień Rubinu. Mogę przyznać, że Poza Czasem jest o wiele bardziej wciągające niż wymieniona wcześniej powieść. ;)

(Mam nadzieję, że recenzja nie była dość irytująca. Odrodziły się we mnie uczucia, które towarzyszyły mi w trakcie czytania książki i nie mogłam powstrzymać się przed jej skrytykowaniem.)

PS Mam również nadzieję, że nikogo nie uraziłam. :) 

Ocena:
4/10

12 komentarzy:

  1. Hmm, a mi się książka podobała... Może to była kwestia dnia, może po prostu gustu. Ja poczułam ten klimat ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam. Książka tak średno mi się podobała. Miałam duże wymagania względem treści ")

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja sobie definitywnie odpuszczę tę serię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja książki nie czytałam, więc trudno mi się wypowiedzieć, ale kojarzy mi się po prostu z tanią młodzieżówką, po którą nie warto sięgać, a Ty utwierdziłaś mnie w tym przekonaniu. W wyrażaniu swojego zdania nie ma nic złego, nie sądze, zebys kogos uraziła. Każda książka ma tylu zwolenników, ilu przeciwników ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy pomysł na fabułę (podróże w czasie... nie czytałam jeszcze czegoś takiego), no i zaciekawiłaś mnie tą muzyką :D Może na razie sobie odpuszczę ale kiedyś zajrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ocena nie nakłania mnie do przeczytania,nie będę marnować czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie, nie... Niby przeprosiłam się z literaturą młodzieżową, ale nie na tyle, by w spokoju zmierzyć się z tym tytułem. xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta książka czeka u mnie na półce do przeczytania, a, że wydałam na nią tylko 10 złotych, to nie żałuję :) Ocena trochę (bardzo) słaba. Napisałaś, że jest bardziej wciągająca niż "Czerwień Rubinu", ale mnie Trylogia Czasu tak pochłonęła, że skończyłam ją czytać w 2 dni. Recenzja ogólnie jest bardzo dobra :)

    Pozdrawiam,
    Alpaka

    OdpowiedzUsuń
  9. A miałam na nią taką dużą ochotę. Teraz nie jestem pewna czy ją przeczytać. Przemyślę to jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny post. Piękny, rzeczowy blog.
    Jestem blogerem modowym, ale na moim blogu pojawił się post o książce.
    Szczególnie zależy mi na komentarzu kogoś takiego jak ty - z doświadczeniem.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie. ~ http://gabriel-data.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam ochotę na tą książkę, ale po Twojej recenzji jakoś mi się odechciało... Odpuszczę sobie.

    OdpowiedzUsuń