wtorek, 5 sierpnia 2014

Jak Chłopczyk łapał Dużą Rybę


Tytuł: "Jak Chłopczyk łapał Dużą Rybę"

Autor: Grzegorz Mynarczuk

Ocena: 8/10



















Pewien chłopczyk poszedł na ryby. Nałożył robaczka i cierpliwie czekał, aż jakaś ryba się złapie. Z czasem złapała się ryba, ale nie taka zwyczajna... Na wędkę złapała się Duża Ryba! Jednak była silniejsza od chłopca, a nawet od jego taty! Jakimi sposobami chłopczyk próbował złapać Dużą Rybę? Czy mu się to udało? 

Minęło dużo czasu, odkąd czytałam książki dla dzieci. Mimo to pamiętam dobrze te książki. Właśnie wtedy zaczęła się moja przygoda z czytaniem. Gdyby nie te małe, kolorowe książeczki, które zawsze były pełne pięknych ilustracji, wątpię czy teraz byłabym takim "książkoholikiem". Muszę przyznać, że miałam pewne obawy przed rozpoczęciem czytania tego opowiadania. Nie wiedziałam, czy nadal jestem w stanie spojrzeć na świat jak dziecko. Niepotrzebnie się martwiłam.
Książka jest naprawdę wciągająca. Byłam niezmiernie ciekawa, czy uda się złapać chłopczykowi rybę, a jak tak to w jaki sposób. Zdziwiło mnie to bardzo, ponieważ bardziej obchodził mnie los tego chłopca w tej krótkiej książeczce, niż los niektórych bohaterów w obszernych powieściach. Na początku trochę raziły mnie krótkie zdanie, jednak to właśnie one sprawiły, że powtórnie mogłam spojrzeć na świat jako dziecko - przez różowe okulary. 

Poza tym trzeba przyznać, że słownictwo jest wyjątkowo dobrze dobrane. Są to proste słowa zamieszczone w krótkich zdaniach. Książeczka jest jak najbardziej do zrozumienia dla małego dziecka, a przy tym może nauczyć nowych słów i zwyczajów związanych z wędkowaniem. W dzisiejszym, współczesnym świecie nie każde dziecko ma szansę na dokładne poznanie natury. Ta historia może przekazać wiele ciekawych informacji. Może nawet dziecko namówi swoich rodziców, by pojechali z nim nad wodę... Jestem również przekonana, że małe dzieci po przeczytaniu opowiadania na pewno będą chciały zjeść rybę. Niejeden rodzic boryka się z problemem niejedzenia ryb u swoich dzieci. 

Nie mogę też pominąć faktu, że książka jest bardzo ładnie wydana. Ma twardą oprawę, którą raczej trudno jest podrzeć. Pies na pewno jej nie zje. Poza tym strony są białe, co bardzo sobie cenię w tego typu książkach. Natomiast czcionka jest idealnie dobrana. Dziecko, które dopiero zaczyna swoją przygodę z czytaniem, nie będzie miało problemu z jej rozszyfrowaniem. A teraz najważniejsza rzecz dla maluchów. Książeczka zawiera wiele ciekawych ilustracji. Wykonała je Kamila Stankiewicz, nadając książce wiele kolorów.

Książkę polecam naprawdę każdemu, kto ma w swoim domu małe dzieci. Jeśli jesteście już rodzicami lub odwiedzacie swoją ciocię, gdzie zawsze w domu biega cała gromadka maluchów, ta książeczka jest naprawdę idealna, by uspokoić małe diabełki. A przy tym sami możecie się dobrze przy niej bawić. Jest naprawdę kilka zabawnych momentów.   


Za możliwość spojrzenia na świat oczami dziecka bardzo dziękuję autorowi - Grzegorzowi Mynarczukowi oraz wydawnictwu Novae Res   



6 komentarzy:

  1. Nie spodziewałabym się po takiej książce wciągającej fabuły.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z bajek dla dzieci już wyrosłam, ale ta wydaje się być całkiem niezła ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie już za późno na bajki ;) Ale jako dobra ciocia mogę poczytać :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam w domu żadnych maluchów, ale książeczka śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodam ją do lity prezentów dla młodszej kuzynki :)

    OdpowiedzUsuń