wtorek, 30 maja 2023

To nie jest kraj dla słabych magów – Katarzyna Wierzbicka

 

Tytuł: To nie jest kraj dla słabych magów

Autor: Katarzyna Wierzbicka 

Cykl: Między światami

Tom: II

Kategoria: Fantasty

Wydawnictwo: Spisek Pisarzy 

Liczba stron: 462

Ocena: 6/10






Co byście powiedzieli na to, że świat wygląda całkowicie inaczej niż dotychczas myśleliście? Jednego dnia jest wszystko takie, jakie znamy. Nic w ogóle nie sprawia, że zastanawiamy się nad naszym istnieniem i istnieniem innych osób. Aż jedna informacja, jedna audycja telewizyjna sprawia, że wszystko obraca się o sto osiemdziesiąt stopni, a my dowiadujemy się, że tak naprawdę żyliśmy w całkowicie odmiennym świecie. Tylko różni ktosie zadbali o to, żebyśmy zbyt dużo nie widzieli, a nawet żeby w naszej głowie nie pojawił się jakieś domysły. To by było całkowicie szalone, prawda? 

Agata musi się zmierzyć z ostatnimi wydarzeniami. Istnienie Iskier, demonów i ogólnie magii zostało ujawnione i teraz podwaliny całego świata legły, muszą zostać zmienione. Jednak Agata zbyt dużo przeżyła, zbyt wiele widziała i zbyt wielką stratę poniosła, by patrzeć na to z tej perspektywy. Musi zebrać siły w sobie i motywację, by zmierzyć się z własnym smutkiem, niezrozumieniem i żałobą. Lecz czy dostanie na to szansę? Czy dostanie na to czas? Czy może właśnie świat idzie tak bardzo do przodu, że i Agata nie może sobie pozwolić na stanie w miejscu? I przede wszystkim jak ten świat teraz wygląda, gdy magia jest codziennością? 

Zdecydowałam się przeczytać drugi tom "Między światami", ponieważ dobrze wspominam pierwszy, czyli "Tajne przez magiczne". To była dla mnie ciekawa przygoda, która ukazywała mi troszkę inny rodzaj fantastyki. Dała też niesamowitą rozrywkę. Jak mogłam nie sięgnąć po kolejną część? Rozumiało się to samo przez się. Ale czy było warto? Tak, było warto, ale tutaj właśnie się pojawia sporo osławionego ale. 

Tak jak napisałam – dla mnie to troszkę inny rodzaj fantastyki niż zazwyczaj czytam. W tej chwili odnajduję się przede wszystkim w high fantasy, a tutaj dostałam dość rozbudowany świat fantastyki, ale też naszą rzeczywistość i sporo dowcipu. Ma to swoje zalety, jednak w moim odczuciu tworzy pewne niedopracowanie. Bo "To nie jest kraj dla słabych magów" i ogólnie cała seria mają olbrzymi potencjał na coś epickiego. Nie jest on wykorzystany i mimo wielu zalet to mnie boli, więc ta gorycz gdzieś psuje mi odbiór i zasłania wiele pozytywnych aspektów. 

Styl jest łatwy w odbiorze, co dało mi możliwość zrelaksowania się, odpoczynku i nie ma co tutaj ukrywać – momentalnie wciągnęłam się w lekturę. Wielokrotnie wyróżnia się poczuciem humoru, różnymi rodzajami dowcipu i takim łatwym, pozytywnym spojrzeniem na niektóre aspekty. Ma to w sobie coś odświeżającego i dającego możliwość oderwania się od trudnej rzeczywistości. 

Sama fabuła wywołuje we mnie ambiwalentne odczucia. Niektóre fragmenty niezwykle mnie wciągnęły i w ogóle nie czułam upływu czasu, gdy czytałam. Były niesamowicie dobrze stworzone i dopracowane, tworząc ten wspomniany potencjał. Wyróżniały się kreatywnością, wnikliwym spojrzeniem na ludzkie życie i społeczne problemy. Zarazem należały do dopracowanych zabiegów literackich, w tym mocno charakterystycznych właśnie dla high fantasy. Te części są dla mnie wartościowe i całym sercem je doceniam. Niestety jest wiele motywów, wątków, które istnieją po tym, by istnieć. Mogłoby ich nie być, ale najlepiej by było, gdyby zostały rozbudowane i dopracowane tak jak pozostałe. W tym momencie powstałaby powieść, która całkowicie spełniłaby moje oczekiwania. 

W "To nie jest kraj dla słabych magów" istnieje jeden z moich ulubionych motywów, czyli zatarcie tej oczywistej granicy między dobrem a złem. Autorka za pomocą bohaterów ukazuje, że nie istnieje czarne albo białe, są tylko odcienie pomiędzy. Od różnych cech charakteru, od różnych sytuacji i różnych intencji zależy działanie i podejmowanie decyzji. Nie da się ich jednoznacznie ocenić. Poza tym pisarka za pomocą magicznych metafor ukazuje problemy społeczne, jak chociażby podziały społeczne, brak tolerancji i akceptacji, brak zrozumienia zmian i tego, co nieznane. To również wyjątkowo istotny aspekt całości. 

Moje oczekiwania po części zostały spełnione, ale nie można zapomnieć, że istnieje we mnie ta gorycz niewykorzystanego do końca potencjału. Pisarka ma wyobraźnię, ma umiejętności – czemu nie iść krok dalej? Choć też mam tę świadomość, że ten widziany i tak wielokrotnie przeze mnie wspominany potencjał wynika z moim indywidualnych preferencji. Jednak jeśli czytaliście pierwszy tom lub lubicie się odprężyć przy lekkiej fantastyce, to stanowczo powieść dla Was. 

sobota, 27 maja 2023

Dorośli wychowani w rodzinach z problemem alkoholowym – Kara Lissy

 

Tytuł: Dorośli wychowani w rodzinach z problemem alkoholowym

Autor: Kara Lissy

Kategoria: Literatura naukowa

Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne

Liczba stron: 168

Ocena:  7/10







Obecnie wiele osób ma problem związany z nadużywaniem alkoholu. Najczęściej przekształca się on w uzależnienie od alkoholu, które jest chorobą i niesie za sobą szereg najróżniejszych trudności. Takie uzależnienie zaczyna wpływać na wiele aspektów życia: zaczyna się od społecznych trudności, zdrowotnych, następnie w pracy, a później jest bardzo trudno wrócić do abstynencji. Wiele rodzin musi sobie radzić z takim problemem. Niestabilność w rodzinie, problemy finansowe, agresja, przemoc i osamotnienie – między innymi to przeżywają dzieci, partnerzy i inni bliscy osoby uzależnionej. Nawet jeśli uda się wyrwać z takiego środowiska lub problem zostanie pokonany, to konsekwencje pozostają. Jak sobie z nimi poradzić? Jak w ogóle one się objawiają? Takich pytań może być wiele. 

Zdecydowałam się na przeczytanie tej książki, ponieważ w mojej pracy często spotykam się z dziećmi, które są wychowywane w takiej atmosferze. Niestety często dowiaduję się, że jest to schemat kolejnego pokolenia. I rodzice albo sami są uzależnieni od alkoholu, albo niosą ciężar własnych przeżyć. To wszystko mnie przygnębia, ale zarazem czuję silną potrzebę odnalezienia najbardziej skutecznych sposobów pomocy tym osobom. Liczyłam, że ta książka da mi pewne rozwiązania i pozwoli pogłębić wiedzę. Czy tak w rzeczywistości było?

Cieszę się, że książka wyróżnia się łatwością odbioru. Mam wrażenie, że odchodzimy już od ery wyłącznie naukowego słownictwa zrozumiałego tylko przez specjalistów. Pojawia się wiele pozycji, w tym właśnie "Dorośli wychowani w rodzinach z problemem alkoholowym", które będą zrozumiałe dla większości osób. Dzięki temu właśnie i laik będzie mógł zdobyć nową wiedzę, poszerzyć horyzonty lub uświadomić sobie pewne trudności. Jeśli nawet pojawiają się jakieś trudniejsze słowa, teorie lub inny rodzaj informacji niezrozumiałych dla niespecjalistów, to autorka zadbała o to, by wytłumaczyć te aspekty w sposób przystępny. A przynajmniej ja mam takie poczucie. 

W książce pojawia się teoria, ale jest ona optymalna. Pojawiają się te informacje, które są konieczne, by zrozumieć całość i spojrzeć na niektóre elementy z innej perspektywy. Zarazem nie jest to nudny podręcznik, który przedstawia wszystko teoretycznie, a zapomina, że jednak mimo wszystko życie wymaga praktycznych aspektów. Dzięki temu mam wrażenie, że ta pozycja nie jest obciążająca stylistycznie i treściowo, a przede wszystkim nie jest uciążliwa. 

Pojawia się tu wiele bardzo konkretnych przykładów. Czytelnik może zapoznać się z całą gamą różnych osobowości i różnych sytuacji. Sprawia to, że problem staje się bardziej realny i właśnie bardziej konkretny. To już nie jest jakaś odległa opowieść, tylko opowieść innych osób, które gdzieś tam na świecie naprawdę żyją i naprawdę coś takiego przeżyły. Dla mnie to wyjątkowo wartościowy element książki. Tym bardziej że wiele osób wśród tych historii być może odnajdzie samego siebie, pozwoli sobie na utożsamienie i dzięki temu zrozumie, że nie jest odosobniony w swoich przeżyciach. Gdzieś tam są ludzie o podobnych doświadczeniach i podobnie odczuwają je. Zarazem w treści da się odczuć, że każdy jest wyjątkowy i każdy ma prawo inaczej się zachować – nawet w bardzo podobnych sytuacjach. 

Poza tym w tym podręczniku można odnaleźć szereg najróżniejszych ćwiczeń. Można je wykonywać samodzielnie w książce, w jakimś notesie, ale można też razem z kimś bliskim, z psychologiem. Dowolność jest olbrzymia. A ja jako psycholog odnajduję narzędzie do pracy, które pomaga mi pracować z ludźmi, którzy mają właśnie taką historię za sobą. Jest to też dla mnie inspiracja w przypadku innych trudności występujących u moich pacjentów. 

"Dorośli wychowani w rodzinach z problemem alkoholowym" to książka pozwalająca odnaleźć samego siebie i otworzyć się na nową perspektywę. Mam poczucie, że dla niektórych może być to olbrzymi krok do przodu, który prowadzi ku konstruktywnej zmianie. Dlatego polecam psychologom, psychoterapeutom, ale przede wszystkim osobom o takich doświadczeniach. 

Współpraca recenzencka z Gdańskim Wydawnictwem Psychologicznym

poniedziałek, 22 maja 2023

Mity nordyckie - Mateusz K. Sawczyn

 

Tytuł: Mity nordyckie

Autor: Mateusz K. Sawczyn

Kategoria: Mitologia 

Wydawnictwo: SBM

Liczba stron: 368

Ocena: 8/10








Gdy trafiam na mitologię, pojawia się w mojej głowie refleksja na temat wiary i jej potęgi. Odkąd pamiętam, mitologia czy to grecka, rzymska, egipska i inne które poznałam, wydawała mi się dość śmieszna. A raczej śmieszne, że kiedyś ludzie w to wierzyli. Jednak jak zaczynam się wgłębiać w tę tematykę, to zdaję sobie sprawę, że to coś więcej niż specyficzne opowieści. Wtedy pojawia się też myśl, że teraz też jest wiele religii, wiele wierzeń i ona opierają się na swoich własnych historiach, w które mocno wierzymy. Wtedy to wszystko jest fascynujące i przede wszystkim przestaje być śmieszne, staje się niesamowite i godne uwagi. Między innymi właśnie dlatego czuję mocne przyciąganie do najróżniejszych mitologii – od formy bardziej naukowej, po formę fabularną. Tym razem przyszedł czas na powtórzenie mitologii nordyckiej. 

Bardzo się cieszę, że zostały wydane "Mity nordyckie" Mateusza Sawczyna. Dotychczas moja wiedza o nich pochodziła od Gaimana, a jednak jest dość mocno fabularyzowana oraz z popkultury. Brakowało mi czegoś takiego jak dzieło słynnego Parandowskiego. Ta książka jest odpowiedzią na tę moją potrzebę. Czemu?

Może zaczynając moją standardową konstrukcją, zacznę od stylu pisania. Jest on niezmiernie trudny i jakkolwiek paradoksalnie to brzmi – właśnie tego oczekiwałam. To już nie jest bajka dla dzieci, przystępna historia o bohaterów, tylko dość konkretne tekst i wierzenia. Nie jest to forma naukowa, gdzie tylko specjaliści zrozumieją o co chodzi, jednak nie jest to też forma zrozumiała dla każdego. Wymaga przede wszystkim olbrzymiego skupienia przy czytaniu i łączenia faktów. Dla mnie okazało się to dość skomplikowane, ale też dawało olbrzymią satysfakcję i tak naprawdę to początki były najtrudniejsze. W kolejnych etapach odnajdywałam się o wiele lepiej. Lecz główną trudnością okazały się nazwy własne. Te wszystkie imiona, nazwy miejsc, to dla mnie stanowczo za dużo. W ogóle nie mam pamięci nawet do polskich imion. Na szczęście na wklejce książki znajduje się mapa i drzewo genealogiczne. To było zbawieniem. 

Same treści są niezwykle fascynujące. Oczywiście to kwestia gustu czytelniczego i zainteresowań. Dla osób nie posiadających takiej pasji, byłaby to wyjątkowo ciężka książka. Niemniej jak dla mnie jest to właśnie książka, która przedstawia treści w sposób konkretny i odrywa się od jakiś schematycznych, popkulturowych wyobrażeń. Gdy czytałam, miałam poczucie, że tworzył to specjalista i to właśnie była dla mnie wyjątkowo wartościowe. Nie mam wiedzy, by zweryfikować te treści, ale przede wszystkim nie mam takiej potrzeby, bo miałam poczucie, że ufam autorowi. W ogóle jestem pod wrażeniem tego, jak wiele pracy wymaga stworzenie tego typu pozycji. Przecież to bez wątpienia wiele lat pracy, poszukiwań, tłumaczeń i też rozbudowana umiejętność łączenia faktów. 

Jak sami czytacie, jestem pod olbrzymi wrażeniem "Mitów nordyckich" w wydaniu Mateusza Sawczyka. Czuję się dumna, że przeczytałam tę pozycję i pogłębiłam swoją wiedzę. Jeśli interesuje Was mitologia, to naprawdę myślę, że to fantastyczny wybór, który przyniesie ze sobą wiedzę, ale też rozrywkę poprzez piękno tych opowieści, 

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl

środa, 29 marca 2023

Autystyczny świat Tymka – Ewa Czajka

 

Tytuł: Autystyczny świat Tymka

Autor: Ewa Czajka

Kategoria: Literatura dziecięca

Wydawnictwo: Novae Res

Liczba stron: 136

Ocena: 7/10








Mam poczucie, że w ostatnich latach zaczyna częściej pojawiać się temat spektrum autyzmu. Ze swoich lat dzieciństwa nie pamiętam, żeby ten temat jakkolwiek pojawiał się gdzieś. Nie mam wiedzy, czy miałam wcześniej styczność z osobami ze spektrum autyzmu. Pojawiają się takie luki. Na ile są to luki podyktowane niewiedzą, a na ile milczeniem? Dlatego cieszę się, że teraz coraz więcej mówi się o zaburzeniach psychicznych, rozwojowych i neurorozwojowych. Ta wiedza jest nam potrzebna, ponieważ pozwoli rozumieć lepiej innych ludzi, samych siebie i dostosować zachowania do najróżniejszych sytuacji. 

Te przemyślenia pojawiły się wraz z książką "Autystyczny świat Tymka". Zdecydowałam się przeczytać, a następnie zrecenzować tę powieść, gdyż mam poczucie, że to kolejny krok do zrozumienia, akceptacji i wsparcia. Tym bardziej że wiele rodziców, którzy dowiadują się, że ich dziecko jest w spektrum autyzmu, nie ma w ogóle pojęcia, co to znaczy i jak sobie z tym radzić. Pojawia się zdziwienie, panika, cierpienie. Ale dzięki takim książkom jak ta, to podejście przynajmniej u niektórych osób można zmienić. Wprowadzić je w świat spektrum, w prosty sposób wytłumaczyć, jak bardzo szerokie jest, czym się charakteryzuje i jak wspierać swoje dziecko. 

Sama książka jest napisana wyjątkowo prostym, dziecięcym językiem, co idealnie pasuje do koncepcji tej opowieści. "Autystyczny świat Tymka" to... dosłownie autystyczny świat Tymka, czyli ukazanie świata oczami małego dziecka, które nie rozumie wiele sytuacji ze swojego życia. Część z tego jest jak najbardziej utrzymujące się w normie, jest rozwojowe, ale część zachowań wynika ze specyficznej budowy mózgu. Niesie to za sobą pewną odmienność, która może przynieść wiele cierpienia i trudności, ale za tą odmiennością idą też wspaniałe cechy charakteru i ta książka pokazuje, że tak naprawdę to one dominują i pokazanie, jak istotną funkcję i przy tym niesamowitą odgrywają, pozwala spojrzeć na całe spektrum z całkowicie innej perspektywy. 

Autorka przedstawia bardzo konkretne sytuacje. I według mojej opinii robi genialną rzeczy, gdyż nie udaje, że to nie jest trudne. Bo nie oszukujmy się – nasz świat w niektórych aspektach jest okrutny, więc jakiekolwiek odstępstwa od normy niekoniecznie są akceptowane i zrozumiałe. To smutne, ale jest też faktem. Więc tutaj Ewa Czajka nie zamiata pod dywan cierpienia i gorszych dni, które mogą pojawić się i u rodziców, i u dzieci ze spektrum. Ale gorsze dni, niekiedy cierpienie i pewna bliżej nieokreślona inność dotyczy każdego człowieka. Zarazem tak jak przed chwilą podkreśliłam – autyzm to również wiele niesamowitych umiejętności. Zadaniem rodzica, terapeuty, nauczyciela jest odnalezienie ich, docenienie i danie możliwości dziecku wykorzystać je w satysfakcjonujący dla niego sposób. 

Zarazem w książce można znaleźć wiele gotowych rozwiązań na niektóre problemy. Wiadomo, że autyzm to spektrum, więc pojęcie bardzo szerokie, ale myślę, że wiele tych gotowych rozwiązań może okazać się wspaniałym przepisem na pokonanie trudności albo inspiracją do wymyślenia czegoś własnego, bardziej odpowiedniego dla tego konkretnego dziecka. Tym bardziej że w drugiej części książki jest ukazane, w jaki sposób najlepiej przekazywać różne informacje dotyczące zachowań malucha. 

Na co dzień pracuję z dziećmi ze spektrum autyzmu, dlatego bardzo się cieszę, że trafiłam na tę książkę. "Autystyczny świat Tymka" dał mi szansę, by poukładać sobie w głowie pewne rzeczy, lepiej zrozumieć. Ale też był odpowiedzią dla mnie na potrzebę przekazania pewnych elementów rodzicom. Zastanawiałam się, jak ich wspierać w czasie postawienia diagnozy, jak to powinno wyglądać. Przecież nie dam rodzicom opasłych, naukowych ksiąg z psychologii. Tymczasem taka opowieść oczami dziecka może wiele zmienić.  

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl

poniedziałek, 13 marca 2023

Codziennik Małych Kobietek - Louisy May Alcott

 

Tytuł: Codziennik Małych Kobietek

Autor: Louisa May Alcott

Przekład: Joanna Wadas

Cykl: Małe Kobietki

Kategoria: Literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo MG

Liczba stron: 300

Ocena: 7/10






Czy planujecie sobie dzień? Osobiście zazwyczaj się staram, ale nie do końca jestem przekonana do tego, jak to robię. Zazwyczaj wpisuję mnóstwo zadań, często nieprzyjemnych, zapomnianych... Wyobrażacie sobie, jak szybko taki dzień staje się irytujący, smutny i rozczarowujący? Jeszcze przed śniadaniem! A przecież w ogóle nie o to chodzi. Planowanie jest ważne i wiele ułatwia, ale jak to zrobić, by miało sens? I było przyjemne? Stanowczo zacząć od poszukania dobrego sposobu, a nie mojego. 

Jednak skąd u mnie dzisiaj ta tematyka? Jest podyktowana książką, która jakiś czas temu trafiła w moje ręce. I mam tutaj na myśli "Codziennik Małych Kobietek". Jak pewnie część z Was doskonale wie, jestem olbrzymią fanką Louisy May Alcott i jej powieści. Cykl "Małe Kobietki" jest mi w szczególności bliski, więc czułam pewien rodzaj radości, że mogę się w niego zagłębić jeszcze bardziej i to trochę w nietypowej formie. 

Co do samego pomysłu mam dość mieszane odczucia, ponieważ właśnie przez sentyment do książek pisarki widzę tę jako coś fantastycznego. Niemniej mam też to przykre odczucie, że takie dodatki są jednak pewnym rodzajem zabiegu marketingowego, który ma na celu utrzymaniu popularności i dodatkowy zarobek. Mimo że ostatecznie dobrze oceniam "Codziennik Małych Kobietek" to nie potrafię oderwać się od wizji pieniędzy, które za tym idą. Co sądzicie?

Ale czym tak naprawdę jest ten "Codziennik Małych Kobietek"? Bo to dość nietypowe stwierdzenie. Znajdują się w nim przede wszystkim różne fragmenty książek związane z samymi bohaterkami, ale też okresami w ich życiu oraz okresami związanymi z danymi porami roku. Dzięki temu mogłam ponownie cofnąć się do momentu, gdy po raz pierwszy poznawałam cztery niesamowite siostry. Wspomnienia przywołują pewien rodzaj początkowej frustracji, która z czasem przemieniła się w oczarowanie. Nie mogę zapomnieć o tym niesamowitym cieple towarzyszącym mi podczas czytania powieści. Pojawia się we mnie nostalgia, ale też przypomnienie pewnych wartości reprezentowanych przez pisarkę, które i ja podzielam. Całość daje poczucie, że są elementy ważne w życiu i najważniejsze. Należy nie zapominać, które z nich są najważniejsze. 

Same wydanie również robi piorunujące wrażenie. Od początku ceniłam te płócienne okładki. Dawały mi poczucie starej książki, a ja niezmiernie szanuję stare książki. Mają one w sobie duszę. Tym bardziej że "Codziennik Małych Kobietek" idealnie pasuje do pozostałych wydań. W środku książki znajdują się różne zachwycające ilustracje i małe dodatki. Widać tę niezwykłą dbałość o szczegóły. Miałam wrażenie, że aż szkoda w takiej książce pisać, a przecież tak jak dziennik i ona została przeznaczona do tego, by strony zostały zapełnione czyjąś duszą. 

Mam pewne wcześniej wymienione wahania co do tej książki, ale mam też swój własny sentyment, więc ostatecznie cieszę się, że i ja posiadam ten dodatek. Jeśli jesteście fanami twórczości Louisy May Alcott, to pewnie i Wam przypadnie do gustu. 

Współpraca recenzencka z Wydawnictwem MG

piątek, 10 marca 2023

Czarodziejki W.I.T.C.H. 7 – Francesco Artibani, Federico Bertolucci, Paolo Campinoti, Giulia Conti, Bruno Enna, Elisabetta Gnone, Paola Mulazzi

 

Tytuł: Czarodziejki W.I.T.C.H. 

Autor: Francesco Artibani, Federico Bertolucci, Paolo Campinoti, Giulia Conti, Bruno Enna, Elisabetta Gnone, Paola Mulazzi

Przekład: Joanna Szabunio

Cykl: Czarodziejki W.I.T.C.H.

Tom: VII

Kategoria: Komiks, fantastyka, literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Egmont 

Liczba stron: 384

Ocena: 7/10




We współczesnym świecie łatwo zapomnieć o takich wartościach jak przyjaźń, lojalność, miłość i bezinteresowność. To niesamowicie istotne aspekty naszego istnienia, które nadają nam człowieczeństwa, dla wielu osób są wytyczną moralności i sprawiają, że potrafimy spojrzeć sobie prosto w oczy w lustrze. Skąd wynika tak duża ich waga?

Krople astralne odeszły, ale pozostawiły po sobie dość mocny bałagan. Nasze czarodziejki muszą teraz skupić się na tym, jak uporządkować swoje własne życia towarzyskie. Jednak w tym samym czasie dochodzi do pytania, czy Wyrocznia na pewno powinna pozostać wyrocznią? Dziewczęta jako świadkowie muszą ujawnić swoje własne przemyślenia, żale i podjąć coraz to trudniejsze decyzje. Pozostać lojalny wobec siebie i przyjaciół, czy też uwierzyć w moc i Wyrocznię? To tylko jedno z wielu pytań, z którymi muszą zmierzyć się Strażniczki.

Przeczytanie tego komiksu było dla mnie powrotem do przeszłości. Choć może od razu zaznaczę, że nigdy wcześniej nie czytałam komiksów ani nie oglądałam serialu o czarodziejkach. Niemniej zbierałam chyba już legendarne karteczki. Miałam ich mnóstwo, wymieniałam się i poszukiwałam tych... brokatowych. Też to przeżyliście? Początkowo gdy wznowiono komiksy, nie czułam tego sentymentu. Pojawił się dopiero, gdy naprawdę wiele osób ponownie zaczęło się zachwycać serią. I tak oto mam za sobą siódmy tom "Czarodziejek W.I.T.C.H.". Jak wrażenia? 

Przede wszystkim zadałam sobie pytanie, czy była w ogóle potrzeba wznawiania wydań po tych latach i doszłam do wniosku, że jak najbardziej tak. Mam wrażenie, że wiele dzieci nie ma pojęcia, w czym jest rzecz, ale mój rocznik i te obok bez wątpienia oparły w jakieś mierze na tej historii swoje dzieciństwo. Osobiście o niej zapomniałam i myślę, że wiele osób również, więc ten sentymentalny powrót na pewno pobudził niejedno serce. To jedna z tych niewielu sytuacji, gdy mam poczucie, że to coś więcej niż biznesowy zabieg, ale konkretny dostrzeżenie starej perełki. 

Czytając, miałam poczucie, że jednak ta historia ma w sobie coś uniwersalnego. Czułam w niej naturalność, która przede wszystkim przejawia się poprzez rozbudowane dialogi. Nawet ta młodzieżowa część nie zużyła się i nadal jest jak najbardziej zrozumiała i właśnie naturalna. Chyba że to kwestia mojego wieku i moich własnych wspomnień. Tym bardziej że oprócz naturalności słownej trzeba zwrócić uwagę na ustawienie dymków, które okazały się w sposób prosty i przejrzysty przekazywać przedstawiane treści. 

Natomiast fabuła... Dla mnie to całkowite zaskoczenie, ponieważ spodziewałam się dziecinnej historyjki, a tymczasem zapoznałam się z rozbudowaną i wielowymiarową historią. Oczywiście jest wiele młodzieżowych aspektów, w końcu to jest grupa docelowa tych komiksów. Jednak nie ma wątpliwości, że twórcy mocno rozbudowali całe uniwersum i pilnowali w nim przestrzegania zasad. Świat fantasty połączył się ze światem zwykłych nastolatek. To musiał być trudny zabieg i na podstawie tego tomu mogę z czystym sumieniem przyznać, że udał się perfekcyjnie. Niesamowicie wciąga i prowadzi czytelnika przez treść. Co prawda korzysta z dość utartych schematów, ale myślę, że jak na ówczesne czasy całkiem oryginalnych. 

Same bohaterki okazały się wielowymiarowe i posiadające głębie. Moje wspomnienia coś podpowiadały, że kojarzyłam je po jakiś pojedynczych, konkretnych cechach. Tymczasem dostrzegłam kreację bardzo ludzką, skomplikowaną i nieprzewidywalną. Każda z nich okazała się unikatowa i posiadająca swoją własną historię, która zgrabnie łączyła się z historią pozostałych dziewczyn. Poza tym w całym komiksie jest naprawdę wiele niezmiernie interesujących postaci.

I nie można zapomnieć o tematyce, gdyż tak jak wspomniałam, nie jest to wyłącznie dziecinna opowieść. Ma w sobie morał i wiele istotnych tematów. Całość skupia się przede wszystkim na wizji przyjaźni. Jednak ta przyjaźń nie jest doskonała, jednoznaczna i pełna samych wspaniałych chwil. Zdarzają się trudności, nieporozumienia i ogólnie ujęte konflikty. Pokazuje to naturalność relacji i zdrowe podejście do niej. W końcu to jest normalne, że nie zawsze się zgadzamy, że mamy różne podejścia i właśnie przyjaźń nie polega na tym, by ślepo się ze sobą zgadzać. 

Przechodząc do samego wydania, to i ono zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. Spodobała mi się kreska ilustracji oraz dobór barw. Całość jest pełna koloru, optymizmu, ale nie przekracza tej delikatnej bariery przesady. Tym bardziej że historia jest przejrzysta i łatwa w odbiorze pod względem graficznym.

Bardzo się cieszę, że dałam się skusić, by przeczytać komiks. Okazało się, że po latach zostałam zaskoczona i oczarowana. Spędziłam z tym tomem naprawdę dobry czas, który zaowocował nostalgią, przemyśleniami i czystą przyjemnością. Właśnie tego mi było trzeba. 

Egzemplarz recenzencki Sztukater.pl

wtorek, 7 marca 2023

Heartstopper. Yearbook – Alice Oseman

 

Tytuł: Heartstopper. Yearbook

Autor: Alice Oseman

Kategoria: Literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Jaguar

Liczba stron: 160 

Ocena: 6/10








Czy czasami zastanawiacie się, jak powstają Wasze ulubione książki? Bo ja niekiedy mam wizję, jak jakiś pisarz siedzi, zastanawia się nad fabułą, później skupiony pisze na komputerze, pełen pasji, później zdenerwowania i irytacji, czasami nie ma weny, a później... Zaczyna się proces wydawniczy, który w mojej wyobraźni wywołuje całą gamę najróżniejszych emocji. Radość, stres, podekscytowanie, irytację, znudzenie, zniecierpliwienie. I w końcu książka wychodzi na rynek. Czasami jak myślę o autorach, to mniej więcej przedstawione obrazki mam przed oczami. A czemu o tym dzisiaj? Ponieważ tym razem trafiła do mnie książka, która jest w pewnej mierze o tym! 

"Heartstoppera" bardzo lubię i szanuję, choć też cały czas jestem zaskoczona ilością słodyczy, która tam jest. Niemniej jest to na tyle istotna historia, że nie mogę jej nie docenić. Pokazuje najróżniejsze problemy osób młodych (i nie tylko) oraz konstruktywne sposoby radzenia sobie z nimi. Właśnie za to tak bardzo darzę ten komiks szacunkiem. Tymczasem właśnie niedawno do moich rąk trafił "Heartstopper. Yearbook", czyli zbiór... W sumie to najróżniejszych rzeczy związanych ze światem "Heartstoppera" i samą autorką. 

Co myślę o samym pomyśle na stworzenie tego rodzaju książki? Przepraszam, ale od początku byłam do tego nastawiona bardzo sceptycznie. Choć może warto zacząć od tego, że nigdy nie miałam dobrego nastawienia na tego typu dodatków. Dla mnie to jednak ciągnięcie sznurków po jeszcze większe zarobki i utrzymanie popularności. Być może tacy bardziej oddani fani patrzą na to inaczej (choć ja w odniesieniu do mojego ukochanego "Harry'ego Pottera" nie zmieniam zdania, że dodatki są niepotrzebne). Dla nich może być to właśnie powrót do dobrych przyjaciół, uzupełnienie pewnych spraw czy gra sentymentów. Jednak nie dla mnie. 

Tak jak wspomniałam – ta książka to zbiór wszystkiego i niczego. Są informacje o procesie twórczym, procesie wydawniczym, a następnie serialowym. Karty postaci, które przybliżają każdą z nich o wiele bardziej. Możemy się dowiedzieć, co lubią, a czego nie, jakie mają cechy, które jeszcze niekoniecznie były ujawnione i jak w ogóle doszło do ich powstania. Dla mnie najbardziej wartościową częścią były różne urywki komiksów, które właśnie wiele uzupełniały. Tylko tutaj zataczamy błędne koło, ponieważ to tylko dosadnie potwierdza fakt, że bardziej ucieszyłabym się z kolejnego tomu. Jednak poza tym możemy znaleźć dość dokładne instrukcje, jak były rysowane postacie i jak sami możemy je narysować. Choć na rysowaniu trochę się znam i wiem, że trzeba coś tam umieć, by móc skorzystać właśnie z tych rad. Niemniej nadal pozostaje to dość ciekawym dodatkiem. Myślę, że też wiele osób mogłoby się zainteresować aspektami dotyczącymi wydania i samego tworzenia komiksów i książek. Czuć w tym podekscytowania autorki i to jak bardzo na przestrzeni lat rozwijała się pod względem umiejętności, ale też pewności siebie. 

Nie można też przejść obojętnie przy samym wydaniu tej książki. Jest tak niesamowicie barwna, że aż cieszy oczy. Nie jest nadmiernie barwna... Słowo barokowa nasuwa mi się. Ale na tyle by dać poczucie optymizmu, wiary i właśnie to ciepło powrotów. Tym bardziej że widać skupienie się na najmniejszych szczegółach i dopracowanie wizualnie całokształtu, co jest kolejnym aspektem potwierdzającym szacunek do czytelników. 

Było ciekawie zapoznać się z "Hearstopper. Yearbook", ale też nie będę ukrywać, że postrzegam to bardziej jako zabieg biznesowy. Ukłon w stronę fanów z nadzieją utrzymania popularności. Ale tak jak wspomniałam – postrzegam tak wszelkie dodatki do książek. Jeśli jesteście oddanymi fanami całości i autorki, to myślę, że możecie to odebrać całkowicie inaczej niż ja. 

Egzemplarz recenzencki Sztukater.pl